16. tydzień zwykły (2004)

Przeczytaj i rozważ

Reklama

Niedziela


Nie tylko żołądek (Łk 10,38-42)

Czytając dzisiejszą Ewangelię przypomniałem sobie felieton sprzed lat. Wisława Szymborska pisała o zwyczajach, panujących w salonach warszawskich pod koniec XIX wieku. Dobór gości pod kątem tematu rozmowy tak, by można było spojrzeć na zagadnienie w możliwie najszerszej perspektywie. Zadania pani domu jako moderatorki rozmowy. Dyskretny poczęstunek, by nie przerywać gościom ich wywodów. Następnie autorka dokonała przeskoku do współczesności. Goście rozmawiający o wszystkim i o niczym. Pani domu w biegu między kuchnią a pokojem. Co chwila przerywa rozmowę kolejnymi propozycjami kulinarnymi.

Ten felieton jest kapitalnym tłem rozmowy w domu Marii i Marty. Pierwsza skupiona na Gościu. Chłonąca każde Jego słowo. Druga również skupiona, ale na żołądku Gościa. Tymczasem dla Jezusa nie jest ważne, co zostanie w żołądku.

Pamiętam pierwszy pobyt w Taize. Zostaliśmy zaproszeni do domu braci. Prosta jadalnia. Herbata i krakersy. Ale najważniejsze było jedno zdanie na zakończenie spotkania. „Nie przyglądaj się śladom zła, ale żyj miłością Boga, która jest miłością przebaczającą.” To zostało. Wszystko inne poszło w zapomnienie.

Myśl dnia

Powściągaj przesadne dążenie do wiedzy, wiele w tym bowiem roztargnień i złudzeń.

Uczeni radzi są, gdy się ich dostrzega i uważa za mądrych.

Wiele jest rzeczy, których znajomość na niewiele lub na nic się nie przyda duszy. I bardzo nierozumnym jest ten, kto o inne rzeczy zabiega niż o te, co służą jego zbawieniu.

Nie nasyca duszy nadmiar słów, lecz dobre życie zapewnia umysłowi spokój, a czyste sumienie napełnia wielką ufnością wobec Boga.

(Tomasz a Kempis)

Poniedziałek


Znak (Mt 12,38-42)

Nad wioską właśnie przetaczają się dwie burze. Las, rozjarzony kolejnymi błyskami, chwilami wydaje się być objęty pożarem. W pobliżu uderzył piorun. Starzy ludzie mówili: Pan Bóg daje znaki. I zapadali w odwrotnie proporcjonalne do siły grzmotu milczenie. Robili rachunek sumienia.

Oczekiwanie na znak towarzyszy ludziom od ofiary Kaina i Abla. Pan Bóg ma zamanifestować swoją życzliwość lub jej brak. Przypieczętować nasze domysły. Potwierdzić, że mamy rację. Tak, chyba najbardziej o to chodzi. Daj znak i pokaż, że racja jest po naszej stronie.

„Żaden znak nie będzie dany oprócz znaku Jonasza”. Błysk poranka trzeciego dnia nie jest godzinną burzą, po której zostanie wspomnienie chwilowej grozy. Słońce wschodzi i zachodzi, mijają lata i wieki, a ten blask ciągle nad nami. Nie budzi grozy. Zmusza do milczenia. Budzi nadzieję. Każe robić rachunek sumienia, bo „czas jest bliski”. Udowadnia, że racja jest po stronie Boga.

Myśl dnia

Im więcej i lepiej umiesz, tym surowiej będziesz sądzony, jeśli tym święciej nie żyjesz.

Nie pysznij się przeto żadną umiejętnością ni wiedzą, lecz raczej niech będą one dla ciebie źródłem bojaźni.

Jeśli ci się zdaje, że wiele rzeczy znasz i dobrze je rozumiesz, pamiętaj, że nie równie więcej jest takich, których nie pojąłeś.

„Przeto się nie pysznij, ale trwaj w bojaźni” i wyznaj niewiedzę swoją.

Czemu się chcesz nad drugich wynosić, skoro jest wielu bardziej uczonych od ciebie i bieglejszych w prawie Bożym?

Jeśli chcesz z pożytkiem zdobywać wiedzę i umiejętności, pragnij pozostać nieznanym i za nic mianym.

(Tomasz a Kempis)

Wtorek


Rodzina (Mt 12,46-50)

Droga Krzyżowa przez wioskę. Przy pierwszej stacji widzę w oknie panią Zofię. Staruszka ma 94 lata. Podprowadzona przez dzieci przykleja do szyby dłoń owiniętą różańcem. Pokazuje, że w ten sposób jest z nami.

Po zakończonej Mszy św. podchodzi matka Marcina. Potrzebna jest pomoc prawna. Sprawa jest zawiła. Mówi ściszonym głosem ze łzami w oczach. Zresztą przepłakała całą liturgię.

Wieczorem dzwoni telefon. Krzysztof z Kasią. Odwieźli ojca do szpitala. Stan jest krytyczny. Potrzebna pomoc? Nie, tylko tata chciał, żeby proboszcz wiedział.

Wrócili z pracy na cmentarzu. Pomyli pędzle, pochowali narzędzia. Siedzą ma trawniku przed domem parafialnym, śmieją się, rozmawiają. Mimo późnej pory nie śpieszy się im do domu. Mają poczucie, że zrobili coś ważnego.

Pierwsze spotkanie przed bierzmowaniem. Po zakończeniu kilkoro z nich zostaje przed kościołem. Proszę księdza, my byśmy chcieli nie dla kartki, nie dlatego, by nie mieć przy ślubie problemów. My byśmy chcieli, żeby to naprawdę coś zmieniło w naszym życiu. Pomoże nam ksiądz?

W niedzielę widzę ich zasłuchanych w Słowo Boże. Widzę, jak reagują na każde słowo kazania. Widzę, jak rywalizują między sobą w trosce o piękno domu Bożego. Mówią z dumą „nasz kościół”.

Rodzina Jezusa. Moja rodzina.

Myśl dnia

Rzetelne poznanie samego siebie i pogardzanie sobą, oto najwyższa i najpożyteczniejsza nauka.

Siebie za nic uważać, a o innych mieć zawsze dobre i wysokie mniemanie, oto wielka mądrość i doskonałość.

Choćbyś widział, że ktoś jawnie grzeszy, a nawet dopuszcza się ciężkich przewinień, nie powinieneś uważać się za lepszego, bo nie wiesz, jak długo potrafisz wytrwać w dobrym.

Wszyscy jesteśmy ułomni, lecz ty nie sądź, że ktokolwiek jest ułomniejszy od ciebie.

(Tomasz a Kempis)

Środa


Wielki Marnotrawca (Mt 13,1-9)

W drzwiach plebanii pojawia się małżeństwo. Proszę pana, gdzie możemy spotkać księdza? – A czego sobie państwo życzą? – Bo my chcemy ochrzcić dziecko. Najlepiej jutro. Bo, wie pan, akurat jutro będzie u nas przejazdem wujek z Kanady. Tylko jutro. Potem wyjeżdża do domu. Przecież lepszego chrzestnego już nie znajdziemy. Dzieciak przyszłość będzie miał zapewnioną. Może nawet wyjedzie tam na studia i do pracy..... Proboszcz, zszokowany siłą argumentów, siada w fotelu i waży racje. Co zrobić?

Siewca w dzisiejszej przypowieści postępuje wbrew logice dobrego rolnika. Najpierw należy przygotować grunt. Usunąć krzaki, chwasty. Wykonać orkę. Dać dobry nawóz. Potem pieczołowicie, troszcząc się o każde ziarno, dokonać zasiewu. Dokładnie tam, gdzie ziemia została uprzednio została uprawiona. Tymczasem on bierze z worka pełnymi garściami i rzuca je jakby na oślep. Droga, skała, chwasty, krzaki. Miejsca nieurodzajne, jakby stworzone do tego, by nie przynosić plonu. Ile ten kiepski rolnik przy okazji zmarnował ziarna!

Na co liczyłeś, Siewco?

Myśl dnia

Szczęśliwy ten, kogo prawda uczy nie przez znaki i słowa przemijające, lecz wprost, ukazując mu się taką, jaką jest w rzeczywistości.

Nasze poznanie rozumowe i zmysłowe często nas myli i dostrzega niewiele.

Na co się przyda zgłębianie spraw zakrytych i niepojętych, skoro w dzień sądu nie będziemy oskarżeni o to, żeśmy ich nie znali?

Wielką jest nierozwagą, zaniedbawszy rzeczy pożyteczne i potrzebne, zabiegać o to, co tylko ciekawe a niebezpieczne. Mamy oczy, a nie widzimy.

(Tomasz a Kempis)

Czwartek


Przypowieści (Mt 13,10-17)

Kilka nieudanych prób podjęcia dialogu. Nieoczekiwanie przychodzi mi do głowy nowy pomysł. Zaczynam opowieść. Drzwi, wysokie schody, długi korytarz, znów drzwi. Na dole stoi dziecko. Wie, że nie ma światła, że nikt nie wyjdzie po nie, że musi dojść do drzwi na końcu korytarza. Co robi, wchodząc po schodach? Tupie i gwiżdże, żeby sobie dodać animuszu, pada odpowiedź z końca klasy. Kochani, czego się boicie? Zawieszam głos. Zapada cisza. Wychodzę z pomieszczenia. Zaskoczyli.

Po tym eksperymencie postanowiłem dalej iść drogą przypowieści. Krótkie opowiadanie. Kartka na każdej ławce. Dwa, trzy pytania do analizy. Z czasem dialog stawał się coraz bardziej dojrzały. Spod maski nieufności i agresji zaczęły wyłaniać się oczy dziecka. Często zranionego, skrzywdzonego.

Tych kilka zdań nie jest historią o trudnej klasie i wytrwałym nauczycielu. To jest opowieść o nas. Gdy uciekamy przed dialogiem, zamykamy oczy, by nie widzieć, jak Adam chowamy się przed nadchodzącym Bogiem – On zasiada przed zamkniętymi drzwiami i zaczyna kolejną przypowieść. Oswaja i budzi drzemiące w każdym z nas dziecko.

Myśl dnia

Cóż nas obchodzić mogą szkolne spory o rodzaje i gatunki?

Do kogo Słowo Przedwieczne przemawia, ten się nie gubi w gmatwaninie teorii.

Z jednego Słowa powstało wszystko i jedno głosi cały świat: Ono jest początkiem wszystkiego i do nas przemawia.

Bez niego nikt ani dobrze pojmować, ani rozumnie sądzić nie będzie.

Dla kogo wszystko jest w jednym i kto wszystko do jednego sprowadza i w jednym wszystko widzi, ten się nie zachwieje w sercu swoim i bezpieczny w Bogu trwać będzie.

O Boże, Prawdo, spraw, abym był jedno z Tobą w miłości wiecznej.

Często z niechęcią czytam i słucham wielu rzeczy, bo w Tobie jest wszystko, czego chcę i za czym tęsknię.

Niech zamilkną wszyscy mędrcy; niech uciszą się wszystkie stworzenia przed obliczem Twoim; Ty Sam mów do mnie.

(Tomasz a Kempis)

Piątek


Co znaczy przypowieść? (Mt 13,18-23)

Choć upłynęło kilkanaście lat pamiętam dobrze te rekolekcje. Niekończące się litanie próśb w modlitwie wiernych, częste spotkania modlitewne pod krzyżem na Grapie nad Białką, pielgrzymka do Królowej Tatr na Wiktorówki, trwająca kilkanaście godzin celebracja sakramentu pojednania, zakończona tanecznym korowodem i całe ostatnie przedpołudnie, wypełnione świadectwami. Wszyscy wrócili do domu pełni entuzjazmu. Z upływem czasu mówiło się o tych rekolekcjach coraz mniej. Wreszcie zaczęły docierać wieści złe. Akurat o tych najbardziej zaangażowanych. O których mówiono, że przeżyli je najgłębiej.

Zacząłem się zastanawiać, jak to było możliwe. Popełniliśmy jakiś błąd czy też ziarno trafiło na złą glebę? Dalsze obserwacje i modlitewna refleksja doprowadziły do odkrycia. Oprócz praw zasiewu są jeszcze prawa wzrostu. Kapitalnie pokazała to jedna z późniejszych rekolekcyjnych dyskusji. Ktoś twierdził, że nie może przyjąć Drogowskazów Nowego Człowieka, bo będzie miał w tym roku osiemnastkę i na pewno nie uda mu się powstrzymać od alkoholu. Stary animator powiedział wtedy: chłopie, to nie jest najtrudniejsze. O wiele trudniej jest praktykować codzienny Namiot Spotkania i trwać we wspólnocie. A bez tego szybko się rozsypiesz.

Patrzę przez okno. Bielą się łany żyta i owsa. W ubiegłym tygodniu szalała nad nimi nawałnica wiatru i deszczu. Gdy ustała wszyscy wylegli na pola oglądać, czy nie położyła zboża. Okazało się, że nie było żadnych szkód. A gdyby tak na jednej mordze było posiane tylko jedno ziarno...?

Myśl dnia

Im ktoś ma więcej w sobie wewnętrznego skupienia i prostoty, tym liczniejsze i wznioślejsze rzeczy pojmuje bez trudu; odbiera bowiem z góry światło poznania.

Duszy czystej, prostej i stałej nie rozpraszają liczne sprawy, bo wszystko czyni dla chwały Bożej, a w sobie spokojna stara się uwolnić od wszelkiego szukania siebie.

Cóż ci więcej przeszkadza i bardziej cię nęka od nieposkromionej namiętności serca?

Dobry i pobożny człowiek najpierw wewnątrz porządkuje czynności, które potem na zewnątrz ma wykonać.

Nie one go pociągną według pragnień zdrożnej skłonności, lecz on je nagnie według sądu prawego rozumu.

Któż toczy bardziej zawzięty bój od tego, co usiłuje zwyciężyć samego siebie?

I to właśnie powinno być naszym głównym zadaniem: zwyciężać samego siebie, stawać się co dzień silniejszym od siebie i choć trochę postąpić w dobrym.

(Tomasz a Kempis)

Sobota


Prawo wzrostu (Mt 13,24-30)

Rozmowa z młodym człowiekiem w konfesjonale. Przerażony własnymi grzechami. Cały skupiony na walce ze złem. Najczęściej nieskutecznej. Naznaczonej licznymi porażkami. Dlaczego koncentrujesz się na tym, co w tobie złe? Pytam i widzę zaskoczenie. Więc wyjaśniam. Jeżeli człowiek żyje w nieustannym lęku, by nie popełnić grzechu, przychodzi moment, gdy jedynym sposobem uwolnienia się od tego lęku jest zrobienie tego, czego człowiek się boi. Skup się na tym, co w tobie piękne. Dziękuj Bogu, że uczynił cię zdolnym do miłości. Pielęgnuj wszystko, co ją buduje. Służ swoimi talentami. Rozwijaj je i ciesz się z każdego kroku naprzód.

Spotkaliśmy się po kilku miesiącach. Widziałem z jaką ufnością i radością przystępował do Komunii św. Po Mszy św. powiedział: nie przypuszczałem nawet, że będzie to tak fascynująca przygoda.

Są ludzie, których życiową obsesją jest walka ze złem. Wyrywać, niszczyć, potępiać, skazywać, piętnować, izolować, czyścić, wypalać... Niestety, zapominają, że najmniej odporne są organizmy, żyjące w środowisku idealnie sterylnym.

Gdy cały spalisz się przy wyrywaniu chwastów znajdziesz jeszcze siłę, by budować cywilizację miłości?

Myśl dnia

O gdybyż mieli tyle gorliwości w wykorzenianiu błędów i w zaszczepianiu cnót, ile jej mają w prowadzeniu czczych sporów, nie byłoby tyle zła i tyle zgorszenia wśród ludzi ani też tyle rozprzężenia w domach zakonnych.

Zaprawdę, gdy przyjdzie dzień sądu, nie zapytają nas o to, cośmy czytali, lecz o to, cośmy czynili; ani o to, czegośmy się nauczyli, ale czyśmy pobożnie żyli.

Powiedz mi, gdzie są teraz owi panowie i nauczyciele, których dobrze znałeś, gdy jeszcze żyli i słynęli z wiedzy?

Już ich stanowiska zajęli inni i nie wiem, czy kiedykolwiek ktoś o nich wspomni. Za życia wydawali się być kimś, a teraz o nich się milczy.

(Tomasz a Kempis)
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama