Zapomniane Kompendium

Czy zachodzące współcześnie procesy kulturowe, dokonujące się na naszych oczach przesunięcia w hierarchii wartości, nie są owocem tego, że zaniedbano duchowość eucharystyczną?

Chodziła za mną od rana jakaś dziwna niechęć do zajęcia się czymkolwiek i nie potrafiłem rozeznać jej przyczyny. Aż zostałem oświecony. Dziś mamy Światowy Dzień Drzemki w Pracy. Widać natura upomniała się o godne uczczenie odnotowanego w większości mediów wydarzenia. Co z tego, skoro wrodzone poczucie obowiązku głos natury zagłuszyło, przypominając o dzisiejszym komentarzu. Snułem się zatem po domu szukając tematu, a raczej nie potrafiąc dokonać wyboru w rwącym potoku bieżących informacji. Proces arcybiskupa Michalika, konferencja Episkopatu o rodzinie, profesor Chazan, dyskusji o konwencji ciąg dalszy, afera z dziećmi w trakcie kampanii wyborczej. Wszystko czeka na skomentowanie, dopowiedzenie, wyrazistą i jednoznaczną opinię. Jak zauważył wczoraj jeden z dziennikarzy – agresywnie, bez wdawania się w niuanse. Bo to wymaga myślenia i nie sprzedaje się dobrze.

Trwając w zawieszeniu i błądząc wzrokiem po mieszkaniu zatrzymałem się na przywiezionej wczoraj książce. Po bardzo długim oczekiwaniu wreszcie dotarła z Rzymu. Compendium Eucharisticum – Komendium Eucharystyczne. W Polsce chyba już o niej zapomniano. Chociaż była omawiana i zapowiadana. Także w naszym portalu. W październiku 2009 roku pisaliśmy za Katolicką Agencją Informacyjną: „Ma ono na celu pomóc wierzącym w lepszym rozumieniu, przeżywaniu i celebrowaniu misterium Eucharystii, tak aby ich życie stało się prawdziwym kultem duchowym”. Jak się okazało sprawa zakończyła się omówieniem. Benedykt XVI odszedł, jakby zmieniły się priorytety. Dziś kościelna dyskusja koncentruje się na sakramencie małżeństwa. I pewnie jeszcze długo tak będzie.

Pisząc o Kompendium nie mam zamiaru wbijać klina między poprzedniego i obecnego papieża. Nie liczę również na podbicie ilości odsłon i komentarzy choć wiem, że takie zjawisko występuje zawsze gdy pojawia się tekst mniej lub bardziej krytyczny o liturgii. Zresztą przeciwnicy odnowionego rytu zapewne będą rozczarowani. Wstęp do tej pięknie wydanej pozycji rozpoczyna cytat z Konstytucji o Liturgii Soboru Watykańskiego II. Zwolennicy tradycji zapewne sobie z tekstem poradzą. Inni znajdą tłumaczenie w dokumentach Soboru. „Liturgia est culmen ad quod actio Ecclesiae tendit et simul fons eius virtus emanat” (Sacrosanctum Consilium, 10).

Źródło i szczyt, wszystko w co wierzymy i wyznajemy, miejsce spotkania Boga „twarzą w twarz”, doświadczenia Jego obecności i mocy, czas szczególnego zjednoczenia z Jezusem i braćmi. Na ostatnie warto zwrócić uwagę. Katechizm Trydencki opisując bodajże w dziewięciu punktach Eucharystię na pierwszym miejscu postawił Communio. Eucharystia to Komunia (wspólnota to za mało powiedziane) z Jezusem i braćmi. W kontekście tego stwierdzenia bardziej zrozumiałe są homilie papieża Franciszka, wygłaszane w kaplicy domu świętej Marty. Ale my zatrzymajmy się na innym wątku.

Już Ojcowie Kościoła przypominali, że w Eucharystii jest wszystko, w co wierzymy. Można zatem zastanawiać się czy przypadkiem zachodzące współcześnie procesy kulturowe, dokonujące się na naszych oczach przesunięcia w hierarchii wartości, nie są owocem tego, że odnowiono literę a zaniedbano ducha liturgii, duchowość eucharystyczną. Na problem wskazał przed laty Benedykt XVI (zanim został papieżem) w często cytowanej książce „Duch liturgii”. Ówczesny kardynał zwrócił uwagę na coś, co powinno być oczywiste. Rozróżnił rubryki i nigryki. Prawo i wskazania oraz teksty liturgiczne sugerując, że duchowość eucharystyczna to zagłębianie się właśnie w teksty. Co nie znaczy, że rubryki nie mają znaczenia, że nie ma w nich ducha Kościoła. Przeciwnie, rubryki to doświadczenie Pana żyjącego w sakramentach Kościoła w jakiś sposób zbierają i wyrażają. Oczywistym zatem jest wniosek, że to nie Eucharystia jest szczytem preferowanej hierarchii wartości ale te z niej właśnie wypływają jak ze źródła. Stąd aktualność, mimo upływu prawie sześciu lat od wydania, Kompendium.

Sporą część jego zawartości polski czytelnik znajdzie w rozproszeniu. Dotyczy to części pierwszej i drugiej, czyli doktryny i celebracji. Osobiście najbardziej zainteresowany jestem częścią trzecią uważając, że ta warta jest przekładu. To Preces, czyli modlitwy. Na przykład modlitwy przed Mszą świętą na każdy dzień tygodnia autorstwa świętego Ambrożego. Albo zbiór litanii do odmawiania przed Najświętszym Sakramentem i podczas procesji eucharystycznych. Choćby ta ułożona z racji Wielkiego Jubileuszu Litania do Jezusa, Boga i Człowieka.

Pozostaje mieć nadzieję, że znajdzie się tłumacz i wydawnictwo, chcące Kompendium wydać. Pragnący pogłębić duchowość eucharystyczną czekają. 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • zaba na rowerze
    12.03.2015 15:46
    Uspokoję Księdza. Środowiska konserwatywne coraz mocniej kierują się w stronę klasycznego duszpasterstwa, jakby zainspirowane tekstem biblijnym o strząśnięciu prochu z nóg i zajęcia się tym co istotne.
    Natomiast w głównym nurcie katolicyzmu trwa debata na temat liberalizacji nauczania kościoła.
    Wiec sprawy związane ze "Źródłem i Szczytem" przestały być istotne. Ten szczyt został pomniejszony z troski o braci odłączonych, a nad zamąconym źródełkiem jakoś łatwiej się dogadać. Jak widać wiosna kościoła trwa w najlepsze.
    Cześć osób przeżyła już swoją frustrację związaną z niezrozumieniem dziwnych zmian w Kościele, cześć przeżywa ją obecnie.
    Przeżyją ja w przyszłości i ci którzy dziś cieszą się ze zmian.
    To co można zaobserwować to oczywiście skutek a nie przyczyna.
  • recormon
    12.03.2015 19:22
    "Dlatego duszpasterze winni czuwać, aby czynności liturgiczne sprawowano nie tylko ważnie i godziwie, lecz także, by wierni uczestniczyli w nich świadomie, czynnie i owocnie." KL11
    Kiedy zaproponowałem proboszczowi, że przygotuję na każdą niedzielę krótki komentarz liturgiczny o poszczególnych elementach mszy św. to złapał się z przerażenia za głowę.
    Może lepiej nie czytać takich dokumentów, żeby nie cierpieć mąk na Eucharystii, widząc bezmyślność, bierność i w efekcie bezowocność tego rytuału, który jest sprawowany przez niedouczonych szafarzy.
  • deska
    12.03.2015 23:05
    A ja bardziej przyziemnie. Przeraża mnie desakralizacja Eucharystii, która "się" dokonała "dzięki" - czyli przez - przyblizenie/udostępnienie obrazu Mszy św. w telewizji. Jest to dobrodziejstwo dla ludzi chorych, nie mogących uczestniczyć osobiscie w nabozenstwie, ale.... także pokusa dla wygodnych/leniwych... Siada się przed telewizorem i patrzy...., czasem coś przygryza..., popija herbatkę/kawę/piwko i....tak "pięknie" sacrum się ulatnia, pozostaje ....widowisko. A "obrazki" wygodniej oglada się na kanapie niż na slajdach w kosciele ( ! ) i tak UDZIAŁ we Mszy św. staje się nieatrakcyjnym obowiązkiem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...
    « » Kwiecień 2018
    N P W Ś C P S
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    Pobieranie...