Stacja u świętego Mikołaja w Więzieniu

IV tydzień Wielkiego Postu - sobota.

Reklama

Opis stacji

Dwa tysiące lat temu między targiem warzywnym a Tybrem stały ciasno obok siebie trzy pogańskie świątynie poświęcone Junonie, Janusowi i Spes (Nadziei). Z dawnego targu pozostało do dzisiaj jedynie kilka bloków trawertynu, a bieg Tybru został uregulowany za pomocą wysokich nabrzeży. Nadzieja w chrześcijańskiej postaci żyje nadal w bazylice św. Mikołaja w Więzieniu (Basilica di San Nicola in Carcere).

Kiedy w ósmym wieku spory ikonoklastyczne przygnały w to miejsce i w sąsiednie okolice chrześcijan mówiących po grecku i darzących miłością święte obrazy, kwitło już tutaj życie chrześcijańskiej wspólnoty grecko-syryjskiej, zaś chrześcijańskie groby pod bazyliką wskazują na to, że już w piątym stuleciu znajdował się tutaj kościół. Osoba św. Mikołaja jako powiązanego z kościołem pojawia się dopiero w jedenastym stuleciu, natomiast „więzienie” to najprawdopodobniej skojarzenie ze znajdującym się nieopodal w średniowieczu więzieniem wspominanym w dokumencie papieża Hadriana I z ósmego wieku.

Patrząc od wschodu, dostrzec można szkielet dawnej starożytnej świątyni w postaci doryckich kolumn wspierających entablaturę dzisiejszego kościoła. W dwunastym stuleciu zdobiły go liczne freski; kilka z nich odkryto w krypcie w czasie przeprowadzonej w dziewiętnastym wieku restauracji. Rodrigo Borgia, czyli późniejszy papież Aleksander VI, kazał pomalować ściany na biało i usunął inskrypcje oraz elementy wystroju, by wydobyć we wnętrzu jasne i czyste linie preferowane w renesansie.

Kilka dzieł sztuki wskazuje na to, że kościół zajmował znaczącą pozycję w okresie quattrocento, czyli w piętnastym wieku. W prawej nawie możemy podziwiać odrębny fresk Madonna z Dzieciątkiem Antoniazza Romano, natomiast Lorenzo Costa, ceniony malarz z Ferrary, którego później sprowadziła na swój dwór Isabella d’Este, wykonał Wniebowstąpienie, będące przykładem linearnego malarstwa tablicowego.

Kardynał Federico Borromeo, w duchu szesnastowiecznej odnowy katolicyzmu, postanowił podkreślić pradawny rodowód świątyni, udostępniając wiernym na powrót kryptę i umieszczając w głównym ołtarzu relikwie świętych Marka, Marcellina, Symplicjusza i Faustyna; w krypcie dostrzec można także pozostałości wspomnianych wcześniej świątyń z okresu starożytności. Pietro Aldobrandini, następny po Federicu Borromeo kardynał tytularny świątyni, kontynuował prace nad jej wystrojem. Pracowali tutaj Orazio Gentileschi i Giovanni Baglione (pierwszy to najlepszy przyjaciel, a drugi − największy wróg Caravaggia). Prac Gentileschiego już tu nie zobaczymy, natomiast w kaplicy Różańca Świętego, dawniej kaplicy Przenajświętszego Sakramentu, podziwiać możemy freski eucharystyczne Baglionego. Kardynałowi Aldobrandiniemu zawdzięczamy także fasadę z bloków z trawertynu zdobioną płaskorzeźbami.

W dziewiętnastym wieku błogosławiony Pius IX wzbogacił kościół o kasetonowy sufit, na którym można dostrzec pośród siateczki złoceń jego papieski herb. Także na zlecenie Piusa IX Guido Guidi pokrył nawę malowidłami przedstawiającymi epizody z życia św. Mikołaja, natomiast Vincenzo Pasqualoni otrzymał za zadanie ozdobienie apsydy. Jego zaskakujący rozmachem fresk przedstawia najpierw ciąg postaci na Soborze Nicejskim, gdzie Mikołaj z Miry rzuca anatemę na arian za to, że przeczą bóstwu Chrystusa. Powyżej siedzi Chrystus w majestacie, mając po bokach Maryję i św. Mikołaja oraz Kościół Walczący i Kościół Triumfujący. Ponadto Pius kazał ozdobić gołe ściany kopiami najlepszych siedemnastowiecznych rzymskich malowideł i tym sposobem barw wnętrzu przydały odznaczająca się hipnotyzującym błękitem Trójca Guercina i przejmujące Wniebowstąpienie Annibala Carracciego. W tamtym czasie świątynia stała się miejscem kultu Matki Bożej z Guadalupe, patronki obu Ameryk, na cześć której każdego dwunastego dnia miesiąca jest tutaj odprawiana Msza Święta.

W kościele znajdziemy mnóstwo inskrypcji, ale jedna z nich przykuwa uwagę zwiedzających: „Tu leży wielki grzesznik, kanonik tej szacownej świątyni. Módlcie się, przyjaciele, za jego zbawienie”.

Łyk wody żywej

George Weigel: Rzymskie pielgrzymowanie   wydawnictwom.pl George Weigel: Rzymskie pielgrzymowanie Dzisiejsza stacja poświęcona jest św. Mikołajowi, biskupowi Miry w Azji Mniejszej. Mikołaj cierpiał prześladowania za panowania Dioklecjana, przetrwał ten trudny czas i stał się jednym z obrońców pełnej boskości Chrystusa na Soborze Nicejskim, a dzisiaj pamiętany jest jako człowiek wielkiej miłości bliźniego, od którego wywodzi się postać Świętego Mikołaja. Jedno z podań mówi, że w czasie Soboru Nicejskiego biskup Mikołaj grzmotnął pięścią Ariusza, co nie licuje co prawda z zachowaniem Świętego Mikołaja, ale co przypomina nam w trzeciej z kolei stacji, której patroni lub relikwie przywodzą na myśl pierwszy sobór powszechny, że dla Kościoła czwartego wieku ustalenie właściwej prawdy o Chrystusie i prawdy o Trójcy Świętej nie było bynajmniej błahą sprawą; były to kwestie duchowego życia lub śmierci.

Mikołaj nie był więziony w miejscu, w którym dzisiaj znajduje się bazylika. Jej nazwa to sugestia, że być może sam budynek, przekształcony z czasem w dzisiejszą bazylikę, był kiedyś więzieniem znajdującym się nieopodal rzymskiego targu z warzywami. Nie zmienia to faktu, że sam Mikołaj był więziony za wiarę w czasie jednego z dotkliwych prześladowań w starożytności, a stacja, która kiedyś była być może więzieniem, w sam raz nadaje się do tego, by tu zakończyć tę fazę Wielkiego Postu i rozpocząć jego dwa ostatnie tygodnie.

Pielgrzymi dwudziestego pierwszego wieku podążający wielkopostną wędrówką nawrócenia żyją w czasie największych prześladowań chrześcijan w historii Kościoła, a informacja o tym zbyt rzadko dociera do wyobraźni chrześcijan, przynajmniej tych żyjących we względnie bezpiecznych wspólnotach chrześcijańskich świata zachodniego, gdzie „męczeństwo” często uważa się za coś, co przydarzyło się mitycznym postaciom z przeszłości. Tymczasem prawda jest taka, iż w dwudziestym wieku życie za wiarę oddało więcej chrześcijan, niż miało to miejsce we wszystkich poprzednich dziewiętnastu wiekach chrześcijaństwa razem wziętych.

Dla wszystkich uczniów Chrystusa niezachwianych w wierze męczeństwo to cały czas coś realnego i niewykluczonego. Cierpienie za wiarę, nawet jeśli ma postać ciągłego ośmieszania – dzisiejsze odpowiedniki drwiącego „z Galilei?” – to także jeden z aspektów naśladowania Chrystusa.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Luty 2018
    N P W Ś C P S
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama