Refleksja na dziś - 5. tydzień Wielkiego Postu (B)

Przeczytaj i rozważ

Reklama


Może to część planu? (Jr 31,31-34; Ps 51; Hbr 5,7-9; J 12,20-33)

Jerozolima została zburzona, kraj spustoszony, a Izraelici uprowadzeni do Babilonu. W tej jakże tragicznej i wydawać by się mogło beznadziejnej sytuacji, Bóg ustami Jeremiasza zapowiada nowe przymierze ze swoim ludem:
Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem. (…) odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał”.
Działalność Jeremiasza i jego nauczanie pomogło narodowi wybranemu przetrwać trudne lata niewoli babilońskiej i po powrocie do kraju odnowić życie religijne.
Jednakże minęło jeszcze sześć wieków, zanim pojawił się Ten, dzięki któremu to Nowe Przymierze miało się zrealizować. Przymierze oparte już nie na Prawie i przykazaniach, ale na miłości. Wyryte już nie na kamiennych tablicach, ale w sercach ludzi. Przypieczętowane już nie krwią baranka, ale krwią Syna Bożego. Przymierze które miało uwolnić ludzi od mocy grzechu i panowania śmierci.
Sześć wieków, sześćset lat...
A może także dzisiaj - i to, co robisz - i to, co mówisz - i to, co się dzieje w Twoim życiu – jest częścią Bożego planu, który się wyjaśni nie za kilka, kilkadziesiąt, ale za kilkaset lat...?



Abba, powiedz słowo
Ci, którzy w czasie modlitwy gromadzą w sobie urazy i smutki, podobni są do czerpiących wodę po to, by wlać ją do dziurawego dzbana. (Ewagriusz z Pontu)


Najpiękniejsze słowa (Dn 13,41-62; Ps 23; J 8,1-11)

Poszłaby za nim aż na koniec świata. I to wcale nie dlatego, że miał takie piękne spojrzenie. Wcale nie dlatego, że Jego uśmiech rozjaśniał najczarniejsze chwile jej życia, wnosząc ze sobą tyle pokoju i radości. Potrafiła godzinami siedzieć obok Niego, wsłuchując się w słowa, które wypowiadał. Nic nie znaczyły pieniądze wydane na zakup olejku, którym namaściła Mu stopy. Nic nie znaczyły kamienie raniące stopy, palące słońce czy zimne noce, skoro tylko mogła iść za Nim. I mogłaby tak iść aż na koniec świata za tę chwilę, kiedy otwarło się dla niej niebo i usłyszała najpiękniejsze słowa jakie kiedykolwiek ktoś do niej wypowiedział: "I ja cię nie potępiam".

"BÓG, OJCIEC MIŁOSIERDZIA, KTÓRY POJEDNAŁ ŚWIAT ZE SOBĄ PRZEZ ŚMIERĆ I ZMARTWYCHWSTANIE SWOJEGO SYNA I ZESŁAŁ NA APOSTOŁÓW DUCHA ŚWIĘTEGO NA ODPUSZCZENIE GRZECHÓW, NIECH CI UDZIELI PRZEBACZENIA I POKOJU PRZEZ POSŁUGĘ KOŚCIOŁA. I JA ODPUSZCZAM TOBIE GRZECHY W IMIĘ OJCA I SYNA I DUCHA ŚWIĘTEGO."

Ile razy słyszeliśmy już w życiu te słowa? Czy potrafimy się jeszcze nimi zachwycić i odczuwać wdzięczność za ten wielki dar jakim jest przebaczenie i odpuszczenie grzechów ? A może już nam to spowszedniało i stało się formalnością...



Abba, powiedz słowo
Niektórzy, nie spełniając przykazań, sądzą, iż wierzą w sposób właściwy. Inni wprawdzie ich przestrzegają, lecz oczekują, że królestwo Boże będzie im dane jak należna zapłata. Jedni i drudzy daleko są od prawdy. (Św. Marek Eremita)


Krótką mamy pamięć (Lb 21,4-9; Ps 102; J 8,21-30 )

I nas wyprowadził kiedyś z niewoli faraona, suchą nogą przeszliśmy Czerwone Morze,
i były przepiórki, była manna, ludzie wyszli z więzień i zapełniły się sklepowe półki.
Ale była także góra Synaj i Tablice Przymierza.
Były słowa: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”
i były przykazania.
Jakże krótką mamy pamięć, jakże szybko zapomnieliśmy o cudach Bożych, które dokonały się na naszych oczach. Ze złota odlaliśmy sobie bożki i cielce i oddajemy im cześć. Sprzeniewierzyliśmy się Bogu i zostaliśmy sami. Włóczymy się po pustyni, błąkając się tam i z powrotem.
- kłótnie, podziały i kłamstwa
- zazdrość i nienawiść
- pornografia w kioskach i przemoc na ulicach
- afery, korupcja i skandale
- bezrobocie i brak perspektyw na przyszłość
pomieszały się nam języki
kąsają nas jadowite węże
bo zapomnieliśmy, że bez Boga nic nie możemy uczynić
I dziś już nawet wśród pobożnych rozlega się szemrania: „Po coś nas wyprowadził na tę pustynię? Tam było nam lepiej: mieliśmy pełny brzuch, i chleb i pracę.”
- co nam dał krzyż w szkole i ksiądz w telewizji?
- co nam pomogła obrona nienarodzonych?
- co nam pomogła nauka Kościoła?
Wartościami chrześcijańskimi mamy się żywić?
Już nam się uprzykrzył ten pokarm mizerny!
- ale przecież „Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.”
I boję się, że tak jak Izraelici, również i my usłyszymy z ust Boga te słowa:
Nie dojdziecie do Ziemi Obiecanej, nie zobaczycie jej. I będziecie się błąkać po pustyni aż wymrze to pokolenie wiarołomne i przewrotne. I dotrą tam wasze dzieci i wnuki wasze...



Abba, powiedz słowo
Ci, którzy są niedojrzali pod względem duchowym i nie mogą – w najwyższym stopniu – poświęcić się dziełu modlitwy, powinni podjąć się posługiwania braciom. Trzeba, by czynili to gorliwie, z wiarą i Bożą bojaźnią, uważając, że w ten sposób wypełniają przykazanie Boże i oddają się zajęciu duchowemu. (Pseudo-Makary Egipski)


W sieci (Dn 3, 14-20.91-92.95; Dn 3,52.53-54.55-56; J 8,31-42 )

Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: „Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”.

Życie w prawdzie zwykle jest bolesne. Z jednej strony bowiem prowadzi do ponoszenia konsekwencji własnych słów i czynów, a z drugiej naraża nas na ośmieszenie, pretensje, obrażanie się innych…
Życie w kłamstwie pozwala wielu powyższych przykrości uniknąć. Jednakże w ostateczności prowadzi do zniewolenia. Zwykle jedno kłamstwo rodzi drugie - pozwalające ukryć fakt, że skłamaliśmy wcześniej. Jedną nitkę rozerwać bardzo łatwo, kilka trudniej, kilkaset już się nie da… Podobnie można się uwikłać w pajęczynę kłamstw, z której samemu już bardzo trudno jest się wyplątać…



Abba, powiedz słowo
Nie pysznij się pod wpływem myśli wyniosłej, która jest niczym wiatry wiejące na przemian w przeciwnych kierunkach. Pochwała należy się ustom przemawiającym ze spokojem, a nie językowi, który na podobieństwo koła pospiesznie zasypuje potokiem słów. (Ewagriusz z Pontu)


Nic niemożliwego (Rdz 17,3-9; Ps 105; J 8,51-59)

Sprawię, że będziesz niezmiernie płodny, tak że staniesz się ojcem narodów i pochodzić będą od ciebie królowie.

Abram miał dziewięćdziesiąt dziewięć lat, gdy usłyszał te słowa i jednego syna Izmaela, którego matką była niewolnica Hagar. Saraj, żona Abrama miała wówczas lat dziewięćdziesiąt i nie mogła mieć już dzieci. Czy zatem mogą nas dziwić ich reakcje, o których mowa w dalszej części Księgi Rodzaju?

Abraham, upadłszy na twarz, roześmiał się; pomyślał sobie bowiem: Czyż człowiekowi stuletniemu może się urodzić syn? Albo czy dziewięćdziesięcioletnia Sara może zostać matką? (17,17)

Uśmiechnęła się więc do siebie i pomyślała: Teraz, gdy przekwitłam, mam doznawać rozkoszy, i mój mąż starzec? (18,12)

Jednak rok później urodzi się im syn, któremu Abraham nada znamienne imię Izaak (od hebr. sahaq - zaśmiał się). Sara zaś stwierdzi:

Powód do śmiechu dał mi Bóg. Każdy, kto się o tym dowie, śmiać się będzie z mej przyczyny. (21,6)

I tak się dzieje wielokrotnie, nie tylko na kartach Pisma Świętego, ale również i w naszym życiu. Kiedy uwierzymy w Boże obietnice, kiedy Mu zaufamy – nawet wbrew rozumowi, wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew opiniom innych...

Dla Boga bowiem – jak usłyszała inna Kobieta, w innym czasie - nie ma nic niemożliwego... (Łk 1,37)



Abba, powiedz słowo
Każde dobro pochodzi od Boga, będąc Jego zrządzeniem. Dzieje się jednak tak, że nie dociera ono do ludzi niewdzięcznych, nierozumnych i bezczynnych. (Św. Marek Eremita)


Religia dla słabych? ((Jr 20,10-13 ; Ps 18; J 10,31-42)

Utarła się wśród niektórych niewierzących opinia, że chrześcijaństwo jest dla ludzi słabych. Dla tych, którzy nie potrafiąc sobie poradzić w życiu i przeciwstawić silniejszym, znajdują pocieszenie i usprawiedliwienie swojej słabości w czymś co nazywają pokorą. Tymczasem pokora wcale nie oznacza biernego zgadzania się na wyrządzaną mi krzywdę czy zło, którego doświadczam. Widać to, podobnie jak w wielu innych, również i w dzisiejszym fragmencie Ewangelii.
Chrystus nie jest osobą słabą, nie radzącą sobie z życiem, czy atakami innych. Nie jest kimś kto zawsze ustępuje. Potrafi się bronić - i czyni to wielokrotnie. Oczywiście bez agresji czy używania przemocy - słownie lub przez unikanie pewnych starć.
Fakt śmierci na krzyżu nie jest dowodem Jego słabości - lecz wręcz przeciwnie - Jego mocy. Wielokrotnie przecież chciano Go zabić, lecz On na to nie pozwolił i po prostu przechodził przez tłum chcący Go ukamienować. Gdyby chciał - mógł to uczynić również w Getsemani czy w pretorium u Piłata.
Pozbawiono Go życia dopiero wtedy, kiedy sam na to przyzwolił. Nie był więc słabą, niezaradną ofiarą bezradnie godzącą się na swój los, lecz Synem Bożym świadomie i dobrowolnie składającym ofiarę z samego siebie Bogu Ojcu.

A jak ja przyjmuję te wszystkie większe lub mniejsze przejawy przemocy wobec siebie? Czy poddaję się im biernie, z poczuciem pokrzywdzenia, bezradności i cierpiętnictwa, czy też potrafię się przed nimi bronić kiedy trzeba? I czy potrafię również zrezygnować niekiedy z obrony w imię większego dobra - czyniąc z tego ofiarę miłości składaną Bogu Ojcu?




Abba, powiedz słowo
Kto jest opieszały w modlitwie, lekkomyślny i niedbały w posługiwaniu braciom czy w innym dziele poświęconym Bogu, wyraźnie nazywany jest przez Apostoła leniwym i uznanym za niegodnego, aby jadł chleb. Powiedział bowiem: Kto nie chce pracować, niech też nie je! (2 Tes 3,10) (Pseudo-Makary Egipski)


Poświęcisz siebie? ((Ez 37,21-28; Jr 31,10.11-12ab.13; J 11,45-57)

Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: „Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród

Saduceusze, do których należał Kajfasz, byli jednym z najważniejszych ugrupowań politycznych i religijnych w czasach Jezusa na terenie Palestyny. Wielu zwolenników tego ugrupowania należało do rodu kapłańskiego, inni zaś do świeckiej arystokracji Jerozolimy i Judei. Wpływali na władzę polityczną najpierw Hasmonejczyków, a później także Heroda i Rzymian. Stanowili większość w Najwyższej Radzie, czyli Wielkim Sanhedrynie, który za zgodą Rzymu miał praktycznie nieograniczone kompetencje w sprawach kultu i religii. Ponadto mógł nie tylko interpretować przekazane tradycją prawo, ale także stosować je w życiu codziennym, mógł również samodzielnie karać wszelkie religijne przestępstwa, czy to względem Tory, czy też wymierzone przeciwko świętości świątyni.
Tak więc mieli, wprawdzie ograniczone, ale jednak - w takich, a nie innych warunkach - władzę i przywileje. Jezus mógł wywołać zamieszki wśród ludu doprowadzając do tego, że owa władza i przywileje zostałyby im odebrane.

Kajfasz twierdzi, że motywem jego działania jest troska o naród – śmiem wątpić. Ale oczywiście moge się mylić...

Tyle, że łatwo jest poświęcać coś lub kogoś, samemu nic przy tym nie tracąc...

Warto zatem zapytać siebie – na ile ja jestem zdolny do ofiary i rezygnacji?

Chrystus daje nam przykład – wymaga od nas, ale najpierw i swoje życie, i samego siebie ofiaruje Bogu.



Abba, powiedz słowo
Sam raczej winieneś wykształcić w sobie pamięć o śmierci, a także w sercu wyobrazić sobie budzącą trwogę sprawiedliwość sądu, jeśli [dzięki temu] mógłbyś nieco powściągnąć rozpłomienione zmysły ciała. Bo namiętności nie wygasisz inaczej, jak tylko tym, że dodasz ciału trudów, które są dla niej zgubą. (Ewagriusz z Pontu)

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

« » Luty 2018
N P W Ś C P S
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 1 2 3

Reklama

Pobieranie...

Reklama