Stacja u św. Jana w Łacińskiej Bramie

V tydzień Wielkiego Postu - sobota .

Reklama

Opis stacji

Tradycja mówiąca o próbach, jakim był poddawany Jan Ewangelista w Rzymie w obronie wiary, sięga swymi początkami Tertuliana, płodnego pisarza chrześcijańskiego z drugiego wieku, który pisał, że Jan został aresztowany w Efezie i sprowadzony do Rzymu, gdzie miał być sądzony przed obliczem cesarza Domicjana, tego samego, który zbudował Koloseum, nieprzejednanego wroga chrześcijan. Domicjan najpierw starał się zmusić Jana do wyrzeczenia się wiary; kiedy to nie pomogło, kazał go wrzucić do wrzącego oleju, zaś miejsce egzekucji znajdowało się za Łacińską Bramą. Jan chętnie się temu poddał i – jak mówi tradycja – gorący olej nie wyrządził mu żadnej szkody. Wówczas Domicjan wygnał go na Patmos, gdzie apostoł napisał Apokalipsę.

Bazylika św. Jana w Łacińskiej Bramie (Basilica di San Giovanni a Porta Latina) znajduje się w sporej odległości od centrum starożytnego miasta, w pobliżu murów Aureliana. W drodze do bazyliki mijamy termy Karakalli i docieramy do niewielkiej, zbudowanej na planie koła kaplicy odbudowanej w 1509 roku przez papieża Juliusza II (później, w okresie baroku, dość wymyślną kopułą ozdobił ją Borromini). Znajduje się w miejscu, w którym Jan złożył świadectwo wierze, a plan koła symbolizuje zarówno kocioł z olejem, jak i zwycięstwo świętego nad jego prześladowcami.

Po przejściu kolejnych kilku kroków dochodzimy do arkadowego portyku bazyliki. Cienkie czerwone cegły pochodzą z czasów panowania króla Ostrogotów Teodoryka, który w 525 roku przekazał wspólnocie chrześcijan bazylikę św. św. Kosmy i Damiana. Z tego powodu wielu badaczy datuje początek kościoła na okres pontyfikatu św. Gelazjusza I (492–496). Jednak potrójna apsyda i apsyda centralna w formie wielokąta są charakterystyczne dla architektury bizantyńskiej; stąd bardziej właściwą datą wydaje się 550 rok, a więc czas panowania cesarza Justyniana.

Chociaż dowody archeologiczne potwierdzają starożytne pochodzenie świątyni, w źródłach pisanych pojawia się ona dopiero w 790 roku, kiedy papież Hadrian I nakazał jej odnowienie; z tego też okresu datuje się marmurowa studnia na kościelnym placu. Kamieniarz, niejaki Szczepan, umieścił na marmurze inskrypcję: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego [...]. Wszyscy, którzy jesteście spragnieni, przyjdźcie do wody”.

Pomimo niewielkich okien w przezroczu i bocznych ścianach kościoła jego wnętrze, kiedy poranne światło zalewa apsydę i wpływa przez duże okna z żółtego onyksu, jest zdumiewająco rozświetlone. Słoneczne promienie odbijają się od pobielonych dolnych części ścian, które pojawiły się po odnowieniu świątyni w latach czterdziestych ubiegłego wieku przez ojców rosminian.

To wrażenie nowoczesności szybko jednak zanika, gdyż zaczynamy dostrzegać w kościele mnóstwo starożytnych pamiątek: niepasujące do siebie nawzajem kolumny w nawie pozyskane zostały z różnych budowli z czasów cesarstwa, a na pulpicie znajdziemy średniowieczną inskrypcję i jedną z dachówek z czasów Teodoryka.

Zakrojone na szeroką skalę w roku 1191 przez papieża Celestyna III powtórne zdobienie wnętrza ożywiło je jaskrawymi barwami. Posadzkę w stylu Cosmatich tworzą pasy purpurowego porfiru i zielonego serpentynu. Prace restauracyjne prowadzone w kościele w roku 1914 i 1940 wydobyły na światło dzienne pięćdziesiąt scen biblijnych biegnących wzdłuż nawy. Rozpoczynają się one od Księgi Rodzaju, a kończą scenami z Apokalipsy znajdującymi się na łuku triumfalnym ponad ołtarzem, dając nam rzadką sposobność do tego, by podziwiać kompletny średniowieczny cykl fresków.

W okresie renesansu świątynia wzbogaciła się o kilka dodatkowych fresków, ale do dziś zachowała się z tamtego okresu jedynie Madonna z Dzieciątkiem w kaplicy Matki Boskiej. Nad ołtarzem podziwiać możemy odznaczający się bogatą dramaturgią pochodzący z okresu baroku fresk przedstawiający egzekucję św. Jana, z której apostoł wyszedł bez szwanku, na tle kłębiącego się tłumu kobiet, dzieci, żołnierzy oraz aniołów.

Łyk wody żywej

George Weigel: Rzymskie pielgrzymowanie   wydawnictwom.pl George Weigel: Rzymskie pielgrzymowanie Radykalny dar z siebie możliwy jest nie dzięki naszym staraniom, lecz dzięki łasce Boga. Pod koniec dzisiejszej Ewangelii zdezorientowane tłumy przybywające na paschę i szukające Jezusa pytają: „Cóż wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto?”. Są także bez wątpienia i w naszym życiu podobne chwile, kiedy zastanawiamy się, czy Pan jest obecny lub czy chociaż jest w drodze.

Prawda, której musimy się nauczyć w nadchodzącym tygodniu – prawda, do której od pięciu tygodni prowadzi nas wielkopostna wędrówka nawrócenia – mówi nam, że to sam Pan jest „świętem”. Przyszedł i pozostaje ze swoim ludem na zawsze, gdyż to On jest nową Paschą wyzwalającą nie tylko z ludzkich okowów, lecz od grzechu i śmierci. Trzymając się Go mocno i dostosowując nasze życie do wzoru Jego życia, możemy żyć w Jego Królestwie tu i teraz. Nie lękaj się tego, co się zdarzy na twoim pielgrzymim szlaku. Bóg „wie, co robi”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Luty 2018
    N P W Ś C P S
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama