Po burzy

Po burzy, wywołanej informacją o wynikach pewnego głosowania, zastępca dyrektora prasowego Stolicy Apostolskiej po raz drugi w tym roku podał do wiadomości, że żadne zmiany nie są przewidywane. Nie dziwi.

Reklama

W katedrze włocławskiej, przy której upłynęło moje szczęśliwe dzieciństwo, tabernakulum od zawsze było w oddzielnej kaplicy, umiejscowionej pośrodku prawej, bocznej nawy. Pamiętam to miejsce, bo kiedyś chciałem spędzić tam całą noc. Nie udało się. Babka z katechetką (kochaną siostrą Amatą), odnalazły mnie, schowanego pod siedzeniem dębowej ławy. Z tej kaplicy w każdy czwartek, po Mszy św. ku czci Najświętszego Sakramentu, wyruszała procesja Eucharystyczna. Dlatego kaplica powszechnie była nazywana – nawet przez nie znających łaciny – Cibavit. Natomiast w głównym ołtarzu, niegdyś zarezerwowanym dla biskupa i niektórych członków kapituły, tabernakulum nigdy nie było. Nie wiem jak tę informację zinterpretują zwolennicy tezy o wyrzuceniu przez reformę liturgiczną tabernakulum z głównego ołtarza, niemniej jednak z faktami nie da się dyskutować. Dla wyjaśnienia dodam, że moje dzieciństwo przypadało na czasy sprzed reformy liturgicznej.

Sługa Boży, Ksiądz Franciszek Blachnicki, mawiał z przekąsem, że zanim zaczniemy wprowadzać w życie zasady, wypracowane przez Konstytucję o Liturgii Soboru Watykańskiego II, najpierw należy wprowadzić w życie nauczanie Soboru Trydenckiego. Jako przykład podawał zalecenie, aby wiernym udzielać Komunii św. z Hostii, konsekrowanych w czasie Mszy św. w której uczestniczą. Ta zasada została powtórzona w instrukcji Eucharisticum Misterium. Chodzi o to, by w ten sposób podkreślić jedność Uczty i Ofiary.

Przed bodajże dwoma laty na forum ktoś założył temat: Eucharystia – uczta czy ofiara. Gdy dyskutanci, powołując się na Sobór Trydencki, doszli do wniosku, że jednak tylko ofiara, a określenia zawarte w Katechizmie Kościoła Katolickiego, promulgowanym przez Jana Pawła II, rozmywają istotę Mszy św., sięgnąłem do katechizmu, opracowanego na polecenie św. Piusa V. Okazało się, że tam również zastosowano definicję opisową (bo innej nie da się zastosować). Różnica polega na tym, że ta potrydencka jest jeszcze bardziej rozbudowana. Zacytowałem po łacinie, w przekładzie polskim i podałem sigla do odpowiednich miejsc, łącznie z datą wydania egzemplarza, na którym się oparłem. Dyskusja się skończyła. Obawiam się, że powód był prozaiczny. Nieznajomość orzeczeń wspomnianego soboru. Od tej nieznajomości już tylko krok do twierdzenia, że Konstytucja o Liturgii jest niezgodna z Deklaracją o Liturgii Świętej.

Te trzy spostrzeżenia warto podsumować cytatem z książki, napisanej przed laty przez obecnego papieża i zadedykować go przekonanym, że tylko powrót starej liturgii potrydenckiej przywróci jej świętość. Kardynał Ratzinger pisał w niej: „Sobór nie ustalił bowiem konkretnego kształtu reformy liturgicznej. Zależało mu na czymś bardziej doniosłym — na wewnętrznej odnowie opartej na pogłębionej świadomości i pełniejszym spotkaniu z Bogiem w chrześcijańskim kulcie Bożym. Stąd Konstytucja o Liturgii Świętej to przede wszystkim tekst teologiczny, sięgający na powrót do źródeł — Pisma Świętego i tekstów Ojców Kościoła — przy czym ów powrót dokonywał się już od lat 20. ubiegłego stulecia za sprawą Ruchu Liturgicznego. Monachijski liturgista, Josef Pascher, wyraził to w sposób następujący: Nie należy wyłącznie zgłębiać rubryk (czyli wydrukowanych w mszale na czerwono prawnych rozporządzeń dotyczących przebiegu ceremonii liturgicznej), lecz przede wszystkim trzeba słuchać tego, co mówią „nigryki" — słuchać wezwania zawartego w tym, co wydrukowane na czarno, co zawierają teksty i znaki. Dlatego za zasadniczy program reformy soborowej można uznać owo przejście od rubryk do nigryk, od skupiania się na przestrzeganiu porządku zewnętrznego do właściwego sprawowania liturgii, zgodnego z jej wewnętrznym wezwaniem.”


Dokładnie o tym samym pisał Jan Paweł II w dwóch listach: Vicesimus quintus annus i Spiritus et sponsa, opublikowanych przy okazji kolejnych rocznic soborowej Konstytucji o Liturgii. Dlatego wszelkie próby przeciwstawiania obecnego papieża i jego poprzednika są nieuprawnionym nadużyciem. Podobnie jak nieuprawnionym nadużyciem jest próba przeciwstawiania Konstytucji o LiturgiiDeklaracji o Liturgii Świętej.


A po burzy, wywołanej informacją o wynikach pewnego głosowania, zastępca dyrektora prasowego Stolicy Apostolskiej po raz drugi w tym roku podał do wiadomości, że żadne zmiany nie są przewidywane. Nie dziwi. Bo w tej samej książce Kardynał pisał: „Nie chodzi jednak o nawoływanie do nowych zmian i reform – takie potraktowanie prowadziłoby jedynie do rozszerzenia i przeformułowania kodeksu rubryk – lecz właśnie o „nigryki”, o nowe zrozumienie istoty liturgii, o lepsze wykorzystanie tego doniosłego daru, który został nam dany w kulcie Bożym Nowego Przymierza.”
 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Krzysztof
    27.08.2009 13:01

    To co zrobioną z liturgią w niektórych parafiach a zwłaszcza na zachodzie, powołując się na tzw "ducha soboru" a nie na konstytucję o liturgii to czasami graniczy nawet z bluźnierstwem, konieczne są wytyczne co można a nie można w czasie liturgii, myślę że jednak coś Stolica Apostolska szykuje na ten temat, niedawna wypowiedź kard. Arinze przeciwko tańcom w czasie liturgii też o tym świadczy.  Nie jest tak różowo jak to ksiądz przedstawia.

  • Jerzyk
    27.08.2009 20:13

    Nieraz słuchając, czy czytając wypowiedzi ludzi na temat Eucharystii, zastanawiam się, o co w tym naprawdę chodzi?
    Dla wielu ludzi, najważniejsza jest oprawa, forma, deklaracja, wschód czy zachód, przodem czy tyłem, na kolanach czy stojąco, czy coś w tym rodzaju.
    Jezus Chrystus, to co uczynił i nakazał, jest tylko tłem. Ważniejsze są stroje, jak stoi kapłan itp. itd.
    Wychowałem się na mszy "Trydenckiej", byłem ministrantem. Pamiętam jak wyglądało odmawianie modlitwy wstępnej tzw. ministrantury. Było to bardziej udawanie modlitwy, niż sama modlitwa. Pomijając fakt że i tak nikt nic nie rozumiał. Ludzie odmawiali różne modlitwy, często zupełnie nie związane Eucharystią.
    Zdarzali się także choć bardzo rzadko, księża którzy naprawdę odprawiali i przeżywali mszę. Dla mnie tamta msza bardziej przypominała grę, spektakl, obowiązek, niż to co oznacza słowo Eucharystia.. Ważne były gesty, oprawa, pozory, itp.
    W dzisiejszych czasach byłem na mszy w ciasnym pomieszczeniu, maleńki stolik na którym zaledwie mieścił się korporał, na nim kielich i patena. Mszał musiałem trzymać księdzu w rękach bo nie było miejsca. Nie było miejsca aby uklęknąć, ludzie czynili różne wygibasy aby oddać cześć Bogu. Jednak była najważniejsza osoba, bez której nie ma Eucharystii, obecny był Jezus. To się czuło.
    Przeżyłem trochę takich Eucharystii, których nie zapomnę do końca życia. Nigdy nie było ważne to w jakim rycie jest odprawiana. Ważny był Jezus.
    Jezus, który zrobił z siebie najpodlejszego służącego i umywał nogi rybakom, celnikom ...
    Który pozwolił sobie urągać, opluwać, biczować, który zgodził się na najpodlejszą w owych czasach śmierć.
    Dzisiaj jak widzę nie to jest ważne. Ważne jest w jakim rycie, języku, czy jest orientacja, gdzie jest tabernakulum, jaki jest jego strój kapłana, itp. itd.
    To smutne.
    Jezus powiedział: "Bierzcie i jedzcie, to jest ciało moje ..."
    Skoro bierzcie, to rękami. Bóg stworzył nas ludźmi. Ludzie posługują się rękami. Zwierzęta tego nie potrafią.
    Jezus przywracał godność najbardziej upodlonym.
    Dziś często mówi się takim - "won !!!"
    Ustalamy reguły, formy, nakazy, zakazy, kary, restrykcje ...
    Jezus uczy nas kochać i wybaczać. I nic ponad to.
    - Ile razy?
    - zawsze !!!
    Nie ma różnych mszy, jest tylko jedna. Ta z wieczernika.
    Wszystkie msze są tą samą jedyną mszą. Tą w której Jezus bierze chleb i przemienia go w swoje ciało. Wino w swoją krew. Cały czas jest to ta sama ofiara. I nie ma innej.
    Oprawa zawsze była inna. Inna u nas, inna w Afryce, inna w Ameryce czy Azji. Inna 1500 lat temu, inna 1000, inna 200, 100 czy 50 lat temu. I nie jest to wcale ważne. Ważny jest Jezus i to czego od nas oczekuje.
    Zgoda buduje. Zło dobrem zwyciężaj. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali.
    -Co my z tego robimy?

     

  • Kamil
    28.08.2009 00:38

     Ja tylko w kwestii tabernakulum w kaplicy bocznej: rece opadaja , jak to sie czyta. Toz kazdy liturgista amator wie, ze tabarnakula w katedrach byly w bocznych kaplicach, poniewaz pontyfikal przewidywal wiele czynnosci, ktore biskup musial by wykonywac  tylem do tabernakulum, Stad budowano w kaplicy bocznej oltarz dla Najswietszego Sakramentu. Na nim oczywiscie odprawiano Najswietsza Ofiare, a biskup swoje czynnosci liturgii popntyfikalnej wykonwal w prezbiterium, idzieki temu nie musial stawac/siadac tylem do miejsca przechowywania Ciala Panskiego ( co obecne czyni prawie kazdy ksiadz ) W prawie wszystkich innach kosciolach ten problem nie wystepowal, stad tabernakulum na glownym oltarzu, czyli miejscu najodpowiedniejszym dla niego. Wszystko logiczne i z pelnym szacunkiem do Sanctissimum. Dziwie sie stawianiu takich pytan przez kaplana...

  • discipulus
    28.08.2009 08:37

    A dlaczego w czasie mszy wielu celebransów i prawie wszędzie służba liturgiczna stale odwracają się od mszalnego ołtarza, by przy byle okazji oddawać honory tabernakulum, i to wbrew przepisom, które mówią o takim geście tylko przed i po mszy?
    Dlaczego tak mało wiary w obecność Boga już od poczatku mszy?
    Dlaczego nie przemawia sama symbolika ołtarza, znaku obecności i działania Boga: "Ołtarz uświęca ofiarę" - powiedział Pan Jezus(Mt 23)?
    Dlaczego w naszej świadomości Chrystus w tabernakulum jest ponad Chrystusa w mszy? 

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Grudzień 2017
    N P W Ś C P S
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama