25. tydzień zwykły (2004)

Przeczytaj i rozważ

Reklama

Niedziela (25. zwykła)


Doskonałość ukryta w drobnostkach (Am 8,4-7; Ps 113; 1 Tm 2,1-8; Łk 16,1-13 albo 16,10-13)

Pewien ksiądz proboszcz miał dziwne hobby. Z uporem maniaka przypominał swoim parafianom o konieczności przestrzegania przepisów drogowych. Co niedzielę wytykał z ambony konkretne przypadki łamania zasad ruchu, wymieniając po nazwisku sprawców. Wierni początkowo traktowali sprawę z uśmiechem. Nadali mu nawet pseudonim „ksiądz z drogówki”. Myśleli, że mu przejdzie. Ale jemu nie przechodziło, a parafianom zaczęło brzydnąć stałe przyczepianie się do tego, że jeżdżą jak chcą.

Napisali więc do biskupa skargę.

Biskup wezwał proboszcza i zapytał, o co chodzi z tymi przepisami drogowymi. „Uczę ich przestrzegania zasad i prawa. Jeżeli nauczą się przestrzegać przepisów drogowych, to z przykazaniami pójdzie już łatwiej” - odpowiedział proboszcz i błogosławieństwem biskupa wrócił do swoich parafian, by nadal wytykać im zbyt dużą szybkość i przejeżdżanie skrzyżowań na czerwonym świetle.

„Nie trzeba lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość, która nie jest drobnostką” - stwierdził Michał Anioł. Nie lekceważył pojedynczych uderzeń młotka w dłuto i pojedynczych ruchów pędzla, dlatego stworzył wielkie arcydzieła.

Pan Jezus powiedział: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie”. Patrzę na siebie i myślę: „Miał rację”.

Myśl dnia

Wbrew pierwotnemu powołaniu rodziny do budowania pokoju, dochodzi w niej często do konfliktów i nadużyć albo też staje się ona bezbronną ofiarą licznych form przemocy, które nękają współczesne społeczeństwo.

Do napięć dochodzi nieraz w relacjach między członkami samej rodziny. Często są one wynikiem trudności w osiąganiu harmonii życia rodzinnego, gdy praca utrudnia małżonkom przebywanie razem albo też gdy jej brak lub groźba jej utraty zmusza do nieustannej walki o przetrwanie i napełnia lękiem przed niepewną przyszłością. Nie brak napięć, których źródłem są wzory zachowań podsuwane przez hedonizm i konsumizm: skłaniają one członków rodziny raczej do zaspokajania własnych pragnień niż do spokojnego i pracowitego budowania rodzinnej wspólnoty. Częste kłótnie między rodzicami, niechęć do wydawania na świat potomstwa, znęcanie się nad nieletnimi i pozostawianie ich bez opieki - to smutne symptomy nieładu, poważnie zakłócającego pokój społeczności rodzinnej, którego nie może z pewnością przywrócić bolesna decyzja separacji, a tym bardziej rozwód, prawdziwa „plaga” współczesnego społeczeństwa.

(Jan Paweł II)

Poniedziałek


Lampa w szafie, czyli... (Prz 3,27-35; Ps 15; Łk 8,16-18)

„Co to jest prawo? To spis tego, na czym nie wolno dać się złapać”. Takie widzenie prawa bliskie jest nie tylko sporej liczbie Polaków. Mnóstwo ludzi na świecie czyni rzeczy złe na zasadzie „Może się uda”. I bardzo często im się udaje.

Traktowania każdej formy prawa jako ograniczenie wolności nie jest wymysłem naszych czasów ani tzw. cywilizacji zachodniej. Także dążenie do ujęcia w przepisy wszystkich najdrobniejszych nawet spraw nie jest tylko problemem Europy. I jedno i drugie przynosi fatalne skutki. Człowiek potrzebuje prawa, ale takiego, które pozwala mu kierować się sumieniem.

Ziemskich stróżów prawa bardzo łatwo wywieść w pole. Nie ma co prawda przestępstw doskonałych, ale są strasznie niedoskonałe struktury egzekwowania prawa i wymierzania sprawiedliwości.

Jest jednak ktoś, kogo nie można wykiwać. Przed kim nie można się ukryć. Nie da się popełnić grzechu w taki sposób, aby Bóg o tym nie wiedział. Tak samo, jak nie da się w ukryciu przed Nim, czynić dobra. Człowiek dla człowieka jest tajemnicą. Człowiek dla Boga jest jak otwarta księga.

Chrześcijanin, który próbuje się ukrywać przed Bogiem, przypomina zapaloną lampę wsadzoną do szafy. Nie oświetla co prawda pokoju, ale przez szpary szafy widać, że ona tam jest.

Patrzę na siebie i myślę: „Czemu siedzę w tej szafie?”

Myśl dnia

Wiele czyni, kto bardzo kocha. Wiele czyni, kto dobrze coś wykonuje.

Dobrze czyni, kto służy bardziej dobru ogólnemu niż własnej woli.

Często zmysłowością jest to, co wydaje się być miłością; albowiem naturalna skłonność, własna wola, nadzieja nagrody, przywiązanie do wygód rzadko kiedy nas opuszczają.

(Tomasz a Kempis)

Wtorek


Jak tam zdrówko? W porządku? (Ef 4,1-7; Ps 19; Mt 9,9-13)

To jest moja lista: sąsiad z piętra, bo wyprawia burdy i pijatyki po nocach, koleżanka z pracy, bo rozpowszechnia o mnie idiotyczne opowiastki, właściciel sklepu na sąsiedniej ulicy, bo mi sprzedał przeterminowany twarożek, dyrektor szkoły, do której chodzą moje dzieci, bo nie chciał ich przenieść do innej klasy, mój brat, bo mi nie oddał trzech tysięcy, które pożyczył na miesiąc dwa lata temu, śmierdzący bezdomny żebrak, który kilkakrotnie odważył się mnie zaczepić...

Lista jest długa. Umieszczam na niej wszystkich tych, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego. Najlepiej, jakby już nigdy nie pojawiali się na mojej drodze. Nie ukrywam, że ze swej strony robię bardzo dużo. Unikam ich, wkładając w to bardzo wiele wysiłku.

Uważam, że jestem w porządku. Nie zabijam. Nie kradnę. Dbam o najbliższych. Nie rozumiem, o co niektórzy mają do mnie pretensje. Czepiają się i tyle. Jestem OK. Pan Bóg to chyba widzi, skoro ludzie nie chcą dostrzec...

Patrzę na siebie i myślę: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają... Często się zdarza, że człowiek nie wie o swej chorobie. A gdy się zorientuje, zwykle jest już za późno...”

Myśl dnia

Kto ma prawdziwą i doskonałą miłość, ten w niczym nie szuka siebie, lecz pragnie, by wszystko działo się na chwałę Bożą.

Nikomu też nie zazdrości, ponieważ nie jest przywiązany do własnych uciech, ani też w sobie samym nie chce się weselić; rezygnując z wszystkich dóbr, pragnie radować się w Bogu.

Nikomu nie przypisuje żadnego dobra, lecz całkowicie odnosi je do Boga, który jest źródłem wszystkiego i w którym wszyscy święci trwają w wiecznym szczęściu.

Kto by miał choć iskrę prawdziwej miłości, czułby na pewno marność wszystkiego, co ziemskie.

(Tomasz a Kempis)

Środa


Bagażnik powinien być pusty (Prz 30,5-9; Ps 119; Łk 9,1-6)

Nad ranem. Mgła taka, że końca własnego nosa nie widać. Na drodze duży ruch. Kierowcy się spieszą. Nagle jeden z nich gwałtownie hamuje. Trzask. Następny nie zdążył się zatrzymać. Ze sporą siłą uderzył w tył poprzedniego pojazdu.

Pasażerowie samochodu, który pierwszy zahamował z krzykiem wyskakują z wnętrza. Biegną do bagażnika. Otwierają go i zaczynają sprawdzać, co zostało uszkodzone. A bagażnik wypełniony po brzegi. Jest czajnik elektryczny. Butelka do karmienia niemowląt. Drewniana laska z zawijasem zamiast uchwytu. Materac dmuchany. Buty narciarskie. Zgrzewka piwa. Ulubiona filiżanka właściciela samochodu. Rękawiczki z futerkiem. Koszyk na truskawki. Notebook. Aparat telefoniczny. Sześć porcelanowych talerzy. Trzy swetry. Bejsbolówka...

Filiżanka jest pęknięta.

Kiedy zbliża się kierowca drugiego pojazdu, od razu słyszy: „No co pan narobił? Pan wie, ile to będzie kosztowało? A drugiej takie filiżanki się już nie kupi!”

Nikt się nie zatroszczył, czy jemu i jego pasażerom coś się nie stało. Nikt nie zauważył, że ma rozcięty łuk brwiowy.

Patrzę na siebie i myślę: „Pan Jezus powiedział, żeby niczego nie brać na drogę. A ja mam ze sobą tyle rzeczy...”.

Myśl dnia

Czego człowiek w sobie lub innych nie może poprawić, powinien to cierpliwie znosić, aż Bóg inaczej zrządzi.

Myśl, że tak może jest lepiej dla wypróbowania ciebie i twojej cierpliwości, bez której niewiele ważą nasze zasługi.

Wśród takich przeszkód powinieneś błagać Boga, by raczył cię wesprzeć, ażebyś mógł je pogodnie znosić.

(Tomasz a Kempis)

Czwartek


Czy naprawdę chcę Go zobaczyć? (Koh 1,2-11; Ps 90; Łk 9,7-9)

„Kimże jest ten wasz Jezus, że tak w Niego wierzycie?” - szyderczo zapytał ktoś na czacie. Różnie próbowano mu odpowiedzieć. Odpowiadali katolicy. Odpowiadali chrześcijanie innych wspólnot. Po godzinie internauta, który zadał pytanie, napisał: „Nadal nie wiem, kim jest ten wasz Jezus. Mówicie o Nim tak, jakbyście Go nigdy nie spotkali”.

Kiedyś, gdy nie było jeszcze Internetu, modne były ankiety wśród ludzi wierzących. Redakcja katolickiego pisma ogłaszała pytanie, a czytelnicy przysyłali listy ze świadectwami. Pytano też o spotkania z Chrystusem. Sporo ludzi się wypowiedziało. Konkretnie. Rzeczowo. Z faktami.

Gdyby dziś ogłoszono taką ankietę, ilu ludzi chciałoby wziąć w niej udział? Czy we mnie znalazłoby się dość odwagi, by w niej uczestniczyć?

Patrzę na siebie i myślę: „Czy w moim życiu doszło już do faktycznego spotkania z Jezusem? Nie wiem. Muszę się zastanowić. A jeśli nie, to czy chcę tego spotkania? Mam przecież świadomość, że nie jest to łatwe spotkanie. Sama ciekawość nie wystarczy, aby naprawdę zobaczyć Chrystusa”.

Myśl dnia

Jeśli kto raz i drugi napominany, nie poprawia się, nie spieraj się z nim, lecz wszystko powierz Bogu, aby się spełniła Jego wola, a chwała Jego wzrastała we wszystkich Jego sługach; bo Bóg umie rzeczy złe w dobro przemienić.

Staraj się być cierpliwym w znoszeniu cudzych wad i ułomności, bo i ty masz ich wiele, a drudzy muszą je znosić.

Jeśli sam nie możesz stać się takim, jakim chcesz być, jakże zdołasz drugich przemienić według swego upodobania?

Radzibyśmy, żeby wszyscy byli doskonałymi, a sami błędów swoich nie poprawiamy.

(Tomasz a Kempis)

Piątek


Opinia publiczna śledzi (Koh 3,1-11; Ps 144; Łk 9,18-22)

Każdego dnia dowiadujemy się, jaka jest opinia publiczna w jakiejś sprawie. Sondaże stały się daniem obowiązkowym wszystkich mediów. Mniej lub bardziej „reprezentatywną grupę” przepytuje się na różne tematy, a potem prezentuje kolorowe słupki, jak jakąś świętość. Są ludzie, którzy takie sondy traktują poważnie. Do tej grupy należą nie tylko politycy.

Zwykły człowiek nie ma szans zweryfikować ogłaszanych w najróżniejszych środkach przekazu wyników ankiet. Mimo woli jednak ulega ich naciskom. Nawet nie wie, że gdy dowiaduje się, iż zdecydowana większość ma w jakiejś sprawie odmienne zdanie, zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie tkwi w błędzie. Pod wpływem wyników sondaży ludzie zmieniają zdanie. Czasami w bardzo ważnych sprawach. Czasami wbrew sumieniu.

Jezus zadał kiedyś swoim uczniom pytanie jak z sondażu OBOPu. „Za kogo uważają Mnie tłumy?” Potem przeprowadził „sondaż” wśród najbliższych Mu ludzi. I zakazał ujawniania wyników tego drugiego „sondażu”, chociaż to one mówiły o Nim prawdę. Syn Boży nie zabiega o popularność.

Patrzę na siebie i myślę, czy jest we mnie gotowość na przyjęcie prawdziwego Jezusa. Tego, który musiał wiele wycierpieć, zostać odrzuconym, który umarł, a potem zmartwychwstał. A może wygodniej mi jest wierzyć Chrystusa na moją miarę i według moich wyobrażeń? Rewolucjonistę, idola, mistrza dyskusji, mędrca? Trudno jest uwierzyć w Zbawiciela.

Myśl dnia

Chcemy, by innych surowo napominano, sami zaś napominani być nie chcemy.

Nie podoba się nam duża swoboda innych, a przecież nie znosimy, aby nam czegoś odmawiano.

Pragniemy, żeby innych krepowano surowymi prawami, a nie cierpimy, gdy nas się ogranicza.

Stąd widać, że rzadko traktujemy bliźnich na równi z sobą.

Gdyby wszyscy byli doskonali, cóż mielibyśmy do zniesienia dla Boga?

(Tomasz a Kempis)

Sobota


Kto pyta, nie błądzi, kto nie pyta... (Koh 11,9-12,8; Ps 90; Łk 9,43b-45)

Pewien profesor miał zwyczaj kończyć wykład w ten sposób: „Czy państwo zrozumieli? Czy są jakieś pytania?”. Jeśli pojawiały się zapytania, z uśmiechem na twarzy odpowiadał, wyjaśniając co trudniejsze fragmenty swego wykładu. Gdy studenci nie stawiali ani jednego pytania, ze złością rzucał kredą i mruczał: „Idioci, niczego nie zrozumieli. I nawet nie próbują zrozumieć”.

Trzeba pytać. Trzeba umieć pytać. Trzeba coś wiedzieć, aby sformułować pytanie. A równocześnie trzeba odwagi, aby przyznać się do obszaru swej niewiedzy.

Ludzie boją się pytać. Boją się również zadawać prawdziwe pytania Bogu, Kościołowi. Wolą pytania zastępować agresją lub obojętnością. Wolą udawać mądrzejszych niż są naprawdę.

To nie znaczy, że nie nurtują ich pytania. Oczywiście, że mają mnóstwo pytań. Wolą jednak sami klecić na własny użytek fałszywe odpowiedzi niż zadać wprost pytanie. Zwłaszcza Bogu. Jedyne pytanie, jakie decydują się Mu w chwilach cierpienia wykrzyczeć jako pretensję, brzmi „Dlaczego?”. Tymczasem Bóg czeka na zupełnie inne pytania.

Patrzę na siebie i myślę: „Dlaczego nie pytam mego Boga o to, co najważniejsze? Dlaczego boję się Jego odpowiedzi?”

Myśl dnia

Człowiek jest istotą rozumną i wolną, jest świadomym i odpowiedzialnym podmiotem. Może i powinien osobistym wysiłkiem myśli docierać do prawdy. Może i powinien wybierać i rozstrzygać. Chrzest przyjęty na początku dziejów Polski jeszcze bardziej uświadomił nam tę właściwą wielkość człowieka: „Zanurzenie w wodzie”, które jest znakiem wezwania do uczestnictwa w życiu Trójcy Przenajświętszej, jest równocześnie niezastąpionym sprawdzianem godności każdego człowieka. Już samo to wezwanie o niej świadczy. Człowiek musi posiadać niezwykłą godność, skoro został wezwany do uczestnictwa w życiu Boga samego.

Równocześnie cały ten historyczny proces świadomości i wyborów człowieka — jakże bardzo związany jest z żywą tradycją jego własnego narodu, w której poprzez całe pokolenia odzywają się żywym echem słowa Chrystusa, świadectwo Ewangelii, kultura chrześcijańska, obyczaj zrodzony z wiary, nadziei i miłości. Człowiek wybiera świadomie, z wewnętrzną wolnością — tu tradycja nie stanowi ograniczenia: jest skarbcem, jest duchowym zasobem, jest wielkim wspólnym dobrem, które potwierdza się każdym wyborem, każdym szlachetnym czynem, każdym autentycznie po chrześcijańsku przeżytym życiem.

Czy można odepchnąć to wszystko? Czy można powiedzieć „nie”? Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka?

Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale — pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego „wolno”? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć „nie” temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło.

(Jan Paweł II)
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama