Zyskać i nie mieć kłopotu

A gdybym to ja był dziś właścicielem gospody, w której chciał przenocować Józef ze swoją ciężarną żoną?

Reklama

Tę uwagę ewangelista Łukasz rzuca jakby mimochodem: Maryja urodziła syna i położyła go w żłobie, bo nie było dla nich miejsca w gospodzie. Nie było miejsca – trudno, takie życie. Przecież gospoda nie jest z gumy. Kto późno przychodzi – i tak dalej. Nie do wszystkich od razu dochodzi to nieznośne, budzące złość i oburzenie „dla nich”. Czyżby autor tej opowieści chciał powiedzieć, że miejsce, owszem, było, ale właściciel gospody spojrzawszy na nich uznał, że takich gości lepiej nie wpuszczać do środka? Chodziło o wygląd? O pieniądze? A może o to, że kobieta  już zaczynała rodzić i sprawiłaby tylko kłopot?

Takie upokorzenie, bezsilność i gorycz na ludzka bezduszność trudno zrozumieć komuś, kto nigdy nie prosił o nocleg. Komuś, kogo nie zmierzono z niesmakiem wzrokiem, by stwierdzić, że gość wygląda podejrzanie więc na wszelki wypadek lepiej mu odmówić. Bo nie przyjechał eleganckim samochodem, bo tymi swoimi ubłoconymi w górach butami zabrudzi korytarz, bo może nie chcieć zapłacić albo – jeszcze gorzej – coś ukradnie. A co jeśli zajmie pokój, a potem trafią się lepsi? No i co pomyślą na jego widok ci porządni goście?

Benedykt XVI w homilii wygłoszonej podczas ostatniej pasterki wyznał, że czytając te słowa Ewangelii św. Łukasza zastanawia się, czy on sam potrafi dać w swoim życiu miejsce Bogu. Zaskakujące słowa w ustach Chrystusowego namiestnika. To pytanie powinien zadawać sobie każdy chrześcijanin. I wielu faktycznie tak robi. Wydaje się jednak, że czasem warto pytanie to zadać bardziej konkretnie: czy znajduję w swoim życiu miejsce dla Boga obecnego w ludziach stojących w hierarchii społecznej niżej ode mnie? A może poklepuję ich protekcjonalnie po plecach i odprowadzam do drzwi zapraszając obłudnie, by w swoich sprawach przyszli innym razem?

Bo bezduszni właściciele gospody, którzy zamykają drzwi przed Józefem i ciężarną Maryją to w dzisiejszym świecie ci wszyscy, którzy chcą wyjść na swoje i nie robić sobie żadnych kłopotów pomaganiem potrzebującym. Nawet jeśli pukają do ich drzwi.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • CYnick
    31.12.2012 14:24
    Moim zdaniem termin:..."bezduszni właściciele gospody"... jest niesłusznie nadużywany i eksploatowany tam, gdzie nie chce się zobaczyć całego kontekstu przyjścia Jezusa.
    "Swoi go nie przyjęli", nie oznacza, że nie było gdzie urodzić Jezusa. Zanim rzucimy kamyczek w kierunku "swoich" zajrzyjmy w głąb własnych serc!

    Najpierw warto jednak opisać okoliczności w jakich Jezus się narodził i prawdziwe przyczyny, dla których pełne przybyszów Betlejem nie rozpoznało w Nim swego Zbawiciela.
    Brak gospody (gospoda, to największa, a często jedyna - wówczas pełna ludzi - izba w ówczesnym domu żydowskim) wynikał wprost z zachowywania tradycji dotyczącej porodu oraz związanej z nim rytualnej "nieczystości". Paradoksalnie więc to owa zniekształcona tradycja, sztywne przepisy stały się wygodnym wytłumaczeniem dla zakłopotanych gospodarzy. Można więc wysnuć wniosek, że Izrael więc chyba nie czekał aż tak bardzo na przyjście Mesjasza, by tradycja i zwyczaje podążały za prorokami i znakami.
    Ale czy wolno nadinterpretować i budować katechezę, zwłaszcza wobec dzieci o bezdusznych Żydach nie mających litości wobec Rodzącej i Dzieciątka?

    Kilka mądrych artykułów na ten temat ukazało się w ostatnim czasie - niestety bez echa. Dlaczego wciąż trąbi się o przeganianiu Rodziny Świętej od domu do domu, kiedy treści są o wiele głębsze, a słuchacze przecież wrażliwsi dziś niż kiedyś...?
  • CYnick
    31.12.2012 14:39
    http://biblia.wiara.pl/doc/423080.Medytacje-biblijne/8
  • Andrzej_Macura
    31.12.2012 20:38
    Parafrazując jedno z ostatnich zdań komentarza CYnicka: Ale czy wolno nadinterpretować i wyciągać wnioski, że piszę o bezdusznych Żydach, którzy nie znają litości wobec Rodzącej i Dzieciątka, skoro słowo Żyd w ogóle w tym tekście nie pada? Czy wolno mi cynicznie imputować wspieranie antysemityzmu?

    Rozumiem, ze mój tekst jest głupi, skoro autor komentarza pisze, że na temat powodów nieprzyjęcia Jezusa i Maryi w gospodzie ukazało się kilka mądrych artykułów. Dziękuję za taki komplement. Mnie wydaje się jednak, że jakie by nie były powody nieprzyjęcia Jezusa (postawiłem znak zapytania gdy dociekałem powodów) zwrot "dla nich", obecny w co najmniej dwóch tłumaczeniach na język polski, uprawnia do postawienia pytania o możliwą dyskryminację świętej rodziny.

    Niemożliwe? Jako że Pismo Święte najlepiej tłumaczyć przez Pismo Święte przypomnę przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Być może kapłan i lewita z przypowieści też mieli ważny powód, by pobitemu nie pomagać. Co nie zmienia faktu, że Jezus ich nie tłumaczy.

  • CYnick
    01.01.2013 02:18
    Nadepnąłem na odcisk?
    Nie, nie, nie chciałem. To ja jestem przewrażliwiony.
    Najpierw życzę w 2013 roku wszelkiej pomyślności i lekkiego pióra.

    Tak, jestem uczulony, bo kocham całą tę tradycję szopkowo-kolędową i naiwną egzegezę. Drętwieję, kiedy hamuje się spłycone (komercyjnie) przeżywanie tych Świąt przez "letnich", bo uważam, że jest ono jednak szansą na ogrzanie niektórych serc.

    Mając część rodziny po prostu niewierzącą podwójmie przeżywam to co w ukochanej estetyce jest podszyte uprzedzeniami.

    Pisząc o nadinterpretacjach, do samego tekstu absolutnie nie chciałem sie odnosić. Żal mi oczywiście, że w pożytecznym przykładzie wszyscy mieszkańcy Betlejem en bloc są właścicielami gospód i przekładamy ich zachowanie na nasze wady. Nikt nie pomyśli nawet, że sam Józef mógł nie chcieć łamać tradycji i wspólnie znaleźli grotę. Zresztą o szczegółach wiemy niezmiernie mało, szkoda słów.

    Dlatego ruszyłem klawiatura, że uważam, iz winą Żydów (i z tego dla nas mądrość!) w ówczesnej sytuacji jest to, że przestali słuchać Proroków. Byli zbyt zajęci polityką lub użalaniem sie nad własnym losem i stanem posiadania.
    Mesjasz, owszem miał przyjść, ale może nie w tym momencie. Sądzę, że dokładnie tak samo będzie z końcem świata. Jeśli nie odczytamy znaków - nie dla nas prorockie wizje. Warto więc powtarzać za Dominikiem: Panie, a co będzie z grzesznikami?
    Nadal szukam wsparcia w sprawie nieszczęsnej gospody, przepraszam za ton uzasadniający jakoby "głupotę tekstu" i nie upieram sie co do analogii z Samarytaninem...
    Powtarzam, kocham kolędy i pastorałki i kiedy słyszę głupoty w niektórych zawarte powtórzone w kazaniu to mnie ponosi :)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Styczeń 2018
    N P W Ś C P S
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama