33 tydzień zwykły A (2005)

Przeczytaj i rozważ

Reklama


Dajcie mi z owoców moich rąk (Prz 31, 10-13.19-20.30-31; Ps 128; 1Tes 5, 1-6; J 15, 4.5b; Mt 25, 14-30)

Która kobieta zasługuje na uznanie? Można usłyszeć bardzo różne, odległe niekiedy od siebie odpowiedzi: „matka w wielodzietnej rodzinie”; „ta, która zrobiła karierę”; „ta, która umiała pogodzić i pracę, i wychowanie dzieci”; „zdobywczyni nagród”; „posłuszna mężowi”… Co więcej (przyznajmy!), bardzo rzadko są to odpowiedzi udzielane przez same kobiety – najczęściej odzwierciedlają po prostu pobożne życzenia małych społeczności, w których żyjemy.

Pismo święte mówi dziś wyraźnie: „na uznanie zasługuje kobieta, co się boi Pana”. A ta bogobojność nie jest równoznaczna ani z posiadaniem dzieci, ani z ich brakiem. Nie można jej utożsamiać z sukcesem zawodowym ani z udanym małżeństwem. Z życiem zakonnym, rodzinnym albo życiem samemu.
Każda kobieta może, jeśli chce, być „dzielną niewiastą”. To, nieco archaicznie brzmiące dziś stwierdzenie oznacza bowiem osobisty, wolny wybór życia z Bogiem. Powyższa teza nie jest dzisiaj wcale oczywista.

Kobieta myśli (wbrew pozorom). Kobieta wybiera. KAŻDA kobieta. I jej wielkość – w biblijnym, dodajmy, chrześcijańskim ujęciu – polega właśnie na tym: że wybierze życie z Bogiem. I to owoce tego życia mamy oceniać.


Chrześcijaństwo w dobrym stanie tanio sprzedam (1Mch 1, 10-15.41-43.54-57.62-64; Ps 119; J 8, 12b; Łk 18, 35-43)

Skąd my to znamy? Postępowanie Izraelitów, którzy chcieli zawrzeć przymierze z narodami, które mieszkają wśród nich jest pełne politycznej poprawności. Bo słuszne są zgoda, pokój, tolerancja dla innych przekonań. Słuszne, chyba że… Chyba że oznaczają rezygnację z własnej tożsamości.

Niestety – łatwo jest rezygnować z czegoś, czego się nie ceni. Jeszcze łatwiej – rezygnować z czegoś, czego w ogóle się nie zna. Przyznajmy – mamy jakieś bliżej nieokreślone pojęcie o czymś tam w nauczaniu Kościoła, świta nam kilka nazwisk w jego historii, tłucze się po głowie trochę mglistych haseł. Czasami, nawet w dobrej wierze, powtarzamy ogólniki, nie docierając do głębi.

Czym jest chrześcijaństwo, wiara w Boga Trójjedynego, szukanie w życiu jego woli, służba? To przecież nie jest garść frazesów, okraszonych tzw. polską tradycją (te wszystkie milusie święcenia jajek i opłatki). Pytanie o to, jak postępować, zasadza się zawsze na świadomości tego, kim jestem. Każda postawa zakłada związanie wiedzy, uczuć i postępowania. Pracę intelektu, mój sposób przeżywania, sposób działania spaja wola. Mówiąc wprost, bez ogródek: muszę chcieć.


Wierność w drobiazgach (2Mch 6, 18-31; Ps 3; J4,10b; Łk 19, 1-10)

Oto historia, jakich wiele w tych niespokojnych czasach. By udowodnić wierność pogańskiemu królowi, Izraelici musieli publicznie zjeść mięso pochodzące z pogańskich ofiar, czego zabraniała ich religia. Spotkało to także bogobojnego starca, Eleazara. Lecz ludzie, z którymi łączyły go szacunek i dawna zażyłość, zaproponowali, by oszukał króla – by zamiast zakazanego, „zjadł przyniesione przez nich i przygotowane mięso, które wolno mu jeść”. Przyjaciele Eleazara zaoferowali mu znakomity kompromis: „Jesteś tylko człowiekiem, najważniejsze to przetrwać. My wiemy i ty wiesz, że się nie ugiąłeś. To tylko pozorna przegrana – żyjesz i tylko to się liczy”. Starzec jednak nie zgodził się. Zabito go.

Nie zawsze bowiem to, co innym wydaje się dobre dla nas – jest takie rzeczywiście.

Historia Eleazara to nie jest melodramat. To nie jest sentymentalny filmik, gdzie jeden szlachetny walczy przeciw przeważającym siłom wroga. Starzec odrzucił pozory przyzwoitości, nie-zawadzanie-nikomu, urodę „radzenia sobie” w życiu (śmierć pod biczami nie jest fotogeniczna).

A przecież dla Boga nie jest ważne jakieś mięso! Tak samo jak nie może być dla Niego ważne moje łóżko, słuchanie nudnych kazań czy to, co sobie po cichu o pewnych rzeczach myślę. W końcu ślub to tylko papierek, znakomicie modlę się w górach i mam prawo do własnych poglądów!

Co jednak zrobić wtedy, gdy ten drobiazg właśnie sprawia, że – choć może zachowuję pozory – nie jestem wierna Bogu?


Po pierwsze:…? (2 Mch 7,1.20-31; Ps 17; J 15,16; Łk 19,11-28; rozważanie do czytań ze wspomnienia poświęcenia bazylik Apostołów Piotra i Pawła Rz 6, 12–18; Ps 124; Mt 24, 42a.44; Łk 12, 39–48)

Czytany dzisiaj fragment Dziejów Apostolskich opowiada epizod z życia św. Pawła, który – już uwięziony – podążał do Rzymu, gdzie pozwolono mu „mieszkać prywatnie razem z żołnierzem, który go pilnował. Przez całe dwa lata pozostał w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie zupełnie swobodnie, bez przeszkód”. Ta historia pełna jest swoistej pogody ducha, tchnie jakimś dziwnym pokojem. Jest w niej radość z tego, co się ma – wśród codziennych trudności: radość z podróży, ze sprzyjającej pogody, ze spotkań z ludźmi.

Błogosławione przekonanie, że to, co mamy – wystarczy. Że jest warte naszego zaangażowania. Że możliwe jest zachowanie wewnętrznego pokoju w tym, co nam się przydarza, w czym uczestniczymy na co dzień.

Co spajało życie apostoła? Co było źródłem harmonii, przejrzystości jego życia i działania? Jakkolwiek zabrzmi to katechizmowo – było to podporządkowanie życia Dobrej Nowinie, ewangeliczne „szukajcie wpierw Królestwa Bożego, a wszystko inne będzie wam przydane”. I zanim wzruszę ramionami na nieżyciowość takiej postawy, pomyślę, że w życiu Pawła ta zasada się sprawdziła...


Matatiasz, indiański wojownik (1 Mch 2,15-29; Ps 50; Ps 95,8ab; Łk 19,41-44)

Kapitalna sytuacja – jak indiańskie zasadzki, kiedy banda białych, podnieconych łatwą zdobyczą, zapędza się w pościgu w jakiś wąwóz, wpadając w zasadzkę dokładnie tak, jak życzyli sobie tego uciekający. Oto Matatiasz zawołał donośnym głosem: „Jeżeli nawet wszystkie narody, które mieszkają w państwie podległym królewskiej władzy, na znak posłuszeństwa swemu królowi odstąpiły od kultu swych ojców i zgodziły się na jego nakazy, to jednak ja, moi synowie i moi krewni będziemy postępowali zgodnie z przymierzem, które zawarli nasi ojcowie”. A przecież kiedy wysłannicy pogańskiego króla przystąpili do głowy rodu, wzywając go, by dał przykład swoim ludziom – niekoniecznie o to im chodziło.

Stworzyli przecież idealną sytuację – mile połechtali próżność Matatiasza („Ty jesteś zwierzchnikiem, sławnym i wielkim w tym mieście”), odwołali się do jego rozsądku („wykonaj to, co jest polecone w królewskim dekrecie, tak jak to uczyniły już wszystkie narody, a nawet mieszkańcy Judy i ci, którzy pozostali w Jerozolimie”), obiecali pomyślność jego rodzinie i błyskawiczne korzyści („Za to ty i synowie twoi będziecie należeli do królewskich przyjaciół, ty i synowie twoi będziecie zaszczytnie obdarzeni srebrem, złotem i innymi darami”). Ba – pozwolili mu nawet przemówić do zgromadzonych, zapomnieć na moment, że jest tylko poddanym okupanta, kimś bez znaczenia.

Chciałabym zaczytać się w historii Matatiasza, tak jak w dzieciństwie zaczytywałam się w indiańskich przygodach. Chciałabym umieć wykorzystać to, co we mnie uderza. Choćby świadomość, że wielu ludzi żyje inaczej i dobrze sobie radzą. Czy poczucie bezradności, bo nie warto rzucać się z motyką na słońce. Albo przekonanie, że dobro nie jest porywające, zresztą nie noszę go w sercu zbyt wiele.

Wszystko to mnie przygniata, szepce: „Daj przykład, pociągnij za sobą innych”.


Nowy Dzień (1 Mch 4,36-37.52-59; Ps: 1 Krn 29,10-11abc.11d-12; J 10,27; Łk 19,45-48)

Ha! Kiedy odnieśli zwycięstwo – zabrali się do roboty. Kiedy Machabeusze pokonali pogan, odbudowali zbezczeszczoną świątynię, rozpoczęli świętowanie – wstali wcześnie rano i złożyli ofiarę. Lud „aż pod niebo wysławiał Tego, który im zesłał takie szczęście”. Postanowili, że uroczystość poświecenia ołtarza będą obchodzili co roku.

Trzeba bowiem wiedzieć o co się walczyło, co oznacza zwycięstwo. Nie, pisząc to, nie myślę wcale o wyborach. Myślę o tych wszystkich sytuacjach, kiedy coś mi się udało. O tych zwłaszcza, kiedy wiele trudu kosztowało osiągnięcie celu... I co? I jakoś z czasem przestałam pamiętać, o co chodziło w tym wszystkim, na czym mi zależało, co było najważniejsze.

Nie należę do tych, którzy twierdzą, że wojny i kataklizmy są potrzebne, by oddzielić ziarno od plew. Ale wiem, jak to jest, kiedy na czymś zależy nam tak bardzo, że zaciskamy zęby i idziemy naprzód. Nie zważając na konieczność wyrzeczeń i pozorną nieopłacalność działań, to, że nie przynoszą one natychmiastowych efektów.

Człowiek to nielogicznie skonstruowane stworzenie – bo przecież co dzień przydałaby mi się krzyna tamtego zapału. Po to właśnie, by wstać wczesnym rankiem (no, potraktujmy to wyrażenie metaforycznie, jako gotowość do pracy) – i nie marnować owoców zwycięstwa. Nawet jeśli są to małe zwycięstwa – moje własne.


Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku… (1 Mch 6,1-13; Ps 9; 2 Tm 1,10b; Łk 20,27-40)

…„padł na łoże i ze smutku się rozchorował, bo nie tak się stało, jak sobie życzył” – doskonały opis i chyba kogoś mi przypomina. Żeby nie wytykać palcem, napiszmy – przypomina mi człowieka zachowującego się jak rozkapryszone dziecko. Oto wielki król, Epifanes, zapragnął panować nad światem. Podbił okoliczne ludy, śmiercią karał tych, którzy nie myśleli jak on. Zwłaszcza Izraelitów, którzy śmieli wyznawać Jednego Boga i nie chcieli kłaniać się królowi. Epifanes rabował i niszczył. A kiedy jego wojska ponosiły klęskę za klęską, przypomniał sobie całe zło, którego dopuścił się w Jerozolimie: „Zabrałem bowiem wszystkie srebrne i złote naczynia, które tam się znajdowały, i bez przyczyny wydałem rozkaz, aby wytępić wszystkich mieszkańców ziemi judzkiej. Wiem, że dlatego właśnie spotkało mnie to nieszczęście, i oto od wielkiego smutku ginę na obcej ziemi”.

Owszem, wiem, ostatnie zdania moralizują nieco, dowodząc, że nawet grzech, nawet grzech króla, zostaje ukarany. A jednak miło jest wiedzieć, że dobro i prawda zwyciężają, a zło ponosi klęskę. I może nawet taka choroba z rozczarowania (kiedy wszystkie drobne gierki i misterne kompromisy nie przyniosły spodziewanych korzyści) niekiedy się człowiekowi przydaje. Napiszmy tak ogólnie: „przydaje się człowiekowi”, nie – „mnie”…
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Styczeń 2018
N P W Ś C P S
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

Reklama

Pobieranie...

Reklama