5 tydzień zwykły (2005) i Początek Wielkiego Postu

Przeczytaj i rozważ

Reklama

5. Niedziela zwykła A


Niech świeci... (Iz 58,7-10; Ps 112; 1 Kor 2,1-5; J 8,12b; Mt 5,13-16)

Jedna z naszych pieszych wędrówek po Beskidzie Sądeckim. Trasa z Krynicy do Piwnicznej. Dzień zakończony bezskutecznym poszukiwaniem noclegu. Wreszcie ktoś podpowiedział nam studencką chatkę pod Niemcową. Otrzymaliśmy zapewnienie, że przy dobrym marszu powinniśmy dojść do niej za pół godziny. Gdy po drodze podobne stwierdzenie usłyszeliśmy trzeci raz Paweł nie wytrzymał i zaczął wrzeszczeć, że dalej nie pójdzie. Ostatecznie dotarliśmy krótko przed północą. Na miejscu spotkało nas bardzo życzliwe przyjęcie. Na stole niemal natychmiast pojawiła się gorąca herbata. Po krótkim posiłku kończyliśmy dzień modlitwą psalmami. „Niech góry przyniosą ludowi pokój, a wzgórza sprawiedliwość” (Ps 72,3).

Następnego dnia, po śniadaniu, krótka rozmowa z szefem. Powiedział, że długo będzie pamiętał naszą grupkę.

- Dlatego, że tak późno jeszcze nikt tutaj nie trafił?
- Nie, dlatego, że tak pięknie jeszcze nikt tutaj się nie modlił. Przestaliśmy opowiadać sobie kawały, żeby posłuchać, jak odmawiacie Psalmy.
- No właśnie. „Niech góry przyniosą ludowi pokój...”

Zawiesiłem głos. Ptaki i świerszcze w trawie głosiły pochwałę Stwórcy. Oczy rozmówcy promieniowały światłem.

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Panie, Ty jesteś „Światłością świata”. Sam to powiedziałeś: Wierzę Twemu słowu, bądź mi Światłem.

Przyszedłeś na świat, by oświecić ludzi, by pokazać im drogę do Ojca. Rozproszyłeś niewiedzę, która kładła się cieniem na wszystkie odniesienia człowieka do Boga. Odpędziłeś zabobon, usunąłeś wszelkie półprawdy i błędy. Jesteś Wschodzącym Słońcem, które rozprasza ciemności niewiedzy i grzechu. Twe światło przenika ludzi, którzy Cię przyjęli. Przemieniasz i ubogacasz ich spojrzenie na świat.

Panie, Ty powiedziałeś: ,Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności” (J 12,46).

Jezu, wierzę we wszystko, co powiedziałeś. Wierzę, że jesteś Synem Bożym, Chrystusem, że przyszedłeś na świat, aby obdarzyć nas światłem i życiem. Wierzę w Ciebie.
(Edward Le Joly, Trwajcie w miłości Mojej, s. 118)

Poniedziałek


Frędzel u płaszcza (Rdz 1,1-19; Ps 104; Mt 4,23; Mk 6,53-56)

Właściwie pojechał tak tylko dla niej. Przedtem wielokrotnie deklarował, że nie ma zamiaru uczestniczyć w zbiorowej histerii. Ostatecznie – myślał – jedzie trochę fajnych ludzi. Będzie się z kim zabawić. Rozczarował się. Owszem, jeszcze w autobusie był duszą towarzystwa. Bawił wszystkich swoimi dowcipami. Ale na miejscu szybko się zorientował, że są tam dla Kogoś Innego. Pochłonęła ich modlitwa i taniec. Nawet ona nie była przy nim, lecz z Nim.

Więc siedział sam, coraz bardziej zły, coraz smutniejszy, nie rozumiejąc entuzjazmu innych.

Właśnie w ten smutek wdarła się pieśń. Chłonął oddającą jego nastrój, pełną nostalgii melodię. Zaczęły docierać do niego słowa. „Ide przeto do kościoła. Ej by przed Tobom chylić coła. Chylić coła i przeprosić za to, co Ty musiołeś znosić...” Te słowa ścięły go z nóg. W jednym momencie uświadomił sobie, że cały problem tkwi w braku odwagi. A może braku pokory. By przyznać się przed sobą, pochylić czoła i przeprosić.

Wolnym krokiem snuł się w kierunku sektora, gdzie kapłani spowiadali. Szukał księdza Pawła. Przecież jego bunt, jego odchodzenie, jego szyderstwa, jego pogarda, zaczęły się na tej słynnej lekcji o cnocie czystości. Niech mu teraz pomoże. Niech postawi go na nogi.

Na koniec rozpłakał się. Szczęśliwy, dziękował kapłanowi. Nie dziękuj mi, usłyszał w odpowiedzi. Od samego początku byłem tylko frędzlem u Jego płaszcza. Byś ty mógł odzyskać zdrowie.

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Panie Jezu Chryste, proszę Cię, byś mi towarzyszył
w podjętej wędrówce do mego wnętrza.
Ogarnij całą moją istotę światłem swej miłości.
Przez swoją Przenajświętszą krew ochroń mnie
od podstępów szatana. Otaczaj mnie kręgiem
swych świętych aniołów. Pozwól, żeby Duch Święty
stał się moim - razem z Tobą - przewodnikiem.
Panie Jezu, wiele było dróg, na których próbowałem
zbawić sam siebie, ale nadaremnie.
Przyznaję się teraz do nieudolności wszystkich moich wysiłków.
Ty jeden możesz obdarzyć mnie duchową wolnością,
bo tylko Ty jesteś „Drogą, Prawdą i Życiem”!
I nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przez Ciebie
Jezu, przebacz mi wszystkie moje grzechy
i wejdź do mego serca. Powierzam Ci całe moje życie.
Oddaję Ci swą wolę, umysł, ciało i duszę,
i przyjmuję Cię, Jezu, jako swego Zbawcę i Pana na zawsze.
Oczyść moje wspomnienia, które utrudniają mi
powierzenie się ufne Twojej świętej przyjaźni.
W Twoje ręce powierzam mego ducha, mój umysł i moje ciało.
Błogosław mi i udzielaj łask, których potrzebuję,
by wytrwać przy Tobie na zawsze. Amen.
(Barbara Leahy Shlemon, Uzdrawianie wewnętrzne człowieka)

Wtorek


Brudne ręce (Rdz 1,20–1,4a; Ps 8; Mk 7,1–13)

Z wszelkiego rodzaju rozmów, dyskusji, artykułów, wynotowałem najczęściej a priori przyjmowane założenia:

- Kobieta odmawiająca różaniec to dewotka;
- Starzec z książeczką do nabożeństwa w ręku klepie formułki;
- Znak krzyża i zdjęta przed świątynią czapka to gest nie mający żadnego wpływu na życie;
- Szef stawiający wymagania pracownikom jest bezdusznym wyzyskiwaczem;
- Kapłan wierny przepisom liturgicznym jest formalistą;
- Ceniący intelektualną rzetelność poszukiwacz prawdy bywa nazywany czepiającym się drobiazgów dziwakiem;
- Rodzice adoptujący dziecko robią to dla kasy;
- Pracownik wykonujący swoje obowiązki uczciwie i bez narzekania jest frajerem;
- Ksiądz żyjący w celibacie jest albo zboczeńcem, albo ma problemy z seksualnością;
- Dziecko posłuszne rodzicom zostanie z pewnością uznane za mięczaka.

Czy nie zapędziliśmy się za daleko w założeniach? Bo czasem można odnieść wrażenie, że tylko mający ręce upaprane bylejakością, pięknoduchy znad brudnych kubków, dzbanków i naczyń miedzianych, sercem swym są blisko Boga. Chyba jednak nie o to chodziło Jezusowi w dialogu z faryzeuszami.

Adoracja Najświętszego Sakramentu

Przynosisz mi życie, Panie. Mam Je przyjąć i pozwolić mu rozwinąć się we mnie. Ty jesteś krzewem winnym, ja - jego latoroślą (J 15,5). Twoje soki przenikają do mego wnętrza i wydają owoc.

Ostrzegałeś nas przed zaniedbaniem lub marnotrawieniem Bożych darów. Łaskę, której udziela mi Pan, winienem przyjąć z szacunkiem i wdzięcznością, strzec jej i być jej posłuszny.

Powinienem może odnieść do siebie słowa ostrzeżenia kierowane przez Ducha do Kościoła w Laodycei: „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust.” (Ap 3,15-16).

Jezu, mój Panie, jeśli trzeba, potrząśnij moim życiem i wyrwij mnie ze stanu samozadowolenia, w jakim trwam. Życie jest krótkie; nie pozwól, bym zmarnował je nawet w części, daj mi wykorzystać możliwie wszystkie łaski, jakich mi udzieliłeś.
(Edward Le Joly, Trwajcie w miłości mojej, s. 126)

Środa Popielcowa


Rozdarte serce (Jl 2,12–18; Ps 51; 2 Kor 5,20–6, 3;Mt 6,1–6.16–18)

Gdy zdruzgotany oglądam rozlatujące się dzieło życia
- to nie jest rozdarte serce.
Gdy patrzę bezradnie na śmierć kogoś bardzo bliskiego
- to nie jest rozdarte serce.
Gdy najlepszy przyjaciel staje się wrogiem
- to nie jest rozdarte serce.
Gdy pierwsza miłość odwraca się plecami
- to nie jest rozdarte serce.
Gdy jestem ośmieszany i wytykany palcami
- to nie jest rozdarte serce.
Gdy mam wybierać między złem mniejszym i większym
- to nie jest rozdarte serce.
Gdy nie wiem jaki ma być kolejny krok
- to nie jest rozdarte serce.
Gdy odrzucony przez wszystkich płaczę nad sobą
- to nie jest rozdarte serce.

Gdy w ciszy ciemnego kościoła leżę na zimnej posadzce, powtarzając z miłością: „Przepuść, Panie, przepuść” i płacząc nad swoimi grzechami
- to jest rozdarte serce.

Modlitwa poranna

Wstaję dzisiaj mocą Boga, oby mną kierował.
Mocy Boża, zachowaj mnie. Mądrości Boża, prowadź mnie.
Oko Boże, patrz na mnie. Ucho Boże, słuchaj mnie i za mnie.
Słowo Boże, mów do mnie i za mnie.
Dłoni Boża, strzeż mnie. Drogo Boża, rozpościeraj się przede mną.
Tarczo Boża, osłaniaj mnie. Zastępy Boże, brońcie mnie przed sidłami szatana,
Przed pokusami grzechu, przed ponętami ciała, przed każdym, kto mi życzy złego,
Z bliska i z daleka, sam i w tłumie...
(św. Patryk, zm.461)

Rachunek sumienia

• Z jakim nastawieniem wewnętrznym rozpoczynam Wielki Post?
• Czy obrzęd posypania głów popiołem przeżywałem w duchu skruchy za moje grzechy?
• Jak często modlę się słowami dzisiejszego pierwszego czytania?

Czwartek po Popielcu


Trochę o wyborach... (Pwt 30,15–20; Ps 1; Łk 9,22–25)

...ale nie do parlamentu. Ani o prezydenckich. O tych najważniejszych. Życiowych. Niekoniecznie związanych z wyborem współmałżonka, powołania czy zawodu. Kształtujących naszą codzienność. Oddalających lub przybliżających do Boga i do samych siebie.

Młody człowiek przychodzi do swojego proboszcza. Niedawno zatrudniony jako kierowca w firmie transportowej. Zmuszany – nie przez szefa! – do wykazywania większej niż faktyczna ilości zużytego paliwa. Koledzy, zatrudnieni od dawna, szantażują. Co robić?

Zaczynamy od tego, co najważniejsze. Wierzysz w to, że Bóg troszczy się i zapewnia swoje błogosławieństwo zachowującym Jego polecenia i nakazy? Niby oczywiste, a jednak zaskakujące. Potem rozważamy konsekwencje możliwych decyzji. Patrzy zdziwiony. Nie myślałem, że można tak szeroko patrzeć na problem. Więc co robić? W oczach widać oczekiwanie, że podejmę decyzję za niego. A ja mogę mu zaproponować dalszy ciąg rozmowy, ale już z Kimś Innym.

Bóg mógłby podjąć decyzję za nas i bez nas. Nie czyni tego. Chce, byśmy szczęście wybrali sami.

Nie, nie pomyliłem się. Naprawdę chodzi o szczęście.

Modlitwa poranna

Pomóż mi, Panie, przyjąć w pokoju ten dzień, który się teraz budzi. Pomóż mi we wszystkim opierać się na Twojej woli. W każdej godzinie tego dnia objawiaj mi Twoja wolę. (...)
Prowadź moje myśli i moje uczucia we wszystkich moich słowach i we wszystkich czynach. Naucz mnie działać mężnie i z mądrością, bez krępowania innych i bez ich goryczy.
Daj mi siłę, abym dobrze znosił wszystkie trudy tego dnia. Przyciągnij moją wolę ku Tobie i ucz mnie modlitwy –
Ty sam módl się we mnie. Amen.
(Metropolita Filaret, zm. 1867)

Rachunek sumienia

• Czy bezmyślności nie nazywam spontanicznością?
• Czy podejmując decyzje kieruję się słowem Bożym?
• Czy wierzę, że Bóg błogosławi pełniącym Jego wolę?

Piątek po Popielcu


Chodzi o jakość (Iz 58,1–9; Ps 51; Mt 9,14–15)

Można odnieść wrażenie, że Bóg daje argument przeciwnikom postu. Wszystkim twierdzącym, że nie liczą się takie czy inne praktyki, ale miłość. Ileż razy słyszałem: nie musisz pościć. Ważne, żebyś kochał.

Rzeczywiście, post bez miłości wywołuje oburzenie Boga. Pytać jednak trzeba, na ile możliwa jest miłość bez postu. Pewnie na tyle, na ile możliwe jest pisanie programów komputerowych bez znajomości matematyki. Jeśli zdam sobie sprawę, że miłość jest nie tylko uczuciem, ale także umiejętnością przebaczenia, wzniesienia się ponad egoizm, zdolnością do ofiar, wyrzeczeń i poświęceń, wówczas post, rozumiany jako ćwiczenie w miłości, okazuje się wspaniałą szkołą.

Dlatego w jednej z prefacji wielkopostnych Kościół modli się: „Ty przez post cielesny uśmierzasz wady, podnosisz ducha, udzielasz cnoty i nagrody, przez naszego Pana, Jezusa Chrystusa”.

Wyzbądźmy się jednak jednego złudzenia. Post doskonali w miłości, ale nie czyni z człowieka anioła.

Modlitwa poranna

Panie, w ciszy wschodzącego słońca przychodzę błagać Cię o pokój, mądrość i siłę.

Chcę patrzeć dziś na świat oczyma pełnymi miłości, być cierpliwym, wyrozumiałym, cichym i mądrym. Chcę patrzeć ponad to, co jest tylko pozorem; widzieć Twoje dzieci tak, jak Ty sam je widzisz, i dostrzegać w nich to, co jest dobre i Tobie miłe.

Daj mi życzliwość i radość, by wszyscy, którzy dziś spotkają się ze mną, odczuli Twoją obecność. Niech będę dla innych chlebem, jak Ty jesteś nim dla mnie każdego dnia.

Oto jestem, Panie! Pragnę pełnić Twoją wolę, Ojcze mój. Oczyść serce i wargi moje, a ręce moje obdarz siłą, abym godnie zdołał wypełnić każde zadanie, jakie dzisiaj przede mną postawisz. Pobłogosław mnie, Panie, całego na ten nadchodzący dzień.
(Kard. Leo Suenens)

Rachunek sumienia

• Czy doceniam rolę postu i umartwień dla rozwoju duchowego?
• Czy podejmuję umartwienia również wtedy, gdy nie jest to nakazane?
• W jakich intencjach poszczę?

Sobota po Popielcu


Dzień czcigodny (Iz 58,9b–14; Ps 86; Łk 5,27–32)

Jedno ze wspomnień dzieciństwa i młodości. W niedzielny poranek wracałem ze Mszy św. w szpitalnej kaplicy. W domu, na stole czekało śniadanie. Zasiadaliśmy doń całą rodziną. Potem każdy szedł na swoją ulubiona godzinę do parafialnego kościoła. Obiad znów razem. Popołudnie przeznaczone było na rodzinne odwiedziny, spacery do lasu po drugiej stronie Wisły, wędrówki po okolicy. W dni zimne i deszczowe bawiliśmy się w domu. Królowały warcaby i gra w tysiąca. Czasem w chowanego. Wieczorami czytało się książki i rozmawiało na ich temat. Nie przypominam sobie, by oglądano telewizję.

Jedni nie znajda w tych wspomnieniach nic nadzwyczajnego. Zresztą sam swojej rodziny też nigdy nie nazywałem nadzwyczajną. Taki styl życia był traktowany jako normalny. Dla innych ten obraz będzie wręcz idylliczny. Będą pytać, gdzie w tych zwariowanych czasach można znaleźć jeszcze takie rodziny. Niejednokrotnie widziałem, jak młodzi, słuchając tych opowieści, smutnieli. Pytali, jak przekonać ojca i matkę do wspólnych posiłków. Przyznam, że nie wiem. Nie wiem jak przekonać wpatrzonych godzinami w teleturnieje i seriale, pędzących do supermarketów na kolejne promocje, że ten dzień święty i czcigodny jest darem i szansą.

Może warto zacząć od spraw prostych. Wyłączyć przed posiłkami telewizor. Odczytać fragment niedzielnej Ewangelii. Pobłogosławić dary. Nie spieszyć się. Dać Panu Bogu i sobie czas.

Modlitwa poranna

Chwalimy Ciebie, śpiewamy Tobie, błogosławimy Ciebie, dziękujemy Ci, Boże naszych ojców, bo Ty usunąłeś cienie nocy i dałeś nam na nowo zobaczyć światło dnia.

Ale prosimy także Twoją dobroć: udziel nam przebaczenia grzechów i w Twoim wielkim miłosierdziu przyjmij naszą modlitwę. Szukamy u Ciebie oparcia, Boże wszechmogący i miłosierny. Spraw, niech zajaśnieje w naszym sercu słońce Twoje sprawiedliwości. Rozjaśnij nasz umysł i strzeż naszych zmysłów.

Tak będziemy szli godnie przez dzień ten cały drogą, którą Ty nam wyznaczyłeś, a ocenieni przez Ciebie jako godni korzystać z Twoje Światłości niedostępnej, dojdziemy do życia wiecznego, bo u Ciebie jest źródło życia.
(Liturgia Bizantyjska)

Rachunek sumienia

• „U siebie usuniesz jarzmo.” Czy walczę ze swoimi wadami?
• „Przestaniesz (...) mówić przewrotnie.” Czy nie jestem podstępny w mowie?
• „Nazwiesz szabat rozkoszą.” Jak świętuję?
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama