Poszukiwacze prawdy

Depeszę KAI czytałem z lekkim biciem serca, próbując wyobrazić sobie dużą grupę uczniów, wędrującą ulicami Poznania. Przedsięwzięcie okazało się ciekawszym, gdy znalazłem jego stronę internetową.

Reklama

O rekolekcjach szkolnych pisałem na początku Wielkiego Postu w tonacji raczej mało optymistycznej. W tym samym duchu utrzymana była większość komentarzy internautów. Jednak przez cały czas liczyłem, że prędzej czy później dotrą informacje o ciekawych inicjatywach i pomysłach, świadczących, że ten czas może być wykorzystany dobrze. Nie zawiodłem się. Depeszę KAI czytałem z lekkim biciem serca, próbując wyobrazić sobie dużą grupę uczniów, wędrującą ulicami Poznania. Przedsięwzięcie okazało się ciekawszym, gdy znalazłem jego stronę internetową. To ona pozwala zrozumieć, na czym polega fenomen tych rekolekcji. Myślę, że warto zwrócić uwagę na trzy aspekty, niejako ukryte w danej uczniom propozycji. Na etapie przygotowujących, czyli tzw. sieciowym, autor pomysłu odwołuje się do środowiska, w którym młody człowiek porusza się bardzo sprawnie, czyli do Internetu. Tam zdobywa informacje o bohaterach gry i hasło, dzięki któremu możliwe jest wejście do etapu ulicznego. To jest bardzo ważny, drugi aspekt propozycji. Ważny, bo uczestnicy rekolekcji muszą zmierzyć się z czymś, co bardzo często sprawia im dużą trudność – zadać sobie trud przejścia od rzeczywistości wirtualnej do rzeczywistości rzeczywistej, gdzie spotyka się bohaterów rekolekcji i dotyka miejsc z nimi związanych. Trzeci aspekt propozycji to zaangażowanie w nią wszystkich uczestników. Zanika podział, tak bardzo widoczny podczas szkolnych rekolekcji, na małą grupę zaangażowaną w przygotowanie i milczącą większość słuchaczy. Rozmiar przedsięwzięcia pozwala przypuszczać, że zniknął również podział na przeżywających rekolekcje uczniów i przypatrujących się biernie nauczycieli. Wielu księży i katechetów każdego roku zastanawia się kogo zaprosić i jak wypełnić trzy dni, przeznaczone na rekolekcje szkolne. Czasem sięgają po filmy. Najczęściej ograniczają się do odprawienia Mszy świętej i spowiedzi. Na przykładzie Poznania widać, jak prostymi i dostępnymi w szkole środkami można przygotować ciekawe rekolekcje. Przecież w każdej szkole jest pracownia komputerowa, większość uczniów ma w domu dostęp do Internetu, a po wszystkich naszych miastach i wioskach chodzili ludzie, którzy po sobie zostawili ślady, prowadzące do Boga. Autor pomysłu na swoim blogu napisał: „Bardzo lubię ten czas, choć jest męczący, bo mam świadomość, że to jest ważny czas. Zdaję sobie sprawę, że większość tych młodych w najbliższym roku nie przeżyje już rekolekcji skierowanych specjalnie dla nich. Tym bardziej trzeba zrobić wszystko, aby były dobrze przygotowane. A resztę zostawiam Panu Bogu, bo to Jego sprawa”. Najważniejsze jest to, że Panu Bogu nie zostawił tego, co Pan Bóg zostawił dla człowieka. I to jest najprawdopodobniej tajemnica sukcesu tych rekolekcji.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • aleksandra
    27.03.2009 08:27
    Ostatnio przy Księdza komentarzu napisałam o swoim niezadowoleniu z braku współpracy z duszpasterzami. Jestem właśnie w trakcie Rekolekcji Szkolnych i sytuacja się powtarza. Pan Bóg dał nam rozum, byśmy z niego korzystali i wykorzystywali swoje pomysły, udoskonalali i wzajemnie się wspierali…

    Myślę jednak, iż rzecz nie jest w tym, by narzekać, zwłaszcza, jeśli się nie ma to wpływu. A co robić? No właśnie, chyba zbyt często zapominamy, że oprócz ludzkich wysiłków działa przede wszystkim Łaska Boża, która z czasem rekolekcyjnym jest ściśle związana. Może za mało w nas katechetach, (w duszpasterzach?) modlitwy i przeżywania tego świętego czasu przede wszystkim w łączności z Bogiem?

    I może owocność rekolekcji będzie większa, im więcej niezadowolenia? (to nie jest sugestia, że ma być źle - mowa o sytuacji, na którą nie mam wpływu jako katecheta). Nie wiem. A może oddanie Bogu mojego niezadowolenia, przy jednoczesnym robieniu ze swej strony wszystkiego, na co mnie stać i czego jestem w stanie się podjąć przyniesie lepsze owoce, niż niejeden show rekolekcyjny?

    I cieszę się, że są takie inicjatywy podejmowane, jak ta, która opisana została w komentarzu. Też uważam, że można ten czas jakoś odmienić od innych wydarzeń w Kościele. Ale czy wszyscy katecheci i kapłani muszą być charyzmatykami? Oczywiście nie. Mnie nie byłoby stać na wymyślenie i zorganizowanie takich rekolekcji. I nie od atrakcji zależy sukces rekolekcyjny, ale od działania Łaski i otwarcia się na nią…

    Myślę jednak, że nie poczucie zadowolenia i poczucie sukcesu decyduje o tym, czy rekolekcje były udane. W wieczności może się okaże, że właśnie te okupione niesmakiem, niezadowoleniem przyniosły lepsze owoce?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Luty 2018
    N P W Ś C P S
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama