21. tydzień zwykły

Przeczytaj i rozważ

Reklama


Piorunująca opowieść (Joz 24,1-2a.15-17.18b; Ps 34; Ef 5,21-32; J 6,63b68b; J 6,54.60-69)

Jedno króciutkie pytanie: komu chcę służyć? Jozue zgromadził cały lud w Sychem. Nazwa ta oznacza po hebrajsku: plecy. Zapytał: wybieracie Pana, który wyprowadził nas z Egiptu, czy odwracacie się od niego plecami? „Rozstrzygnijcie dziś, komu służyć chcecie, czy bóstwom, którym służyli wasi przodkowie po drugiej stronie Rzeki, czy też bóstwom Amorytów, w których kraju zamieszkaliście. Ja sam i mój dom służyć chcemy Panu”. Mam wybór. Pan Bóg nie wejdzie do mojego życia z butami.

– Wybierając Jezusa wiesz, że On wyprzedza Cię na każdym kroku. Wszystko przygotowuje. Nie musisz się o nic troszczyć, a jedynie szukać, Jego woli. Wiesz, jak się żyje z takim nastawieniem, to niesamowicie uspokaja – dwa dni temu tłumaczyła mi siostra Gertruda z młodziutkiego zgromadzenia Służebnic Bożego Miłosierdzia. Zapytałem, jak mniszki przeżyły ostatnią srogą zimę. Oczekiwałem jakiejś w miarę racjonalnej odpowiedzi. A siostra z błyskiem w oku opowiadała: – Modliłyśmy się, by było, czym palić w piecu. Oddałyśmy to Jezusowi. I wtedy piorun huknął w pobliski ogromny jesion. Uderzenie było potężne. Drzewo uratowało sąsiadów przed śmiercią, ale i tak spaliło im całą elektronikę. Jesion grzał nas całą zimę. Oo, i jeszcze zostało – siostra pokazała mi taczkę z ogromną belą drewna.


Czekamy i czekamy (2 Tes 1,1-5.11b-12; Ps 96; J 10,27; Mt 23,1.13-22 (z dnia) lub 1 J 4,7-16; Ps 63; Mt 23,9a.10b; Mt 23,8-12)

Chlubimy się wami z powodu waszej cierpliwości

Na początku było słowo. W 1935 roku Faustyna Kowalska ujrzała Jezusa, który zażądał: „Pragnę aby zgromadzenie takie było”. Zakonnica szczegółowo opisała charyzmat przyszłego zakonu (wypraszanie Miłosierdzia Bożego dla świata), ubiór mniszek (czerwone welony i płaszcze, białe habity), a nawet proroczo przewidziała jak będzie wyglądał ich dom (ruina bez okien). Napisała też regułę. Pisała o trzech odcieniach zgromadzenia: czynnym, klauzurowym i grupie świeckiej. Umierała w przekonaniu, że nie zrealizowała Bożego planu. Jej spowiednik ks. Michał Sopoćko założył Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego. Siostry zamieszkały w Myśliborzu.

Kilkadziesiąt lat po śmierci Faustyny kilka kobiet (nie wiedząc kompletnie o sobie) zaczęło szukać opisanego w „Dzienniczku” zakonu klauzurowego. Nigdzie go nie znalazły, trafiły więc do Myśliborza – zakonu czynnego. – Przychodziłyśmy z zastrzeżeniem, że chcemy za klauzurę. Przyjęto nas, choć zazwyczaj nie przyjmuje się sióstr przychodzących z zastrzeżeniem – śmieje się siostra Gertruda Kamieńska – Powiedziałyśmy sobie: będziemy cierpliwie czekać. Nawet do końca życia. A nuż Bogu potrzebna jest tylko nasza modlitwa i pragnienia? A może zgromadzenie powstanie po naszej śmierci? A tu Pan Jezus zrobił nam kawał: założył je przez nasze ręce.

Zaczęło się od cudu. Kierownicy duchowi sióstr: jezuita, redemptorysta, palotyn i dwóch księży diecezjalnych (często nie znając się nawzajem) tego samego dnia i o tej samej godzinie niezależnie od siebie powiedziało każdej z zakonnic: może siostra zdecydować się na życie za kratami. I tak pięć lat temu urodziło się opisane w „Dzienniczku” zgromadzenie klauzurowe. Cierpliwość mniszek wydała wielkie owoce.


Uwaga! Gimnazjaliści (Jr 1,17-19; Ps 71; Mt5,10; Mk 6,17-29 lub 2 Tes 2,1-3a.14-17; Ps 96; Hbr 4,12; Mt 23,23-26 (z dnia))

Za chwilkę mamy z Adamem powiedzieć świadectwo dla uczniów gimnazjum. Teoretycznie przygotowują się do bierzmowania. Praktycznie czekają na mecz Ligi Mistrzów, który rusza tuż po nabożeństwie, na które ich spędzono. Bezradne katechetki biegają miedzy ławkami i chcą ratować sytuację. Powietrze aż gęste od ironii, śmiechów, kpin. A wszystko dzieje się w kościele. Nawet ci, którzy przyszli słuchać, nie przebiją się.

I co ja mam tym ludziom powiedzieć? Najchętniej zwiałbym stąd jak najdalej. I wtedy przypominam sobie słowa: Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi.

To kluczowe dla mnie zdanie. „Nie lękaj się ich, abym Cię nie napełnił lękiem”. Jak wiele zależy ode mnie! Jeśli otworzę moje serce na lęk, przegrałem. Bóg jednak podpowiada: otwórz je na moją obecność. Ona wypełni je szczelnie i wnet zobaczysz, że jesteś jak twierdza.

Chodzi o jedną, krótką decyzję: wchodzę w lęk czy w relację z Bogiem. Zawierzenie jest jak skok w ciemność.

Zaczynamy. Adam zaczyna opowiadać o spotkaniu żywego Boga. I robi się cicho jak makiem zasiał. I tak jest do końca spotkania.


Wilki (2 Tes 3,6-10.16-18; Ps 128; 1 J 2,5; Mt 23,27-32)

Gdy kiedyś nasz kierownik duchowy powiedział, że jedna osoba, która jest „innego ducha”, buntuje się, jest zamknieta na cztery spusty na Boga może zatrzymać modlitwę całej sporej wspólnoty, nie wierzyłem. Więcej, spowiednik powiedział: przecież i szatan będzie wam przysyłał swoich apostołów. Nie dowierzałem. Aż doświadczyłem tego na własnej skórze.

Przychodzili nie wiadomo skąd. Ich obecność wprowadzała w małej, słabej wspólnocie ogromny niepokój. Niektórzy ostentacyjnie nie klękali przed Najświętszym Sakramentem, inni nie chcieli odmawiać różańca.

Po kilku latach widzę, że ta maryjna modlitwa to najlepszy papierek lakmusowy – pokazuje bardzo często wnętrze osoby.

Grzegorz, przyjaciel ze wspólnoty opowiada: Ostatnio coraz częściej w czasie odmawiania różańca przychodzi mi na myśl taki obraz: stoję za płotem, który utworzony jest z różańcowych paciorków. Za nim szaleją wilki, skaczą wysoko, by mnie śmiertelnie ugryźć, ale nie mogą przekroczyć granicy różańca. Boją się go jak ognia. Nie na darmo Kościół wschodni nazywa Maryję „obroną od wilków niewidzialnych”.

Niektóre z tych dziwnych gości odpadły same. Z innymi musiał porozmawiać kapłan. Już nie przychodzą.

Apostoł piszący: „Nakazujemy wam, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście stronili od każdego brata, który postępuje wbrew porządkowi, a nie według tradycji, którą przejęliście od nas”, wiedział co mówi .

Odrobina zakwasu zakwasza całe ciasto.


Czemu oni tak skaczą? (1 Kor 1,1-9; Ps 145; Mt 24,42a.44; Mt 24,42-51)

Rabbi Mosze Chaim, powiedział: Słyszałem to od mojego dziadka, że pewien skrzypek grał kiedyś tak słodko, że wszyscy, którzy go słuchali, zaczęli tańczyć, a ktokolwiek znalazł się w zasięgu tej muzyki, wstępował w taneczny krąg. Drogą szedł głuchy, który nic nie słyszał, więc gdy na nich spojrzał, pomyślał, że to jacyś szaleńcy, którzy skaczą bez ładu i składu...

– A co tam robicie w czasie tych waszych wspólnotowych spotkań? – zapytano mnie na rodzinnym spotkaniu (uwielbiam je!). – Gracie na gitarach?

– Tak, czasem gramy.

– Buahahaha

– I odmawiacie Zdrowaśki?

– Tak, odmawiamy Zdrowaśki.

– Ha, ha, ha

Z Kościołem jest tak, jak z witrażem. Na zewnątrz widać jedynie brudne, zakurzone, szare szyby, dopiero po wejściu do środka zachwyca gra pastelowych świateł.

To nie żadna tania propaganda. Jak tu opisać nieopisywalną rzeczywistość? Przecież “nie w słowie, lecz w mocy przejawia się królestwo Boże”.


Głupstwo puka w okno (1 Kor 1,17-25; Ps 33; Łk 21,36; Mt 25,1-13 (z dnia) lub Pnp 8,6-7; Ps 148; J 14,23; Łk 10,38-42)

Matka Teresa pomagała na sali umierającym, sprzątała, owijała cuchnące rany. Ujrzał to jeden turysta i mówi: ja nie pracowałbym tu nawet gdybym dostał 1000 dolarów. A ona na to: a ja nie pracowałabym nawet za 1000 tys. dolarów! Ja pracuję dla Pana Jezusa, a On powiedział: cokolwiek uczyniliście jednemu z najmniejszych... Ja jestem najmniejszy.

Głupota...

Czytam Biblię: Jonasz ucieka na statek, rozdarty Mojżesz Abraham, Jeremiasz krzyczący „Niech będzie przeklęty dzień w którym się urodziłem, dzień w którym poczęła mnie matka..” – opowiada ksiądz-aktor Kazimierz Orzechowski – I wyobraź sobie, gdyby jakiś ksiądz tak dzisiaj powiedział. Przecież ludzie od razu krzyknęliby: Co za zgorszenie! Chory człowiek! Do psychiatry! A on się zmagał...
Głupota...

Betlejem. Stajnia. Pasterze – najniższa klasa społeczna. Talmud pisze nawet, że nie mogli łożyć na świątynię w Jerozolimie. Nie byli godni.

Maryja – Jej imię jej po aramejsku znaczy tyle co „kropelka”. Golgota – wysypisko śmieci poza miastem. Dwanaście koszów ułomków.
Głupota...

Jezus biorący na ręce rozbrykane dzieci i pouczający rodziców: jeśli się nie staniecie, jak one, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Zaraz, zaraz. Przecież od przedszkola uczono mnie, że mam być taki, jak rodzice. Nie odwrotnie
Głupota.

Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan.

– Głupstwo w oczach świata puka w moje okno – śpiewa Tomek Budzyński. Ma rację.


Zimny pot (1 Kor 1,26-31; Ps 33; Ef 1,17-18; Mt 25,14-30)

Wyobraź sobie, że jesteś księdzem. Do drewnianych kratek konfesjonału podchodzi niepewnie młoda zakonnica. Średniego wzrostu, ruda, piegowata. Nie znasz jej, jest tu nowa. To jej pierwsza spowiedź w wileńskim klasztorze. Klęka i drżącym, łamiącym się głosem szepce: „Znam księdza od dawna. Pokazał mi księdza dwukrotnie sam Pan Jezus”. Wyczuwasz jej prosty wiejski akcent. Jest wyraźnie zakłopotana. „Jezus powiedział mi o Księdzu: „Oto wierny sługa mój, on ci dopomoże spełnić wolę moją tu na ziemi” i zapewnił mnie, że to ksiądz właśnie ma ogłosić światu o miłosierdziu Bożym”. Nastaje kłopotliwa cisza. Co robisz???

W takiej właśnie sytuacji znalazł się w 1933 roku ks. Michał Sopoćko. Zakłuło go serce, a zimny pot oblał plecy. Przeraził się, chciał nawet zrezygnować z funkcji spowiednika Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Wątpliwości rozsadzały jego głowę, zdrowy rozsądek dyktował surowe reguły. Czy wiedział, że niektórzy spowiednicy wyśmiali wizję Faustyny? Czy słyszał agresywne kpiny podejrzliwych sióstr, które widząc ją szydziły: „Ty wariatko, histeryczko”?

Dlaczego spotkało to właśnie jego? Miał 45 lat, sporo widział. Zdawał sobie sprawę, że zaufanie słowom prostej siostry drugiego chóru byłoby szaleństwem. Mimo to cichym, pełnym ciepła głosem szepnął: „Siostro, konieczna jest konsultacja u lekarza psychiatry. Ale proszę się nie zniechęcać i wszystkie swe wizje opisywać szczegółowo”. Tak powstał „Dzienniczek”, jedna z najbardziej rozchwytywanych lektur duchowych na świecie. Napisała go prosta, uboga dziewczyna, która z ledwością ukończyła trzy klasy szkolne. Nie rozumiejąc, dlaczego przez tak słabą osobę Bóg chce objawić prawdę o niezmierzonych głębiach Swej miłości usłyszała: „Córko Moja, właśnie przez taką nędzę chcę okazać moc miłosierdzia Swego”.

Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć...
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Styczeń 2018
N P W Ś C P S
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

Reklama

Pobieranie...

Reklama