Uroczystość Najświętszej Trójcy i 8. tydzień zwykły (2005)

Przeczytaj i rozważ


Bóg jest Bogiem z nami
(Wj 34,4b-6;8-9; Ps: Dn 3,52.53a.54a.55ab.56a; 2 Kor 13,11-13; Ap 1,8; J 3,16-18)

Bóg jest dobry. Tyle razy słyszałem te słowa. I tyle razy widziałem, jak wielu wydawały się puste. Chyba wiem dlaczego. Jak uwierzyć w miłość kogoś, kto jest tak daleko? Kogoś, kto nie interweniuje w tylu sprawach, w których oczekujemy pomocy? Kiedy miłość Boga staje się tylko teoretycznym zagadnieniem w dyskusji, nie sposób jej pojąć.

Ale On nigdy nie udowadniał jej pustymi słowami. Wolał konkretne czyny. Zgodził się towarzyszyć Izraelowi na pustyni, choć wiedział, że są ludem o twardym karku i że często nie będzie mógł liczyć na ich wdzięczność. Potem posłał swojego Syna na świat, choć wiedział, że Go odrzucą i sponiewierają. Ten Syn, równy Ojcu w bóstwie, nie bał się wejść między ludzi, dzielić ich życie, ich radości, troski i zwątpienia. Nie gorszyły Go ludzkie grzechy i słabości, ani nie zniechęcała zdrada czy obojętność. Żył wśród nas na dobre i na złe.

I tak jest zawsze. Przychodzi do mnie, choć nie jestem godzien Go gościć. W swoim słowie, w przebaczeniu u kratek konfesjonału, a zwłaszcza w Eucharystii. Słucha mnie zawsze, kiedy chcę do Niego mówić i nie wyrzuca mi, że często nie chciałem słuchać. A w trudnych chwilach jest przy mnie. Nie wiem, ile razy mi pomógł. Wiem, że z Nim łatwiej znieść przeciwności losu. Ciągle jest Bogiem z nami. Dlatego wiem, że kocha.


Na drogach powrotu do Ojca
(Syr 17,24-29; Ps 32; 2 Kor 8,9; Mk 10,17-27)

Nie lubię uświadamiać sobie swojej grzeszności. To boli. Łatwiej mi brnąć dalej i udawać przed samym sobą, że wszystko jest w porządku. Tylko wiem, że to droga do nikąd. Że wcześniej czy później przyjdzie mi uznać swoją małość. Przeżywać palący wstyd, że oto ja, wielki chrześcijanin, okazałem się takim zwyczajnym, pospolitym draniem. Jakże bym chciał, żeby nikt nigdy o moich sprawkach nie wiedział. Niestety, wie Bóg. I wie kapłan, powiernik mojej małości.

Bóg się mną nie zniechęca. On rozumie. Im mniej się próbuję wybielić, tym bardziej stoi przy mnie. Im bardziej jestem załamany, tym bardziej On mnie nie potępia. Wkłada na mój palec pierścień marnotrawnego syna, choć wie, że nigdy nie osiągnę doskonałości na miarę godności, którą zostałem w chrzcie obdarzony. On mnie przyjmuje i pociesza, choć mi zabrakło wytrwałości w dobrym.

Zawsze będę Jego dłużnikiem. Jedno co mogę zrobić, to starać się ciągle ten dług zmniejszać: naprawiać wyrządzone zło, umniejszać zgorszenie. Ktoś kiedyś powiedział, że nie jest najgorszą rzeczą upadać, ale w upadku pozostać. Wierząc tej prawdzie muszę ciągle powstawać. I ze świadomością niespłaconego długu ufać temu, który mnie nie potępia.


Być hojnym wobec Boga
(Syr 35,1-12; Ps 50; Mt 11,25; Mk 10,28-31)

Przyzwyczaiłem się prosić Boga o różne dary. On może wszystko, ja bardzo niewiele. Dlatego często z ufnością się do Niego zwracam, licząc, że w swej szczodrobliwości nie poskąpi mi łask. Tylko… Tylko czasami źle się z tym czuję. Bo jeśli kogoś szanuję, to nie powinienem traktować go jak dobrej wróżki, która jest tylko po to, żeby spełniać moje życzenia.

Wiem kim jestem. Choć do końca nie jestem w stanie tego ogarnąć, wiem kim jest On. Ale wiem też, że choć mnie o nic nie prosi, bo niczego ode mnie nie potrzebuje, mogę i Jemu coś podarować. Czas spędzony na czytaniu Bożego słowa. Przyjęcie Jego zaproszenia na niedzielną ucztę. Dobre życie. Hojny datek na rzecz potrzebujących. Wieczór spędzony u kogoś, kto chory i samotny bardzo czekał na moje odwiedziny. Szczere nawrócenie. To dar niewielki, który ledwo widać w moich dłoniach. Ale na pewno Go ucieszy.

Wiem, że On nie jest przekupny i nie ma względu na osoby. Dlatego nawet nie próbuję być w stosunku do Niego wyrachowany. Ale wiem też, że z serca ofiarowany Mu dar kiedyś wróci do mnie wielokroć pomnożony. Zawsze będę Jego dłużnikiem.


Gdzie jest Twój Bóg?
(Syr 36,1.4-5a.10-17; Ps 79; Mk 10,45; Mk 10,32-45)

Wierzę, że Chrystus kiedyś powróci i nastaną nowe, lepsze czasy. Całym sercem ich wyglądam. Ale Pan wydaje się opóźniać. Historia zdaje się toczyć swoim torem, jakby Bóg zapomniał o świecie. Jakby zostawił jego sprawy nam samym i pogodził się z myślą, że jesteśmy niereformowalni. Dlatego ciągle swoją nadzieję muszę konfrontować z niebyt ciekawą rzeczywistością. I ciągle ktoś zadaje mi pytanie: gdzie jest Twój Bóg?

Chciałbym wtedy modlić się jak autor księgi Syracha: „(…) wypełnij proroctwa, dane w Twym imieniu. Daj zapłatę tym, którzy oczekują Ciebie i prorocy Twoi niech się okażą prawdomówni”. Ale nie potrafię modlić się tak pięknie, więc tylko powtarzam: „przyjdź królestwo Twoje”. Czy moja nadzieja nie okaże się płonna?

Dziś Chrystus w Ewangelii zapowiada swoją śmierć. Zanim nastanie Jego królestwo, wydadzą Go arcykapłanom, a oni poganom. „Będą z niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją”. Jestem Jego uczniem. A uczeń nie jest nad Mistrza. Trzeba mi do królestwa przejść podobną drogą…


Nie samym chlebem żyje człowiek
(Pwt 8,2-3.14b-16a; Ps 147B; 1 Kor 10,16-17; J 6,51; J 6,51-58)

Przyszło mi żyć w dobrym świecie i w dobrych czasach. Należę chyba do pierwszego pokolenia Polaków, które nie przeżyło jakiejś wojny czy powstania. Doczekałem pełnych sklepowych półek. Jest dobrze. Tylko kiedy staję przed supermarketem, mam opory, by wejść do środka. Bo wydaje mi się, że stoję przed świątynią pogańskiego bożka. Bożka konsumpcji.

Syty nie potrzebuje Boga. Jest samowystarczalny. Wszystko zawdzięcza swojej zaradności. Może najwyżej zazdrościć, że inni mają więcej. Ale nie dziękuje Bogu, bo przecież nie jest mu On do niczego potrzebny. Nie da mu zestawu kina domowego, nowego samochodu czy zagranicznej wycieczki. A chleb powszedni stał się dla sytego dobrem tak pospolitym, że nawet niewartym modlitwy.

To głodny docenia wartość chleba. Wędrowiec - spokój własnego domu. Niepewny jutra - skromne oszczędności, które udało mu się zgromadzić. Doświadczany przez Boga - wartość Jego błogosławieństwa. I jego słowa, które pozwalają wśród przeciwności losu odnaleźć ścieżkę ku ziemi obiecanej.

Choć syty, nie gardzę zaproszeniem Jezusa na Jego ucztę. Wiem, że spożywanie Jego Ciała pozwala mi jednoczyć się z Wszechmogącym. On daje mi życie wieczne. I wskrzesi mnie w dniu ostatecznym.


Czekam na życie
(Syr 44,1.9-13; Ps 149; J 75,76; Mk 11,11-25)

Co po mnie zostanie? Chyba nic. Nie należę do sławnych mężów. Nikt nie będzie się o mnie uczył na lekcjach historii, ani opiewał na lekcjach literatury moich cnót. Potomkowie nie będą głosić mojej chwały, a moje czyny, choć dobre, pójdą w zapomnienie. Najwyżej „zostanie kamień z napisem: tu leży taki i taki”. Ale i ten któregoś dnia wyrzucą, by w moim grobie pochować kogoś innego. Taki już los człowieka. Przemija. I wielka władza, sława, pieniądze tego nie zmienią.

Izraelici pocieszali się, że cząstka ich samych zostaje w ich potomkach. Że żyją dzięki ich pamięci i wychwalaniu ich cnót. Na szczęście jestem w lepszej sytuacji. Wobec nieuchronnego przemijania mam obietnicę znacznie lepszą. Zmartwychwstanę. Będę żył w nowym, lepszym świecie. Świecie odnowionym w dniu przyjścia Jezusa. W świecie, w którym nie będzie śmierci, bólu, trudu, niesprawiedliwości i rozstania.


Modlitwa źródłem mądrości
(Syr 51,12-20; Ps 19; Hbr4,12; Mk 11,27-33)

Zawsze się zastanawiałem, dlaczego mądrość niekoniecznie idzie w parze z inteligencją czy wykształceniem. Dlaczego przeczytanie całej masy książek i obracanie się w środowisku światowych ludzi nie zawsze do niej prowadzi. Czego brakuje tym światłym i oczytanym, by ludzie zobaczyli w nich mędrców. Dziś, czytając mądrości Syracha, już wiem. Modlitwy.

Znam ludzi oczytanych, mających rozległą wiedzę, a przy tym prawdziwie mądrych. Tą mądrością, jakiej nie daje wiedza. Mądrością życia. Zawsze są to także ludzie modlitwy. Ludzie, którzy wśród zgiełku świata potrafią klęknąć i zatopić się w Bogu. Bo tylko On jest Mądrością. I daje mądrość.

Razem z Syrachem chcę mojej mądrości szukać na modlitwie. Ale chcę też razem z nim wprowadzać ją w czyn. W każdej sytuacji, przed jaką mnie życie postawi. Tak najlepiej oddam cześć Bogu, dawcy mądrości.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Kwiecień 2018
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
Pobieranie...