Prawdziwa „magia”

Wciąż słyszymy o „magicznych świętach” Bożego Narodzenia. A tymczasem na to miano zasługuje raczej uroczystość Objawienia Pańskiego. Wspominamy wtedy magów (i tych dawnych, i współczesnych), którzy oddają pokłon prawdziwemu Bogu.

To hasło zrobiło zawrotną karierę. „Magia tych świąt” – powtarzają reklamowe slogany, a za nimi politycy i inni celebryci składający czasem dość nieporadnie bożonarodzeniowe życzenia. Mowa o magiczności pozwala uniknąć odniesień do Kościoła czy Jezusa Chrystusa, które stały się dziwnie kłopotliwe w przestrzeni publicznej. Ale religia wyrzucona za drzwi i tak powraca. Bo nie da się zagłuszyć w człowieku odniesienia do nadprzyrodzoności. Bóg jest jak magnes. Pociąga.

Bóg w rękach człowieka

Co właściwie znaczy słowo „magia”? Słownikowo to ogół praktyk i wierzeń opierających się na przekonaniu o istnieniu sił nadprzyrodzonych (jakkolwiek się je pojmuje), które człowiek chce opanować za pomocą obrzędów i zaklęć. W znaczeniu przenośnym magia to „niezwykła siła oddziaływania, wywierania wpływu”. Cała tajemnica Bożego Narodzenia tkwi ostatecznie w przesłaniu religijnym. Głodu Boga w człowieku nie da się wyeliminować ani przez konsumpcję, ani przez świecidełka, ani przez dziwną neopogańską nowomowę. Dlatego nawet niewierzący czują potrzebę świąt, ulegają ich urokowi.

Czasem wstydzą się tych emocji, zarzekają się, że te święta nie są im do niczego potrzebne. Ale „magia tych świąt” działa, bo poprzez Kościół i jego tradycje działa ostatecznie sam Bóg, Jego łaska. Magia to próba opanowania bóstwa przez człowieka. Tymczasem Boże Narodzenie przynosi nowinę, że sam Bóg dobrowolnie, z miłości, pozwolił się opanować człowiekowi. Przychodząc do nas jako bezbronne dziecko, objawia się nam, czyli daje się poznać i ukochać. Tu tkwi cała autentyczna „magiczność” świąt.

Zamiana magów w mędrców

Liturgicznym dopełnieniem Bożego Narodzenia jest uroczystość Objawienia Pańskiego, nazywana popularnie świętem Trzech Króli. Wspominamy wtedy wędrówkę magów ze Wschodu w stronę Betlejem, opisaną przez Ewangelię św. Mateusza. Nie są tu ważne historyczne okoliczności, ale symboliczny (teologiczny) sens wydarzenia. Rzecz jest w tym, że autentyczne poszukiwania nadprzyrodzoności zwracają ludzi w stronę Betlejem, czyli prawdziwego Boga. Narodzony w Betlejem nie jest Bogiem chrześcijan, ale jest Bogiem. Kropka. Jest Tym, Który Jest (Jahwe znaczy jestem). Jest Bogiem wszystkich ludzi. Ku Niemu, świadomie lub nie, zwracają się wszystkie religie, obrzędy i zaklęcia, czyli ludzkie formy poszukiwania Absolutu. Wszyscy jesteśmy w jakiejś mierze „magami”, wtedy, gdy próbujemy zapanować nad Bogiem, podporządkować Go swoim planom i oczekiwaniom. Wiara zamienia magów w mędrców. Czyli uczy postawy odwrotnej. Uczy tego, by dać się opanować przez Boga, dać się Jemu prowadzić. Światło gwiazdy z Betlejem jest symbolem wiary, która rozjaśnia noc. Wiara zamienia wszelką ciemną, niezrozumiałą magiczność, którą często posługuje się Zły dla swoich celów, w drogę ku prawdziwemu Królowi świata. Wiara czyni ludzi pielgrzymami w stronę tajemnicy Boga.

Magia oddaje pokłon Bogu

Okoliczności powstania i cała historia święta Objawienia Pańskiego są fascynujące. Uroczystość ta powstała wcześniej niż samo Boże Narodzenie. Pojawiła się wśród chrześcijan żyjących w Egipcie ok. III wieku i szybko rozprzestrzeniła się na chrześcijańskim Wschodzie, a nieco później na Zachodzie. Chrześcijanie wschodni (Kościół był wtedy jeszcze jednością) patrzyli na tajemnicę Wcielenia bardziej teologicznie i mistycznie niż Zachód. Można powiedzieć, że Wschód nie koncentrował się tak na samej betlejemskiej grocie, na opowiadaniu historii narodzin w oderwaniu od całości Ewangelii. W pierwotnej tradycji święto Objawienia Pańskiego łączyło narodziny Jezusa z trzema innymi wydarzeniami, które symbolizowały ukazanie się Zbawiciela całemu światu. Są to: pokłon Mędrców, chrzest w Jordanie i cud w Kanie Galilejskiej. W zachodniej liturgii pierwotne święto Epifanii zostało z czasem zdominowane przez Trzech Króli. Ewangeliczni magowie zostali nazwani królami przez św. Cezarego z Arles (VI w.), ich rzekome imiona pojawiły się we wczesnym średniowieczu. Przypomnijmy, że w Ewangelii nie ma mowy o trzech królach. Święty Mateusz pisze o magach (gr. magoi oznacza kapłanów perskich lub astrologów w Mezopotamii), którzy przybyli oddać pokłon nowo narodzonemu Królowi i złożyli mu trzy dary (stąd wzięło się przekonanie, że było ich trzech). Magowie reprezentują pogański (nie-żydowski) świat. Chrystus jest bowiem Zbawicielem wszystkich narodów, kultur, epok czy religii. Święto Trzech Króli przypomina prawdę o uniwersalizmie Dobrej Nowiny. Skoro Bóg przyszedł do wszystkich, trzeba ten Dar zanieść wszystkim. To jest istotą misji Kościoła. Dlatego świętym obowiązkiem każdego ucznia Jezusa jest wytrwałe pokazywanie drogi do Betlejem.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...
    « » Kwiecień 2018
    N P W Ś C P S
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    Pobieranie...