Święto Chrztu Pańskiego i 1. tydzień zwykły (2005)

Przeczytaj i rozważ

Reklama

Niedziela Chrztu Pańskiego


Śladami Umiłowanego Syna (Iz 42,1-4.6-7; Ps 29; Dz 10,34-38; Mk 9,6; Mt 3,13-17)

Jezus rozpoczyna swoją działalność od przyjęcia chrztu w Jordanie. Nie był to chrzest w imię Trójcy. Chodziło o zwyczajny gest pokutny. Choć pokuty nie potrzebował, przyszedł do Jana, bo uważał, że trzeba wypełniać to, co sprawiedliwe. Nie patrząc na to, że był bezgrzesznym Bogiem.

Kościół zawsze zadziwiał mnie swoim bogactwem. Jest w nim miejsce dla wielu rodzajów duchowości, wielu rodzajów aktywności. Dla ludzi poświęcających swoje życie modlitwie i dla trudzących się służbą bliźnim; dla rodziców zatroskanych o wychowanie dzieci i dla oddanych sprawom Kościoła celibatariuszów; dla piszących mądre rozprawy teologów, dla członków nowych ruchów religijnych i dla babć gorliwie odmawiających różaniec. Choć czasami próbuję oceniać przydatność jednych czy drugich, szybko odrzucam te myśl jak niebezpieczną pokusę. Bogactwo to skarb. Nawet jeśli nie wszystko mi odpowiada, nie wszystko jest mi potrzebne, wiem, że nie godzi się odrzucać tego, co dobre i sprawiedliwe. Tak jak Jezus nie pogardził chrztem Jana.

Czasami jest to trudne. Ze smutkiem patrzę na tych, którzy Kościołowi zalecają jedynie słuszną ich zdaniem drogę nie rozumiejąc, że bogactwo dróg i wielość pomysłów to skarb. A przecież ważne jest tylko to, byśmy we wszystkim co robimy, posłuszni Ojcu w Duchu Świętym, naśladowali Tego, który jest umiłowanym Synem Ojca.

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Dobro nieskończone! Jak wiele udzielałeś mi ze swego dobra! Gdy mnie jeszcze nie było, dałeś mi istnienie. Gdy się od Ciebie odłączyłem. Ty nie chciałeś się odłączyć ode mnie. Gdy zamierzałem uciec od Ciebie, nakładałeś mi słodkie więzy. O, Mądrości Przedwieczna, moje serce tak bardzo chciałoby się otworzyć przed Tobą! - nawet gdyby miało się rozpaść na tysiączne kawałki. Rozkoszy mojego serca, chciałbym Cię zawrzeć w uścisku i trwać każdego dnia przy Tobie, w miłości nie znającej końca, ku Twojej wyłącznej chwale. Prawdziwie szczęśliwy jest człowiek, do którego tak właśnie przychodzisz z miłością uprzedzającą, nie dając mu wytchnienia, dopóki nie zacznie szukać spoczynku wyłącznie w Tobie.

O, Mądrości umiłowana i wybrana spośród wszystkich, odkąd w Tobie znalazłem tego, którego miłuje moja dusza, nie gardź Twoim biednym stworzeniem! Zobacz, do jakiego stopnia moje serce stało się nieczułe na wszystkie radości i na wszystkie cierpienia tego świata. Panie, czyż serce moje ma zawsze trwać przed Tobą bez słów? Pozwól, umiłowany Panie, pozwól mojej biednej duszy powiedzieć Ci jedno słowo, bo nazbyt pełne moje serce nie może już samo znosić wszystkiego. Na całym tym szerokim świecie przed Tobą tylko może się otworzyć, najdroższy, umiłowany Panie i Bracie, wybrany spośród wszystkich. Ty jeden widzisz i znasz naturę serca pełnego miłości, i wiesz, że nikt nie może kochać tego, czego nie jest zdolny w żaden sposób poznać. A ponieważ Ciebie tylko powinien kochać, daj mi się lepiej poznać, żebym mógł również ze wszystkich sił Cię pokochać.
(bł. Henryk Suzo)

1. tydzień zwykły


Poniedziałek


Zostawić wszystko (Hbr 1,1–6; Ps 97; Mk 1,14–20)

Zaabsorbowany różnymi ważnymi i mniej ważnymi sprawami zapominam o tych fundamentalnych. Myślę, że prawie wszyscy zapominamy. Lekarze, nauczyciele, studenci, księża i dziennikarze. „Bliskie jest królestwo Boże”. Było bliskie wtedy, gdy Jezus rozpoczynał swoje nauczanie w skąpanej w słońcu Galilei. Jest bliskie w zalanej deszczem i smaganej wiatrami Polsce. Zapominamy, bo długie oczekiwanie uśpiło radość. Jedni z nas porzucili sprawy królestwa Bożego dla wygodnego urządzenia się tu, na ziemi, inni zamienili dobrą nowinę o Królestwie w smutną religię powinności i zakazów. Słowa Jezusa elektryzują. Przypominają o pierwszej miłości do Boga i Jego spraw. Przypominają o chwilach uniesień, gdy gotowi byliśmy dla Ewangelii z uśmiechem znosić trudy i przeciwności. Bliskie jest doprawdy Jego królowanie. Choć na świecie doznajemy ucisku, to wiemy, że On go zwyciężył...

Dlatego trzeba mi nawrócenia. Muszę oczyścić moje serce z tego, co nie jest Boże, a co z upływem czasu i opadaniem entuzjazmu narosło brudem na moim sercu. Choćby był to tylko lekki kurz, muszę go zmyć, bo przeszkadza mi widzieć Ewangelię w pełnym blasku.

Kiedyś stanąłem razem z Andrzejem, Piotrem, Jakubem i Janem nad brzegiem Galilejskiego Jeziora. Podobnie jak oni usłyszałem Jego głos. Podobnie jak oni uznałem wtedy, że wobec Boga i Jego królestwa wszystko inne to śmieci. Dziś jeszcze raz chcę pozostawić łódź moich ziemskich spraw nad brzegiem i pójść za Jezusem. Aby wszystko, cokolwiek robię, było budowaniem Królestwa.

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Jeśli nawet zapomniałbym o Twojej godności, darach, mojej własnej korzyści i o wszystkim innym, jedno nie przestanie mnie do głębi poruszać: jest to rozważanie nie tylko sposobu, w jaki nas odkupiłeś, lecz również Twojej nieskończonej wielkoduszności. Panie, miłość i wielkoduszność dającego poznaje się często bardziej po sposobie darowania, niż po samym darze, i nierzadko jakiś mały dar, ale wielkodusznie ofiarowany, ma większą wartość niż wielki, ofiarowany inaczej. Otóż w Twoim przypadku, Panie, Wielki jest nie tylko dar, bo i sposób jego udzielenia wykracza poza wszelkie granice wielkoduszności. Nie dość Ci było za .mnie umrzeć, szukałeś nadto najbardziej skrajnego, szczytnego i ukrytego sposobu cierpienia, jakie miłość mogłaby lub chciała wybrać. Zupełnie jakbyś chciał powiedzieć:

„Patrzcie, wszystkie serca, czy było kiedyś serce tak pełne miłości? Gdyby wszystkie Moje członki stały się we Mnie jednym tylko, tym najszlachetniejszym, czyli sercem, pozwoliłbym je przebić, umęczyć, wyrwać, rozszarpać na drobne kawałki, tak żeby nic we Mnie ani ze Mnie nie pozostało i żebyście poznali Moją miłość”.

Jakich to doznawałeś uczuć? jakie były Twoje myśli racz mi to powiedzieć, Panie!
(bł. Henryk Suzo)

Wtorek


Nadzieja zwycięstwa (Hbr 2,5–12; Ps 8; Mk 1,21–28)

Jak żyje się człowiekowi opętanemu przez ducha nieczystego? Na szczęście chyba nikt z nas tego nie doświadczył. Możemy tylko przypuszczać, jak straszne jest doświadczenie, w którym człowiek przestaje być sobą, a staje się zabawką w ręku demonów. Wbrew jego woli kierują jego życiem, działaniem, za niego przemawiają. Czasami wiodą ku samookaleczeniu, jak w przypadku opętanego Gerazeńczyka. A tak wielu dziś lekceważy tę możliwość, nie przyjmując do wiadomości, że szatan naprawdę może uzyskać przeogromny wpływ na człowieka. Bezmyślnie igrają z siłami, których w żaden sposób nie są w stanie przechytrzyć czy pokonać.

Jezus na samym początku swojej działalności pokazuje, przeciwko komu skierowana jest Jego działalność. Szatan, który zwyciężył niegdyś w raju, spotyka swojego pogromcę, potomka niewiasty, który depcze jego głowę. Dla wszystkich pogrążonych w mroku i cieniu śmierci błyska nadzieja.

Choć opętanie wydaje się dziś mimo wszystko przypadłością marginalną, to sam doświadczam na sobie działania złych mocy. Tyle razy klękałem u kratek konfesjonału, tyle razy obiecywałem poprawę. Mijają dni, a ja upadam ciągle na nowo. I z coraz większym trudem powstaję. Zmęczony, zrezygnowany bez wiary w ostateczne zwycięstwo. A jednak i dla mnie błyska nadzieja. Ten, który pokonał księcia ciemności, ma moc przemienić także moje serce. Kiedy zabraknie mi sił, On może pomóc mi wstać. W Nim upatruję moją nadzieję. Muszę tylko konsekwentnie zamykać złu drogę do mego serca. Nie pertraktować z nim, a mówić stanowczo „nie”. I ufnie oddawać się Jezusowi Chrystusowi, zwycięzcy nads siłami ciemności.

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Oderwij się, duszo moja, od wszystkich rzeczy zewnętrznych, pozostań sama, zatop się w głębokim milczeniu żarliwego skupienia, a potem rzuć się z całej siły przed siebie a zatrać wśród dzikiej pustyni nieskończonej boleści serca, wzbij się myślą na piętrzące się na kształt wysokich szczytów niedole i wydaj ze swego udręczonego serca wołanie, które przez góry i doliny, i przez powietrze przebije się do samego nieba, przed wszystkie niebieskie zastępy, i zanieś tam swoją skargę:

Ach, kamienie żywe, ziemie pustynne, błonia światłem zatopione, niech was obudzi żar mego serca i parzące łzy mego żalu, byście pomogły mi skomleć nad moją boleścią, niezmierną i głęboką. Żywi ją w ukryciu moje biedne serce. Ojciec Niebieski przyozdobił mnie ponad wszystkie cielesne stworzenia, wybrał moją duszę na swoją czułą i kochającą oblubienicę, lecz ja, niestety! Uciekłem od Niego. Straciłem moją Miłość jedyną, wybraną spośród wszystkich.
(bł. Henryk Suzo)

Środa


Czas na modlitwę (Hbr 2,14-18; Ps 105; J 10,27; Mk 1,29-39)

Tyle jest spraw, którymi w codziennym życiu trzeba się zająć. Rodzina, dom, praca zawodowa. Trzeba też spotkać się z przyjaciółmi, poczytać książki, obejrzeć telewizję. Nie można ani porzucić obowiązków, ani zrezygnować z pielęgnowanie dobrych relacji z bliskimi. Bo bez tego nie da się przecież dobrze żyć. Wieczorem chce się już tylko zasypiać, bo przecież następnego dnia trzeba wejść w ten wir od nowa.

Jezus, choć sam był Bogiem, nie zapominał jednak o najważniejszym: o modlitwie Miał do spełnienia niezwykle ważne zadanie. Każda chwila wydawała się na wagę nieśmiertelności. A jednak znajdował czas na dłuższą rozmowę z Ojcem. Z dala od ludzi, przed świtem. Byle być sam na sam z Tym, który Go posłał.

Jeśli On potrzebował modlitwy, to ja tym bardziej. Jestem tylko człowiekiem. Nie mam Jego mądrości. Wiele brakuje mojej dobroci. Moja wola też jest słaba. Czasami błąkam się po ścieżkach błędu i grzechu. Tym bardziej potrzebuję pomocnej dłoni Boga. By był moją mądrością. Bym przebywając z Nim uczył się Jego dobroci. Bym co dnia z nową gorliwością chciał kroczyć Jego ścieżkami. Jeśli na coś może mi brakować czasu, to nie na modlitwę...

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Panie, dlaczego nie mogę wyryć Cię na moim sercu, dlaczego nie mogę Cię wypisać złotymi zgłoskami w najgłębszym zakamarku serca i duszy, żeby Cię już nic nigdy stamtąd usunąć nie zdołało. Jakiegoż bólu i udręki doznaję na myśl, że nie zawsze i nie bez przerwy serce moje tą jedną sprawą było przejęte. Cóż mi pozostało po tych wszystkich, których kiedyś kochałem? - tylko stracony czas, złe słowa, puste ręce, niewiele dobrych uczynków i sumienie obciążone grzechami. O, dobry mój Panie, zabij mnie raczej w Twojej miłości, bo nigdy nie chcę odejść od Twoich stóp.
(bł. Henryk Suzo)

Czwartek


Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić (Hbr 3,7-14; Ps 95; Mt 4,23; Mk 1,40-45)

Trąd to straszna choroba. Nie tylko dlatego, że gnije ciało człowieka. Także dlatego, że odsuwają się od niego wszyscy bliscy. Nawet trudno się im dziwić. Przecież można się zarazić. Chory musi sam radzić sobie w swoim cierpieniu. W samotności połyka łzy cierpienia i strachu. Ile bólu, rezygnacji, pokory musiało się kryć w tych prostych słowach jego prośby do Jezusa: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”.

Spotykam ludzi zarażonych trądem grzechu. Każdy z nas jest grzeszny. Jednak nie po wszystkich tak ewidentnie to widać. Od „trędowatych” czyści się odsuwają. Niektórzy pokazują palcami. Inni boją się, że sami się zarażą. Tylko Jezus nimi nie gardzi. On ciągle jest dla poranionych tego świata. Tylko On powtarza ciągle w sakramencie pokuty: Chcę, bądź oczyszczony. Idź i nie grzesz więcej.

Kiedy mój grzech jest tak wielki, że wydaje się nie pozwalać na żadne wybaczenie, kiedy wydaje mi się, że wszyscy odwracają się ode mnie jak od trędowatego, kiedy najchętniej skryłbym się przed całym światem, pomny tej ewangelicznej sceny, chcę z pokorą stawać przed Jezusem i mówić do Niego: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”.

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Kiedy rozważam, o Panie, z jak nieskończoną mądrością, z jaką miłością, według jakiego porządku ustanowiłeś wszystkie rzeczy, serce moje woła z wielką radością: „O, głęboka i niewyczerpana przepaści Bożej mądrości, jakaż Ty jesteś sama w sobie, jeżeli tak wielka jesteś już w swoich dziełach!”

Wejrzyj zatem., dobry mój Panie, na pragnienie mojego serca! Nigdy, Panie, żadnego króla ani cesarza nie przyjmowano z tak wielkimi honorami, nigdy gospodarz nie ściskał swego gościa z tak wielką miłością, żadnego małżonka nigdy nie wprowadzano do jego domu tak pięknie i czule, z takim splendorem i miłością oraz nie podejmowano z tak wielkim szacunkiem, jak dusza moja pragnie dzisiaj przyjąć Ciebie, mój najdostojniejszy cesarzu, najsłodszy gościu mojego serca, najmilszy małżonku mej duszy, by Cię wprowadzać do najgłębszego i najpiękniejszego sanktuarium mojego serca i duszy, i ofiarować Ci je w hołdzie tak wielkim, jakiego nie okazało Ci dotąd żadne stworzenie. Naucz mnie zatem, Panie, jak mam się zachowywać wobec Ciebie, bym mógł wystarczająco pięknie i z miłością Cię przyjmować.
(bł. Henryk Suzo)

Piątek


Wbrew temu co mieści się w głowie (Hbr 4,1–5,11; Ps 78; Mk 2,1–12)

Gdy Jezus powiedział do leżącego przed Nim paralityka, że zostały mu odpuszczone grzechy, wielu te słowa oburzyły. Wiedzieli przecież, że żaden człowiek nie ma takiej władzy. Odpuszczać grzechy mógł tylko Bóg. Na poparcie tej tezy potrafili przytoczyć niejeden biblijny argument. Prawdę tę wyznawali tak gorąco, że każdemu kto jej przeczył, gotowi byli zarzucić bluźnierstwo. Nie wzięli pod uwagę tylko jednej rzeczy. Że ten stojący przed nimi wędrowny nauczyciel i cudotwórca może rzeczywiście być Bogiem. To nie mieściło im się w głowie.

Dziś też wielu ludzi maluje sobie obraz Chrystusa zgodny z tym, co mieści im się w głowie. Także z stawianych przez Niego wymagań przyjmują tylko to, co jest im wygodne. Też powołują się na Pismo Święte. Też gotowi są rzucić kamieniem w każdego, kto myśli inaczej. Ja tak nie chcę. Z pokorą chylę czoło przed tym, co o Jezusie powiedzieli mi Jego uczniowie. Z miłością chce pełnić to, co mi nakazał, choć nie zawsze wszystko dobrze rozumiem. Chcę przyjmować tę prawdę, która nie mieści mi się w głowie. Bo wiem, że nie mam prawa oceniać samego Boga.

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Panie, nie będę mówił o Tobie. Prawdą jest jednak, że nie istnieje takie miejsce - choćby od niego dzieliły mnie tysiące mil - do którego pilnie bym nie podążał, gdybym się dowiedział, że obecni są .tam święci aniołowie, te wzniosłe duchy, które Cię nieustannie kontemplują. A nawet gdybym nie mógł ich zobaczyć, serce moje zadrżałoby w piersi na myśl, że oni są tutaj. Dobry mój Panie, nigdy nie przestanę żałować, ze kiedy byłeś tu obecny Ty sam, Pan wszystkich aniołów, wraz z wieloma ich legionami, ja tak mało szacunku okazywałem temu miejscu. Jeśli nawet nie mogłem uczynić nic innego, powinienem był rzucić się na ziemię przed tym miejscem, gdzie jak wiedziałem. byłeś obecny.

Niestety, ileż to razy, o Boże, stałem bezmyślnie i obojętnie w miejscu, gdzie Ty byłeś przede mną, przy mnie, w tym Sakramencie. Było tu obecne moje ciało, ale serce przebywało gdzie indziej. A ileż to razy, czcigodny Panie, przechodziłem przed Tobą tak roztargniony, że nawet Cię nie pozdrowiłem z całego serca i nie skłoniłem się nabożnie przed Tobą. O Panie, dobry mój Panie, moje oczy powinny były sycić się radością i rozkoszą na Twój widok, serce powinno było myśleć o Tobie z głębokim pragnieniem, usta - chwalić Cię gorąco i z głęboką radością, a wszystkie moje siły spalać się w Twojej radosnej służbie.
(bł. Henryk Suzo)

Sobota


Lekarz dla chorych (Hbr 4,12-16; Ps 19; Mk2,17; Mk 2,13-17)

Cieszę się, ilekroć widzę dobrych i świętych ludzi. Dzięki nim łatwiej mi z nadzieją patrzyć w przyszłość. Są bowiem widomym znakiem, że Ewangelia ma wielką moc oddziaływania. W świecie zdawałoby się skażonym przez grzech, oni są solą ziemi i światłem świata.

Widzę także ludzi żyjących w swoich grzechach. Takich zwyczajnych, prostych, zabieganych o sprawy tego świata. Za daleko im czasem do Kościoła. Nie angażują się w żadną grupę religijną. Wielkie słowa zupełnie do nich nie trafiają. Żyją korzystając z tego, co niesie im los.

Z takimi właśnie ludźmi często obcował Jezus. Nie gardził celnikami i innymi grzesznikami. Wiedział, że to właśnie oni najbardziej potrzebują lekarza. Mądre przypowieści, proste pouczenia, ale przede wszystkim okazana im miłość i zrozumienie, mogły z nich uczynić ludzi bardziej oddanych sprawie Ewangelii, niż z zapatrzonych w swoją mądrość faryzeuszy i uczonych w Piśmie.

Jeśli chcę głosić Dobrą Nowinę, nie mogę ograniczyć się tylko do tych, którzy już ją znają i starają się według niej żyć. Muszę mieć odwagę wyjść także do tych, którzy wydają się być daleko od spraw Bożych. To oni potrzebują mnie najbardziej. Mojego słowa, mojej modlitwy. Ale przede wszystkim wielkiego i pokornego przykładu życia.

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Uczyń mi według Twojej łaski, według Twego nieskończonego miłosierdzia, tylko nie według moich zasług. Ty jesteś niewinnym Barankiem paschalnym składanym dziś w ofierze za grzechy wszystkich ludzi. O słodki, najsmaczniejszy chlebie niebieski, zawierający w sobie wszelką rozkosz, jakiej zapragnąć może serce (por. Mdr 16, 20), spraw, by wyschnięte usta mojej duszy zatęskniły dzisiaj za Tobą. Nakarm, napój, wzmocnij, przyozdób moją duszę i zjednocz się z nią przez miłość. Mądrości Przedwieczna, przyjdź dzisiaj do mej duszy z mocą tak wielką, żebyś zdołał wypędzić wszystkich moich nieprzyjaciół, zgładzić wszystkie moje winy i przebaczyć wszystkie moje grzechy. Rozjaśnij mój umysł światłem prawdziwej wiary, zapal moją wolę Twoją słodką miłością. Daj mojej pamięci jasność Twojej radosnej obecności, daj wszystkim moim władzom cnotę i doskonałość. Zachowaj mnie w godzinę mojej śmierci, abym rozkoszował się Tobą oglądając Cię w wiekuistej szczęśliwości.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama