15. tydzień zwykły (2004)

Przeczytaj i rozważ

Reklama

Niedziela


Lubię tego oberżystę (Pwt 30,10-14; Ps 69; Kol 1,15-20; Łk 10,25-37-9)

Centrum miasta gdzieś w Polsce. Nagle na ulicy przewraca się młoda kobieta. Straciła przytomność. Dwóch mężczyzn, ojciec i syn, zaczyna ją ratować. Postanawiają wnieść ją do najbliższego pomieszczenia. Okazuje się, że wszystko dzieje się przed wejściem do średniej klasy hotelu. Unoszą więc dziewczynę i zmierzają ku wejściu. Drogę zastawia im jednak ochroniarz z ostrym:

- Dokąd?!

- Ślepyś? - niemal warczy młodszy z mężczyzn i bezceremonialnie napiera plecami na ochroniarza. - Lepiej wody przynieś.

Kładą kobietę na sofie stojącej w hallu hotelu. Ochroniarz protestuje, zaczyna grozić, że wezwie innych ochroniarzy i policję, jeśli natychmiast nie wyjdą. Nie przynosi wody. Wspiera go recepcjonistka, która dzwoni po posiłki.

Hałas wywabił z biura właściciela hotelu. Robi groźną minę. Nabiera oddechu, żeby wrzasnąć na intruzów, ale w tym momencie dostrzega leżącą na sofie dziewczynę, która właśnie zaczyna odzyskiwać przytomność.

- Magda, a ty co u robisz?

To była narzeczona jego syna.

Lubię właściciela oberży z Chrystusowej przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Bo w tej przypowieści nie tylko Samarytanin jest bohaterem pozytywnym. Ten oberżysta też. Mimo, że wziął pieniądze za opiekę nad poturbowanym. Mógł go przecież wyrzucić za drzwi.

Myśl dnia

Kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności - mówi Pan. Oto są słowa Chrystusa, którymi nas napomina, abyśmy naśladowali Jego życie i obyczaje, jeśli chcemy żyć w świetle prawdy i być wolnymi od wszelkiej ślepoty serca.

Rozpamiętywanie więc życia Jezusa Chrystusa niech będzie naszym najważniejszym ćwiczeniem.
Nauka Jezusa Chrystusa przewyższa wszystkie nauki świętych; kto by miał jej ducha, znalazłby w niej ukrytą mannę.

Zdarza się jednak, że wielu często słucha Ewangelii, lecz mało w nich pragnienia Boga, bo brak im Ducha Chrystusowego.

Jeśli chcesz w pełni i do głębi serca rozumieć słowa Chrystusa, usiłuj naśladować Go całym swoim życiem.

(Tomasz a Kempis)

Poniedziałek


Tylko kochać lub nienawidzić (Iz 1,11-17; Ps 50; Mt 10,34-11,1)

Chrystus, wraz z Jego zasadami, zawsze budził i budzić będzie namiętne spory, entuzjazm z jednej strony, sprzeciwy z drugiej. Nie można przejść obok Jezusa obojętnie. Chrystusa można tylko kochać lub nienawidzić.

Potwierdziła to historia chrześcijaństwa, naznaczona licznymi aktami heroicznych, ale równocześnie krwawych ofiar. Osoba Chrystusa wkracza w najbardziej zasadnicze kwestie, w sprawy samego celu i programu życia. Wokół tego celu i programu toczy się zawsze - może nawet bardziej dziś niż kiedykolwiek - zawzięty spór. Istota sporu jest niezwykle ważna. Dotyczy Boga i wieczności, chociaż bezpośrednim przedmiotem sporu mogą być problemy na pozór zwyczajne: modlić się czy nie, pójść do kościoła czy nie, zachować post czy nie, pozwolić dziecku pójść na spotkanie w parafii czy nie, przestrzegać takie lub inne przykazanie czy nie. Właśnie te powszednie sprawy mogą być przedmiotem konfliktów.

Czy da się tych sporów uniknąć? Czy nie warto poświęcić niektórych wartości, prawd i zasad wiary dla zachowania świętego spokoju w rodzinie, w grupie, we wspólnocie?

Nie. Nie można osiągnąć prawdziwego pokoju z bliźnimi, choćby z najbliższą rodziną, za cenę naruszania przykazań Boskich i odmawiania Bogu tego, co się Jemu należy. Podstawą pokoju między ludźmi jest pokój między Bogiem i człowiekiem.

Myśl dnia

Na co się przyda rozprawiać wzniośle o Trójcy Świętej, jeżeli z powodu braku pokory nie możesz się podobać Trójcy Świętej?

Zaprawdę, wielkie słowa nikogo nie czynią świętym i sprawiedliwym, ale cnotliwe życie czyni go miłym Bogu.

Wolę odczuwać skruchę, niż umieć ją wyrazić słowami.

Choćbyś całą Biblię umiał na pamięć i znał wszystkie teorie filozofów, na co się zda to wszystko bez miłości Boga i Jego łaski?

„Marność nad marnościami i wszystko marność” (Koh 1,2) oprócz miłowania Boga i służenia Jemu samemu.

Najwyższą mądrością jest - wzgardziwszy sprawami tego świata - dążyć do królestwa niebieskiego.

(Tomasz a Kempis)

Wtorek


Patrz, wyciągaj wnioski i działaj(Iz 7,1-9; Ps 48; Mt 11,20-24)

„Uważaj, żeby nie rozczarować Boga” - przestrzegał stary ksiądz młodych ludzi wyruszających na podbój życia. „Czy Boga można rozczarować?” - ktoś odważył się mieć wątpliwości. „I jak się poznaje rozczarowanie Boga?”. „Lepiej, żebyś się tego nigdy nie dowiedział. Uważaj”.

W rozpalanej właśnie na nowo w Polsce dyskusji o karze śmierci ktoś zdążył już powołać się na Boga i oświadczyć „Pan Bóg daje człowiekowi szansę w nieskończoność”. Niezupełnie. Gdyby tak było, najwięksi dranie nigdy by nie umierali.

To prawda, że Bóg nie chce śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił. Każdemu jednak daje określoną liczbę szans. Ile ich jest, wie tylko Bóg, przychodzi jednak moment, w którym nawet miłosierny Bóg mówi „Wystarczy, teraz pora zdać sprawę z życia”. Nadchodzi dzień sądu.

Jezus był głęboko rozczarowany faktem, że ludzie w miejscowościach, w których uczynił najwięcej znaków, nie nawrócili się masowo. „Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie” - powiedział z goryczą.

Co powie o nas? Tak wiele znaków zlekceważyliśmy...

Myśl dnia

A więc marnością jest szukać złudnych bogactw i pokładać w nich nadzieję.

Marnością jest ubiegać się o dostojeństwa i wynosić się ponad stan.

Marnością jest kierować się żądzami ciała i pożądać tego, za co potem ciężką trzeba ponieść karę.

Marnością jest pragnąć długiego życia, a nie starać się o życie dobre.

Marnością jest zważać tylko na życie doczesne, bez przewidywania tego, co nastąpi po nim.

Marnością jest miłować to, co szybko przemija, a nie zdążać tam, gdzie wieczne wesele.

(Tomasz a Kempis)

Środa


Inteligencja bez szans?(Iz 10,5-7.13-16; Ps 94; Mt 11,25-27)

„Jezus to miał z górki na intelektualistów” - oświadczył pewien licealista. „Nie dość, że otoczył się prostakami, to jeszcze wygłaszał antyinteligenckie teksty”... „Chyba nieco przesadzasz” - łagodził ksiądz katecheta. „No co ksiądz? Czemu ksiądz mu nie wygarnie, że opowiada bzdury?” - zdenerwowała się siedząca w przeciwległym kącie intelektualistka. „Bo sam jest prostak! I nie wie, co odpowiedzieć!” - roześmiał się autor zarzutów pod adresem Chrystusa.

Potem zaczął wyliczać kolejne przykłady dowodzące, że ludzie inteligentni, mądrzy i rozsądni raczej trzymali się z dala od wiary, a zwłaszcza od chrześcijaństwa. Dotarł aż do objawień maryjnych w Lourdes i Fatimie. „Ciekawe, że Maryja nie objawiła się żadnemu profesorowi wyższej uczelni” - ironizował.

„Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy” - odezwał się niezbyt głośno klasowy prymus. Obrońca intelektualistów popatrzył na niego nieufnie. „A to co znowu za złota myśl? Sam na to wpadłeś?” „Nie, to pierwsze zdanie encykliki Jana Pawła II ‘Fides et ratio’ o relacjach między wiarą a rozumem”. „I co?” „Nic, niektórym odrobina rozumu przeszkadza w wierze. Kto ma dużo rozumu, szuka wiary.” Najpierw zapadła cisza. A potem rozległy się oklaski. Klaskali wszyscy z wyjątkiem obrońcy intelektualistów i księdza katechety. Ten ostatni wyglądał na zawstydzonego.

Niektórzy mylą mądrość z towarzyską błyskotliwością, a rozum z cwaniactwem. Bóg się w tych kwestiach nie myli.

Myśl dnia

Przypominaj sobie często to przysłowie: „nie nasyci się oko widzeniem, ani ucho napełni słyszeniem” (Koh 1,8).

Staraj się przeto odrywać twe serce od upodobania w rzeczach widzialnych, a zwracać je ku niewidzialnym.

Albowiem którzy kierują się żądzami zmysłowymi, kalają swoje sumienie i tracą łaskę Bożą.

(Tomasz a Kempis)

Czwartek


Mam tego wszystkiego dość (Iz 26,7-9.12.16-19; Ps 102; Mt 11,28-30)

„Nienawidzę tego codziennego kieratu. Każdego dnia to samo. W tej samej kolejności. Te same zadania. Te same obowiązki. Te same reguły. Te same oczekiwania. Te same twarze, słowa, gesty, spojrzenia... Szarość. Monotonia. Brak radości. Brak nadziei, że coś się może zmienić. Czuję się jak niewolnik. Jestem niewolnikiem. Nikt mnie nie pytał o zdanie, czy chcę takiego życia. Czy naprawdę muszę się tak męczyć?

Dlaczego inni mają życie ciekawe, interesujące, lekkie, pełne niespodzianek, radości, fajnych ludzi? Dlaczego nie mogę żyć tak, jak oni, tylko siedzę w tym bajorze codzienności?

Muszę się wyrwać. Muszę coś zrobić, zabawić się, niech moje życie nabierze kolorów, sensu. Bo zwariuję... Chcę wolności!!!”.

Ten, kto napisał te słowa (nieważne, czy to kobieta czy mężczyzna, dziewczyna czy chłopak) szukał wolności w alkoholu, potem w narkotykach. Dziś jest ciężarem dla rodziny i dla społeczeństwa. A przecież słyszał słowa Jezusa: „Jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

Myśl dnia

Każdy człowiek z natury dąży do wiedzy, lecz cóż po nauce bez bojaźni Bożej?

Zaprawdę, lepszy jest pokorny wieśniak, który służy Bogu, niż dumny mędrzec, który zaniedbawszy sprawy swojej duszy, śledzi drogi gwiazd.

Kto dobrze zna samego siebie, ten czuje swoją nieprawość i nie lubuje się w pochwałach ludzkich.

Gdybym znał wszystko, co jest na świecie, a nie żył w duchu miłości, cóż by mi to pomogło przed Bogiem, który sądzić mnie będzie z uczynków?

(Tomasz a Kempis)

Piątek


Czy sytuacja jest wyjątkowa? (Iz 38,1-6.21-22.7-8; Ps. resp. Iz 38; Mt 12,1-8)

„Czego ten Kościół się czepia, że dziś ludzie wybierają sobie przykazania, których przestrzegają. A Jezus robił inaczej? Iel razy złamał przykazanie dotyczące szabatu? - z chłodem w oczach mówił młody przedsiębiorca, który właśnie zbankrutował. - „Gdybym się jak idiota nie trzymał zasad, dzisiaj nie musiałbym się martwić, jak nakarmić moje dzieci” - kontynuował po chwili.

Dzisiaj Chrystus nie wzbudziłby większej sensacji łamiąc jakieś „odwieczne” reguły. Dzisiaj nawet reklamy kosmetyków zachęcają „złam zasady”. Dzisiaj za durnia uchodzi ten, kto traktuje poważnie jakiekolwiek przepisy, w tym również religijne. Dzisiaj wybiórczość wkroczyła we wszystkie dziedziny życia, także w sferę wiary.

Jezus nie traktował Bożych zasad wybiórczo. Powiedział jasno, że przyszedł wypełnić wszystko, do najmniejszego znaczka. Wyraźnie jednak odróżniał to, co naprawdę nakazał Bóg od tego, co Bogu próbowali wmówić ludzie.

Dzisiaj też nie brak ludzi, którzy wiedzą lepiej, czego oczekuje Bóg, co miał na myśli Chrystus w tej lub w tamtej wypowiedzi, „kędy wieje Duch”. Poprawiają Pismo Święte, Ojców Kościoła, sobory, Stolicę Apostolską... Mówią o zagrożeniu wiary, chrześcijaństwa, Kościoła.

Być może sytuacja jest wyjątkowa. Ale na pewno nie na tyle, aby ludzie lepiej od Boga wiedzieli, co jest dla nich dobre.

Myśl dnia

Odkryjcie wasze chrześcijańskie korzenie, uczcie się historii Kościoła, pogłębiajcie znajomość duchowego dziedzictwa, które wam zostało przekazane, naśladujcie świadków i mistrzów, którzy was poprzedzili! Jedynie pozostając wiernymi Bożym przykazaniom, Przymierzu, które Chrystus przypieczętował własną krwią przelaną na Krzyżu, będziecie mogli być apostołami i świadkami nowego tysiąclecia.

Nie dajcie się zniechęcić tym, którzy rozczarowani życiem nie słyszą głębszych i bardziej autentycznych pragnień ich serca. Macie rację gdy nie godzicie się na nijakie rozrywki, przelotne mody i propozycje, które was umniejszają. Jeśli zachowacie wielkie pragnienie Boga, zdołacie uniknąć przeciętności i konformizmu, tak rozpowszechnionych w naszym społeczeństwie.

(Jan Paweł II)

Sobota


Oddalić się stamtąd czy uciekać? (Mi 2,1-5; Ps 10; Mt 12,14-21)

Nie wszyscy byli pod wpływem alkoholu. Ale wszyscy się tak zachowywali, jakby byli. Przełamali wszelkie naturalne zahamowania. Wrzeszczeli, klęli, niszczyli wszystko, co napotkali na swej drodze. Tak zaznaczali swój powrót z imprezy do domu.

Gdy go zauważyli, zaczęli wołać, żeby się do nich dołączył. Przecież był ich kumplem. Co prawda tej imprezy nie zaliczył, ale skoro się spotkali na ulicy...

Wiedział, że nie warto z nimi dyskutować. Nawet się nie zatrzymał. Szybko przeszedł druga stroną ulicy. Słyszał okrzyki „Tchórz!”. Jakieś przedmioty leciały w jego stronę. Korciło go, żeby wrócić i przynajmniej kilku z nich przyłożyć. Powstrzymał się jednak. Chwilę się zastanawiał. Potem sięgnął po komórkę i zadzwonił na policję. Do dziś nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego to zrobił. Czy dlatego, że wracał od swojej dziewczyny, a oni zaczepiali przechodzące kobiety?

Zwykle znacznie trudniej jest się oddalić niż dać się sprowokować złu.

Myśl dnia

Przemoc wyzwala przemoc w tragicznej spirali wciągającej także nowe pokolenia, które w ten sposób dziedziczą nienawiść, jaka dzieliła poprzednie generacje. Terroryzm bazuje na pogardzie dla ludzkiego życia. Właśnie dlatego jest nie tylko motorem niewybaczalnych zbrodni, lecz on sam — używając terroru jako strategii politycznej i ekonomicznej — stanowi prawdziwe przestępstwo przeciw ludzkości.

Nikt odpowiedzialny za religię nie może być pobłażliwy wobec terroryzmu, a tym bardziej nie powinien go propagować. Ogłaszanie się terrorystą w imię Boga, zadawanie gwałtu człowiekowi w imię Boga jest profanacją religii. Przemoc terrorystyczna jest przeciwna wierze w Boga, Stwórcę człowieka, który troszczy się o niego i kocha go. Stoi ona w sprzeczności szczególnie z wiarą w Chrystusa Pana, który uczył swych uczniów modlitwy: «Przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili».

W rzeczywistości przebaczenie jest przede wszystkim decyzją osobistą, wyborem serca, które sprzeciwia się spontanicznemu instynktowi, by za zło odpłacać złem. Największą zachętą do takiego wyboru jest miłość Boga, który nas przygarnia mimo naszego grzechu. Decyzja taka bierze przykład z najwyższego wzoru Chrystusa, który modlił się na krzyżu: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią».

(Jan Paweł II)
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama