Moja jutrznia

Zakończył się mrok poszukiwania Boga po omacku, wśród nocnych cieni. Jesteś, który Jesteś. Przychodzisz, który Przyszedłeś. Chrystus jest Słońcem, Światłem, Nadzieją.

Reklama

Wstaje nowy dzień. Dzwoni budzik. Otwierasz oczy. Trzeba wstać z łóżka, odsłonić rolety. Otwierasz okno i wietrzysz pokój. W międzyczasie wizyta w łazience. Wstawienie wody na kawę, albo herbatę. Śniadanie. Przygotowanie wyprawki do pracy lub szkoły. Sporo tego wszystkiego, prawda? A co najciekawsze – wszystko jest po coś. Zupełnie jak w Brewiarzu. Modlitwa poranna, Jutrznia, czyli rozpoczęcie dnia z Panem Bogiem.

Pierwszym fragmentem Liturgii Godzin każdego dnia powinno być Wezwanie. „Panie, otwórz wargi moje, a usta moje będą głosić Twoją chwałę.” Jeśli lubisz syntezy i sentencje, to chyba najprostsze streszczenie idei chrześcijańskiego dnia. Innymi słowy - skoro pozwoliłeś mi otworzyć oczy, otwórz też usta, otwórz wszystkie moje zmysły. Ty, który nie wzgardziłeś ciałem, ale właśnie w Ciele chciałeś mnie zbawić – dotknij mojego ciała. Spraw, aby wszystko, co moje, głosiło Twoją chwałę. Właśnie Tobie otwieram mój dzień, bo od Ciebie go otrzymałem. Pierwszy przeżywany świadomie, a może ostatni – nie to jest najważniejsze. Chcę zaprosić do siebie mojego Boga, Tego, który mnie zaprosił na świat. Rysuję na moich ustach znak krzyża – tak jak kiedyś na czole naznaczyli mnie Twoi słudzy, Panie, szafarz sakramentu chrztu świętego, moi rodzice, chrzestni. Znak krzyża wykonuję każdego dnia, pewnie kilka razy – ale może powinienem częściej wykonywać go na moich ustach? Może wtedy lepiej bym się zastanowił zanim coś powiem, zanim źle użyję daru mowy, zanim przekażę dalej jakąś plotkę, oszczerstwo…

Liturgia Godzin, Jutrznia, uczy mnie dobrego początku. Żeby tak mogło być, sama wraca myślami do Początku, do Wcielenia. Zakończył się mrok poszukiwania Boga po omacku, wśród nocnych cieni. Jesteś, który Jesteś. Przychodzisz, który Przyszedłeś. Chrystus jest Słońcem, Światłem, Nadzieją. Otwieranie Brewiarza, czy Pisma Świętego o poranku można porównać do odsłaniania zasłon i otwierania okien po nocy. Szukam jasności. Otwieram nowy dzień. Być może mam na niego jakiś plan, a może boję się tego, co może mnie w nim spotkać. Nie liczę na żadne zaskoczenie, albo czekam na zmiany. Niezależnie od tego, co mam w głowie, wszystko to mogę przynieść Bogu w porannej modlitwie. Najpierw hymnem uwielbiam Go i wyznaję wiarę. Potem słowami pokoleń natchnionych przez Boga szukam Go o poranku i chwalę. Jednocześnie przypominam sobie, że nie jestem sam. Ktoś już modlił się tymi Tekstami. Ktoś Je zapisał. Czyjeś życie zmieniło się właśnie dzięki tym Słowom. Ale nie tylko czyjeś, kiedyś. Dziś też Jutrznia zapisuje modlitwami Kościoła kronikę nowego dnia. Może dzięki mojej modlitwie, dzięki słowom psalmu, które teraz czytam, ktoś, kto jest w trudnej sytuacji, będzie mógł się dziś uśmiechnąć? Może po to otrzymuję te słowa, żeby zanieść je potrzebującym Boga? Korzystam z Twoich, Panie, słów, bo czasem moich brakuje, bo rano niekiedy trudno przychodzi mi konstruowanie myśli, bo czasem chciałbym się zatrzymać tylko na znaku krzyża, bez dalszych słów. Z drugiej strony dobrze wiem, że Ty sam podczas swoich dni tutaj, na ziemi, wychodziłeś rano na modlitwę. Żeby zdystansować się od poszukiwania cudów przez człowieka. Żeby wzmocnić się na nowy dzień. Żeby nie dać się zamknąć w czyimś schemacie myślenia. Twój przykład i Twoje słowo, to moje drogowskazy.

Wreszcie przychodzi kulminacyjny moment Jutrzni. Benedictus. Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wyzwolił. Każdego dnia Bóg chce mi przypomnieć, że zawsze jest Tym, Który Wyzwala, Przychodzi. Nie ma dnia, w którym nie chciałby ze mną się spotkać, rozmawiać. Kiedy przypominam sobie o tym na progu mojego kolejnego „dziś”, budzę się po raz drugi. Nie chcę przespać tego dnia. Nie chcę Ciebie zgubić, czy przegapić, Panie. Ale wiem też, że mam na to mało sił. Potrzebuję Ciebie. To dzięki Tobie, Boże, mogę Ciebie poznawać. Dzięki Tobie mogę z Tobą rozmawiać i szukać Ciebie. To Twoja pomoc sprawia również, że mogę być tym, który Ciebie poprzedza. Mogę być tym, który przygotowuje Twoje drogi. W Jutrzni proszę o dobry, Twój dzień, o Twoją pomoc i opiekę dla świata, Kościoła, wszystkich potrzebujących. Jednocześnie przypominam sobie, że Jesteś Ojcem. Na świecie jestem u Ciebie i u siebie zarazem. W domu, ale i w drodze do domu. Nie mogę się za bardzo rozleniwiać, bo jestem w drodze, ale też nie muszę uciekać. Za to chcę Tobie podziękować o poranku. A jeśli chcesz mi jeszcze błogosławić, skoro chcesz dziś o mnie dobrze mówić, chwalę Ciebie za to, Panie, w nowym dniu. Poprzez Jutrznię, szkołę dziękczynienie, naukę poszukiwania nadziei i dzielenia się nią. Miejsce pamięci i misji…

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Komentowanie dostępne jest tylko dla .
Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama