Nadstaw drugi policzek

Spróbuj zmierzyć się z własnym lękiem. Pustką, brakiem, bólem. Nie własną mocą, ale mocą Ducha Świętego.

Reklama

Niewyspany, zmęczony, zdenerwowany. Najchętniej ukryłbyś się przed ludźmi, nawet tymi, których bardzo kochasz i którzy Ciebie kochają… Ale nie zawsze da się ukryć. Z myśli próbujesz wyrzucić te bolesne wspomnienia. Nie, to nie jest łatwe zadanie. A tutaj – niczym uderzenie w twarz – ktoś bardzo bliski zmusza Cię, abyś wrócił do tej traumy. Nikt tak nie potrafi ranić jak najbliżsi… Dostałeś już pierwszy policzek. Co zrobić? Żyć Ewangelią – nadstaw drugi!

Nie jest to na pewno łatwa nauka. Nadstawić drugi policzek, przyjąć cios. Ale jak to się ma do Twojej sytuacji? Do beznadziei, bezsensu, samotności, albo raczej osamotnienia pomimo bliskości ludzi? Przecież leżącego się nie bije! Wszystko powinno się ułożyć, a jeśli już nie może, to chociaż niech przestanie boleć, niech nie będzie gorzej. Jeśli nie możesz naprawić życia chcesz chociaż zapomnieć o tym, co złe. Ale Jezus proponuje inną drogę. Drogę przyjęcia porażki…

Porażki zdarzają się każdemu. Fakt, taka świadomość nie pomaga gdy mierzysz się z własną słabością i bezsensem wszystkich podejmowanych wysiłków. Co z tego, że ktoś gdzieś przechodzi przez cięższe doświadczenia? Przecież ja tego nie czuję, a on nie czuje mojego bólu. Właśnie – nie czuje bólu… A może Ty też nie czujesz swojego bólu? Nie czujesz go tak naprawdę… Owszem, bardzo często życie kopie nas tak, że ciężko jest to jakoś racjonalnie wytłumaczyć. Ale może równie często jest tak, że wiele ciężarów nakładasz na siebie niepotrzebnie? Może kochasz swój ból? Może tak się do niego przyzwyczaiłeś, że nie chcesz już żadnej pomocy, od nikogo – nawet od Boga?

Dzisiaj jest dobry dzień, aby zmierzyć się z samym sobą, z nieprzespanymi nocami, straconymi dniami, marzeniami sprzedanymi za nic… Mówi się, że strach ma wielki oczy. Pewnie to prawda, ale czy próbowałeś w nie spojrzeć? Nie, nie swoją mocą. Przecież nie jesteś sam, choćby nie wiem, co się działo. Choćbyś czuł się nie wiem jak opuszczony. Kiedy stoisz w ciemnym pokoju nie wiesz, że ktoś jest obok Ciebie i chce chwycić Cię za rękę – jeśli tylko wyciągniesz ją z kieszeni. Jeśli tylko ją uwolnisz…

Spróbuj zmierzyć się z własnym lękiem. Pustką, brakiem, bólem. Nie własną mocą, ale mocą Ducha Świętego. Wezwij Jego Imienia i obecności. Stań w autorytecie Jezusa. Nie jesteś byle kim! Jesteś Dzieckiem Boga Ojca, Bratem Jezusa Chrystusa, Świątynią Ducha Świętego! I nie bój się! Bóg przeprowadzi Cię przez ciemną dolinę. Tylko On ma taką moc. „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił!”

„Ocalałeś nie po to aby żyć.
Masz mało czasu trzeba dać świadectwo.”

(Zbigniew Herbert, „Przesłanie Pana Cogito”)


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • ALONZO
    13.02.2013 10:32
    BOG ZAPLAC. POTRZEBNE MI BYLY TE SLOWA...
  • kratka
    04.08.2013 15:01
    Jak w praktyce wygląda takie zmierzenie się z własnym lękiem? Mam powiedzieć - spoko, nie jesteś sama, Jezus jest z Tobą, przestań się bać - ?... To chyba za mało.. Bo mówię tak i nic, nadal niepokoje.. Brak mi wiary?.. Jak praktycznie wlać wiarę do serca..?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Grudzień 2017
    N P W Ś C P S
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama