A mury runą

Nowenna to zawracanie głowy Panu Bogu, konsekwentny szturm do nieba. Drążenie skały. Dzień po dniu. Tak długo, aż padną mury niedostępnego Jerycha.

Reklama

Ilekroć bywam w domach wspólnot Cenacolo, wychodzę zawstydzony. Słucham opowieści chłopaków, którzy jeszcze niedawno dla narkotyków zrobiliby wszystko, a dziś odmawiają trzy Różańce dziennie, i drapię się po głowie: „Gdzie podziała się moja wiara?”. Nie mogą kupować jedzenia (co jest jedną z podstawowych zasad wspólnoty), a nigdy nie czuli się głodni. Koniec, kropka. Można jeść tylko to, co przyniosą w darze inni, co „spadnie z nieba” i będzie darem Opatrzności. – Czy byliście kiedyś głodni? – pytam chłopaków ze wspólnoty w Krzyżowicach koło Żor. – Nie! – wybuchają śmiechem.

Założycielka wspólnot, włoska zakonnica Elwira, wiedziała, że ponieważ żyliśmy ostro, teraz musimy doświadczyć chrześcijaństwa w całej jego radykalności. Musimy zaufać do końca. Bez żadnej taryfy ulgowej. Prosimy i otrzymujemy. Gdy nam bardzo czegoś brakuje, to urządzamy nowennę – opowiada Adrian spod Ełku. – Wstajemy wtedy przez kilka dni o 2 w nocy i odmawiamy tajemnice światła. A potem do łóżek. Za trzy godziny pobudka. Czy to dobra metoda? Na pewno skuteczna. Otrzymaliśmy w ten sposób wszystko. Nie tylko nasz dom czy krowy, ale nawet samochód.

Porozmawiaj z Nim!

Bardzo często słyszę o mocy płynącej z nowenn. Przed miesiącem paulin, ojciec Maksymilian Stępień, wręczył mi gruby pakiet książeczek „Nowenna do Matki Boskiej Rozwiązującej Węzły” i długo zapewniał o skuteczności tej formy modlitewnego szturmu.

Cytował św. Ireneusza, nauczającego: „Ewa przez swe nieposłuszeństwo zawiązała węzły nieszczęścia dla ludzkości, Maryja przeciwnie, przez swe posłuszeństwo rozwiązuje je”. I zachęcał do 9-dniowej modlitwy. Wielokrotnie spotykałem osoby, które opowiadały o tym, że w chwilach duchowych zawirowań czy kryzysowych sytuacji uciekały się do nowenn. To forma praktykowana w Kościele od wieków. Trwa zazwyczaj 9 dni. Dlaczego? Odpowiedź znajdziemy w etymologii nazwy tej modlitwy. Novenus – to z łacińskiego dziewięciokrotny. – Zanim poznałem moją żonę Martę, znałem różne nowenny – opowiada Patryk Filipowicz z Katowic, znakomity gitarzysta. – Tę formę modlitwy wybierała często moja mama. Ja nie przywiązywałem do niej większej wagi. Nowenny odkurzyła na nowo moja żona. Zachwyciliśmy się tą formą, stała się nam niezwykle bliska.

Zaczęliśmy praktykować nowenny do świętych. Dzięki temu otworzyliśmy się na to, co Kościół nazywa obcowaniem świętych. Przez kilka dni rozważasz przecież ich życie. W nowennach urzekło mnie to, że stwarzają okazję do kontaktu ze świętymi, ludźmi z krwi i kości. Przez 9 dni mam szansę przebywać z tą osobą i zaprzyjaźnić się z nią. Czy rozpędzone pokolenie, które czeka na natychmiastowy efekt, potrafi zachwycić się tą żmudną formą szturmu do nieba? – Oczywiście! – nie ma wątpliwości Marta Filipowicz, pedagog, żona Patryka. – Bardzo lubię tę formę modlitwy. Absolutnie nie zniechęca mnie to, że trwa aż 9 dni. Nowenny uczą cierpliwości, bardzo oczyszczają intencje. Masz okazję, by przez ten czas przyglądnąć się uważnie temu, o co prosisz, zobaczyć z bliska swą intencję, zweryfikować, czy jest ona naprawdę tak istotna, a nawet… zdystansować się od niej. Oddać pole Bogu. Nowenna jest czasem oczyszczania intencji. I świetną okazją do spotkania. Przez 9 dni spotykasz się przecież z kimś, kogo kochasz.

Oblężenie uwielbieniem

Mógł rozkruszyć potężne mury Jerycha jednym skinieniem palca. Przecież sam, oswajany od wieków przez artystów, archanioł Gabriel był – nauczają rabini – odpowiedzialny za obrócenie w pył Sodomy i Gomory. Mógł zesłać huragan, trzęsienie ziemi czy jedną ze spektakularnych plag, którymi nawiedzał Egipt. A jednak zaplanował kilkudniową akcję. Oblężenie uwielbieniem. „Jerycho było silnie umocnione i zamknięte przed Izraelitami. Nikt nie wychodził ani nie wchodził. I rzekł Pan do Jozuego: Spójrz, Ja daję w twoje ręce Jerycho wraz z jego królem i dzielnymi wojownikami. Wy wszyscy, uzbrojeni mężowie, będziecie okrążali miasto codziennie jeden raz. Uczynisz tak przez sześć dni. Siedmiu kapłanów niech niesie przed Arką siedem trąb z rogów baranich. Siódmego dnia okrążycie miasto siedmiokrotnie, a kapłani zagrają na trąbach (…). Jozue wstał wcześnie rano, kapłani wzięli Arkę Pańską, a siedmiu kapłanów niosących siedem trąb z rogów baranich szło przed Arką Pańską, grając bez przerwy na trąbach w czasie marszu. (…) Mury rozpadły się na miejscu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • ksad
    07.12.2012 22:35
    I cóż tu napisać? - To po prostu PRAWDA.
  • Obywatel
    19.04.2013 11:26
    Zawracanie głowy Panu Bogu (jak ta ewangeliczna naprzykrzająca się wdowa)? OK.

    Ale Pan Bóg jako "mury Jerycha", które trzeba przełamać i rozwalać... hmmmmmmm.... Dziwnie to brzmi....
  • Krzysiek
    19.04.2013 14:57
    @Obywatel, mury Jerycha to metafora przedmiotu naszej prośby, intencji - np. dla kogoś kto od pół roku nie może znaleźć pracy jest to zdecydowanie mur do przebicia - Pan Bóg jest tutaj tym samym, którym jest w tekście biblijnym o zdobyciu Jerycha, czyli Mocą, która tego dokonuje:)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Grudzień 2017
    N P W Ś C P S
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama