IV tydzień Adwentu (2004)

Przeczytaj i rozważ

Reklama

IV niedziela Adwentu (19 grudnia)


Bóg z całkowitego zaskoczenia (Iz 7,10-14; Ps 24; Rz 1,1-7; Mt 1,18-24)

Zawsze lubił mieć wszystko dokładnie zaplanowane. Już w wieku czterech lat codziennie rano pytał mamę: „Co będziemy dzisiaj robić?” „Pójdziemy na zakupy”. „A potem?” Układał sobie w głowie listę i punkt po punkcie ją realizował, sprawdzając wieczorem, czy wszystko było zgodnie z planem.

Życie też sobie dokładnie zaplanował. Miał być lekarzem, chirurgiem. Miał się zajmować przeszczepami. Miał podróżować po świecie. Miał robić karierę naukową.

Wszystko szło dobrze. Skończył studia. Szybko zrobił doktorat. O wynikach jego badań rozmawiały największe autorytety medycyny w Stanach Zjednoczonych. Zaproponowano mu pracę w Ameryce w renomowanym ośrodku...

I wtedy wszystko stanęło na głowie. Jego ukochana kobieta, ta wymarzona i zdumiewająco „zgodna z planem”, miała wypadek. Jest sparaliżowana. Wymaga stałej opieki. Nigdy jej nie zapomni tego, co powiedziała, gdy odzyskawszy świadomość zdała sobie sprawę ze swego stanu: „Weźmy rozwód. Nie chcę ci przeszkadzać w życiu”. Zareagował krzykiem. Potem oboje płakali.

Musiał znaleźć nowe zajęcie, takie, które można wykonywać w domu. Znalazł. Nauczył się programowania komputerowego. Dziś jest w czołówce światowej w dziedzinie oprogramowania medycznego. Właśnie realizuje zamówienie z Japonii...

„Człowiek myśli, Pan Bóg kryśli”. Bóg działa z zaskoczenia. Całkowitego. Jest nieprzewidywalny, bo wie lepiej. Nie tylko św. Józefowi z powodu Bożych planów zawaliło się całe życie. I nie tylko on się na Boga nie obraził.

Kościół naucza:

Opowiadanie o ukazaniu się zmartwychwstałego Jezusa dwóm uczniom z Emaus pomaga nam naświetlić pierwszy aspekt eucharystycznego misterium, który winien być zawsze obecny w pobożności Ludu Bożego: Eucharystia tajemnicą światła! W jakim znaczeniu można to powiedzieć i jakie ma to konsekwencje dla duchowości i dla życia chrześcijańskiego?

Jezus nazwał samego siebie «światłością świata» (J 8, 12), i ten Jego przymiot staje się wyraźnie widoczny w takich momentach Jego życia, jak przemienienie i zmartwychwstanie, w których jaśnieje Jego Boska chwała. W Eucharystii natomiast chwała Chrystusa jest przesłonięta. Sakrament Eucharystii jest «mysterium fidei» w całym tego słowa znaczeniu! Niemniej właśnie przez tajemnicę swojego całkowitego ukrycia Chrystus staje się tajemnicą światła, dzięki której wierzący zostaje wprowadzony w głębię życia Bożego. Czy nie za sprawą znamiennej intuicji, słynna ikona Trójcy Rublowa stawia w znaczący sposób Eucharystię w centrum życia trynitarnego!
(Jan Paweł II, Mane nobiscum 11)

Kościół modli się:

A co do Eucharystii,
Takie odmawiajcie modły dziękczynne,
Najpierw za Kielich:
Dziękujemy Ci, Ojcze nasz,
Za święty winny szczep Dawida, sługi Twego,
Który nam poznać dałeś przez Jezusa, Sługę swego.
Tobie chwała na wieki!
Po czym za łamany Chleb:
Dziękujemy Ci, Ojcze nasz,
Za życie i za wiedzę,
Którą nam poznać dałeś przez Jezusa, Sługę swego.
Tobie chwała na wieki!
Jak ten łamany chleb rozsiany był po górach,
A zebrany stał się jedno,
Tak niech się zbierze Kościół Twój z krańców ziemi
Do Królestwa Twego.
Albowiem Twoja jest chwała i moc;
Przez Jezusa Chrystusa, i na wieki!
(Didache, I-II w.)

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Boże mój, domowi Twemu przystoi świętość, a jednak w moim sercu uczyniłeś sobie mieszkanie; Boże mój, Zbawco, przychodzisz do mnie ukryty pod postacią rzeczy ziemskich, ale w tym samym ciele i krwi, które wziąłeś od Maryi. Ty, który przedtem zamieszkałeś w łonie Maryi, przychodzisz teraz do mnie. Widzisz mnie, Boże mój; ja samego siebie zobaczyć nie mogę. Choćbym był najlepszym sędzią samego siebie, dalekim od stronniczości i zawsze trafnie orzekającym, jednak mam taką naturę, że nie mogę na siebie spojrzeć i ocenić siebie prawdziwie i całkowicie. Ale Ty, gdy przychodzisz do mnie, patrzysz na mnie. Kiedy mówię: „Domine, non sum dignus” - ,,Panie, nie jestem godzien”, Ten, do którego się zwracam, jedyny w pełni rozumie słowa, które wypowiadam. Widzisz, jak niegodny jest ten wielki grzesznik, aby przyjąć jedynego świętego Boga, którego serafiny uwielbiają trwożnie. Widzisz nie tylko skazy i blizny dawnych grzechów, ale również kalectwa, głębokie spustoszenia, trwałe zakłócenia pozostawione przez nie w mojej duszy. Widzisz nieprzeliczone okrywające mnie grzechy żywe, choćby nie były to grzechy śmiertelne, żywe swą siłą i obecnością, winą i zasłużonymi przez tę winę karami. Widzisz wszystkie moje złe obyczaje, wszystkie moje marne zasady, wszystkie zbłąkane myśli, rozliczne słabości i nędze moje, a jednak przychodzisz. Widzisz z całą dokładnością, w jak niewielkim w istocie stopniu odczuwam to, co teraz wypowiadam, a jednak przychodzisz. Boże mój, samemu sobie zostawiony czyż nie zginąłbym w tym blasku straszliwym, w trawiącym ogniu Twego majestatu? Uczyń mnie zdolnym do sprostania Tobie, abym nie powiedział za Piotrem; ,,Odejdź ode minie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”.
(J.H. Newman)

a name=nie>

Poniedziałek 20 grudnia 2004 (IV tydzień Adwentu)


O Bogu, który chciał za dużo (Iz 7,10-14; Ps 24; Łk 1,26-38)

Rozmowa zeszła na kwestię świętości. To był jego ulubiony temat - powołanie wszystkich do świętości. Dlatego dopiero po chwili zauważył, że to, co z zapałem mówił, wywołuje negatywne reakcje u pary gospodarzy. To go zbiło z tropu i zamilkł nabierając głęboko powietrza.

- Nas to nie dotyczy - powiedziała kobieta. - My jesteśmy oboje rozwodnikami. Nie dla nas niebo. Nie dla nas świętość. Nam nie wolno nawet przystępować do Komunii... Dlatego nie będziemy się wysilać. Po co? Bóg nas już przekreślił. Jego wymagania nas przerosły.

W ostatnich przedświątecznych dniach Kościół katolicki przypomina najważniejsze wydarzenia poprzedzające narodzenie Bożego Syna. Dzisiaj - opis Zwiastowania.

To zdumiewająca opowieść. Nie tylko ze względu na to, jak zachowuje się Maryja. Nie naruszając niczym podniosłości chwili z kobiecą roztropnością rozmawia o szczegółach. To pokazuje wielkość Jej wiary lepiej niż najwznioślejsze słowa.

Zdumiewające jest również zachowanie anioła. Dlaczego dodaje Jej odwagi, skoro Maryja się nie przestraszyła? Anioł mówi nie tylko do Maryi, ale do wszystkich ludzi, którzy – każdy na swoim poletku – mają do wypełnienia powierzoną przez Boga misję. Do mnie też.

Często paraliżuje mnie strach, lęk, że nie podołam, że zadanie mnie przerasta, że braknie mi sił, kompetencji, wytrwałości... Mówię Bogu „nie” i czuję się w porządku. Chciał za dużo.

Bzdura. To ja za mało chcę dać. Z siebie.


Kościół naucza:

Eucharystia jest światłem przede wszystkim dlatego, że w każdej Mszy św. Liturgia Słowa Bożego poprzedza sprawowanie Liturgii Eucharystii – w jedności dwóch «stołów» – stołu Słowa i stołu Chleba. Tę ciągłość widać w mowie eucharystycznej z Ewangelii św. Jana, gdzie Jezus od zasadniczego przedstawienia swej tajemnicy przechodzi do zobrazowania wymiaru ściśle eucharystycznego: «Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem» (J 6, 55). Wiemy, że ta właśnie mowa wprawiła w zakłopotanie znaczną część słuchaczy, skłaniając Piotra, by stał się wyrazicielem wiary innych Apostołów i Kościoła wszech czasów: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego» (J 6, 68). W perykopie o uczniach z Emaus sam Chrystus zabiera głos, by ukazać, «zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków», jak «wszystkie Pisma» prowadzą do tajemnicy Jego osoby (por. Łk 24, 27). Jego słowa powodują «poruszenie» serc uczniów, chronią ich przed mrokiem smutku i rozpaczy, wzbudzają w nich pragnienie pozostania z Nim: «Zostań z nami, Panie» (por. Łk 24, 29).
(Jan Paweł II, Mane nobiscum 12)

Kościół modli się:

A po nasyceniu się
Takie odmawiajcie modły dziękczynne:
Dziękujemy Ci, Ojcze święty,
Za święte Imię Twoje,
Któremu zgotowałeś mieszkanie w sercach naszych,
I za wiedzę,
I za wiarę,
I za nieśmiertelność,
Którą nam poznać dałeś przez Jezusa, Sługę swego.
Tobie chwała na wieki!
Ty, Panie wszechmocny, .
Stworzyłeś wszystko dla Imienia swego,
Pokarm i napój dałeś ludziom na pożywienie,
Aby do Ciebie dziękczynne zanosili modły.
Nam zaś darowałeś pokarm duchowy,
I napój,
I żywot wieczny,
Przez Sługę swego.
Przede wszystkim dziękczynne do Ciebie wznosimy modły,
Bo jesteś Wielmożny.
Tobie chwała na wieki!
(Didache)

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Boże mój, uczyń mnie zdolnym do tego, abym mógł Tobie sprostać, bo tylko Ty jeden możesz to uczynić. Oczyść serce moje i umysł od wszystkiego, co przeminęło. Wymaż we mnie wszystkie słabych serc; przeto przyjąłeś ludzkie ciało i ludzką krew, aby one właśnie, będąc Boga Ciałem i Krwią, stały się życiem naszym.

Jakaż to myśl straszliwa! Z innymi inaczej postępujesz, ale co mnie się tyczy, Ciało i Krew Boga są jedynym moim życiem. Zginę bez nich, ale czy nie zginę z nimi i przez nie? Jakże mogę się zdobyć na taką śmiałość, aby Bogiem się karmić? Boże mój, w potrzasku jestem — czy mam pójść naprzód, czy raczej się cofnąć? Pójdę naprzód: pragnę spotkać Ciebie. Otworzę usta i przyjmę Twój dar. Z wielkim lękiem to czynię i drżeniem, ale cóż innego mogę uczynić? Do kogóż pójdę, jeśli nie do Ciebie? Któż oprócz Ciebie może mnie ocalić? Któż oprócz Ciebie może mnie oczyścić? Któż oprócz Ciebie może sprawić, abym siebie samego przezwyciężył? Któż oprócz Ciebie może dźwignąć moje ciało z grobu? Przychodzę więc do Ciebie ze wszystkimi mymi potrzebami, z lękiem, ale i z wiarą.

(J.H. Newman)

Wtorek 21 grudnia 2004 (IV tydzień Adwentu)


Gdzie Ty jesteś, Panie Boże? (Pnp 2,8-14 albo So 3,14-18a; Ps 33; Łk 1,39-45)

Zawsze była pobożna i głęboko wierząca. Tak o niej mówili. Przychodzili do niej w trudnościach, bo zawsze potrafiła dodać otuchy, wskazać na to, co istotne, podpowiedzieć rozwiązanie. Powiadali, że ona wnosi Boga w życie innych.

Dlatego, gdy ją samą dotknęło nieszczęście w postaci strasznej choroby dziecka, byli przekonani, że sobie poradzi. Czasem ktoś zapytał, czy czegoś nie potrzebuje. Ktoś poklepał po ramieniu. Nic więcej.

Dziecko umarło. Lekarze z profesjonalną bezdusznością twierdzili, że nie cierpiało bardzo, bo wszystko odbyło się szybko. Był pogrzeb, wyrazy współczucia. I zaskoczenie. Podczas pogrzebu nie poszła do Komunii.

Gdy zszokowany ksiądz kilka dni później zapytał, dlaczego, usłyszał: „Gdzie był Bóg, gdy umierało moje dziecko? Skoro mnie opuścił, nie chcę Go wprowadzać na siłę w moje życie”.

Zdarza się, że czuję obecność Boga. Zdarza się, że w obecności niektórych ludzi mam wrażenie szczególnej Jego bliskości. Tak, jakby chodził z nimi, jakby wypełniał ich bardziej, niż innych. Lubię przebywać w ich towarzystwie. Tak, jak Elżbieta w obecności Maryi noszącej w sobie Jezusa.

Nie zastanawiam się, jak wiele ich kosztuje przynoszenie Boga. Korzystam.

Lubię pytać Boga, gdzie jest. Rzadko wpadam na myśl, że w sobie mam Go nieść innym.

Kościół naucza:

Ojcowie Soboru Watykańskiego II w Konstytucji Sacrosanctum Concilium wyrazili pragnienie, by «stół Słowa» szeroko otworzył wiernym skarbiec Pisma Świętego. Dlatego zezwolili, by podczas sprawowania liturgii szczególnie fragmenty biblijne były odczytywane w języku dla wszystkich zrozumiałym. Kiedy bowiem w Kościele czyta się Pismo Święte, przemawia sam Chrystus. Równocześnie zalecili celebransowi wygłaszanie homilii jako części samej liturgii, mającej wyjaśnić Słowo Boże i ukazać jego aktualność dla życia chrześcijańskiego. W czterdzieści lat po Soborze Rok Eucharystii może być dla wspólnot chrześcijańskich dobrą okazją do zweryfikowania tego aspektu. Nie wystarcza bowiem odczytywanie fragmentów biblijnych w języku zrozumiałym, jeśli nie jest ono poprzedzone odpowiednim przygotowaniem, pobożnym wysłuchaniem, medytacyjnym milczeniem, jakie są konieczne, by Słowo Boże dotknęło życia i je oświeciło.
(Jan Paweł II, Mane nobiscum 13)

Kościół modli się:

Pomnij, Panie, na Kościół swój
I wybaw go od wszelkiego złego,
I doprowadź go do doskonałości w miłości swojej,
I zgromadź go od czterech wiatrów,
Pełen świętości,
Do królestwa swego,
Któreś mu zgotował.
Albowiem Twoja jest moc i chwała,
Na wieki!
Niech przyjdzie łaska,
I niech przeminie ten świat!
Hosanna Bogu Dawidowemu!
Kto święty, niech przystąpi,
Kto zaś nie jest, niech czyni pokutę!
Maranatha!
Amen!
(Didache)

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Boże mój. Ty jesteś moim życiem; jeśli Ciebie opuszczę, będę nieustannie łaknął. Upadłe dusze łakną w piekle, bo nie mają Boga. Łakną, chociaż chciałyby się pozbyć tego łaknienia, ale nie mogą przezwyciężyć konieczności swej pierwotnej natury. Ja jednak, Boże mój, pragnę łaknąć Ciebie lepszym łaknieniem. Pragnę być odziany w ową nową naturę, która z miłości do Ciebie tak bardzo za Tobą tęskni, że przezwycięża we mnie lęk przed zbliżeniem się do Ciebie. Przychodzę do Ciebie, Panie, nie tylko dlatego, że jestem nieszczęśliwy bez Ciebie, nie tylko dlatego, że tak bardzo mi Ciebie potrzeba, ale dlatego, że pod wpływem łaski Twojej zaczynam szukać Ciebie dla Ciebie samego, bo tak piękny jesteś i p.ełen tak wielkiej chwały.

Z lękiem wielkim przychodzę, ale z jeszcze większą miłością. O, niechże nigdy nie utracę, chociaż lata mijają, a z nimi serce się zamyka i wszystkie rzeczy stają się brzemieniem —niechże nigdy nie utracę owej młodzieńczej, żarliwej, zawsze żywej miłości do Ciebie! Niechże łaska Twoja uleczy niedostatki natury. Tym więcej uczyń dla mnie, im mniej ja dla siebie mogę uczynić. Im bardziej odmawiam otworzenia mego serca dla Ciebie, tym pełniejsze i mocniejsze niechaj będą Twoje nadprzyrodzone nawiedzenia, tym bardziej natarczywa i skuteczna Twoja obecność we mnie.
(J.H. Newman)

Środa 22 grudnia 2004 (IV tydzień Adwentu)


Nie umiem dziękować Ci, Panie (1 Sm 1,24-28; Ps. resp. 1 Sm 2; Łk 1,46-56)

Atmosfera ugrzecznienia, krótkie nerwowe spojrzenia, każde słowo wyważone dokładnie. Ksiądz udaje, że nie dostrzega fałszu. Wie, że ta rodzina, która właśnie go przyjmuje „po kolędzie”, nie pojawia się w kościele. Nigdzie nie widać oznak religijności. A ten krzyż stojący na stoliku ksiądz już widział tego dnia w innym mieszkaniu. A więc pożyczony.

Wręcza dziecku obrazek. Dziewczynka bierze go bez słowa i zaraz się wycofuje na bezpieczną odległość.

- No, co się mówi? - słodko podpowiada mama.

- Dziękuję - mówi dziewczynka, nagle zainteresowana treścią obrazka.

- Mówi się „Bóg zapłać” - z irytacją w głosie mówi mama. - Przecież cię uczyłam.

Dziecko patrzy zdumione na mamę. Pierwszy raz słyszy takie sformułowanie. Dlaczego mama mówi nieprawdę?

Zasypuję Boga prośbami. Uzdrów. Pomóż. Daj. Uchroń. Nie dopuść.

Są też pretensje. Dlaczego pozwalasz na to czy tamto? Dlaczego nie zapobiegłeś? Mogłeś nie dopuścić. Wpłyń na bieg wydarzeń...

Dość często przepraszam. A właściwie się usprawiedliwiam. Bo przecież nie chcę grzeszyć, nie chcę nikomu czynić krzywdy... Tak wyszło.

Czasem podziękuję. Krótko. Dziękuję.

A co z uwiebieniem?

Kościół naucza:

Znamienne jest, że dwaj uczniowie z Emaus, odpowiednio przygotowani przez słowa Pana, rozpoznali Go przy stole po prostym geście «łamania chleba». Kiedy już umysły zostały oświecone i serca rozgrzane, «przemawiają» znaki. Cała Eucharystia sprawowana jest w dynamicznym kontekście znaków, które niosą w sobie bogate, jasne przesłanie. To właśnie przez znaki tajemnica niejako odsłania się przed oczami wierzącego. Jak podkreśliłem w Encyklice Ecclesia de Eucharystia, ważne jest, aby żaden wymiar Najświętszego Sakramentu nie był pominięty. Zawsze bowiem obecna jest w człowieku pokusa, by zredukować Eucharystię do ludzkich wymiarów, podczas gdy w rzeczywistości to on winien otworzyć się na wymiary Tajemnicy. «Eucharystia jest zbyt wielkim darem, ażeby można było tolerować dwuznaczności i umniejszenia».
(Jan Paweł II, Mane nobiscum 14)

Kościół modli się:

Ty, który przez swoich świętych proroków przepowiedziałeś przyjmujących chrzest: „obmyjcie się, czystymi bądźcie” (Iz 1,16), który przez Chrystusa jako prawo postanowiłeś duchowe odrodzenie, spojrzyj teraz sam na tych kandydatów do chrztu, pobłogosław ich, uświęć i przysposób, aby godni byli Twego duchowego podarku i prawdziwego synostwa. Twoich świętych tajemnic i zjednoczenia się z owymi, którzy się zbawiają przez Chrystusa naszego Zbawiciela, przez którego Tobie chwała, sława i cześć w Duchu Świętym na wieki. Amen.

I diakon niech powie: „Odejdźcie, kandydaci do chrztu”. Potem niech zawoła: „Módlcie się, pokutnicy". Gorąco módlmy się wszyscy za braci pokutujących, aby miłosierny Bóg wskazał im drogę pokuty [...] Gorąco wszyscy za nimi wołajmy jeszcze: „Panie, zmiłuj się. Ocal ich, Boże, i podźwignij ich Twym miłosierdziem”. Podniesieni do Boga przez Jego Chrystusa, pochylcie się i przyjmijcie błogosławieństwo.
(Konstytucje Apostolskie, ok. 380 r.)

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Ex ipso. Uwielbiam Ciebie, Boże mój, jako początek i źródło wszystkiego, co istnieje w świecie. Niegdyś nic nie istniało oprócz Ciebie. Było tak przez całą wieczność. Ty jeden nie masz początku. Byłeś zawsze. Przez całą wieczność byłeś tylko z sobą, mając w sobie wszystkie doskonałości, zgromadzone w Tobie przez samego Ciebie, świat światów, niezgłębioną przepaść wszystkiego, co wielkie i cudowne, piękne i święte, skarbiec nieskończonych atrybutów, wszystkich w jednej Istocie, nieskończenie jedynej, a zarazem nieskończenie różnorodnej. Boże mój, myśl o tym przekracza możliwości natury stworzonej, a cóż dopiero moje możliwości. Nie mogę dosięgnąć tej myśli, mogę tylko używać słów i mówić ,, wierzę”, nie rozumiejąc. Ale to mogę uczynić. Mogę uwielbiać Ciebie, wielki mój i dobry Boże, jako jedyne źródło wszelkiej doskonałości, i to właśnie czynię, i z pomocą łaski Twojej będę czynił zawsze.
(J.H. Newman)

Czwartek 23 grudnia 2004 (IV tydzień Adwentu)


Nie wierzę Ci, Panie Boże (Ml 3,1-4; 4,5-6; Ps 25; Łk 1,57-66)

Przebieraniec udający mnicha krzyczy w telewizyjnej reklamie telefonów komórkowych „Nie wierzę!”. Czy tak samo zawołał w swoim sercu kapłan Zachariasz, gdy dowiedział się, że mimo starości zostanie ojcem?

Wydaje się niemożliwe krzyknąć „Nie wierzę!”. Gdy mówi sam Bóg. A jednak, spoglądam na moje życie i widzę, że to wcale nie takie niemożliwe. Najdziwniejsze, że to niedowierzanie Bogu bardzo często łączy się z modlitwą. Co prawda proszę Boga o różne rzeczy, ale niejednokrotnie robię to raczej dla zasady, niejako „na zapas”, żeby nie usłyszeć w przyszłości, iż nie chciało mi się nawet pomodlić w jakiejś kwestii. Ale gdyby Bóg zawsze kierował się tą zasadą, którą zwykle stosował Boży Syn czyniąc cuda i znaki „Niech ci się stanie według twojej wiary”, to raczej niewiele moich modlitw zostałoby wysłuchanych.

Skąd we mnie to niedowiarstwo? Skąd ten dystans do Bożych chęci i możliwości? Czy Bóg mnie kiedykolwiek zawiódł?

Nie zawiódł.

No to dlaczego? Milczę jak Zachariasz po spotkaniu z aniołem.

Kapłan Zachariasz, Tomasz zwany Didymos, ja - wszyscy mamy cos wspólnego. Mamy za mało wiary. Najpierw chcemy zobaczyć. A to działa dokładnie odwrotnie.

Kościół naucza:

Nie ulega wątpliwości, że najbardziej oczywistym wymiarem Eucharystii jest uczta. Eucharystia narodziła się w wieczór Wielkiego Czwartku w kontekście wieczerzy paschalnej. Dlatego w jej strukturę wpisany jest sens uczty: «Bierzcie i jedzcie... Następnie wziął kielich i... dał im mówiąc: Pijcie z niego wszyscy...» (Mt 26, 26-27). Ten aspekt dobrze wyraża relację komunii, którą Bóg pragnie nawiązać z nami i którą my sami winniśmy rozwijać w naszych wzajemnych stosunkach.

Nie można jednak zapominać, że uczta eucharystyczna ma też i przede wszystkim wymiar ofiarniczy. W niej Chrystus przedkłada nam na nowo ofiarę spełnioną raz na zawsze na Golgocie. Choć jest w niej obecny jako zmartwychwstały, nosi znaki swej męki, której «pamiątką» jest każda Msza św., jak nam przypomina liturgia aklamacją po konsekracji: «Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie...». Uobecniając przeszłość, Eucharystia równocześnie kieruje nas ku przyszłości – ku ostatecznemu przyjściu Chrystusa na końcu dziejów. Ten aspekt «eschatologiczny» nadaje Sakramentowi Eucharystii porywającą siłę, która pozwala iść drogą chrześcijańską z nadzieją.
(Jan Paweł II, Mane nobiscum 15)

Kościół modli się:

Wszechmogący, wieczny Boże, Panie wszechrzeczy, Stwórco i Rządco świata, który człowieka ozdobą świata stworzyłeś przez Chrystusa i prawo mu dałeś tak przyrodzone, jak pisane, aby jako istota rozumna urządził według nich swoje życie; który upadłemu dobroć swą objawiłeś na podnietę ku pokucie, spojrzyj na tych, co ugięli przed Tobą kark duszy i ciała, boć nie chcesz śmierci grzesznika, jeno pokuty, aby się odwrócił od niezbożności swej i żył. Który przyjąłeś pokutę Niniwitów, który chcesz, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i przyszli ku uznaniu prawdy, który ojcowskim miłosierdziem przyjąłeś syna rozrzutnika, marnotrawcę i lubieżnika (por. Łk 15,11-32), ponieważ czynił pokutę, przyjmij teraz także skruchę tych, co Cię o to błagają, bo nie masz człowieka, który by nie grzeszył: „bo jeśli będziesz obaczał nieprawości, Panie, Panie, któż wydzierży? Albowiem u Ciebie jest ubłaganie” (Ps 130,3-4), i przywróć ich w pierwotnej czci i godności Twemu świętemu Kościołowi przez Chrystusa, naszego Boga i Zbawiciela, przez którego Tobie chwała i uczczenie w Duchu Świętym na wieki. Amen.

I diakon niech powie: „Odejdźcie, pokutnicy”, i doda: „Niech nie odejdzie żaden z tych, którym nie wolno". My, wierni, ugnijmy kolana. Prośmy Boga przez Jego Chrystusa. Wszyscy jednogłośnie przez Jego Chrystusa wzywajmy Boga.
(Konstytucje Apostolskie, Modlitwa za pokutników)

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Per ipsum. A Kiedy inne istoty zaczęły istnieć, żyły przez Ciebie. Nie zaczerpnęły istnienia z siebie samych. Otrzymały je tylko poprzez Twoją określoną wolę, przez Twój wiekuisty zamysł, wyłącznie przez Twoje działanie. Pochodzą całkowicie od Ciebie. Od wieczności, w głębokim oceanie szczęśliwości Twojej, zaplanowałeś wszystko, co we właściwej porze miało nastąpić. Nie ma substancji, choćby najmniej ważnej, która by nie pochodziła z Twojego planu i z Twojego działania. Co więcej, każda nowa dusza otrzymuje istnienie tylko przez bezpośrednie Twoje postanowienie i działanie. Widzisz, widziałeś od wieczności każde poszczególne Twoje stworzenie. Widziałeś mnie, o Boże, od całej wieczności. Widzisz dokładnie i zawsze widziałeś, czy zbawiony mam być, czy potępiony. Widzisz moje dzieje przez wszystkie wieki w niebie albo w piekle. O myśli bezmierna! Boże mój, spraw, abym zdołał ją udźwignąć, aby myśl o Tobie zupełnie mnie nie zmiażdżyła! I prowadź mnie ku zbawieniu.
(J.H. Newman)

Piątek 24 grudnia 2004 - Wigilia Narodzenia Pańskiego (IV tydzień Adwentu)


Chcę Ci śpiewać, Panie Boże, najpiękniej (na Mszy św. rannej: 2 Sm 7,1-5.8b-12.14a-16; Ps 89; Łk 1,67-79)

Szła korytarzem podśpiewując półgłosem jedną ze starych piosenek religijnych. Nie zauważyła, że zza zakrętu wyłonił się szef.

- Czego się wydzierasz? - zapytał w swoim charakterystycznym stylu.

Zwykle na jego widok głos jej zamierał w krtani, ale nie dziś. Uśmiechnęła się.

- A, to z wdzięczności.

Szef łypnął podejrzliwie oczami.

- Do kogo i za co?

- Do Boga. Mój synek jest zdrowy. Właśnie dostałam wyniki najnowszych badań. Operacja się powiodła. Wszystko wróciło do normy. Jest zdrowiuteńki!

Miała ochotę wyciskać szefa.

- Ooo, to ekstra! - wyrwało się z uśmiechem szefowi. Ale zaraz przybrał swoją zwykłą pozę:

- Do pracy, do pracy...

Maryja wyśpiewała Bogu przepiękny hymn uwielbienia, gdy w Jej łonie zamieszkał Boży Syn. Kapłan Zachariasz po urodzeniu Jana Chrzciciela również ułożył pieśń.

Są chwile, w których nie umiem się oprzeć napływowi wdzięczności wobec Boga. Wtedy coś samo zaczyna we mnie śpiewać.

Myślę wtedy: Szkoda, że tak rzadko mnie to nachodzi.

Kościół naucza:

Wszystkie te wymiary Eucharystii łączą się w aspekcie, który bardziej niż jakikolwiek inny wystawia na próbę naszą wiarę: jest to tajemnica «realnej» obecności. Zgodnie z całą tradycją Kościoła wierzymy, że pod postaciami eucharystycznymi jest rzeczywiście obecny Jezus. Jest to obecność – jak wymownie wyjaśnił papież Paweł VI – którą nazywa się «realną» nie przez wykluczenie, tak jakby inne formy obecności nie były realne, ale przez antonomazję, gdyż jej mocą cały Chrystus staje się istotowo obecny w rzeczywistości swego ciała i krwi. Dlatego wiara wymaga, byśmy w obliczu Eucharystii mieli świadomość, że stajemy przed samym Chrystusem. Właśnie Jego obecność nadaje innym wymiarom – uczty, pamiątki Paschy, antycypacji eschatologicznej – znaczenie, które daleko wykracza poza samą tylko symbolikę. Eucharystia jest tajemnicą obecności, przez którą spełnia się w najwznioślejszy sposób obietnica Jezusa, że pozostanie z nami aż do skończenia świata.
(Jan Paweł II, Mane nobiscum 16)

Kościół modli się:

Godne to jest i sprawiedliwe, żebyśmy Twojej wszechmocy i miłości, najłaskawszy Ojcze, głosili pochwały, do których nas uzdolniłeś, ponieważ, po wielu wiekach, w tym dniu, nie przed wielu wiekami, Jezus Chrystus, jednorodzony Twój [Syn], który zawsze istniał dla Ciebie lub dla siebie, nam się narodził. Stał się synem Służebnicy swojej. Pan własnej matki. Dziecko Maryi - owoc Kościoła przez Nią wydany na świat, przez niego jest przyjęty. Z Niej się rodzi malutki, przez niego rozszerza się cudownie. Ona zrodziła zbawienie dla ludzi, on [rodzi] - ludzi. Ona życie nosiła w łonie, on w chrzcie. W Jej członki Chrystus przeniknął, w jego wodach w Chrystusa się przyoblekamy. Przez Nią rodzi się Ten, który istniał, przez niego znajduje się ten, który się zgubił. W Niej Odkupiciel narodów otrzymuje życie, w nim narody otrzymują życie. Przez Nią przyszedł, by zgładzić grzechy, przez niego zgładził grzechy, dla których [zgładzenia] przyszedł. Przez Nią nas opłakiwał, przez niego nas uleczył. W Niej był dzieckiem, w nim olbrzymem. Tam kwili, tu triumfuje. Przez Nią miał grzechotki, przez niego królestwa podbija. Ją pieścił z wdziękiem dziecięcym, jego poślubił z zaufaniem oblubieńczym. Istnieje bowiem prawdziwa wymiana cennej miłości: Oblubieniec dał oblubienicy, to jest Chrystus Kościołowi w darze wody żywe, by się w nich raz obmył dla przypodobania się należytego; dał olejek radości w zamian za wonną maść namaszczenia, którym miał być namaszczony. Zaprosił go do swego stołu, nasycił go wyborną pszenicą, napełnił winem przyjemnym, włożył ozdobę sprawiedliwości, podarował szatę przetykaną złotem różnych cnót; dał za niego swoją duszę. Zwycięzca i przyszły Król wniósł mu jako wiano łupy zdobyte na śmierci (przez siebie) przyjętej, lecz pokonanej. Siebie samego mu wydał pod osłoną pokarmu i napoju. Obiecał, że da mu królestwo wieczne, przyrzekł, że umieści go jako królową po swej prawicy. Przyznał i jemu przywilej przyznany Rodzicielce: by był zapłodniony, a nie pozbawiony dziewictwa, by rodził, a nie był naruszony, Ona jeden raz, on - zawsze; by siedział jak oblubieniec w komnacie piękności i mnożył synów w łonie miłości, by obfitował w potomstwo, a nie by budził obrzydzenie rozwiązłością. Tak i on w Nim, przez Niego stawszy się bogatym, Oblubieńcowi i Panu swemu też przynosi dary skromne. Od siebie samego ofiarowuje to, że uwierzył, a to, że odpłacił Mu miłością, czyni za Jego przykładem; z Jego własnego daru [pochodzi], że może on wypełnić to, czego chciał i że chciał tego, co mógł [zdziałać]. Dał Mu jako róże męczenników, jako lilie dziewice, jako fiołki ascetów. Te dary, uczynione przez apostołów jako wykonawców Jego woli, przekazał Mu własnym trudem i wysiłkiem. Dlatego teraz po Jego prawicy, przebywając na wieki w szczęściu i chwale, Jego, który króluje z Tobą, wszechmogący Ojcze, i z Duchem Świętym, ze wszystkimi aniołami wyznaje, wespół chwali i mówi:
Święty.
(Liturgia Hiszpańska, Msza na Boże Narodzenie, VI w.)

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

In ipso. Wierzę także i wiem, że wszystko, co żyje, żyje w Tobie. Ilekolwiek jest istnienia, życia, doskonałości, wesela, szczęścia w całym stworzeniu, wszystko w istocie swojej jest całkowicie i absolutnie Twoje. Jakimkolwiek dobrem odznacza się którekolwiek ze stworzeń, posiada ono to dobro tylko dzięki zanurzeniu w nieskończonym oceanie doskonałości Twoich. Cała piękność i dostojeństwo widzialnego świata jest cieniem albo przebłyskiem Twojej Istoty, albo przejawem czy działaniem w stworzonej materii tego czy innego z Twoich atrybutów. Wszystko, co najbardziej niezwykłe w dziedzinie talentu albo geniuszu, jest tylko słabym odbiciem najbledszego promienia wiekuistego Umysłu. Jeśli cokolwiek dobrze czynimy, dzieje się to nie tylko dzięki Twojej pomocy, ale jest w całej swej treści tylko jakimś bardzo dalekim naśladownictwem owej świętości, która w pełni jest w Tobie. Boże mój, czy kiedyś ujrzę Ciebie? Jakiż widok może być porównany z tym olbrzymim widokiem! Czy ujrzę źródło owej laski, która oświeca mnie, umacnia i pociesza? Jak pochodzę od Ciebie, jak przez Ciebie zostałem stworzony, jak żyję w Tobie, tak, o Boże mój, niechże w końcu wrócę do Ciebie i będę już z Tobą na zawsze, na zawsze.
(J.H. Newman)

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama