6. tydzień zwykły

Przeczytaj i rozważ

Reklama


Dwa w jednym (Jr 17,5-8; Ps 1; 1 Kor 15,12.16-20; Łk 6,23ab; Łk 6,17.20-26)

Zastanawia mnie jeden szczegół dzisiejszej ewangelii. Jezus podniósł wzrok na swych uczniów, spojrzał im w oczy i powiedział: „Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże” a później dodał „Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą”.

Brzmi to tak, jakby mówił do serc tych samych ludzi.

To we mnie jest i ubogi, i bogacz.

Wszystko wokół kusi, bym wybierał to, co oferuje świat: bogactwo jest błogosławieństwem, ubóstwo przekleństwem. Jezus mówi odwrotnie: ubóstwo jest skarbem, bogactwo zagrożeniem.

Kto we mnie wygra? Biedak, do którego należy całe królestwo nieba, czy trzymający kurczowo swe skarby, charyzmaty, zdolności, węszący wszędzie zasadzkę bogacz?


Bratobójca (Rdz 4,1-15.25; Ps 50; Hbr 4,12; Mk 8,11-13)

Ewa poczęła i urodziła Kaina, i rzekła: Otrzymałam mężczyznę od Pana.
A potem urodziła jeszcze Abla, jego brata.


Kain był pierworodny. Obdarzony szczególnym błogosławieństwem, miłością, troskliwością. Przypomina innego starszego brata: Ezawa. Również urodził się jako pierwszy. „Stał się zręcznym myśliwym, żyjącym w polu. Jakub zaś był człowiekiem spokojnym, mieszkającym w namiocie. Izaak miłował Ezawa, bo ten przyrządzał mu ulubione potrawy z upolowanej zwierzyny” (Rdz 25).

Izaak kochał Ezawa. To zdanie wiele nam mówi… Jak musiał czuć się ukryty w namiocie Jakub?

I trzecia historia: „Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze daj mi część majątku…” Znamy dalszy ciąg?

Pierworodni obdarzeni są szczególną łaską, ale nie potrafią w pełni skorzystać z jej owoców. Może dlatego, że otrzymali ją za darmo, nie musieli jej wykradać, walczyć, prosić o nią z upokorzeniem. Kain, Ezaw, starszy brat syna marnotrawnego...

Królestwo Boże jest na wyciągnięcie ręki, ale my – starsi bracia zapominamy o tym. W nasze życie wkrada się demon podejrzliwości, porównywania się, zemsty. Zamiast patrzeć w twarz Boga zerkamy ukradkiem na młodszych braci. W naszych sercach czai się zazdrość. Od tragedii dzieli nas tylko krok.


Odrobina kwasu (Rdz 6,5-8;7,1-5.10; Ps 29; Dz 16,14b; Mk 8,14-21)

Kiedyś kierownik duchowy naszej wspólnoty przekonywał, że nawet jedna osoba innego ducha, zamknięta na Boga może realnie zablokować modlitwę całej sporej grupy. Nie wierzyłem. Aż przekonałem się na własnej skórze, że jesteśmy jak naczynia połączone. Jeden ironiczny uśmiech w czasie adoracji, ręce ostentacyjnie wsadzone do kieszeni w czasie wielbienia mogą zburzyć kruchą harmonię modlitwy.

Odrobina kwasu, zaledwie kilka kropli może zepsuć cały dzień. Zamiast błogosławić, narzekam, zarażam wszystkich wokół goryczą. Jestem zgorzkniały, nie widzę już sensu najprostszych czynności.

Bóg wiele razy przestrzegał przed tą „odrobinką”: „Nie będziecie składać na ofiarę pokarmową dla Pana nic kwaszonego” (Kpł 2, 11) - nauczał, a opisując w Księdze Powtórzonego Prawa sposób świętowania Paschy wołał „Nie będziesz jadł wraz z nią chleba kwaszonego (…) Nie zobaczy się u ciebie kwasu, w całej twej posiadłości, przez siedem dni” .

Odrobina kwasu niszczy, odrobina błogosławieństwa w rękach Boga zamienia się w całe morze łaski.

Neofici chcą robić dla Boga wielkie rzeczy. Ale czy On tego pragnie? Pan wybierający to, co „małe i głupie i słabe” cieszy się z najdrobniejszych gestów. Odrobina mu wystarcza. – Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chleba? Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiały macie umysł?


Zrujnowany (Iz 52,7-10; Ps96;Łk 4,78; Łk10,1-9)

– Trudno wyobrazić siebie, jaki jestem zagubiony i zdezorientowany – napisał mi kiedyś przyjaciel – Moje życie tak się układa (o może to Ktoś je układa?), że jestem niejako zmuszany do utraty zaufania wobec wszystkiego co ziemskie i ludzkie. Wszystko w moim życiu zawiodło - moja pracowitość, upór i determinacja. Moja odpowiedzialność, dobroć i wierność ideałom. Zawiedli ludzie i idee. Zawiodło wszystko, w co wierzyłem i w co byłem zapatrzony. Zawiodłem ja sam. Został mi jeszcze do sprawdzenia Bóg. Jeśli On zawiedzie to się wieszam.

Gdy pisał te słowa kilka lat temu był prawdziwą wewnętrzną ruiną. A jednak jak wariat chwycił się Jezusowego płaszcza i wołał: Ulituj się nade mną!. Mimo, że widział swe zrujnowane życie zaczął śpiewać psalm.

Dziś Pan Bóg wyprowadził go z tych ciemności. Na moich oczach spełniło się dzisiejsze czytanie: Zabrzmijcie radosnym śpiewaniem, wszystkie ruiny Jeruzalem!

Odbudowana ruina zaczyna tętnić życiem. Doskonale wie, komu zawdzięcza ocalenie.


Łuk na niebie (Rdz 9,1-13; Ps 102; J 6,63b.68; Mk 8,27-33)

Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią

Birkenau. Gdy Benedykt XVI zadawał najtrudniejsze pytanie świata, o obecność Boga w tej dolinie śmierci, gdy dramatycznie wołał: „Przebudź się, nie zapominaj o człowieku, którego stworzyłeś” na niebie pojawiła się tęcza...

– Komentowałem wtedy pobyt w Auschwitz dla Polskiej Telewizji i tę rzecz bardzo wyraźnie dostrzegłem. Oczyma ciała i duszy – wspomina Jan Grosfeld – Poruszyło mnie to, że papież nie żonglował stwierdzeniami: Bóg tu był, nie było... Pokornie pytał. Zmagał się z psalmem. Pytanie z Oświęcimia to krzyk każdego, kto cierpi. To wołanie z głębokości. Tam w psalmie padło takie zdanie: „błogosławieni, którzy ciebie szukają”. Nie ci, którzy znaleźli, którzy mają, posiadają. Którzy szukają: zmagają się, są w drodze.

A tęcza? Z jednej strony myślę, że nie należy przywiązywać zbytniej wagi do zjawisk przyrodniczych. To nie są te czasy. Ale jednak to miało miejsce... To znaczy, że widocznie jesteśmy tak bardzo pozbawieni nadziei, że ta modlitwa w Auschwitz rozbije wszelkie ludzkie oczekiwania na coś dobrego, że Bóg musiał powrócić do tych wczesnych znaków, sprzed naszego dojrzewania. Tak namacalne znaki są nam czasem potrzebne, by nas wesprzeć. A tęcza to biblijny znak przymierza.


Oko w oko (Rdz 11,1-9; Ps 33; J 14,6; Mk 8, 34-9,1)

Znajomy kapłan opowiadał o chłopaku który miał ogromne problemy z nieczystością. Przegrywał walkę za walką, czuł się bezsilny, upokorzony.

Zakonnik poradził mu: usiądź sobie w pokoju i przez kilka minut wpatruj się w ikonę Jezusa. Patrz Mu w oczy. – Dobrze – odpowiedział chłopak, choć pomysł mnicha wydał mu się absurdalny.

Wrócił do domu i położył na biurku Mandylion, ikonę twarzy Jezusa. Codziennie przez kwadrans wpatrywał się w nią w skupieniu.

Ku swemu zaskoczeniu, wyszedł z samogwałtu.

Dziś święto Najświętszego oblicza Jezusa. Spełnia się gorąca prośba Mojżesza: «Spraw, abym ujrzał Twoją chwałę». Wówczas prorok usłyszał stanowczą odpowiedź; «Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu».

Od chwili, gdy Jezus przyszedł na świat, możemy patrzeć w twarz Boga. – Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca – przekonywał Syn Boży. Jego spojrzenie uzdrawia.


O co chodzi w modlitwie? (Hbr 11,1-7; Ps 145; Mk 9,7; Mk 9,2-13)

Siódmego dnia Piotr, Jakub i Jan wspięli się na wysoką górę. Byli oszołomieni. Odzienie ich mistrza stało się lśniąco białe, ujrzeli Eliasza i Mojżesza, osłonił ich obłok, usłyszeli głos z nieba. Nie wiedzieli, jak się zachować, nieśmiało bąkali coś o trzech namiotach…

Opis Przemienienia kończy bardzo ważne zdanie: „I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa”.

Widzieć tylko Jezusa – to sedno kontemplacji, prawdziwy sens przemienienia. Człowiek chłonący jak gąbka wszelkie nadzwyczajności, spragniony cudu, nagle dostrzega sedno: widzi samego Jezusa, umiłowanego Syna Pana Zastępów.

– W modlitwie nie chodzi o modlitwę – przekonywał Abraham Joshua Heschel – W modlitwie chodzi o Boga.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Styczeń 2018
N P W Ś C P S
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

Reklama

Pobieranie...

Reklama