Do wesela się zagoi

Kiedy brakuje wina, musimy Jezusowi przynieść wodę. To, co mamy na co dzień.

Reklama

Oj, ma się co goić. Przecież to moje życie jest takie poranione, połatane, poszarpane… Tylko do jakiego wesela będzie się jeszcze goić? Czy do tego w Niebie? A może…

A może do Wesela w Kanie? Tylko że Wesele w Kanie jest właśnie dziś! Słowo Boże jest żywe i skuteczne, jak mówi List do Hebrajczyków. Nie tylko istnieje, ale dzieje się - właśnie tu i teraz. Dobrze, wszystko to wiem – tylko jak?

Na Weselu w Kanie zabrakło wino. Geniusz kobiecej wrażliwości Maryi dostrzegł to od razu. Coś trzeba zmienić. Brakuje wina, a więc – radości.  Przecież to właśnie ono zgodnie ze słowami psalmu rozwesela serce człowieka (por. Ps 104, 15). Jak można uzupełnić braki radości w życiu? Uzupełnić tak naprawdę – nie tylko przyklejonym na ślinę uśmiechem, czy bezwiednym powtarzaniem, że będzie dobrze…

Co w takim przypadku robi Jezus? Rzecz oczywista dla każdego – brakuje wina, nalejmy wody. Tak, nie mogłem powstrzymać się od tej ironii. Zauważ jednak, Drogi Czytelniku, że czasem to właśnie ironia jest najwierniejszą przekazicielką prawdy…

Działanie, które proponuje Jezus naprawdę ma sens – woda zmienia się w wino. Tyle mówi Ewangelia. Co jednak z moim i Twoim życiem? Chyba my też, kiedy brakuje wina, musimy Jezusowi przynieść wodę. To, co mamy na co dzień. Przez całe szczęść stągwi tygodnia – poniedziałek, wtorek, środę, czwartek, piątek, sobotę – napełniamy się wodą. Aż po brzegi. Żyjemy tak zwyczajnie, normalnie, czasem nawet bardzo szaro. Ale to ma dla Boga ogromny sens! Codzienne małe rzeczy mają wielkie znaczenie w Jego oczach. I właśnie dlatego przynieś Jezusowi cały tydzień, który się skończył i powiedz Mu o nim. Takim jakim był. Słudzy na uczcie nie dodawali ani cukru, ani soli. Przynieśli tylko wodę. Kiedy się na to zgodzili – totalny bezsens i głupota – Bóg zmienił wodę w wino. Bez sensu? Może i tak. Ale Bóg jest większy niż wszelki bezsens – potrafi Go przeniknąć sobą, a więc największym Sensem świata…

Może czujesz się jak pobity człowiek, leżący gdzieś pomiędzy Jerozolimą a Jerychem. Może czujesz, że daleko Ci do świętości, a o wiele bliżej do grzechu. Może jesteś w połowie tej drogi – ale co z tego, skoro nie możesz się ruszyć. Leżysz pobity, przygnieciony ciężarem własnego życia, jego zranień i cierpienia. Nic, nic i pustka… Przeszedł już obok Ciebie niejeden współczesny kapłan i lewita. Bezsens w połączeniu z ludzką obojętnością strasznie się powiększa… Ale zaryzykuj. Zaufaj. Jezus nie chce Cię opuścić, czy przejść obok. Jezus chce podejść do Ciebie i wziąć Cię do gospody swojego Kościoła – na wielkie Wesele. Chce namaścić Ciebie oliwą i winem. A może raczej – oliwą, olejem namaścił Cię już na chrzcie. Powróć do tego sakramentu. Spróbuj odkryć swoją wartość w oczach Boga – Twojego Taty! Jezus chce wylać na Twoje rany również wino radości. Nie, nie musisz go mieć. On sam może je przyrządzić – z wody Twojej codzienności, którą do Niego przyniesiesz… Zaufaj, nawet jeśli to bez sensu. Zaufaj. Twoja rana zagoi się do Wesela…


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Listopad 2017
    N P W Ś C P S
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama