Niedziela Zmartwychwstania i oktawa Wielkiej Nocy

Przeczytaj i rozważ

Reklama


To, co otrzymamy (Dz 10, 34a.37-43; Ps 118; Kol 3,1-4 (1 Kor 5, 6b-8); J 20,1-9 (Łk 24,13-35))

„Znacie sprawę Jezus z Nazaretu...” – mówi Piotr do zgromadzonych, opowiadając im o życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Jak bardzo pasują te słowa do takich jak my: uczestniczących w świętych obrzędach, sprzątających domy, święcących pokarmy, idących w rezurekcyjnych procesjach. To, co się w tych dniach dzieje, to, co dziś wspominamy, nie ma dla nas posmaku nowości – nie pierwszy raz świętujemy Wielkanoc. Najważniejsze już wiemy: On zmartwychwstał i my zmartwychwstaniemy. Doceńmy to – te wszystkie lata, w których byliśmy w polu oddziaływania tej tajemnicy. Nie wsłuchujmy się w potok narzekań, jak to nam spowszedniało, jak to najważniejsza jest święconka, jak to znów nie zdążyliśmy... Bo nawet jeśli to prawda – cóż z tego? On i tak zmartwychwstał!

W ostatnich tygodniach, dniach nasłuchaliśmy się zewsząd, jak to miło z dziećmi malować pisanki, ile smacznych potraw można by zrobić, jak przyozdobić stół, a także jak przygotować się duchowo – co odrzucić, po co sięgnąć, nad czym się zatrzymać. Najczęściej też wchodzimy w święta pełni oczekiwań: chcielibyśmy się z sobą nawzajem w rodzinach czy wśród przyjaciół spotkać jakby na głębszym poziomie, poczuć się blisko, zaspokoić własne i innych potrzeby... Przyznajmy: to wszystko – sprawy ciała i ducha, nasze tęsknoty – to wszystko nas przerasta, nie dajemy rady, nie umiemy dosięgnąć... Jednak nawet jeśli to prawda – cóż z tego? On i tak zmartwychwstał!

Nasze pragnienie zaspokojenia, szczęścia – jest większe niż to, co sami z udziałem innych ludzi moglibyśmy wytworzyć czy przygotować. Tęsknota boli – ale zostanie zaspokojona. Czym jest zmartwychwstanie, którego oczekujemy, niż tym właśnie: pełnią życia, spełnieniem. Tak, wiem, niekiedy pragniemy jedynie świętego spokoju albo tego tylko, żeby nie bolało. Jak tu mówić o pragnieniu szczęścia, jeśli nawet w tych podstawowych rzeczach odczuwamy dotkliwy brak, jeśli tzw. życie nauczyło nas zbyt wiele się nie spodziewać? A jednak oczekiwać powinniśmy wiele, a jednak otrzymamy wszystko – bo On zmartwychwstał!


Ja wybieram (Dz 2,14.22-33; Ps 16; Mt 28,8-15)

Kiedy kobiety, odchodząc od pustego grobu, spotkały Jezusa, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon, On zaś powiedział im: „Nie bójcie się!”. To słowa bardzo charakterystyczne, wiele razy powtarzane... Czy i w nas Jego zmartwychwstanie nie budzi lęku? Jeśli w to wszystko uwierzyć: że Bóg stał się człowiekiem, żył jak jeden z nas, umarł okrutną śmiercią, a potem zmartwychwstał i obiecał nam wieczne życie z Bogiem w niebie – czy to nie budzi w nas lęku? Bo oto wszystko się zmienia, przewraca, zyskuje inną perspektywę.

Bo oto choćby planować możemy nie tylko najbliższą przyszłość, nie tylko kolejne dziesięć lat, nie tylko czas na emeryturze – ale także to, gdzie chcemy być w wieczności. Oczywiście są to plany inne niż „skończę szkołę” czy „wyjadę na Karaiby” – różnica polega na tym chyba, że to, co ograniczone do ziemskości, jest w gruncie rzeczy środkiem do obranego przez nas celu (wymarzonej pracy, odpoczynku, szczęścia), zaś niebo jest naszym celem. Dodajmy: „niebo” w znaczeniu pełnia życia z Bogiem, odnalezione w Nim spełnienie.

Jutro znów zanurzymy się w zwykły rytm dni, obowiązków. To dobrze. Bo cóż jak nie codzienność przybliża nas do celu, który wskazał Jezus? To są środki, którymi dysponujemy: czyny, które możemy podjąć, zobowiązania, które możemy wypełnić, myśli i pragnienia, czyli to wszystko, co składa się na tkankę naszego życia. Łaska wiecznego bycia z Bogiem została nam ofiarowana – a my przez każdy swój czyn potwierdzać mamy wybór tego najważniejszego celu: nieba.


On żyje (Dz 2,36-41; Ps 33; J 20,11-18)

Czytamy dzisiaj, iż tego Jezusa, którego myśmy ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem... I ja przecież postawiłam na Jezusie krzyżyk, przestałam tak naprawdę na Niego liczyć czy czegokolwiek konkretnego się spodziewać... Bliżej nieokreślone „porządne” życie, ileś wypowiadanych mimochodem modlitw, niesprecyzowane „przestrzeganie” – od tego daleko jeszcze do oddawanego Jezusowi hołdu jako Bogu, poddania Mu jako Panu, widzeniu w Nim ostatecznego rozstrzygnięcia własnych rozterek.

Kiedy my czynimy wszystko, by ściągnąć Go w dół, oskarżyć o nasz mrok, obrzucić własnym błotem – Bóg okazuje się większy, prawdziwszy. Wywyższa poniżonych, pokazuje im światło, oczyszcza.

Maria Magdalena stoi dziś przy grobie, płacząc. Jakże przejmujące są te słowa: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie go położono”. Nie wiem, czy i w nas jest to samo wołanie, to samo pragnienie – gdy zgubiliśmy Boga, gdy nie potrafimy Go odnaleźć, gdy nie dostrzegamy Go we własnej ciemności. Wiem tylko, że na przekór naszym grzechom – On nie pozwolił się pokonać, uciszyć, zamknąć. On zmartwychwstał.


Moje Emaus (Dz 3,1-10; Ps 105; Łk 24,13-35)

Co wie o niemożności poruszania się ktoś, kto tak jak ja ma dwie zdrowe nogi i nigdy nie był sparaliżowany, przykuty do łóżka? Tyle co nic. Dlatego opowiedzianą dziś historię łatwiej mi przenieść w krainę symbolicznych znaczeń. Oto idący do świątyni apostołowie napotykają żebrzącego sparaliżowanego. Piotr mówi mu: „Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!”. Podejrzewam, że tak właśnie jest zawsze z wiarą w imię Jezusa – kiedy ktoś wskazuje nam na Niego, dzieli się z nami „tym, co ma” (własnym doświadczeniem Boga żywego, działającego) – my zyskujemy dzięki temu umiejętność poruszania się w wierze.

Świadectwo innych chrześcijan w jakiś sposób nam pomaga, buduje. Niekiedy nie umiemy tego do końca określić: nie są to bowiem rzeczy wymierne jak srebro czy złoto; czasem nie tego się po kimś spodziewamy – jak sparaliżowany oczekiwał od apostołów jałmużny, nie uzdrowienia. Moc chrześcijańskiego świadectwa może więc zaskakiwać, jest jednak jak najbardziej konkretna, widoczna, oddziaływująca. A co może najważniejsze – przez każdego z tych, którzy „wyjaśniają nam Pisma”, spotyka się z nami, dotyka nas sam Jezus.


Cała prawda o zmartwychwstaniu (Dz 3,11-26; Ps 8; Łk 24,35-48)

Piotr, opowiadając Żydom o zmartwychwstaniu, wzywa ich: „Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone, aby nadeszły od Pana dni ochłody”. Oktawa Wielkanocy przypomina także o tym. Czym jest, czym ma być nasze chrześcijańskie życie? Jest świętem, dziękczynieniem za otrzymane przez nas dary – owszem. Równie ważne jest jednak, byśmy wiedzieli, kim jesteśmy, co nam przynależy: nawrócenie i pokuta. Nie chodzi przecież o jakieś cierpiętnictwo, apoteozę umartwiania się, niszczenie nawet najprostszych przyjemności w imię „wyższych” celów. Raczej o głęboką świadomość, że Jezus umarł przez nasz grzech. I że nie da się cieszyć zmartwychwstaniem bez pamiętania o krzyżu, o znoszonym z miłości do nas cierpieniu. Nie ma zmartwychwstania bez śmierci.

Jezus, by przekonać uczniów o tym, że objawiając się po zmartwychwstaniu jest tym samym, którego znali i pokochali, mówi im: „Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem”. Pokazuje im rany. Czy prawdziwość Jego ran nie jest dla nas wezwaniem do nawrócenia? Do jeszcze wyraźniejszego odcięcia się od grzechu, zerwania przyzwyczajeń, które osłabiają naszą więź z Bogiem, przyjęcia obecnych w naszym życiu cierpień z nadzieją, że choć trochę wyrównamy rachunki, okażemy się wierni?

Jezus mówi: „Wy jesteście świadkami tego”. Czego? Zmartwychwstania, tak. Ale także tego, do czego prowadzi ludzkie zło. Oby innym przez nasze świadectwo łatwiej było z nim zerwać.


Bóg jest dobry (Dz 4,1-12; Ps 118; J 21,1-14)

Pojmani apostołowie mówili swoim sędziom: „przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek uzyskał zdrowie”. Te słowa przywodzą mi na pamięć te wszystkie sytuacje, kiedy działanie Boże wydaje się tak bardzo nie po naszej myśli. Oskarżamy o złe działanie Kogoś, kto z założenia, jako Bóg, przekracza nasze możliwości rozumienia, jest Wszechmogący i Miłosierny. Nie chcemy uwierzyć, że Boże prawa, zasady zawarte w dekalogu – działają na naszą korzyść; że Jego łaska towarzyszy nam zawsze, niezależnie od naszych odczuć czy kolei losu; że należy Go wielbić, nie tłumacząc się obowiązkami i brakiem czasu.

Po zmartwychwstaniu Jezus wiele razy objawiał się uczniom. W czytanym dziś opisie zaprosił ich na posiłek, wskazał, gdzie złowić mnóstwo ryb, posilił się z nimi. To wszystko są rzeczy dobre i bardzo proste, powiedzielibyśmy, podstawowe: codzienny chleb, owocna praca, spotkania z kimś nam życzliwym. O co chcemy dziś oskarżyć Boga? Że dał nam swoje Ciało i Krew do jedzenia, ale nie korzystamy z tego? Że udziela nam łaski w sakramentach, ale ją marnujemy? Że chce być obecny w naszej pracy, w naszych domach, w naszym życiu – choć o tym nie pamiętamy?


Idźcie na cały świat! (Dz 4,13-21; Ps 118; Mk 16,9-15)

Oto ci, którzy uwięzili apostołów po uzdrowieniu sparaliżowanego w krużgankach jerozolimskiej świątyni „Widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. A widząc nadto, że stoi z nimi uzdrowiony człowiek, nie znajdowali odpowiedzi” i uwolnili ich. Podobny schemat dotyczy, dotyczyć może i dzisiejszych chrześcijan, każdego z nas.

Pierwszy motyw to ten, że jesteśmy ludźmi jak wszyscy: żyjemy wśród innych, mylimy się, mamy problemy z własnym charakterem, pracą, tak samo przeciekają nam dachy i samochody się psują. Zdziwienie z powodu nieuczoności i prostoty Piotra i Jana nie jest przecież zarzutem wobec uczoności, co raczej zdumieniem niewierzącego wobec wierzącego: „Skąd on to ma? Skąd to wie? Skąd w nim takie głębokie przekonanie, umiejętność świadectwa? Jest przecież taki jak ja, jego życie jest tak podobne do mojego...”. Drugi motyw to rozpoznanie w nas „towarzyszy Jezusa” – tych, którzy chodzą do kościoła, spotykają się z Nim w braciach na różny sposób ubogich. Trzeci motyw – to, co dzieje się przez nasze ręce: pojednanie nie rozłam, pokój nie wojna, otwieranie nie zatrzaskiwanie, nadzieja nie rozpacz.

To dotyczy, dotyczyć może każdego z nas.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

« » Luty 2018
N P W Ś C P S
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 1 2 3

Reklama

Pobieranie...

Reklama