3. tydzień Wielkiego Postu (2005)

Przeczytaj i rozważ

Reklama

3. Niedziela Wielkiego Postu


Źródło wody żywej (Wj 17,3-7; Ps 95; Rz 5,1-2.5-8; J 4,42.15; J 4,5-42)

Sucho w ustach, dziwny wewnętrzny niepokój i przede wszystkim przemożna i trudna do opanowania chęć, aby w końcu czegoś się napić. To pragnienie. Tyle razy je odczuwałem, ale tylko czasami okoliczności sprawiały, że niezaspokojone rosło coraz bardziej i utrudniało myślenie o czymkolwiek innym. W takich wypadkach wiele innych rzeczy schodzi na dalszy plan. Tym więcej, im większy był niedobór wody. Dlatego rozumiem szemrzących. Choć bardzo chciałbym wierzyć, że na ich miejscu jednak bym zaufał Bogu. Ale wiem, że to trudne.

Najgorzej, że pragnienie ciągle powraca. A im bardziej człowiek był spragniony, tym trudniej je ugasić, choćby się piło nie wiadomo jak łapczywie. Tak jest i z innymi ludzkimi pragnieniami. Przyjaźni, miłości, podróży, władzy czy bogactwa. Raz zaspokojone ciągle pojawiają się na nowo. Ciągle okazuje się, że to jeszcze nie jest to. Że chciałoby się więcej i więcej, albo czegoś jeszcze innego. Ale ciągle odkrywa się pustkę. Bo kto po ziemsku zaspokaja swoje pragnienia, ciągle pragnie na nowo. Tylko Chrystus może nadać w pełni sens ludzkiemu życiu. Tylko Chrystus może dać wodę, która stanie się źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu. Ducha Świętego, który rozpala nasze serca nadzieją życia wiecznego. Życia we wspólnocie z Bogiem i braćmi...

Modlitwa poranna

Pozostań ze mną, Panie. Ciebie tylko szukam, Twojej miłości, Twojej łaski, Twojej woli, Twego Serca, Twego Ducha, bo Ciebie miłuję i nie pragnę innej nagrody niż większego miłowania Ciebie. Miłością mocną, praktyczną, z całego serca - na ziemi, aby potem zawsze i doskonale miłować Ciebie przez całą wieczność. Amen.

Rachunek sumienia

• Które z moich pragnień jest dla mnie najważniejsze?
• Jak często zdarza mi się, że realizując swe pragnienia ranię innych?
• Czy zastanawiam się, czego pragną ode mnie inni?

Poniedziałek


Prostota rzeczy wielkich (2 Krl 5,1-15a; Ps 42; Ps 730,5.7; Łk 4,24-30)

Naaman spodziewał się rzeczy niezwykłych. Wziął ze sobą tyle bogactwa, gotów był na wielkie poświęcenia. A prorok Elizeusz kazał mu zrobić rzecz najzwyklejszą w świecie: umyć się w rzece. I nawet do niego nie wyszedł, a polecenie przekazał przez posłańca.

W moim życiu bywa podobnie. Też oczekuję nieraz rzeczy wielkich i niezwykłych. Wydaje mi się, że tylko takie są mnie godne. Msza odprawiona w Grocie Narodzenia czy miejscu objawień wydaje mi się bardziej wzniosła od tej odprawianej wieczorem dla kilku pobożnych parafian. Ślub wzięty na Jasnej Górze i koniecznie huczne wesele, poprzedzone jazdą przez miasto przy dźwięku klaksonów, to jedyny godny sposób rozpoczęcia przeze mnie nowego, małżeńskiego życia. Nawet modląc się oczekuję niezwykłych poruszeń czy nadzwyczajnych charyzmatów.

A Bóg przychodzi do mnie w codzienności. Czasem szarej, czasem ozdobionej jasnymi promykami słońca. Ale rzadko niezwykłej. Słyszę Go wsłuchując się w słowa Biblii, nadstawiając ucha własnego sumienia czy odczytując Jego znaki w wydarzeniach codziennego życia. Spotykam Go na modlitwie, w smutnym człowieku grzebiącym w śmietniku i pod postacią zwykłego, białego Chleba. Nie trzeba więcej. Bo ogień tego spotkania może rozpromienić i ogrzać całe życie. Bóg jest ze mną. Bo rozbił między nami swój namiot. Czyż trzeba więcej?

Słowa mojej modlitwy już dawno są za małe, by były Ciebie godne. Nigdy nie wyrażą tego uwielbienia, jakiego jesteś godzien. Moje dziękczynienie zawsze będzie za małe, przeproszenie powierzchowne, a prośba zbyt nachalna. Przyjmij marność moich słów, przyjmij też moje milczenie. Uśmiechnij się do mnie, gdy z prostotą dziecka powtarzam za psalmistą:

Modlitwa poranna

„Panie, moje serce się nie pyszni
i oczy moje nie są wyniosłe.
Nie gonię za tym, co wielkie,
albo co przerasta moje siły.
Przeciwnie: wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy.
Jak niemowlę u swej matki,
jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza.
Izraelu, złóż w Panu nadzieję odtąd i aż na wieki!

Rachunek sumienia

• Ile jest w moim życiu pogoni za wielkością?
• Jak często unoszę się, gdy nie zostanę dostatecznie zauważony?
• Czy potrafię pogodnie przyjmować niedocenienie i niewdzięczność?
• Czy kocham pokorę?

Wtorek


Nawrócenie w poniżeniu (Dn 3,25.34-43; Ps 25; Jl 2,13; Mt 18,21-35)

Niewola była dla Izraelitów ciężkim doświadczeniem. Mimo obietnicy Bóg ich nie ochronił. Świątynia legła w gruzach. Musieli porzucić swoje religijne obyczaje. Wielu zapewne zadawało sobie wtedy pytanie: gdzie jest nasz Bóg? Dlaczego na to pozwolił? I tylko prorocy kazali oczekiwać wyzwolenia. A jednak w tym poniżeniu uczyli się wiary prawdziwej; oczyszczonej z formalizmu, pełnej żarliwości i odwagi w pełnieniu Bożych przykazań.

W naszym życiu bywa podobnie. Zadowoleni z siebie nie dostrzegamy powierzchowności naszej wiary, jej formalizmu i skostnienia. Często przestają nam przeszkadzać nasze grzechy i powoli przyzwyczajamy się do największych draństw. Czasem dopiero wstyd i upokorzenie pozwalają nam przewartościować postępowanie i zobaczyć, co tak naprawdę w wierze jest najważniejsze.

Bywa, że taką okazją jest spowiedź. Tak trudno przyznać się do grzechu. Przed Bogiem, kapłanem, ale też i sobą samym. Ale bez tego bólu trudno o prawdziwe przewartościowanie życia...

Modlitwa poranna

Niech dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Tak jak całopalenia z baranów i cielców i jak z tysięcy tłustych owiec, niech się stanie dziś moja ofiara wobec Ciebie i podoba się Tobie. Bo ci, co pokładają ufność w Tobie, nie zaznają wstydu. Teraz zaś postępuję za Tobą z całego serca, odczuwam lęk przed Tobą i szukam Twego oblicza. Nie zawstydzaj mnie, lecz postępuj ze mną według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia. Wybaw mnie przez swe cuda i uczyń swe imię sławne, Panie (parafraza Dn 3, 39-43)

Rachunek sumienia

• Na ile moja wiara jest skostniała, a na ile żywa?
• Czy przypadkiem moja religijność nie jest jedynie powierzchowna?
• Ile się modlę?

Środa


Boże prawo moją mądrością (Pwt 4,1.5-9; Ps 147; J 6,63b.68b; Mt 5,17-19)

Nie ufam ludzkiemu prawu. Zbyt często widzę, że jest narzędziem realizacji doraźnych, krótkowzrocznych interesów. Gdzieś ktoś otrzymał zgodnie z prawem ogromne odszkodowanie za to, że palił papierosy. Gdzie indziej, zgodnie z prawem, dorosłe dzieci skarżą swoich rodziców, bo ci nie chcieli im kupić mieszkania. Albo promuje się - jak u nas - rozbijanie rodziny przez finansowe wspieranie matek samotnie wychowujących dzieci. Dawno przestałem wierzyć, że prawo jest owocem mądrości.

Ale Bóg daje mądre prawo. Bo jest mądry. Bo patrzy dalekowzrocznie. Jeśli coś nakazuje, to dlatego, by wskazać człowiekowi drogę dobra i prawdy. Kiedy zaś zakazuje, to po to, by chronić go przed głupotą i złem. Tyle razy już się o tym w życiu przekonałem.

Dziś wiem, że strzec tego prawa jest moim największym skarbem. To nic, że czasami będą się ze mnie śmiali. Mogą uznać mnie za staroświeckiego i zacofanego. Wiem, że i dla mnie Boże nakazy będą czasem niewygodne. Ale Bóg ma zawsze rację. Dzięki temu prawu Jego mądrość staje się po części moją mądrością....

Modlitwa poranna

Kiedyś myślałem Boże, że Twoje prawo dałeś mi po to, aby mnie ograniczyć. Potem jednak zacząłem się nad nim zastanawiać i odkryłem, że jest dokładnie na odwrót. Dałeś mi je, abym był wolny. Dzięki Twoim drogowskazom nie muszę błądzić wśród pseudowartości, a mogę podążać pewną ścieżką dobra i prawdy. Dziś odkrywam też, jak bardzo jesteś nam, ludziom bliski. Bo gdyby było inaczej, nigdy byś nas swoim prawem nie pouczył...

Rachunek sumienia

• Czy czuję się przez Boże prawo ograniczony?
• W jakiej dziedzinie życia odczuwam to najdotkliwiej?
• Czy dostrzegam w Bożym ograniczeniu mnie przez prawo swoją wolność?

Czwartek


Cierpliwy Bóg (Jr 7,23-28; Ps 95; Jl 2,13; Łk 11,14-23)

Kiedy ludzie postępują nie tak, jakbym sobie tego życzył, kiedy nie dostrzegam efektów swojej pracy, wtedy tracę cierpliwość. Wydaje mi się, że tyle razy mówiłem, tyle razy powtarzałem, że wszyscy wszystko powinni już zrozumieć. Na winnych gotów jestem wtedy wylać moje święte oburzenie. Bo przecież zasłużyli.

Bóg postępuje inaczej. On jest cierpliwy. Nie zniechęca się. Nieustannie śle swoje wezwanie do nawrócenia. Zawsze gotów jest przyjąć skruszonego grzesznika. Bo wie, że człowiek mądrzeje nieraz dopiero po wielu latach i wielu doświadczeniach. Muszę się tego od Niego uczyć.

Jestem jednak świadom, że czasami spotkam się ze złą wolą, którą nie tak łatwo odmienić. Z nią nawet Bóg z trudem sobie radzi. Kiedy nie skutkuje nawoływanie, kiedy nic nie przynosi dobroć, trzeba czasem posłużyć się środkami ostrzejszymi. Bo inne postępowanie będzie zwykłą zgodą na trwanie zła. Oby Bóg dał mi mądrość, abym w stosowaniu tych środków nigdy nie przesadził...

Modlitwa poranna

Często, Panie Boże, widzisz moje plecy. Bo nie chcę Ciebie zobaczyć, nie chcę Cię usłyszeć. Zbyt radykalnie musiałbym zmienić swoje życie. Łatwiej mi trwać w złu, kiedy Ciebie nie widzę.

Dzisiaj przychodzę pokazać Ci moją twarz. Zawstydzoną, zalęknioną. Bo nie jestem pewien, czy jeszcze chcesz mnie widzieć. Bo nie zasłużyłem, by być Twoim synem. Więc jeśli to niemożliwie uczyń mnie choćby jednym ze swoich najemników.

Niewiele mogę Ci dać, bo przyszedłem z pustymi rękami. Jeśli jednak mi wybaczysz zobaczysz, że jeszcze potrafię się uśmiechać...

Rachunek sumienia

• Czy przypadkiem moje serce nie jest zatwardziałe? W jakich sprawach?
• Dlaczego nie mam odwagi tego zmienić?
• Kiedy odważę się to zmienić?

Piątek


Asyria nie może nas zbawić (Syr 51,13-20 lub Flp3,8-14; Ps 16; Łk21,36; Łk 12,35-40 [piątek 3. tygodnia Wielkiego Postu - Oz 14,2-10; Ps 81; Mt 4,17; Mk 12,28b-34])

Ktoś kiedyś powiedział, że nawrócenie nie jest strzyżeniem trawników, a przerzuceniem zwrotnicy. Im dłużej żyję, tym bardziej dostrzegam, jak wiele mądrości było w tych słowach. Kiedy zmuszam się do zmiany stylu życia, wcześniej czy później coś w końcu pęka. Bo nie potrafię robić czegoś, do czego nie mam przekonania. Bo nie potrafię zrezygnować z czegoś, co wcale nie wydaje mi się złe. Dopiero kiedy w nagłym przebłysku zrozumienia widzę całe dobro lub całą brzydotę jakichś czynów, jestem w stanie rzeczywiście coś w swoim życiu naprawić. Bo nagle zrozumiałem. Odkrywam prawdy oczywiste, ale dotąd zakryte przed moim sercem. Jak Izraelici odkrywający: „Asyria nie może nas zbawić”

Odkrywam wtedy także, jak wiele i pokoju i radości daje pojednanie z Bogiem. Moim sercem nie targają sprzeczne uczucia, nic nie jest problemem nie do przezwyciężenia. A nad wszystkim unosi się głęboki pokój i radość. Mogę „siedzieć w cieniu Boga” i spokojnie cieszyć się życiem. Wszystko jest wtedy proste, jak proste jest Boże prawo. „Będziesz miłował Boga”. „Będziesz miłował bliźniego”. Inne zasady w nim znajdują swoje wyjaśnienie.

Modlitwa poranna

Czasami gubię się w świecie dobra i zła. Dzieje się tak zawsze, ilekroć swoją mądrość przedkładam nad Twoją. Kiedy próbuję budować po swojemu, świat staje się taki skomplikowany. Wszystko muszę wtedy ująć w jakieś zasady, które dość szybko zaczynają się wzajemnie wykluczać. A przecież jest droga tak prosta: Twoja droga, droga miłości. Wtedy nawet jeśli w konkretnym przypadku się pomylę, szybko naprawię swój błąd. Będę łatwo odkrywał niewykorzystane możliwości i spoza martwych zasad zobaczę twarz konkretnego człowieka. Tylko otwórz Panie moje serce, żebym przejrzał. Naucz mnie chodzić Twoimi drogami.

Rachunek sumienia

• Czy rozumiem sens Bożych przykazań?
• Czy dostrzegam w nich wartość czy konieczność spełniania nieżyciowych wymagań?
• Na ile są one dla mnie realizacją przykazania miłości?

Sobota


Wytrwałe nawrócenie (Oz 6,1-6; Ps 51; Ps 95,8ab; Łk 18,9-14)

Ile to już razy klękałem u kratek konfesjonału? Łatwo jest obiecać Bogu, że już nigdy więcej, że odtąd wszystko będzie w porządku. Kiedy szukam u Niego uleczenia moich ran, wtedy gotów jestem przyrzec Mu wszystko. Znacznie trudniej mi w tym postanowieniu wytrwać. Ledwie pokusa sprawia, że znów wracam na stare drogi. Brak mi stałości. A moja miłość ku Bogu jest podobna do chmur na świtaniu albo do porannej rosy. Szybko znika.

Ile to już razy odkrywałem sedno religijności? A jednak ciągle ją formalizuję. Dbam o czysto zewnętrzną jej stronę, a nie chcę albo boję się zobaczyć to, co w niej najistotniejsze: prawdziwej miłości Boga. I tak zamieniam żywą wiarę na puste rytuały.

Muszę zacząć od modlitwy. Kiedy będę blisko Boga na pewno łatwiej zobaczę to wszystko, co istotne.

Modlitwa poranna

Już tyle razy obiecywałem Ci Panie różne rzeczy. Ale moja miłość podobna do porannej rosy szybko znikała. Dziś strasznie mi tego wstyd. Bo widzę, że znów stoję przed Tobą z pustymi rękoma, z masą niewykorzystanych okazji czynienia dobra, w podartych łachmanach marnotrawnego syna. Nie mam nic na swoje wytłumaczenie. Dlatego z pokorą powtarzam za celnikiem: „Boże, miej litość dla mnie grzesznika”.

Rachunek sumienia

• Czy realizuję swoje dobre postanowienia?
• Co robię, aby moja religijność nie stała się pustą formalnością?
• Czy mam odwagę przynosić Bohu także swoją małość?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama