Godzina z Jezusem

„Jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?” Jak wypełnić ten czas, nie zasnąć jak apostołowie?

Reklama

Ten, kto wymyślił na Wielką Sobotę święconkę powinien zostać ogłoszony świętym. Żart? Owszem, z odrobiną prawdy. Bo ten koszyczkowy zamęt w pewnym sensie chroni nas przed ciszą, zalegającą świątynię w przerwach między jednym a drugim błogosławieństwem. Choć może nie do końca, bo dodać trzeba jeszcze korowody chodzących na groby, dzieci pytające rodziców dlaczego Jezus jest martwy, rozpraszające  i zapraszające do oglądania dekoracje. I tylko jeden punkcik, Twarz przysłonięta welonem, głosem delikatnym zadaje pytanie, w czwartkowy wieczór zadane uczniom w Ogrodzie Oliwnym.

„Jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?”

Godzina z Jezusem. Jeszcze w zupełnej ciszy. Jak wypełnić ten czas, nie zasnąć jak apostołowie?

Zacznijmy od Marii Magdaleny. Nie mogła w szabat przybyć do grobu. Wielkie święto nie pozwalało i na zbyt dużą ilość kroków, i na odwiedziny umarłych. Dlatego pobiegła wczesnym rankiem pierwszego dnia tygodnia. Według niektórych jeszcze przed świtem. Co ją gnało wczesnym rankiem? Oczywiście tęsknota. Osoby kochające się tęsknią za sobą. Więc ta jedna godzina jest po to, by rozbudzić w sercu tęsknotę. Ja z Nim, On ze mną, blisko, czule i serdecznie. Kochaj mnie – słyszymy…

Kaplica adoracji. Grób – jak mówimy wbrew zaleceniom Kościoła. A w nim Ktoś, kto jest, ale Go nie ma. Żywy, a myślimy o Nim jak o zmarłym. W ten paradoks wkracza poeta. „Żegnając przyjaciela nie płacz. Bo jego nieobecność powie ci, co w nim kochałeś najbardziej.” Co najbardziej kochasz we Mnie? Co najbardziej kochasz w Nim? Miłosierdzie? Moc? Troskliwość i czułość? To, że zawsze jest z tobą? A może nadszedł czas, by dojrzeć do miłości za nic. Bo podobno kocha się za nic. Jemu wystarczy to, że jesteś człowiekiem, obrazem i podobieństwem Boga. Tylko tyle wystarczy Synowi Bożemu, by kochać. Czego ty potrzebujesz? Nie wystarczy, że On jest Synem Bożym i bratem człowieka?

Tęsknota, Umiłowany, grób zapowiadający jutrzejsze ranne spotkanie. Wszystko zakryte welonem, bo teraz „widzimy niejasno, jakby w zwierciadle, kiedyś zaś zobaczymy twarzą w twarz”. Modlitwa wyrywa się z serca. „Ukaż mi swą twarz, daj mi usłyszeć Twój głos. Bo słodki jest Twój głos i twarz pełna wdzięku.” Zaraz, czy tylko o jutrzejszy poranek chodzi?

Przy tym grobie uczysz się umierać, by ożyć. „Z Nim zmartwychwstaniemy.” Kiedyś przyjdzie ten dzień. Panny mądre miały oliwę. Były gotowe. Jesteś gotowy? Czy też potrzebujesz lekcji umierania? Podczas której nauczysz się umiejętności dochodzenia do takiego punktu, gdzie nie będzie miejsca na nic więcej oprócz tęsknoty i pragnienia zobaczenia twarzą w twarz. Czekania całym sobą na moment, gdy Miłość mi wszystko wyjaśni.

Tęsknota, Umiłowany, lekcja umierania… Minuta, dziesięć, dwadzieścia, godzina… To już? Dlaczego tak krótko?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Grudzień 2017
    N P W Ś C P S
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama