III Tydzień Wielkanocny (2004)

Przeczytaj i rozważ

Reklama

Trzecia Niedziela Wielkanocna


Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham (Dz 5,27b-32.40b-41; Ps 30; Ap 5,11-14; J 21,1-19 albo J 21,1-14)

„Kocham cię. Ile razy mam ci to powtarzać?” „Nie wierzę ci. To tylko słowa”. „Dla ciebie jestem w stanie zrobić wszystko...”. W odpowiedzi pełne niedowierzania spojrzenie. A potem gorzkie pełne smutku słowa: „Czyny tego nie potwierdzają”.

Znany z ortodoksji wykładowca teologii oświadczył kiedyś w czasie wykładu na katolickiej uczelni: „Nawet sam Bóg nie jest w stanie przekonać człowieka o swojej miłości”. Na sali zapanowało pełne głośnych protestów oburzenie. Gdy studenci nieco przycichli, dodał: „Nawet na tej sali można znaleźć kogoś, kto wątpi w miłość Boga”. Pomruk oburzenia powrócił na salę, ale ponad niego wybił się głos jednej ze studentek: „A czyż znakiem miłości jest odbieranie ludziom ich ukochanych?”. Wszyscy umilkli, jakby ktoś nagle odebrał im głos. Spojrzenia skupiły się na dziewczynie. Zaledwie kilka osób wiedziało, że kilkanaście dni temu w wypadku zginął jej narzeczony.

Dlaczego Bóg nie kocha mnie tak, jak ja chcę? Dlaczego każe mi się domyślać, że jestem Jego ukochanym dzieckiem? Dlaczego tak często mam wrażenie, że mnie opuścił, że o mnie zapomniał, że zajął się innymi sprawami? Dlaczego, gdy mi jest trudno, nie interweniuje natychmiast w widoczny dla mnie sposób? Czy On nie widzi, że ja Go kocham?

To szokujące, że Zmartwychwstały Jezus aż trzy razy pytał św. Piotra, czy Go kocha. Okrzyk Piotra „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz że Cię kocham!” dowodzi, że świadom swej słabości Apostoł był na skraju rozpaczy. Bo słowami nie da się przekonać nikogo, nawet Boga, o swej miłości.

Modlitwa

Najwyższy, chwalebny Boże,
rozjaśnij ciemności mego serca
i daj mi, Panie, prawdziwą wiarę,
niezachwianą nadzieję i doskonałą miłość,
zrozumienie i poznanie,
abym wypełniał Twoje święte
i prawdziwe posłannictwo. Amen.

(Modlitwa św. Franciszka z Asyżu odmówiona przed krzyżem w San Damiano)

Moja wierność słowu życia

• Nawet jeśli ktoś niespodziewanie powie mi, że nie jest pewny swej miłości do mnie, nie zwątpię.
• Być może ktoś czeka na moje wyznanie miłości. Powiem „kocham cię”. Ale nie zatrzymam się tylko na słowach.
• Gdy pojawią się trudności życiowe śmiało zwrócę się do Boga ze świadomością, że właśnie wtedy jest najbliżej.

Rachunek sumienia

• Po czym Bóg może poznać, że Go kocham?
• Po czym moi najbliżsi mogą poznać, że ich kocham?
• Czy wiem, co to znaczy kochać siebie samego?

Poniedziałek


Dlatego, żeście jedli chleb do sytości (Dz 6,8-15; Ps 119; J 6,22-29)

„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj...”. Miliony ludzi wypowiadają codziennie te słowa. I co? Jakoś nie wszyscy zostają wysłuchani. Nie trzeba jechać na drugi koniec świata, aby spotkać ludzi autentycznie głodnych. Zwykle są w pobliżu. W tej samej miejscowości, przy tej samej ulicy, może w tym samym domu. Czyżby ich modlitwa nie została wysłuchana? Czyżby nie zasłużyli na zainteresowanie i troskę Boga?

Oczywiście, że zasłużyli. Jezus wiele razy podkreślał, że każdy człowiek jest przedmiotem wynikającej z miłości wielkiej troski Boga. I gdyby ludzie pełnili wolę Boga, nikomu nie brakowałoby chleba. To ludzie sprawiają, że są na świecie głodni. Bo źle używają dóbr, które Bóg przeznaczył dla wszystkich. Bo nie chcą się dzielić. A Bóg nie może ludzi do niczego zmusić.

Prawdziwy problem polega na tym, jak wielkie wyznaczmy sobie potrzeby. Gdybyśmy rzeczywiście troszczyli się tylko o to, co niezbędne... Tymczasem my staramy się mieć nadmiar. Chcemy mieć wciąż więcej. I nie zwracamy uwagi, że musi się to dziać kosztem zaspokojenia potrzeb innych.

A potem mamy pretensje do Boga, że są na świecie ludzie głodni...

Modlitwa

Ref.: Panie dobry jak chleb,
bądź uwielbiony od swego Kościoła,
bo Tyś do końca nas umiłował,
do końca nas umiłował.

Tyś na pustkowiu chleb rozmnożył, Panie,
byśmy do nieba w drodze nie ustali.
Tyś stał się Manną wędrowców przez ziemię,
dla tych, co dotąd przy Tobie wytrwali.
Ref.: Panie dobry jak chleb...

Ziarna zbierzemy, odrzucimy chwasty,
bo łan dojrzewa, pachnie świeżym chlebem.
Niech ziemia nasza stanie się ołtarzem,
a chleb komunią dla spragnionych Ciebie.
Ref.: Panie dobry jak chleb...

Ty nas nazwałeś swymi przyjaciółmi,
jeśli spełnimy, co nam przykazałeś.
Cóż my bez Ciebie, Panie, uczynimy?
Tyś naszym Życiem i Oczekiwaniem.
Ref.: Panie dobry jak chleb...

Tyś za nas życie Swe na krzyżu oddał,
a w znaku Chleba z nami pozostałeś
i dla nas zawsze masz otwarte Serce,
bo Ty do końca nas umiłowałeś.
Ref.: Panie dobry jak chleb...

Moja wierność słowu życia

• Robiąc zakupy zastanowię się przy każdej rzeczy, czy naprawdę jest mi niezbędna.
• Udzielę wsparcia komuś potrzebującemu w moim otoczeniu. Zrobię to tak, aby go nie poniżyć.

Rachunek sumienia

• Jak często gromadzenie dóbr staje się głównym celem mojego życia?
• Ile razy przywiązywałem wagę do statusu materialnego spotkanych ludzi? Jak często oceniam ludzi według cen ich samochodów, domów, ubrań?

Wtorek


Panie, dawaj nam zawsze tego chleba (Dz 7,51-59; 8,1; Ps 31; J 6,30-35)

Wśród właścicieli i pracowników środków przekazu na całym świecie panuje dziś przekonanie, że ludzi trzeba nieustannie zaskakiwać, a nawet więcej, szokować, bo w przeciwnym wypadku stracą zainteresowanie i zaczną kupować konkurencyjna gazetę, słuchać konkurencyjnego radia lub oglądać konkurencyjną stację telewizyjną. Podobno jeden z magnatów medialnych stwierdził: „Oni potrzebują szoku bardziej niż chleba powszedniego”. Efekty takiej wizji odbiorców są przerażające. Media przekraczają wszelkie granice, już nie tylko moralne, ale także granice normalności.

Władcy mediów wcale nie są oryginalni w swej pogardzie dla ludzi. W czasach starożytnych również uważano w tzw. elitach, że motłoch potrzebuje tylko dwóch rzeczy: chleba i igrzysk. Zapewnienie wszystkim potrzebującym chleba nie jest łatwe. Łatwiej jest dać ludziom igrzyska. Im prymitywniejsze i bardziej brutalne, tym lepiej.

Wizję człowieka-odbiorcy igrzysk, człowieka-konsumenta bezwartościowej papki, mógł wymyślić tylko szatan. To on mógł tak bardzo zafałszować rzeczywiste ludzkie potrzeby. Chlebem powszednim, którego najbardziej potrzebuje każdy człowiek jest miłość. Potrzeba bycia kochanym i kochania jest silniejsza niż potrzeba chleba do jedzenia. Właśnie dlatego Jezus został wśród ludzi pod postacią chleba.

Modlitwa

Boże, którego miłosierdzie jest bez miary, a skarb dobroci nie wyczerpany, dzięki czynimy Twojemu ojcowskiemu Majestatowi za udzielone dary, nieustannie błagając Twoją dobroć, abyś nie opuszczał i przygotował do wiecznej nagrody wiernych, których modlitwy wysłuchałeś. Amen.

Moja wierność słowu życia

• Zabiegając o zaspokojenie potrzeb moich bliskich nie zapomnę również o ich potrzebach duchowych.
• Przytulę bliską mi osobę, dam jej wyraźnie odczuć, że jest kochana.
• Pomodlę się wspólnie z najbliższymi.

Rachunek sumienia

• Czy daję sobie wmówić fałszywe potrzeby?
• Czy oglądam demoralizujące programy telewizyjne, słucham demoralizujących audycji radiowych, czytam demoralizujące gazety, odwiedzam demoralizujące strony internetowe?

Środa


Aby każdy, kto wierzy w Syna, miał życie wieczne (Dz 8,1b-8; Ps 66; J 6,35-40)

Uśmiechał się łagodnie, równocześnie przecząco kręcąc głową. „Nie mogę, no nie mogę uwierzyć w coś, czego nie widzę, nie doświadczę, nie dotknę”. Akcentował swój ateizm nieustannie. Niby nie robił nic złego, ale w rzeczywistości wciąż prowokował. Podkreślając co chwilę, że nie wierzy, rozbijał każdą rozmowę, dyskusję, spotkanie. A jeśli ktoś chcąc uniknąć idiotycznych sytuacji, które wywoływał, nie zapraszał go, miał pretensje, że jest prześladowany za swe przekonania.

W końcu ktoś postanowił odbyć z nim poważną rozmowę. „Słuchaj, możesz sobie być ateistą. Nam to nie przeszkadza. Ale są dwie sprawy. Po pierwsze, nie musisz swojej niewiary bez przerwy afiszować. My jesteśmy wierzący, ale bardziej staramy się swoim życiem pokazać wiarę, niż obnoszeniem się z deklaracjami. Po drugie, argumentacja, na której budujesz swój ateizm jest po prostu śmieszna, a nam nie zależy, aby cię ośmieszać na każdym kroku”. „A cóż jest śmiesznego w tym, że twierdzę, iż nie wierzę w coś, czego nie widzę?” - zapytał zaczepnie. „Być może nic, ale nie wiem czy wiesz, że twojego rozumu też nie widać, a jednak wierzysz, że jesteś istotą rozumną, prawda?”.

Jezus powiedział kiedyś do słuchających Go tłumów z wymówką: „Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie”. Wiara nie jest sprawą tego, co się widzi. Jeśli widzę, nie muszę wierzyć. Wiary wymaga tajemnica. To czego nie mogę empirycznie poznać. Wiara nie odrzuca rozumu, ale jest on dla niej narzędziem niewystarczającym.

Modlitwa

Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi.
I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jedynego, Pana naszego,
który się począł z Ducha Świętego,
narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem,
ukrzyżowan, umarł i pogrzebion;
zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał;
wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego,
stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.
Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny,
świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie,
ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen.

Moja wierność słowu życia

• Odmówię wyznanie wiary zastanawiając się chociaż chwilę nad każdym sformułowaniem.
• Podziękuję ludziom, którym zawdzięczam moją wiarę.

Rachunek sumienia

• Czy pogłębiam moją wiarę? Czy czytam książki związane z moją wiarą, czasopisma, korzystam z innych materiałów i możliwości jej pogłębienia?
• Czy unikam rozmów o wierze nie tylko z obcymi, ale nawet z najbliższymi? Czy uczę bliskich mi ludzi przekazywania wiary?

Czwartek


Zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi (1 J 1,5-2,; Ps 103; Mt 11,25-30)

Umówili się pod kościołem. Czekał i czekał, nie mógł się doczekać. Nerwowo spoglądał na zegarek. W końcu, żeby się nie rzucać w oczy, wszedł do świątyni. W powszedni dzień właściwie mu się to nie zdarzało. W niedziele nawet w miarę systematycznie pojawiał się w kościele, chociaż należał do „turystów” czyli ludzi rzadko odwiedzających swój kościół parafialny, za to znających od środka kilkadziesiąt świątyn w okolicy.

Popatrzył na kilkadziesiąt osób tkwiących w ławkach. Msza się jeszcze nie zaczęła, a może już skończyła. Dziwne, to nie były tylko same starsze kobiety. Zobaczył kilka kobiet w sile wieku, trzy całkiem młode, jakaś para nastolatków pod ścianą... Nagle niemal zagwizdał ze zdziwienia. W ostatniej ławce pracowicie przesuwał paciorki różańca najlepszy w mieście lekarz, profesor, znany na całym świecie ortopeda. „A ten co tu robi?” - pomyślał.

Zszokowany wyszedł z kościoła. Na schodach natknął się na maklera, z którym był umówiony. „O, przepraszam za spóźnienie, tkwiłem w korku. Ale widzę, że nie zmarnowałeś czasu. Poczekasz jeszcze chwilę? Też bym się chciał pomodlić...”.

Modlitwa

Ocean bez dna
O Trójco wieczna, bez dna Oceanie
co mogłaś dać mi więcej niż dając mi siebie?
Ty jesteś ogniem, co nigdy nie gaśnie.
Ty jesteś ogniem, który we mnie spala
miłość własną mej duszy.

W Twoim świetle dałaś mi poznać Twoją prawdę
Światłości ponad wszelką światłość.

Przez światłość wiary
posiadam mądrość w mądrości Twojego Syna.
Przez światłość wiary
ufam nie słabnąc w drodze.
Ta światłość wskazuje mi drogę.
Bez niej szłabym w ciemnościach.

Dlatego proszę Cię, Ojcze mój przedwieczny,
niech mnie oświeca zawsze światłość wiary.
Ta światłość jest prawdziwym oceanem,
bo zanurza duszę w Tobie, Oceanie pokoju,
Trójco odwieczna.
W tej światłości poznaję Ciebie
i Ty jesteś obecna w moim duchu,
Dobro najwyższe i nieskończone.
Dobro ponad wszelkie dobro, dające szczęśliwość.
Niepojęte, nieocenione Dobro
Piękności przekraczająca wszelką piękność!
Madrości ponad wszelką Mądrość

Ty jesteś szatą, która okrywa każdą nagość.
Jesteś pokarmem, który swoją słodyczą
ratuje tych, co cierpią z głodu.
Okryj mnie, Prawdo odwieczna,
okryj mnie sobą,
abym przeżywała życie w posłuszeństwie
i w światłości wiary. Amen.

(Modlitwa św. Katarzyny ze Sieny)

Moja wierność słowu życia

• Ufnie powierzę moje życie Panu Bogu, pamiętając, że On mnie kocha i naprawdę troszczy się o moje dobro.
• Własnym przykładem zachęcę kogoś skupionego tylko na doczesnym wymiarze życia, by zaufał Bogu.

Rachunek sumienia

• Czy często pogardzam ludźmi niewykształconymi, prostymi, którzy na pozór nie nadążają za dzisiejszym światem?
• Czy zdarzyło mi się nazwać kogoś dewotem?
• Jak często odmawiam w ciągu dnia akty strzeliste?

Piątek


Wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie (Dz 9,1-20; Ps 117; J 6,52-59)

Proboszcz pewnej parafii bardzo się troszczył o nowe powołania. Wiele uwagi poświęcał istniejącym w parafii grupom młodzieżowym. Co roku upatrywał sobie kilka osób, które jego zdaniem rokowały nadzieje, że pójdą do seminarium lub do klasztoru. Otaczał tych młodych nadzwyczaj dyskretną troską duszpasterską. Niczego nie narzucał, ale na ile mógł starał się stwarzać warunki, by ziarno powołania, które jego zdaniem było w nich zasiane, miało szansę zakiełkować.

Zdarzały się lata bogatsze w nadzieje i uboższe. Jednego roku proboszcz chodził dość smutny, ponieważ jego zdaniem zaledwie jeden chłopak dawał sygnały, że myśli o służbie w Kościele. Ani jedna dziewczyna nie wyglądała na kandydatkę do zakonu.

Katastrofa zdarzyła się w grudniu. Jedyny chłopak, w którym ksiądz proboszcz pokładał nadzieję, postanowił się ożenić zaraz po maturze. W dodatku z ewangeliczką! Z ciężkim sercem tłumaczył mu, jakie formalności trzeba załatwić.

Dziwne rzeczy zaczęły się dziać na początku kwietnia. Najpierw przyszła Mariola, prześliczna dziewczyna, która na jedno skinienie mogła mieć każdego chłopaka. Prosiła o opinię, bo wybiera się do jednego z zakonów misyjnych. Kilka dni później próg plebani przekroczyli dwaj laureaci olimpiad - fizycznej i matematycznej. Prosili o opinie, bo postanowili wstąpić do seminarium duchownego. Potem pojawił się jeszcze jeden. Kawał osiłka, którego wszyscy się bali. Chciał iść do zgromadzenia. A pod koniec kwietnia pojawiła się para. Oboje postanowili jako świeccy wolontariusze pojechać na misje.

„Mój Boże, dlaczego robisz sobie ze mnie żarty?” - modlił się zatroskany o powołania proboszcz...

Modlitwa

O Jezu, Boski Pasterzu, który powołałeś Apostołów, aby ich uczynić łowcami dusz, pociągnij ku sobie gorące i szlachetne umysły młodych ludzi i uczyń ich swoimi naśladowcami i swoimi sługami. Spraw by pragnęli tak jak Ty, powszechnego odkupienia, dla którego ustawicznie ponawiasz na ołtarzu Swoją ofiarę.
Panie, Który żyjesz, aby się wstawiać za nami, otwórz przed nimi takie horyzonty, by dostrzegali cały świat, w którym wznosi się niema prośba tak wielu braci o światło prawdy i ciepło miłości: spraw by odpowiadając na Twoje wołanie, przedłużali tu na ziemi Twoją misję, budowali Twoje Ciało Mistyczne - Kościół i byli solą ziemi i światłością świata.
Rozszerz, Panie Twoje miłościwe wołanie również na wiele serc kobiecych, czystych i wielkodusznych i wlej w nie pragnienie doskonałości ewangelicznej, oddania się na służbę Kościoła oraz braci potrzebujących pomocy i miłości. Amen.

Moja wierność słowu życia

• Zastanowię się nad swoim życiowym powołaniem.
• Wesprę modlitwą, rozmową, świadectwem kogoś, kto ma wątpliwości w sprawie swego życiowego powołania.
• Odmówię modlitwę o powołania.

Rachunek sumienia

• Czy nie zagłuszam w sobie lub w innych głosu powołania? Czy nie próbują innym układać życia według mojego zamysłu?
• Czy zdarzyło mi się nazwać kogoś dewotem?
• Jak często odmawiam w ciągu dnia akty strzeliste?

Sobota


Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać? (Dz 9,31-42; Ps 116B; J 6,55.60-69)

„Jestem zaniepokojony wynikami waszej sondy: Czy obawiasz się, że wejście Polski do Unii Europejskiej wpłynie negatywnie na Twoje życie religijne?” - powiedział. „Dlaczego? Przecież zdecydowana większość nie obawia się negatywnych skutków wejścia do Unii dla ich religijności. To chyba dobrze?”. „Właściwie to chodzi mi o motywacje, wyrażane w komentarzach do sondy. Bardzo często pojawiają się tam sformułowania mówiące o tym, że wiara jest prywatną sprawą człowieka. A to nieprawda. Takie myślenie to jest właśnie zagrożenie”.

Czyżbyśmy już ulegli złym trendom? Miejmy nadzieję, że nie. Chyba jednak w komentarzach do sondy w portalu Wiara.pl częste podkreślanie osobistego wymiaru wiary nie jest równoznacznie z „prywatyzacją” swej religii.

Wiara jest po to, aby dawać jej świadectwo. Jeżeli ktoś wierzy i starannie to ukrywa przed innymi, jego wiara ma niewielki sens. Wiara jest po to, aby się nią dzielić. Wiara jest po to, aby całym życiem pokazywać, że się ją ma. Wiara jest po to, aby wszyscy widzieli, że wierzę.

Trudne? Pewnie. Ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.

Modlitwa

O Panie, spraw, żeby wiara moja była silna, żeby się nie lękała trudnych problemów, których pełno w doświadczeniach naszego życia, żeby się nie obawiała przeciwności ze strony tych, którzy wątpią albo którzy ją odrzucają, którzy jej zaprzeczają, ale żeby spoczywała na przekonaniu wewnętrznym, że to jest Twoja prawda; żeby zawsze moja wiara zwycięsko przechodziła ponad krytyką i ciągle się utwierdzała, przezwyciężała trudności dialektyczne i duchowe, na jakich upływa dzisiaj nasze życie doczesne. Amen.

Moja wierność słowu życia

• Kilka razy w ciągu dnia odmówię akt wiary.
• Dodam odwagi komuś, komu życie zgodne z wiarą wydaje się za trudne.

Rachunek sumienia

• Co w moim życiu oznacza „być świadkiem wiary”?
• Czy przyjmuję wiarę w całości, bez żadnych oporów, czy też wybieram sobie to, co wygodne, a kłopotliwe zasady odrzucam?
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama