Zamień „nie” na „tak”

Garść uwag do czytań na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia z cyklu „Biblijne konteksty”

Reklama

5. W praktyce

Co to znaczy mówić Bogu „nie”? Co to znaczy mówić Mu „tak”? Wielu na początku skojarzy się to przede wszystkim z odrzuceniem czy pójściem za głosem powołania. Ale co z tymi, którzy już je odnaleźli? Albo tymi, którzy wciąż nie wiedzą co powinni robić?

Na właściwy trop naprowadza nas Ewa. Ona złamała Boży nakaz. Można w mówieniu Bogu „nie” lub „tak” widzieć też odrzucenie czy wierność zasadom Ewangelii. Tak, zasadom Ewangelii, nie przykazaniom. To znaczy... Dokładnie rzecz ujmując wierność przykazaniom w ich ewangelicznej interpretacji. Nie w interpretacji faryzeuszów, którzy potrafili trzymać się litery prawa, ale zupełnie wypaczali jego sens.

Najważniejsze przykazanie? Miłuj Boga całym sercem i całą duszą, a bliźniego, jak siebie samego. To drugie Jezus rozwinął też jako nakaz miłowania się tak, jak On nas umiłował. A On, przypomnijmy, umarł za nas na krzyżu. Żeby już nie było żadnych wątpliwości, Jezus ujął to te jeszcze inaczej: „wszystko co byście chcieli, by ludzie wam czynili i wy im czyńcie”. A my mówimy „nie czyń drugiemu co tobie niemiłe”. Wydaje się, że takie widzenie Bożego prawa powinno mieć mocniejsze przełożenie na praktykę życia codziennego. Zbyt łatwo rozgrzeszamy się z niewierności, które nie są wprost złamaniem któregoś z 10. przykazań. Ale na pewno są złamaniem zasad Ewangelii, a więc i tego, czego oczekuje od nas Bóg.

Wielkim wstrząsem była kiedyś dla mnie rozmowa z pewnym pobożnym chrześcijaninem, który usprawiedliwiał swojego szefa z pracy. Też pobożnego chrześcijanina. „Szef jest szefem i może o wszystkim decydować wedle uznania”. Co to konkretnie w tej sytuacji znaczyło? Może wedle uznania zwalniać, przesuwać na gorsze stanowiska, domagać się pracy ponad wyznaczony prawem czas. Może pomiatać swoimi pracownikami, stosować zasadę „dziel i rządź”, publicznie ich poniżać i jeszcze parę innych. Chrześcijanin rzeczywiście tak może?  Są sytuacje, w których zasada miłości bliźniego jak siebie samego nie obowiązuje? Dlaczego? Bo się nie uderzyło młotkiem, ale słowem? Bo się ukradło nie 1000 złotych, ale zdrowie albo dobre imię? Bo się nikogo nie oczerniło, ale tylko wbrew prawdzie zasugerowało, że jest kiepskim pracownikiem? Albo tylko milcząco przyzwalało na takie gnębienie kolegi z pracy?

Czasem podobne sytuacje mają miejsce w rodzinach. Mąż tyran domagając się współżycia mówi żonie „przecież mi ślubowałaś miłość i uczciwość małżeńską”, a tresowanym w posłuszeństwie dzieciom co i rusz przypomina o czwartym przykazaniu.

Mówić Bogu „tak” to chyba coś więcej niż tylko chodzenie do kościoła i powtarzanie, że się nikogo nie zabiło, żony nie zdradziło i niczego nie ukradło. Gdyby tylko na tym miała polegać wierność Bogu, czym byśmy się różnili od w miarę porządnych ateistów?

Jeszcze jedno, chyba bardzo istotne... Chrześcijaninowi dana została łaska poznana Bożego planu zbawienia. Dlatego chyba powinien w nim dość świadomie uczestniczyć. Powtarzam, w planie zbawienia, nie w jakichś ludzkich planach zwycięstw politycznych. Dla chrześcijanina ważniejsze niż objęcie władzy nad światem i zaprowadzenie na ziemi Bożych porządków powinno być doprowadzenie swoich bliźnich do zbawienia. A tak stanie się nie wtedy, gdy się ich przymusi do uległości Bożemu prawu ale gdy dotknięci Bożą łaską zechcą powiedzieć mu swoje „tak”...

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Listopad 2017
    N P W Ś C P S
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama