VI Tydzień Wielkanocny (2004)

Przeczytaj i rozważ

Reklama

Szósta Niedziela Wielkanocna


Który gładzisz grzechy świata, obdarz nas pokojem (Dz 15,1-2.22-29; Ps 67; Ap 21,10-14.22-23; J 14,23-29)

Boję się. Boję się agresji tego świata. Boję się narastającego wszędzie braku pokoju. Boję się włączyć telewizor lub wziąć do ręki gazetę, bo znów dowiem się o tym, że gdzieś wybuchł konflikt, że kogoś zabito z nienawiści lub przez pomyłkę. Boję się wypuścić dziecko z domu, bo kto mi zagwarantuje, że nie stanie się przypadkową ofiarą porachunków jakichś bandytów lub pseudokibiców?

Niemal wszyscy ludzie na świecie mówią, że chcą pokoju. I sieją wojnę. Dlaczego? Dlaczego nawet w pierwotnym Kościele doszło do „niemałych sporów i zatargów”? Dlaczego ludzie bez przerwy się kłócą? Dlaczego jeden drugiemu zazdrości, dlaczego za wszelką cenę chce postawić na swoim?

Pytam tak, jakby mnie to nie dotyczyło. A przecież też jestem źródłem niepokoju na świecie. Przez swoją grzeszność wywołuję konflikty, staję zagrożeniem dla bezpieczeństwa innych i dla siebie. I jeśli myślę, że jestem w stanie samodzielnie to zmienić, pielęgnuję złudzenia. Nie potrafię być źródłem pokoju. Jedyne co mogę zrobić, to przyjąć pokój Chrystusa. Ten zupełnie inny pokój niż ziemskie zaniechanie wojny. Prawdziwy.

Modlitwa

Boże, pokój dałeś moim dniom,
Pokoju udziel także nocom!
Gdziekolwiek idę po ścieżkach świata,
Niech moje drogi będą proste,

Bo Ty, o Boże, czynisz dla mnie pokój!
Gdy mówię, nie pozwól na oszczerstwa!
Gdy głoduję, nie pozwól, bym szemrał!
Gdy jestem syty, nie pozwól popaść w pychę!

Całymi dniami wzywam Ciebie, Panie,
Który nie masz żadnego Pana. Amen.

(Modlitwa afrykańska)

Moja wierność słowu życia

● W sytuacjach spornych, konfliktowych, wysłucham bez przerywania argumentów drugiej strony.
● Otworzę serce na pokój Chrystusowy. Pozwolę, by we mnie zaistniał i wpływał na moje życie.

Rachunek sumienia

● Jak często staję się przyczyną kłótni, awantur, nieporozumień?
● Jak długo noszę w sercu urazy?
● Ilu ludzi czeka na moje przeprosiny?

Poniedziałek


Abyście się nie załamali w wierze (Dz 16,11-15; Ps 149; J 15,26-16,4a)

Kościół pięknie przystrojony. Dzieci też. Pierwsza Komunia. Przed świątynią tłum ludzi. Gadają, witają się wylewnie, nawołują przez cały plac. Nawet nie zauważają, kiedy wchodzą do kościoła. Nadal hałasują jak na targu. Dzieci zbite w ciasną gromadkę próbują przeżywać pierwsze świadome doświadczenie religijne. Ksiądz katecheta zabiegany, niczym reżyser przed premierą.

„Rety, ale cyrk. Polski katolicyzm, haha” - ocenia z wyższością jakiś student. Nad wiek rozwinięta intelektualnie sześciolatka ciągnie za rękę mamę „Ja tak nie chcę przyjmować Pana Jezusa do serca!”.

Patrząc na niektóre zjawiska w życiu religijnym można mieć poważne problemy z wiarą. Można mieć wątpliwości. Można przeżywać trudności. Ale nie można się załamywać. Nie można mówić „Skoro tacy są chrześcijanie, to ja nie chcę być chrześcijaninem”. Trzeba po prostu pokazać, że chrześcijaństwo ma zupełnie inne oblicze. To znaczą słowa Jezusa „Wy też świadczycie”.

Modlitwa

Panie Jezu Chryste, dziękuje Ci za to, że mnie kochasz i że przyszedłeś od Ojca na świat, aby umrzeć za mnie i zbawić mnie. Dotychczas sam kierowałem swoim życiem i grzeszyłem wobec Ciebie. Wiem, że Ty możesz mnie uwolnić z wszelkich moich błędów i uleczyć moje słabości. Otwieram Ci, zatem drzwi mojego serca i przyjmuję Cię w moje życie jako Pana i Zbawiciela. Zawładnij moim życiem i kieruj nim. Spraw, abym zawsze był takim, jakim Ty chcesz mnie mieć. Amen.

Moja wierność słowu życia

● Własną postawą będę kształtować pozytywny obraz chrześcijaństwa i Kościoła.
● Będę unikać jałowego krytykanctwa różnych zjawisk w mojej wspólnocie wiary. Nie będę unikać rzetelnej krytyki.

Rachunek sumienia

● Czy łatwo się zniechęcam widząc, jak bardzo inni nie przestrzegają zasad wiary?
● Czy wytykając innym błędy i zaniedbania pamiętam, aby najpierw wymagać od siebie?
● Czy angażuję się w życie mojej parafii?

Wtorek


Pożyteczne jest dla was moje odejście (Dz 16,22-34; Ps 138; J 16,5-11)

Nie umiała mówić o tym bez płaczu. Najwięcej wysiłku wymagało ukrycie łez przed dzieckiem. Ale gdy Mateuszka nie było w pobliżu, płakała niemal bez przerwy. Płakała od chwili, gdy lekarz bezradnie rozłożył ręce i powiedział: „Medycyna zrobiła już wszystko, co mogła. Teraz pozostaje nam tylko zmniejszanie cierpienia. To jest kwestia kilku miesięcy. Do pół roku”.

„Bóg dał, Bóg wziął”. To niby oczywiste. Bóg daje życie. Bóg ma prawo odwoływać ludzi z tej ziemi. Ale dlaczego zabiera mi moich najbliższych? Dlaczego zabiera tych, których kocham? Tych, którzy są częścią mojego świata? Jest tylu innych ludzi na świecie. Ludzi mi mniej lub bardziej obojętnych...

Boimy się śmierci. Śmierć kojarzy się nam z cierpieniem. Nie tylko dlatego, że najczęściej na tym świecie śmierć człowieka poprzedza choroba. Śmierć kojarzymy z cierpieniem, bo z powodu śmierci ponosimy stratę. Z naszej doczesnej rzeczywistości ubywa ktoś ważny. Nie będzie z kim porozmawiać, do kogo się przytulić, z kim wspólnie czegoś przeżyć.

Tak trudno pojąć, że śmierć jest pożyteczna nie tylko dla umierającego, ale także dla tych, którzy tu jeszcze zostają...

Modlitwa

O Boże mój, miłuję Cię nade wszystko dla Twej nieskończonej dobroci i żałuję z całego serca, że Ciebie, moje Dobro Najwyższe, tak wiele razy obraziłem. Udziel mi swej łaski, abym wytrwał w dobrym i nie powracał już do dawnych moich grzechów. Zmiłuj się nade mną, a także nad duszami cierpiącymi w czyśćcu, które miłują Cię z całego serca i ze wszystkich swoich sił. Wysłuchaj błagania, jakie zanoszę za nimi i udziel mi łaski, o którą proszę przez ich wstawiennictwo. Miej litość nade mną i nad biednymi duszami w czyśćcu. O Maryjo, Matko dusz w czyśćcu cierpiących, uproś im jak najszybsze uwolnienie z czyśćca i wieczny odpoczynek w niebie. Amen.

Moja wierność słowu życia

● Zastanowię się nad moim stosunkiem do śmierci.
● Odmówię modlitwę za zmarłych.

Rachunek sumienia

● Czy odwiedzam groby zmarłych krewnych? Czy pamiętam o nich w modlitwie?
● Czy nie mam do Boga pretensji o śmierć jakiejś bliskiej mi osoby?

Środa


Posłuchamy cię o tym innym razem (Dz 17,15.22-18,1; Ps 148; J 16,12-15)

To nie była porażka. To nie była nawet katastrofa. To była totalna klęska, klapa na całej linii, po prostu rozpacz. Pierwszy dzień szkolnych rekolekcji można było spisać na straty. Zero kontaktu. Nic. Jak grochem o ścianę.

A przecież dobrze się przygotował. Wymyślił i zastosował kilka „chwytów”. Pomyślał o różnych formach aktywizujących. Odwołał się do tego, czym dzisiejsi gimnazjaliści naprawdę żyją. Znał nawet najnowsze powiedzonka kursujące w świecie gimnazjalistów.

Rozmyślał o tym wszystkich klęcząc w trzeciej ławce od końca. Nawet nie zauważył, że spędził w kościele całe popołudnie. Nie dostrzegł również, że jego słuchacze, do których rano nie trafił, od czasu do czasu zaglądali do świątyni. Po kilku godzinach podglądał go niemal cały tłum.

Następnego dnia z lękiem stanął znów przed młodzieżą. Od razu wyczuł, że coś się zmieniło. Chcieli go słuchać! I słuchali. Nie wytrzymał. Na koniec musiał zapytać, co się stało. Dlaczego nagle się zmienili? Wstał największy rozrabiaka: „W życiu nie widzieliśmy, żeby ktoś tak długo się modlił. Jak ktoś tak długo gada z Bogiem, to na pewno ma coś ważnego do powiedzenia”.

Modlitwa

Dziękuję Ci Panie, za każdą chwilę mego życia,
Szczególnie tę, która umknęła mi w mrokach dziejów,
Która przemknęła niezauważona,
Podczas której właściwie nic się nie dokonało,
A która była łącznikiem pomiędzy wielkimi momentami. Amen.

Moja wierność słowu życia

● Nie rezygnując z posługiwania się rozumem i zdrowym rozsądkiem, pozwolę działać Bogu w moim życiu.
● Odmówię akt zawierzenia Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.

Rachunek sumienia

● Czy naprawdę wierzę Bożej Opatrzności?
● Czy w przekazywaniu wiary nie stawiam wyżej argumentów od świadectwa?

Czwartek


Smutek wasz zamieni się w radość (Dz 18,1-8; Ps 98; J 16,16-20)

Wszystko na odwrót. Kiedy mówię prawdę - nikt nie chce mi wierzyć. Kiedy żartuję - moje słowa traktowane są z pełną powagą. Kiedy kłamię - wierzą we wszystko. Czy ten świat stanął na głowie?

Gdy próbuję czynić dobro, zwykle kończy się to wielkimi pretensjami. Gdy ze złym błyskiem w oku dbam tylko o swoje korzyści, otrzymuje nagrody za troskę o innych. Czy ten świat zwariował?

To nie tylko dzisiaj tak wygląda. Tak było niemal od początku. To znaczy od pierwszego grzechu. Wtedy ludzie po raz pierwszy uwierzyli pozorom. Zepchnęli na bok prawdę, którą im mówił sam Bóg, a uwierzyli kłamliwym Bzurom wymyślonym przez szatana. I tak już zostało. Łatwiej nam uwierzyć w to, czego nie ma, niż w to, co jest.

Chrześcijanie jednak nieustannie podejmują próbę postawienia znów wszystkiego na właściwym miejscu i we właściwej pozycji. „Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość” - obiecał Pan Jezus.

Modlitwa

Panie, Ty nas powołałeś do radości. Sama praca nie wystarczy człowiekowi. Dlatego dałeś nam pragnienie radości i wypoczynku, pragnienie nauki i sztuki, potrzebę kontaktu z ludźmi, którzy nas kochają, na nas czekają, którzy potrzebują naszej bliskości. Panie, Ty nas powołałeś do radości! Dopełnij naszą radość w Tobie. Amen.

Moja wierność słowu życia

● Nie będę się koncentrować na ziemskich smutkach, lecz będę się dzielić radością.
● Podziękuję Bogu za kazde dobro, które mnie spotyka, ale także za to, które mnie udaje się wypełnić.

Rachunek sumienia

● Jak często okłamuję innych w drobnych sprawach?
● Ile razy świadomie uwierzyłem pozorom, bo tak mi było wygodniej?

Piątek


Przestań się lękać, a przemawiaj i nie milcz (Dz 18,9-18; Ps 47; J 16,20-23a)

Bar w przydrożnej stacji benzynowej pod Łodzią. Piątek. Miła pani proponuje klientom potrawy. Wszystkie z mięsem. „A czegoś bez mięsa nie ma?” - pyta niepewnie młody kierowca. „Bez mięsa? A co to pan, wegetarianin? Taki silny chłop powinien jeść mięso”. „Nie, nie jestem wegetarianinem. Chciałbym jednak coś bez mięsa...”. Kobieta za barem wzrusza ramionami. „Są tylko naleśniki” - mruczy niezadowolona.

Kolega młodego kierowcy długo studiował jadłospis. Wreszcie z triumfem w oczach zamówił: „Poproszę kluski z serem”. „Pan też nie je mięsa?” - nie wytrzymała obsługująca. „Jem. Ale dzisiaj jest piątek”. „No to co?” „Gdyby pani była katoliczką, to by pani wiedziała...”. „Jestem katoliczką! Ale teraz przecież już nie trzeba pościć w piątki, zwłaszcza w podróży. Można sobie wybrać dowolny dzień. Nie czytacie gazet?”

Siedząc przy stoliku nad jarskimi potrawami długo milczeli. W końcu jeden powiedział: „Ale wtopa. Dlaczego nie powiedzieliśmy głośno, że jesteśmy katolikami i po prostu pościmy w piątek?”. Drugi pokiwał głową: „Za to ona głośno się zdeklarowała, tylko nie zna zasad wiary, do której się publicznie przyznaje”. „Czuję się jak tchórz”. „Kto by pomyślał, że w takiej drobnej sprawie sprawdza się wiara człowieka...”.

Modlitwa

Przynoszę Ci, Panie, tę modlitwę,
bo tylko Ty możesz dać mi to,
czego nie mogę żądać od siebie.
Daj mi, Panie, czego inni nie wzięli,
o co nikt nigdy nie prosi.
Nie proszę o pokój,
o odpoczynek
duszy czy ciała.
Nie proszę o bogactwo
ani o sukces, ani tym bardziej o zdrowie.
Wszyscy Cię o to proszą,
więc pewnie wiele nie zostało.
Daj mi, Panie, czego inni nie wzięli,
daj mi, czego nikt od Ciebie nie chce.
Chcę niebezpieczeństwa i walki,
już teraz i na dobre.
Tylko w ten sposób na pewno pozostaną przy mnie,
a nie zawsze starczy mi odwagi,
by o nie prosić.
Daj mi, Panie, czego inni nie wzięli,
daj to, z czym inni nie chcą mieć nic wspólnego.
Ale daj mi też odwagę,
siłę i wiarę,
bo tylko Ty możesz dać to,
czego nie mogę żądać od siebie. Amen.

Moja wierność słowu życia

● Jeśli będzie taka potrzeba, odważnie przyznam się do religijnej motywacji mojego postępowania.
● Poproszę Boga o pomoc w odważnym i właściwym dawaniu świadectwa mojej wierze.

Rachunek sumienia

● Czy przestrzegam pokutnego charakteru piątków?
● Ile razy próbowałem ukryć, że jestem człowiekiem wierzącym?
● Czy nosząc oznaki swojej wiary pamiętam, że nie są to ozdoby?

Sobota


O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje (Dz 18,23-28; Ps 47; J 16,23b-28)

Co jak co, ale prosić Pana Boga to ja potrafię. Przecież niemal wszystkie moje modlitwy, to prośby. Gdyby Pan Bóg był urzędnikiem w jakiejś instytucji, już dawno by mnie wpisał na listę namolnych petentów. Bez przerwy czegoś od Niego chcę.

Czy ja naprawdę proszę? Czy raczej się domagam? Żądam? Czy te moje prośby nie są tak naprawdę próbą wyegzekwowania tego, co mi się - moim zdaniem - słusznie należy? Czy są naprawdę prośbami, czy raczej petycjami?

Modlitwa prośby wymaga pokory. Wymaga uznania różnicy pomiędzy proszącym a proszonym. Wymaga pamiętania, że ten, do kogo zanoszę moje prośby, nie tylko mnie kocha, nie tylko chętnie ich wysłuchuje, ale również lepiej niż ja wie, czego mi naprawdę potrzeba.

I jeszcze jedno. Warto pamiętać o wskazówce Jezusa, by prosić Ojca w Jego imię. To ważne. Bo jeśli człowiek prosi o coś Boga i uzasadnia prośbę swymi zasługami, może się okazać bardzo śmieszny.

Modlitwa

Proszę Cię Maryjo - naucz mnie pokory
spraw, żeby serce nie szukało siebie,
abym nie swojej pragnęła chwały
lecz, w każdym dniu służyła dla Ciebie.

Naucz mnie pokory, takiej czystej, prostej
jaką Ty miałaś, żyjąc w Nazarecie.
Zobacz ile nieszczęść z pychy się zrodziło,
tak mało pokornych jest dzisiaj na świecie.

Jesteś Pani „Pokorną Służebnicą”
choć jesteś Matką Boga Najwyższego.
Pokaż proszę, jak iść dalej przez życie
by serce było w cieniu - Serca Jezusowego. Amen.

Moja wierność słowu życia

● Rozważę siedem próśb zawartych w modlitwie „Ojcze nasz”.
● Nauczę się prosić, a nie żądać od innych.
● Gdy ktoś mnie prosi o coś trudnego, nie będę odmawiać.

Rachunek sumienia

● Jak często mam pretensje do Boga, że nie wysłuchał mojej modlitwy?
● Czy wiem, na czym polega pokora? Czy nie mylę jej ze służalczością, lizusostwem?
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama