Stacja u św. Szczepana na wzgórzu Celio

V tydzień Wielkiego Postu - piątek.

Reklama

Opis stacji

Rzymscy generałowie często upamiętniali swoje militarne triumfy, budując świątynie zwycięstwa w formie rotundy; niczym korona waleczności zdobyta w bitwie, świątynia na planie koła symbolizowała wieczną sławę. Konstantyn przejął tę formę architektonicznej pychy i wybrał plan koła dla Bazyliki Grobu Świętego w Jerozolimie, natomiast w Rzymie pierwszą świątynię na planie koła wybudowano ku czci pierwszego chrześcijańskiego męczennika. Bazylika św. Szczepana (Basilica di Santo Stefano Rotondo al Celio) została wybudowana na wzgórzu Celio na początku piątego stulecia, w złotym okresie dla budowy kościołów w Rzymie, kiedy to rodziny z wyższych sfer sponsorowały tak olśniewające budowle, jak bazylika św. Sabiny, Bazylika Matki Boskiej Większej czy Bazylika św. Pawła za Murami. Niewykluczone, że budowę bazyliki św. Szczepana sfinansował ród Walerianów, gdyż św. Melania, córka Waleriana, często pielgrzymowała do Ziemi Świętej. Kiedy w .415 roku odkryto na powrót relikwie pierwszego męczennika Kościoła i przeniesiono je do Rzymu, bazylika miała się stać dla niego wspaniałym relikwiarzem.

Kościół stoi na dawnych koszarach, a główna kaplica znajduje się nad niegdysiejszą świątynią boga Mitry. Jego odznaczająca się innowacyjnością konstrukcja miała formę trzech koncentrycznych pierścieni kolistych arkad rozdzielonych czterema ramionami tworzącymi plan greckiego krzyża. W miarę przesuwania się od zewnętrznego pierścienia do środka potok światła zalewający świątynię staje się coraz intensywniejszy, ponieważ wpływa przez dwadzieścia dwa okna kopuły znajdującej się nad umieszczonym centralnie ołtarzem.

Ten jedyny w swoim rodzaju wyrafinowany cud architektury uległ poważnym zniszczeniom w piątym wieku na skutek najazdu barbarzyńców, a w wiekach późniejszych, gdy życie na wzgórzu Celio zamarło, nikt nie dbał o bazylikę. Później, w szóstym wieku, nastąpił krótki okres odnowy, kiedy dwaj kanonizowani później papieże, Jan I i Feliks IV, ozdobili ją macicą perłową i wyłożyli marmurem. Kazania głosił tutaj także inny papież, św. Grzegorz Wielki, i do dnia dzisiejszego można podziwiać resztki jego biskupiej katedry.

W roku 640 papież Teodor sprowadził do bazyliki relikwie świętych Prymusa i Felicjana oraz wybudował na ich cześć kaplicę. Obaj święci bracia zostali pochowani na Via Nomentana i zgodnie z tradycją właśnie ich relikwie jako pierwsze przeniesione zostały z katakumb w obręb murów miasta. Kaplica lśni hipnotyzującym złotym blaskiem bijącym z mozaiki w apsydzie. Bracia przedstawieni są na niej w purpurowo-białych togach i stoją po bokach krzyża podobnego do tego, jaki Persowie ukradli z Jerozolimy w 614 roku. U ich stóp wyrasta rząd maków symbolizujących ich ziemskie cierpienia. Chrystus w medalionie nad krzyżem spogląda przed siebie spokojnym wzrokiem, rad z ich niezłomności.

Popadającą w ruinę świątynię odrestaurował w dwunastym stuleciu papież Innocenty II, dodając dla wzmocnienia konstrukcji biegnącą poprzecznie przez jego środek arkadę. Mimo to dach bazyliki w końcu się zawalił. Prace restauracyjne, podjęte przez papieża Mikołaja V z okazji jubileuszu roku 1450, ocaliły najprawdopodobniej konstrukcję, lecz jak pisał współczesny kronikarz, papież „obrócił ją także w ruinę”; zniknął zewnętrzny krąg arkad, a przestrzeń między dwoma pozostałymi kręgami została wypełniona. Zniknęła także ornamentyka bazyliki.

W okresie reformacji pierwszy męczennik chrześcijaństwa inspirował członków nowych zgromadzeń religijnych powołanych do życia, by walczyć z herezją, i to oni zapoczątkowali nowe pokolenie męczenników. Papież Grzegorz XIII powierzył kościół pieczy jezuitów, a na ich zlecenie Niccolo Circignani (Pomarancio) wykonał na ścianach dwadzieścia cztery ogromne freski przedstawiające sceny męczeństwa. Chociaż historycy sztuki nie mają o nich zbyt wysokiego mniemania ze względu na bijącą z nich brutalność, pokazują one jednak dobitnie, że przez całe stulecia chrześcijanie oddawali życie prześladowani przez cesarstwo, które chciało ich zetrzeć z powierzchni ziemi.

Cykl otwierają freski przedstawiające ukrzyżowanie Chrystusa i ukamienowanie Szczepana, po nich następują sceny obrazujące męczeństwa chrześcijan za poszczególnych cesarzy. Całość tworzy kolistą panoramę, będącą świadectwem ludzkiego okrucieństwa, ludzkiej dzielności i tego, jak krucha bywa tolerancja.

Łyk wody żywej

George Weigel: Rzymskie pielgrzymowanie   wydawnictwom.pl George Weigel: Rzymskie pielgrzymowanie Dzisiejsze czytanie Liturgii Godzin pogłębia refleksję wielkopostnych pielgrzymów dotyczącą arcykapłańskiej godności Chrystusa, zainicjowaną w dniu wczorajszym, poszerzając ją o refleksję nad naturą święceń w Kościele.

Jak uczy nas List do Hebrajczyków, kapłaństwo Nowego Przymierza zapoczątkowane w Jezusie jest kapłaństwem „nie według przepisu prawa cielesnego, ale według siły niezniszczalnego życia”. Ta nowa forma kapłaństwa zostaje nam obwieszczona w tych wydarzeniach, rozważanych wcześniej podczas naszej wielkopostnej wędrówki, kiedy Duch zstępuje na Jezusa, a Ojciec ogłasza, że jest jego Synem Umiłowanym, czyli podczas chrztu w Jordanie i podczas Przemienienia na górze Tabor. Jezus zatem zostaje namaszczony na arcykapłana nowego i wiecznego przymierza przez paschalne misterium swego cierpienia, śmierci i zmartwychwstania: w tym misterium Syn staje się doskonałym pośrednikiem między Bogiem a ludzkością mocą Ojca, który wskrzesił go z martwych, tak iż może on być w Duchu „pierworodnym między wielu braćmi” (Rz 8,29). Pośrednictwo to rozciąga się na całą historię, ponieważ arcykapłaństwo Chrystusa Zmartwychwstałego, który więcej nie umiera, jest trwałe i nie ma końca: „Przeto i zbawiać na wieki może całkowicie tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nimi” – jak wyjaśnia to List do Hebrajczyków.

Autor dzisiejszego czytania Liturgii Godzin, żyjący w szóstym wieku w północnej Afryce św. Fulgencjusz, biskup Ruspe, prowadzi nas dalej w trynitarne głębie tajemnicy zbawienia, rozważając wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju kapłaństwo Syna:

Dlatego jest On równocześnie kapłanem i ofiarą, Bogiem i świątynią. Ofiarą, przez którą zostaliśmy pojednani; świątynią, w której zostaliśmy pojednani; Bogiem, z którym zostaliśmy pojednani. Kapłanem, ofiarą i świątynią jest jednak tylko On sam, gdyż to wszystko posiada w sobie jako Bóg, który przyjął postać sługi. Nie sam jednak jest Bogiem, ponieważ jest Nim razem z Ojcem i Duchem Świętym poprzez wspólnotę Boskiej natury.

Kapłaństwo Nowego Przymierza, którego kontynuacją jest służba święceń Kościoła, jest ze swej istoty zorientowane na „tajemnicę”. „Niech więc uważają nas ludzie za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych” – pisze św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian 4,1. Jako tacy, kapłani są wyświęcani do tego, by prowadzić lud Kościoła w doświadczenie tajemnicy Jezusa Chrystusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, Zbawiciela świata, który objawia nam oblicze miłosiernego Ojca i prawdę o naszym człowieczeństwie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Luty 2018
    N P W Ś C P S
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama