Refleksja na dziś - 4. tydzień Wielkiego Postu

Przeczytaj i rozważ

Reklama


Bez wytchnienia (2 Krn 36,14-16.19-23; Ps 137; Ef 2,4-10; J 3,14-21)

Wszyscy mnożyli nieprawości. Bóg bez wytchnienia wysyłał do nich swoich posłańców. Oni jednak szydzili z Bożych wysłanników – przypomina Księga Kronik.

Myślę o Bogu, który patrzy na ziemię z rozpaczą i bez wytchnienia wysyła posłańców i daje znaki, bo żal mu ludzi. Myślę o Bogu, który w końcu odbiera człowiekowi jego zabezpieczenia i szanse, by dostrzegł, jak bardzo krzywdzi siebie i innych. Myślę o Bogu, który nie pozostawia człowieka samego, ale czeka i podnosi, gdy tylko ten dostrzeże, że zbłądził.

Myślę o Bogu, który ten cykl w historii świata powtarzał wielokrotnie i powtarza nadal, także w moim życiu. Nadal bez wytchnienia mówi, ostrzega, napomina, woła. I nadal niezbyt chętnie Go słucham. Nawet wtedy, gdy nie wszystko idzie dobrze. Dopiero, gdy zbliża się katastrofa…

To Bóg, który angażuje się w moje życie jak najbliższy przyjaciel i który będzie o mnie walczył nawet ze mną samą. Bez wytchnienia.

Im prędzej pozwolę Mu się odnaleźć, tym lepiej.



Abba, powiedz słowo:
Sumienie jest księgą natury. Kto pilnie ją czyta, dozna Bożej pomocy (św. Marek Eremita).


Wysłuchał czy zbył? (Iz 65,17-21; Ps 30; J 4,43-54)

- Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko - poprosił urzędnik królewski, gdy po dniu drogi znalazł Jezusa. - Idź, syn twój żyje – usłyszał w odpowiedzi. To znaczy: wróć do domu, bez pewności, że zostałeś wysłuchany. Wróć do domu wiedząc, że jeśli okaże się to nieprawdą, możesz już nie zdążyć...

Wysłuchał mnie, czy zbył? Urzędnik z Ewangelii musiał w drodze powrotnej powtarzać sobie wielokrotnie to pytanie, skoro zamiast szaleństwa radości na wieść, że syn żyje, zaczął się dopytywać, kiedy to uzdrowienie się dokonało.

Wydaje się, że w zaufaniu czy człowiekowi, czy Bogu nie mieści się niepokój, niepewność, wątpliwości. Tymczasem najczęściej jest tak, jak wtedy. Każdy krok oznacza decyzję: ufam lub nie. I nie zawsze najtrudniejszy jest ten pierwszy.

Zaufanie nie przychodzi w jednej chwili. Potrzebuje doświadczenia, że ten, który mówi, nie jest kłamcą. Czasem wielu doświadczeń.

Bóg o tym wie i nie obraża się, jeśli Go sprawdzam. Cierpliwie każdego dnia przypomina, że jest przy mnie. Tak długo, aż uwierzę.



Abba, powiedz słowo:
Jeśli szukasz uleczenia, troszcz się o swoje sumienie i czyń to, co ci ono nakaże, a będziesz miał z tego pożytek (św. Marek Eremita)



Nie mam człowieka (Ez 47,1-9.12; Ps 46; J 5,1-3a.5-16)

Jeden z nielicznych przypadków, gdy to nie Jezusa proszą o cud, a On sam podchodzi i pyta: czy chcesz być zdrowy? I słyszy odpowiedź po ludzku straszliwą: chcę, ale nie ma nikogo, kto by mi pomógł, choć przecież tak niewiele potrzeba.

Od wielu lat nie znalazł się nikt, kto by dostrzegł ból w moich oczach, wysiłek i rozpacz, gdy znów okazało się, że zbyt późno. Nie znalazł się nikt, kto by spojrzał ponad swoim bólem i cierpieniem. Nikt, kogo by interesowały łzy obcego człowieka.

Dziś też cierpienie oślepia. Ogłuszeni bólem często nie dostrzegamy człowieka obok nas. Skoncentrowani na sobie czujemy się zwolnieni z rozglądania się wokół. To świat powinien skupić uwagę na nas! To nam się należy pomoc, ratunek, za wszelką cenę!

Czasem tą ceną są czyjeś łzy, które ociera dopiero Bóg.



Abba, powiedz słowo:
Niech oko twej duszy nieustannie czuwa nad pychą, żadna pułapka bowiem nie jest bardziej zgubna (św. Jan Klimak).



Anioł odszedł (Iz 7,10-14; Ps 40,7-8a.8b-10.11; Hbr 10,4-10; Łk 1,26-38)

Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa - odpowiedziała Maryja i Anioł odszedł. Wypełnił zadanie, był posłańcem. Matka Boga została sama.

Czasem wydaje się, że Bóg znika wtedy, gdy byłby najbardziej potrzebny. Problem Maryi nie zniknął wraz z wyrażeniem zgody na Bożą wolę, wręcz przeciwnie, po ludzku dopiero się zaczął. Narzeczony zostanie mocno zaskoczony. Jeśli nie uwierzy (a kto by uwierzył??) według prawa może jej grozić nawet ukamieniowanie. A Anioł sobie znika, zamiast pomóc albo choć podsunąć jakieś pomysły! I radź tu sobie człowieku sam!

To odejście jest jednak tylko złudzeniem. Bóg nawet na chwilę nie opuszcza tego, kogo wybrał. Trzeba tylko zaufać, że pojawi się na czas, na przykład by przemówić we śnie do tego, od kogo zależy nasze życie i los Jego dzieła. Zaufać – i robić swoje…



Abba, powiedz słowo:
Jeśli pokora i miłość, prostota i dobroć nie będą towarzyszyły naszej modlitwie, będzie ona raczej pozorem modlitwy, nie mogąc być dla nas pożyteczną (Pseudo-Makary Egipski).



W imieniu Ojca (Wj 32,7-14; Ps 106; J 5,31-47)

Zaświadczył o mnie Jan Chrzciciel. Świadczą o mnie moje dzieła, ale przede wszystkim świadczy Ojciec. O mnie mówią Pisma, o mnie pisał Mojżesz – mówi Jezus. – Dla was jednak to mało!

Dlaczego mimo tylu świadectw nie uwierzyli? Jezus przyszedł w imieniu Ojca, nie swoim. Gdyby przyszedł we własnym imieniu wiedziałby, że trzeba dobrze żyć z ludźmi. A tak? Dziwna była mowa Nauczyciela, który nie miał względu na osobę.

Nam również łatwiej pojąć ludzkie kryteria niż Boże. Doskonale wiemy, że zabezpieczenia są konieczne do życia, że najważniejsze są kontakty i znajomości, bo to dzięki nim osiąga się sukcesy… W kryteriach ludzkich dominuje strach.

My także nie umiemy pojąć decyzji na przekór ludzkim uwarunkowaniom. Ryzykownych, ale płynących wprost z miłości Boga i bliźniego. W najlepszym wypadku budzą podziw, dużo częściej są przedmiotem drwin.

A jednak tylko przyjęcie Bożych kryteriów daje życie…



Abba, powiedz słowo:
Opieczętuj milczeniem uprawy swych trudów, aby ich owoce nie zostały niepostrzeżenie ukradzione przez sławę, kiedy trudy przez język zostaną osłabione. Powściągnij twój język w czynnym ćwiczeniu. Jeśli wytrwasz w milczeniu, za świadków jakości życia miał będziesz mieszkające wraz z tobą trudy, którym można wierzyć (Ewagriusz z Pontu).


Przetestujmy Boga (Mdr 2,1A.12-22; Ps 34; J 7,1-2.10.25-30)

Jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z rąk przeciwników - kombinowali. - Niech zejdzie z krzyża, wtedy mu uwierzymy - powtarzali.

Przetestujmy Boga. Jeśli to Jego dzieło, niech nas przymusi do wiary cudem, któremu nie będziemy mogli się oprzeć. A na razie z całych sił będziemy szukali argumentów i kruczków w Piśmie, które by uzasadniały niewiarę - zdecydowali ludzie 2000 lat temu.

Nie umiem powiedzieć Bogu "nie" i wziąć odpowiedzialności za taką decyzję. Nie umiem, więc trzeba Go zanegować, znaleźć rozsądny powód odejścia. Kruczek w Piśmie Świętym, "uzasadnioną wątpliwość", czyjś błąd lub grzech…

A może nie warto odrzucać? Trzeba tylko przekonać ludzi, by ich życie stało się podobne. Jeśli przestaną wytykać mi popełniane zło, jeśli zaczną żyć jak ja, któż mnie potępi?

Wtedy będę uchodzić za sprawiedliwą i już nikt mi nie zagrozi. Bo przecież ten test ma nie wyjść, nie może wyjść. On jest tylko dla publiczności.



Abba, powiedz słowo:
Zdarza się, że ktoś, dzięki łasce Bożej, przez jakiś czas otrzymał światło i wytchnienie, a następnie, gdy łaska ta została pomniejszona, wpadł w zamęt i szemrał. Nie usiłował też, poprzez modlitwę, powrócić do owej zbawiennej pewności, lecz pozostał zniechęcony. Podobny on jest do biedaka, który otrzymuje jałmużnę z pałacu i oburza się, że nie wszedł do wnętrza, by ucztować z królem (Jan z Karpatos).



Nie wyłamuj się (Jr 11,18-20; Ps 7; J 7,40-53)

- Czy i ty jesteś z Galilei? – usłyszał Nikodem, gdy próbował stanąć w obronie Jezusa. Zakwestionował tezę, że nikt ze zwierzchników w niego nie uwierzył, więc reakcja była natychmiastowa. – Jak chcesz, to sobie sprawdzaj, my wiemy lepiej! A poza tym… Zapomniałeś jak wiele możesz stracić nieostrożnym słowem?

Wtedy Nikodem nie znalazł sposobu, by odpowiedzieć. Być może faktycznie nie chciał ryzykować utraty pozycji. Jeszcze nie. Po męce to on właśnie, wraz z Józefem z Arymatei, poszedł po ciało Jezusa. Wtedy opinia faryzeuszów przestała się liczyć. Zbyt późno?

Można wskazać na brak odwagi, a można zwrócić uwagę na próbę stanięcia po stronie dobra. Jeszcze nieudaną. Jeszcze zabrakło siły, ale jednak nie chciał milczeć. Próbował. I zapewne przegrana z samym sobą nie była łatwa. Najprościej uznać, że nie było szans. Ale można też zmierzyć się z własną słabością, by gdy przyjdzie kolejna okazja powiedzieć: Ja też jestem Jego uczniem.

Nikodem zdążył. A ja?



Abba, powiedz słowo:
Tak jak wróbel uwiązany za nogę, jeśli chce wzlecieć, upada na ziemię, ponieważ zatrzymują go więzy, tak i umysł, który nie osiągnął jeszcze całkowitej kontroli zmysłów, jeśli chce wznieść się ku poznaniu rzeczy niebieskich, spada na ziemię, zatrzymany przez namiętności (św. Maksym Wyznawca).

Czytania mszalne komentuje Joanna Kociszewska


«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

« » Luty 2018
N P W Ś C P S
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 1 2 3

Reklama

Pobieranie...

Reklama