17. tydzień zwykły (2004)

Przeczytaj i rozważ

Reklama

Niedziela


Modlisz się? Na pewno? (Rdz 18,20-32; Ps 138; Kol 2,12-14; Łk 11,1-13)

Przyglądał się jej bardzo uważnie. Obserwował ją nie przez wiele godzin, ale przez kilka dni. Był gościem i właściwie nie miał nic innego do roboty. „Idź do sklepu” - mówiła do dziecka. „Przyjedź po mnie o siedemnastej” - dzwoniła do męża”. „Niechże się pani pospieszy” - instruowała urzędniczkę w magistracie. „Na co czekasz? Do roboty” - zwracała się do pracownika. „ I żeby to było równo poukładane”. „Przywieź to jeszcze dzisiaj” - telefonowała tonem nieznoszącym sprzeciwu do dostawcy. „Tylko niech ksiądz osobiście odprawi te Mszę, a nie wysyła jakiegoś wikarego” - przywoływała do porządku proboszcza w kancelarii zerkając, czy dobrze zapisuje intencję, którą zamawiała.

Wieczorem siedzieli w ogrodzie. Była zmęczona i zniechęcona. „Dlaczego Bóg nie wysłuchuje moich modlitw?” - pytała. „Modlę się tak wytrwale, tak długo, a Bóg tak, jakby mnie nie zauważał”. „Hmm, święty Jakub napisał o takiej sytuacji, że jeśli nie otrzymujemy tego, o co prosimy, to znaczy, że źle się modlimy” - powiedział ostrożnie. A ponieważ nie odpowiedziała zapytał: „Czy do Boga mówisz tak samo, jak do ludzi?”. Spojrzała na niego najwyraźniej nie wiedząc, o co mu chodzi. „Być może popełniasz dość powszechny dziś błąd. Zamiast prosić, stawiasz Panu Bogu żądania. Obserwowałem cię przez kilka dni. Ani raz, w stosunku do nikogo, nie użyłaś słowa ‘proszę’. Czy kiedy mówisz do swego Boga, też nie używasz tego słowa?”.

Myśl dnia

Co to jest modlitwa? Najpowszechniej się mniema, że to jest rozmowa. W rozmowie zawsze jest: „ja” i „ty”, w tym wypadku „Ty” pisane przez duże T. Początkowo doświadczenie modlitwy uczy, że „ja” wydaje się tu wiodące. Potem przekonujemy się, że naprawdę jest inaczej. Wiodące jest „Ty”, w którym bierze początek nasza modlitwa. Tego właśnie uczy św. Paweł w Liście do Rzymian. Dla Pawła modlitwa jest odzwierciedleniem całej stworzonej rzeczywistości, jest poniekąd funkcją kosmiczną.

W modlitwie najważniejszy jest Bóg. Najważniejszy jest Chrystus, który stale wyzwala stworzenie z niewoli zepsucia i prowadzi ku wolności, ku chwale dzieci Bożych. Najważniejszy jest Duch Święty, który „przychodzi z pomocą naszej słabości”. Modlitwę zawsze zaczynamy z myślą, że to jest nasza inicjatywa. Tymczasem jest to zawsze Boża inicjatywa w nas. Dokładnie tak, jak pisze św. Paweł. Ta inicjatywa przywraca nam nasze własne człowieczeństwo, przywraca nam naszą szczególną godność. Owszem, wprowadza nas w wyższą godność dzieci Bożych, synów Bożych, którzy są oczekiwaniem całego stworzenia.

Modlić się można i trzeba na różne sposoby, tak jak obficie pouczyła nas o tym Biblia. Księga Psalmów jest wciąż niezastąpiona. Trzeba się modlić „błaganiem niewymownym”, ażeby wejść w rytm błagań samego Ducha. Trzeba błagać o przebaczenie, włączając się w to wielkie wołanie Chrystusa Odkupiciela (por. Hbr 5,7). Poprzez to wszystko trzeba głosić chwałę. Modlitwa jest zawsze opus gloriae (dziełem chwały). Człowiek jest kapłanem stworzenia. Chrystus potwierdził mu tę godność i to powołanie. Stworzenie spełnia swoje opus gloriae przez to, że jest, czym jest i czym się staje.

(Jan Paweł II)

Poniedziałek


Między młodością a starością (Jr 13,1-11; Ps. resp. Pwt 32; Mt 13,31-35 lub Syr 44,1.10-15; Ps 132; Mt 13,16-17)

„Ja chcę do babci!!!” - wrzeszczy mały szkrab, a jego mamę aż skręca ze złości. „Pewnie, do babci, bo babcia ci na wszystko pozwala, bo babcia ci daje do jedzenia tylko to, co lubisz, bho babcia ma dla ciebie mnóstwo czasu!” - wylewa na małolata całe niezadowolenie z samej siebie. Wie, że robi głupio, ale nie potrafi się wyzwolić z bezsensownej rywalizacji z własną matką o miłość dziecka, które urodziła. „Odbierasz mi dziecko” - krzyknęła kiedyś rozgoryczona jakimś wychowawczym niepowodzeniem.

Wspomnienie świętych Joachima i Anny kieruje myśli ku ludziom starszym. Czasami można usłyszeć z ich ust, że „Starość się Panu Bogu nie udała”. To nieprawda. Starość jest naturalnym etapem ludzkiego życia. My jednak czynimy coś przedziwnego: z jednej strony staramy się za wszelką cenę wydłużać ludzkie życie, a z drugiej nie potrafimy zagospodarować tego czasu w ludzkim życiu tak, aby przynosił pożytek zarówno starszemu człowiekowi, jak i tym, wśród których swą starość spędza. Napędzany przez media kult młodości szkodzi wszystkim. Nie tylko starszym.

Myśl dnia

Wszelka doskonałość w tym życiu połączona jest z jakąś niedoskonałością, a wszelkiemu dociekaniu naszemu towarzyszy jakiś mrok.

Pokorne poznanie samego siebie jest pewniejszą drogą do Boga niż szukanie naukowe.

Nie należy ganić wiedzy ani prostego poznania rzeczy, które same w sobie i według planu Bożego są dobre; ale nad nie przedkładaj zawsze dobre sumienie i cnotliwe życie.

Wielu stara się bardziej o to, żeby umieć, niż żeby dobrze żyć, dlatego często błądzą i albo mało, albo żadnego nie odnoszą pożytku.

(Tomasz a Kempis)

Wtorek


Jak złe wszędzie miesza się do dobrego (Jr 14,17-22; Ps 79; Mt 13,36-43)

„Dewotów niewiele bywało, dewotek sto razy więcej i wyjąwszy niektóre prawdziwie pobożne, drugie były obłudnice, zwadliwe, plotuchy, oszczerczynie i pijaczki, jak zwyczajnie wszędzie się mięsza złe do dobrego” - tak między innymi w XVIII stuleciu Jędrzej Kitowicz, proboszcz w Rzeczycy opisywał pobożność części swoich współplemieńców.

Dla Kitowicza wymieszanie zła i dobra na świecie było czymś oczywistym. Ale pod tym względem chyba nie należał do większości. Wydaje się, że dla większości ludzi istnienie zła równolegle z dobrem jest zgrzytem, jest czymś nielogicznym. Niejeden wierzący ma do Boga pretensje, iż dopuszcza istnienie zła. Ich zdaniem nie powinien na to zezwalać, skoro ma dość mocy, aby przezwyciężyć całe zło tego świata.

Jeśli nie byłoby zła, jaka byłaby nasza zasługa? Na co byłaby nam wolna wola? Czym różnilibyśmy się od eugleny zielonej lub pantofelka?

Myśl dnia

O gdybyż mieli tyle gorliwości w wykorzenianiu błędów i w zaszczepianiu cnót, ile jej mają w prowadzeniu czczych sporów, nie byłoby tyle zła i tyle zgorszenia wśród ludzi ani też tyle rozprzężenia w domach zakonnych.

Zaprawdę, gdy przyjdzie dzień sądu, nie zapytają nas o to, cośmy czytali, lecz o to, cośmy czynili; ani o to, czegośmy się nauczyli, ale czyśmy pobożnie żyli.

Powiedz mi, gdzie są teraz owi panowie i nauczyciele, których dobrze znałeś, gdy jeszcze żyli i słynęli z wiedzy?

Już ich stanowiska zajęli inni i nie wiem, czy kiedykolwiek ktoś o nich wspomni. Za życia wydawali się być kimś, a teraz o nich się milczy.

(Tomasz a Kempis)

Środa


Tu trzeba naprawdę zaryzykować(Jr 15,10.16-21; Ps 59; Mt 13,44-46)

Ta myśl chodziła za nim długo. Czuł, że czegoś brakuje w jego życiu. Czegoś istotnego. Czegoś naprawdę wartościowego. Czegoś, co sprawiłoby, że poczucie niespełnienia, towarzyszące mu każdego dnia, odejdzie.

Jednak z drugiej strony nie chciał rezygnować z wygodnego życia, jakie sobie ułożył, z pewności drobnych przyjemności, ze stałości przyzwyczajeń, które stały się niemal fundamentem jego egzystencji.

Poza tym nie wiedział, jak zareagowaliby jego najbliżsi. Nawet nie żona. Tu miał pewność, że nie tylko poparłaby jego decyzję, ale ze wszystkich sił zaangażowałaby się w jej realizację. Kiedy delikatnie sondował jej opinię, dostrzegł w niej pełen nadziei entuzjazm. Ona też chciała coś ważnego zrobić w życiu. Ale co powiedzą dzieci? To fakt, że są już dorosłe i samodzielne, ale...

Wieczorem zadzwonił znajomy ksiądz, zajmujący się dziećmi ulicy. „Długo jeszcze będziesz się zastanawiał? Mam już kilku kandydatów...”. „Ale nie mam pewności, czy podołamy...”. „Tu trzeba zaryzykować. Bez ryzyka nie ma dobra. Więc jak, decydujesz się?”.

Myśl dnia

Jakżeż szybko przemija chwała świata! Gdyby ich życie szło w parze z ich wiedzą, wtedy ich nauka wyszłaby im na dobre.

Iluż spośród tych, co mało troszczą się o służbę Bogu, ginie na świecie dla marnych umiejętności.

A że wolą być wielkimi niż pokornymi, dlatego „zaćmione zostało bezrozumne ich serce” (Rz l,21) i gubią się w swoich rozważaniach.

Prawdziwie wielki jest ten, kto posiada wielką miłość.

Prawdziwie wielkim jest ten, kto w sobie czuje się mały, a za nic ma wszelkie zaszczyty świata.

Prawdziwie roztropnym jest ten, kto wszystkie ziemskie rzeczy za śmieci uważa, ażeby Chrystusa pozyskać.

I prawdziwie mądrym jest ten, kto pełni wolę Boga, a swojej się wyrzeka.

(Tomasz a Kempis)

Czwartek


Między czynem a modlitwą (Hbr 13,1-2.14-16; Ps 34; J 11,19-27 albo Łk 10,38-42)

Święta Marta nie ma najlepszego wizerunku. Raczej wygląda na taką, która podpadła Jezusowi. Nie dość, że zamiast wzorem swej siostry rzucić wszystko, aby wsłuchiwać się w słowa Bożego Syna, to jeszcze domagała się Jego interwencji i zagonienia Marii do roboty.

Jeśli uważnie się wczytać w to, co podczas słynnej wizyty w Betanii Jezus powiedział do Marty, uwzględniając ówczesne zwyczaje Narodu Wybranego, stawiające gościnność na bardzo wysokim miejscu, można odkryć, że to wcale nie była połajanka. W słowach Chrystusa można wykryć nawet pochwałę!

Gdyby wszyscy na świecie oddali się kontemplacji, doszłoby do wielkiej katastrofy. Modlitwa, słuchanie słowa Bożego, to nie wszystko, czego Bóg oczekuje od ludzi. Trzeba wysłuchać Słowa, ale po to, aby je wcielać w czyn. Nawet najbardziej kontemplacyjny klasztor nie ostoi się długo bez gotowania, sprzątania, prania...

Marta była osobą głęboko wierzącą. Słuchała słów Jezusa, ale nie zapominała o takich szczegółach, jak napełnianie kubków i talerzy. Być może miałaby więcej czasu na modlitwę i słuchanie Chrystusa, gdyby jej siostra bardziej pomogła?...

Myśl dnia

Nie należy dowierzać każdemu słowu i domysłowi, ale wszystko ostrożnie i cierpliwie trzeba po bożemu rozważać.

Niestety! Jesteśmy tak słabi, że łatwiej nam źle niż dobrze o drugich sądzić i mówić.

Ludzie doskonali nie wierzą łatwo każdemu opowiadaniu kogokolwiek, bo znają ułomność ludzką skłonną do złego, zwłaszcza w mowie.

(Tomasz a Kempis)

Piątek


Skąd u Niego ta mądrość i cuda? (Jr 26,1-9; Ps 69; Mt 13,54-58)

W szkole jakoś się nie wyróżniał. Był dobrym uczniem, ale bez rewelacji. Kiedy poszedł na studia niektórzy się bardzo zdziwili, ale jakoś to przełknęli. Tym bardziej, że studiował jakiś niezbyt popularny kierunek, więc nie było sztuką dostać miejsce.

Potem nie było o nim słychać. Przyjeżdżał do rodziców bardzo rzadko, ale czujność ludzka nie przepuściła faktu, że za każdym razem siedział za kierownicą lepszego samochodu. W dodatku po pewnym czasie te samochody zaczęły się wyróżniać zagranicznymi rejestracjami. W miasteczku już zaczęły krążyć plotki.

Na dobre zaczęło się jednak, gdy gazety napisały, że dostał jakąś wielką nagrodę międzynarodową. Telewizja powiedziała, że wymyślił jakieś urządzenie do elektrowni atomowych, które znacznie podnosi ich bezpieczeństwo. Cały świat z tego urządzenia będzie korzystał.

Dziennikarze trafili też do jego rodzinnego miasteczka. Rozmawiali z mieszkańcami. A następnego dnia na pierwszej stronie ogólnopolskiego dziennika można było przeczytać: „Zdaniem mieszkańców jego rodzinnej miejscowości K. nie jest autorem nagrodzonego urządzenia. ‘On jest za mało inteligentny, aby coś takiego wymyślić. Pewnie ukradł czyjś pomysł’ mówią jego koledzy ze szkoły”.

Jak się ktoś wybija, zaraz część ludzi zaczyna na niego spoglądać podejrzliwie. Nawet, jeśli jest Bożym Synem. A może zwłaszcza wtedy.

Myśl dnia

Wielka to mądrość nie być poryw-czym w działaniu i nie obstawać uparcie przy własnym zdaniu.

Do tej mądrości należy również nie wierzyć słowom każdego i nie rozpowiadać zaraz pomiędzy ludźmi rzeczy zasłyszanych lub którym dało się wiarę.

Radź się człowieka mądrego i rozumnego i staraj się iść raczej za radą lepszego od siebie aniżeli biec za własnym domysłem.

Dobre życie czyni człowieka mądrym według Boga i doświadczonym w wielu rzeczach.

Im ktoś pokorniejszy i Bogu bardziej oddany, tym więcej posiądzie mądrości.

(Tomasz a Kempis)

Sobota


Tak zwane decyzje polityczne (Jr 26,11-16.24; Ps 69; Mt 14,1-12)

Mogło być tak: Jan Chrzciciel po wskazaniu Jezusa jako oczekiwanego przez wszystkich Mesjasza, zakończył działalność na brzegu Jordanu, przekazał uczniów Mistrzowi z Nazaretu,a sam przeszedł na zasłużoną emeryturę, dożywając w spokoju późnej starości. Ale tak nie było.

Syn Elżbiety i Zachariasza nie tylko nie zaprzestał działań, ale w dodatku wmieszał się w politykę. Publicznie ogłosił, że ma za złe Herodowi, iż wziął sobie żonę swego brata Filipa. Jakież on, prostak z ludu, ma prawo do wypowiadania się o życiu ludzi z wyższych sfer? Kto go upoważnił do napominania elit?

Jan Chrzciciel złamał odwieczne tabu, które nakazuje ludzi władzy traktować jak lepszy gatunek, przymykać oczy na ich łotrostwa, akceptować łamanie przez nich prawa. Tak było zawsze. I nic się nie zmieniło.

Skąd się to bierze? Z ludzkiej słabości. Słabości nie tylko tych, którzy działalność polityczną podejmują, ale także tych, którzy im rządy nad sobą powierzają. Zapominają, że rządzący są zwykłymi ludźmi. Traktują ich jak jakieś bóstwa.

Jan Chrzciciel pamiętał, że Herod jest zwykłym człowiekiem. Dlatego zginął. Zamordowanie go było decyzją polityczną, chociaż chodziło tylko o niemoralne prowadzenie się władcy.

Myśl dnia

Kontestując wizję tych, którzy wyobrażali sobie politykę jako teren pozamoralny, podlegający jedynie kryterium interesu, Jan XXIII poprzez Encyklikę „Pacem in terris” nakreślił bardziej autentyczny obraz ludzkiej rzeczywistości i wskazał wszystkim drogę ku lepszej przyszłości. Właśnie dlatego, że osoby ludzkie zostały stworzone ze zdolnością podejmowania wyborów moralnych, żadna ludzka działalność nie stoi poza sferą etyczną.

Polityka jest działalnością ludzką. Dlatego również ona poddana jest osądowi moralnemu. Jest to prawdą również w odniesieniu do polityki międzynarodowej. Papież pisał: „To samo prawo naturalne, które rządzi zasadami współżycia poszczególnych obywateli między sobą, powinno również kierować wzajemnymi stosunkami między państwami” (Pacem in terris, III: dz. cyt., 279).

Ci, którzy uważają, że międzynarodowe życie publiczne tłumaczy się w pewnym sensie poza zasięgiem osądu moralnego, winni tylko zastanowić się nad wpływem ruchów obrony praw człowieka na politykę narodową i międzynarodową w dwudziestym wieku, niedawno zakończonym. Taki rozwój sytuacji, który nauczanie Encykliki „Pacem in terris” wyprzedzało, zdecydowanie odpiera roszczenie, by politykę międzynarodową sytuować w swego rodzaju „wolnej strefie”, w której prawo moralne nie miałoby żadnej mocy.

(Jan Paweł II)
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama