Ezechiel: Patrz, rośniesz (w wierze)

Jagodowy krzew, wciśnięty między inne, niewiele widzi, co się wokół niego dzieje. Rosnąca obok niego choinka z początku też....

Reklama

Kiedy nieroztropne postępowanie polityków doprowadza do jakiejś klęski, można się zirytować. Ale co zrobić, gdy z tej klęski politycy nie wyciągają żadnych wniosków i dalej brną w to samo?

W podobnej sytuacji był prorok Ezechiel. Był kapłanem i pochodził pewnie z dość wpływowej rodziny. Inaczej Babilończycy nie uprowadziliby go wraz innym możnymi podczas pierwszego przesiedlenia w 597 roku. Wtedy jeszcze wygnańcom mogło się wydawać, że nie wszystko stracone. Że jeśli pozostali w ojczyźnie wyciągną lekcję z nauczki, jaką Juda z Jerozolimą dostały, to wszystko dobrze się ułoży. Niestety, nie wyciągnęli. Jedenaście lat później Babilończycy zburzyli miasto i znajdującą się w niej świątynię.

A wszystko dlatego, że Izrael łamał zawarte niegdyś z Bogiem na Synaju przymierze. Nie przemówił mu do rozsądku gorszący podział na dwa państwa: Izraela (Efraima) i Judę. Niespecjalnie wzruszyła klęska i utrata niepodległości tego pierwszego, które upadło pod ciosami Asyrii. Więc gdy nieco ponad sto lat później  Judzie zagroziła inna potęga, Babilon wydawać by się mogło, że będzie inaczej. Ale nie poszedł po rozum do głowy. Liczył na własne siły i polityczne sojusze. Zapomniał o największym swoim sojuszniku, Bogu. Bo Bóg..

Cóż, nie widać Go. Mówią, że jest, ale kto tam wie? Można by oczywiście w obliczu niebezpieczeństwa spróbować. Może uratuje. Ale to wymaga zbyt wiele zachodu. Trzeba porzucić swoje bożki, swoje niemoralne przyzwyczajenia. Polityczne intrygi są znacznie łatwiejsze.

Ezechiel powołany przez Boga rozpoczął swoją pięć lat po pierwszej klęsce, gdy jeszcze istniało zwasalizowane, ale w miarę niezależne państwo judzkie. I przede wszystkim istniała jeszcze wybudowana niegdyś przez króla Salomona świątynia. Powołany przez Boga na stróża pokoleń izraelskich wzywał do nawrócenia. O zgrozo, przede wszystkim do porzucenia bożków. Brzmi jak żart, ale Naród Wybranym doświadczywszy tyle dobrodziejstw od Boga zapomniał, kto jest jego Panem.

„Twoją starszą siostrą była Samaria, mieszkająca na lewo od ciebie wraz ze swoimi córkami – przypominał Ezechiel – a twoją młodszą siostrą była Sodoma wraz ze swoimi córkami, mieszkająca na prawo od ciebie. Tylko przez krótki czas nie naśladowałaś ich postępowania i nie popełniałaś takich obrzydliwości jak one. A potem w całym swym prowadzeniu się stałaś się gorsza od nich (16, 46-47)

A konkretnie? „Zaufałaś swojej piękności i wyzyskałaś swoją sławę na to, by uprawiać nierząd. Oddawałaś się każdemu, kto obok ciebie przechodził” -  mówił Ezechiel porównując Izraela do kobiety, która mając męża uprawia nierząd. „Wziąwszy ozdobne przedmioty z mojego złota i z mojego srebra, które ci dałem, uczyniłaś sobie z nich podobizny ludzkie i przed nimi grzeszyłaś nierządem. Wzięłaś swe szaty wyszywane i okryłaś je nimi, a także moją oliwę i moje kadzidło składałaś w ofierze przed nimi. Nawet mój pokarm, który ci dałem: najczystszą mąkę, oliwę i miód, którymi cię żywiłem, ofiarowałaś przed nimi jako miłą woń. Tak było - wyrocznia Pana Boga. Brałaś też synów swoich i córki, któreś mi urodziła, a składałaś im w ofierze na pożywienie. Czy więc znikomy jest twój nierząd? Zabijałaś przecież synów moich i paląc ich składałaś im w ofierze. A przy wszystkich tych obrzydliwościach i nierządach nie pamiętałaś na dni twojej młodości, gdyś była naga, odkryta i gdy szamotałaś się w swojej krwi  (Ez 16, 16. 18-23). Izrael nie pamiętał, że gdy był mały i słaby Bóg się za nim ujął i tylko dlatego przez wieki mógł wieść szczęśliwe życie...

Gdy potem do Babilonii dotrze wieść o ostatecznej klęsce ton wyroczni proroka się zmieni. Zacznie wygłaszać wyrocznie przeciw innym narodom, a Izraelowi będzie głosił pociechę i wybawienie.

Ezechiel to prorok wzrastania. Był jednym z wygnańców, ale w pewnym momencie wyrósł ponad swoich braci. Zaczął widzieć więcej. I zaczął dostrzegać to, co kompletnie jego rodaków nie ruszało:  różne niewierności Izraela wobec Boga. Jak można było ich nie widzieć – dziwi się pewnie niejeden z nas...

To nie tak dziwne. Dziś też tak bywa. Nawet ci, którzy chodzą do kościoła częściej niż co niedzielę i uważają się za porządnych katolików miewają czasem zupełnie niechrześcijańskie zasady postępowania. Z oddawaniem czci bożkom włącznie. Nie mówiąc już o tych, którzy niedzielne Eucharystie, rekolekcje czy inne akcje duszpasterskie omijają szerokim łukiem.  My też czasem – jak owa kobieta uprawiająca nierząd – zapominamy, komu zawdzięczamy dobro, które mamy. Dlatego trzeba takich, którzy wyrosną trochę ponad innych. Na przykład Ciebie.

Nie bądź jak Twoje otoczenie. Bądź ponad nim. Urośnij jednak nie przez pychę, ale przez prawdę. Ona oczyszcza. Niech zaczną ci przeszkadzać te niewierność wobec Boga, których niesieni społecznym obyczajem Twoi bracia, nawet ci zaangażowani,  już nie zauważają. Nawet jeśli staniesz się dla nich jakimś nadgorliwym dziwakiem.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Luty 2018
    N P W Ś C P S
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama