Co cesarskie, a co boskie?

Bóg zasiewa w nas ziarno wszystkich cnót, a do nas należy pielęgnowanie i dbałość o ich wzrost i rozwój.

Reklama

Rozpadł się mały krzyżyk, który jest w mojej rodzinie przechowywany od wielu lat. Pamiętam wspomnienia mamy o tym, jak ten krzyżyk od pokoleń towarzyszył wszystkim w godzinie śmierci i jej prośbę by o niego dbać. Maleńkie gwoździki, chwila pracy i po kłopocie. Zza pleców dolatuje ni to żart, ni to złośliwość „żeby uratować stary krzyżyk na nowo ukrzyżowaliście Jezusa”. Krótki pojedynek na riposty, a tak naprawdę kilka refleksji.

Nie zauważamy jak często krzyżujemy Jezusa broniąc wiary, krzyża, godności według ludzkiej, nie Bożej logiki. Bywa, że nie odróżniamy rzeczywistego dobra od pozornego. Wszyscy możemy mieć wpływ na prawo, które służy (lub nie) dobru i szczęściu człowieka. Lubimy powtarzać za Jezusem „co cesarskie cesarzowi, a co Boskie Bogu”. Tylko czy my mamy taką mądrość jak On i naprawdę wiemy co jest cesarskie, a co Boskie?

Coraz częściej ulegamy takiemu widzeniu szczęścia i wolności człowieka, które nie krępuje go wyraźnym określeniem odpowiedzialności, obowiązku, pojęcia rodziny, narodu, prawa do religii, kultury opartej na prawdziwych wartościach. Kiedy dajemy sobie prawo do wszystkiego, to czujemy się zwolnieni z kształtowania swojego człowieczeństwa, pracy nad sobą. Wszyscy mamy do przeżycia swoją relację z Bogiem. Uczymy się powoli i często bardzo boleśnie, poprzez trudne  doświadczenia.

Nie rodzimy się doskonali. Bóg zasiewa w nas ziarno wszystkich cnót, a do nas należy pielęgnowanie i dbałość o ich wzrost i rozwój. Nie wydamy jednak owocu dopóki brak nam korzeni. Mamy na to dany czas - całe życie.

Walczymy o miejsce dla symboli i znaków bo walczymy o miejsce dla wiary? Czy nie bywa tak, że chcemy wywalczyć dla Boga jakąkolwiek przestrzeń bo wypchnęliśmy go ze swojej własnej? Zbyt często kierujemy się subiektywnym widzeniem i rozumieniem spraw i wartości, które mają swoją ustaloną miarę. Nie ma takiej potrzeby by wciąż prowadzić debaty i rachunkiem głosów orzekać, czy życie człowieka jest największą wartością. To już wiemy od czasów stworzenia. Potrzebą jest odwaga by wybierać życie zgodne z tą rzeczywistością oraz rozpoznawanie prawdy i dobra.


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • bezmyślna
    05.03.2013 01:13
    Przykład z ratowaniem starego krzyżyka skłania do przemyślenia moich poczynań w obronie wiary. Często podczas dyskusji, broniąc prawd wiary, nie panuję nad językiem, upokarzam rozmówcę.. A gdy poniżam bliźniego, krzyżuję JEZUSA na nowo. Moja postawa jest przecież ewidentnym zaprzeczeniem najważniejszego przykazania BOŻEGO, przykazania o miłości.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Grudzień 2017
    N P W Ś C P S
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama