Refleksja na dziś - 13. tydzień zwykły

Przeczytaj i rozważ.


Kłamstwo i hojność (Mdr 1,13-15.23-24; Ps 30; 2 Kor 8,7.9.13-15; Mk 5,21-43)

Przerażająca jest forma słów, które usłyszał Jair od ludzi. „Zostaw Nauczyciela, nie trudź Go!” brzmi jak policzek. Tak jakby chcieli zabić ten okruch nadziei, która w ostatniej chwili przyprowadziła Go do Boga. Tak jakby chcieli mu powiedzieć, że nie jest godzien prosić, że dopuszcza się przestępstwa pragnąć by córka żyła…

Wmówić komuś, że nie zasługuje, by prosić Boga czy drugiego człowieka o cokolwiek to jeden z perfidniejszych sposobów zabijania. Już nie trzeba nic więcej, ów człowiek sam dobije w sobie każdy odruch życia, z poczuciem winy że czegoś pragnie – tak bezczelnie – dla siebie.

Bóg stworzył wszystko po to, by było. Byty tego świata niosą zdrowie. Śmierć nie jest dziełem Boga, a diabła. Czasem trzeba to powtarzać – i słyszeć – po wielokroć.

Nie bój się pragnąć. Wierz tylko – mówi Jezus. I obdarowuje hojniej, niż człowiek mógłby zamarzyć.



Od wszelkiej trwogi... (Dz 12,1-11; Ps 34; 2 Tm 4,6-9.17; Mt 16,13-19)

Opis pierwszy. Strażnicy, łańcuchy, sen więźnia… Herodowi zależało, by się przypodobać Żydom, dołożył starań, by nic niespodziewanego się nie wydarzyło. Bóg uwalnia Piotra, choć każdy powiedziałby „to niemożliwe”. Nawet Piotr nie uwierzył w to, co się dzieje, uznał to za widzenie.

Opis drugi. Krew moja ma być wylana na ofiarę. Niedługo. Gdzie był wtedy Bóg, który uwolnił Piotra wbrew wszelkim przeciwnościom? Pan stanął przy mnie – mówi św. Paweł. Wybawi mnie - przyjmując do siebie.

Gdzie był Bóg – to pytanie zadaje niejeden człowiek. Często w sytuacjach skrajnych. Czemu dopuścił, skoro mógł wyzwolić? Skoro mógł zapobiec?

Odpowiedzi na pytanie „dlaczego” Bóg zawsze udziela indywidualnie. Nie da się podać jednej, uniwersalnej, dla każdego. Jedno jest pewne: Bóg był tam, gdzie człowiek. Po to, by go wybawić.



Czemu się boję? (Rdz 19,15-29; Ps 26; Mt 8,23-27)

Lot, który zwlekał z opuszczeniem Sodomy, a wyniesiony siłą domagał się, że on nie chce - nie może iść w góry. On chce miasto, choćby małe. Jego żona, która z żalem się obejrzała. Abraham, który "wytargował" z Bogiem dziesięciu sprawiedliwych, ale i to okazało się zbyt dużo. Czy zabrakło mu odwagi, czy zbyt wierzył w ludzi, że nie prosił o "jednego sprawiedliwego"? W końcu przestraszeni uczniowie, których łódź zalewa fala, z oburzeniem budzą śpiącego Boga…

A Bóg? Wywleka Lota z rodziną z Sodomy. Zachowuje dla niego jedno małe miasto. Abraham prosił o miasto, myśląc o Locie, chroni tego, o którym patriarcha nie wspomniał. W końcu ucisza burzę, mówiąc tylko jedno: Czemu się boicie burzy? Przecież jestem!

Więc – czemu się boję życiowych burz?



Przyszedłeś nas dręczyć? (Rdz 21,5.8-10; Ps 34; Mt 8,28-34)

Wielu ludzi szukało Jezusa, szukało uzdrowienia. Ci dwaj wręcz przeciwnie - oskarżają Go o złe zamiary względem nich. "Po co tu przychodzisz? Chcesz nas zniszczyć!" - krzyczą.

Po co przychodzisz, Boże? Czy Ty na pewno chcesz dla mnie dobrze? Czy nie chcesz mi odebrać mojej wolności, mojego "ja"? Mojej nadziei, mojej radości, mojego szczęścia... Takie pytania można usłyszeć wielokrotnie.

Naucz mnie ufać Tobie, Boże. Pomóż wierzyć, że prowadzisz dobrą drogą, nawet jeśli wydaje się raczej wertepami bez końca. Drogą, którą nie idę przecież sama, ale z tymi, których mi powierzyłeś. Daj bym nie usiadła - jak Hagar - skupiając się tylko na swoim strachu i bólu i nie chcąc nawet patrzeć na ich cierpienie.

Zatroszcz się o nas, Ty, który usłyszałeś jęk Izmaela. Choćby moimi rękami.



Żyć w świecie cudów (Rdz 22,1-19; Ps 116A; Mt 9,1-8)

Co bym zrobił, gdyby wydarzył się cud? Na przykład fizyczne uzdrowienie? Na takie pytanie odpowiedzią jest zdumienie. Jak to co? Skakałbym do góry z radości! Zrobił tysiąc rzeczy, których dotąd nie mogłem, o których marzyłem!

Ludzie, którzy byli świadkami dokonywanych przez Jezusa cudów nie wyglądali na szczęśliwych. To, co dominuje w opisach ewangelistów, to lęk. Ludzie, na których drodze stanął cud, często są przerażeni, zagubieni.

Jak dalej żyć "po cudzie"? Do czego on mnie zobowiązuje? Jak wyrównać rachunki? Dlaczego to uczyniłeś? Dlaczego ja? Czego ode mnie oczekujesz? Co jeszcze możesz? Tysiące pytań, dla których tłem jest brak zaufania i bardzo ludzkie doświadczenia. To człowiek oczekuje wzajemności. To człowiek wykonuje pewne gesty z nadzieją na rewanż. To człowiek - wszechmocny - byłby dramatycznie niebezpieczny.

Bóg nie jest człowiekiem. I tylko dlatego można żyć w świecie cudów.



Dotknij! (Ef 2,19-22; Ps 117; J 20,24-29)

"Pan mój i Bóg mój" - powiedział Tomasz. Czy musiał dotknąć, czy wystarczyło że zobaczył? W sumie nie ma znaczenia. Najważniejsze, że Bóg nie przestraszył się jego wątpliwości. Chciał, by ten, którego wybrał, uwierzył. I nie cofnął się przed doświadczeniem.

Często jest tak, że trudno nam uwierzyć na słowo. Musimy dotknąć - doświadczyć - poczuć - "przerobić na własnej skórze". Doświadczenie bywa - jak wskazują ostatnie słowa - bolesne. A jednak ciągle potrzebujemy dowodów. Namacalnych dowodów.

Szczęśliwy ten, kto uwierzy i nie będzie wszystkiego sprawdzał. Także dlatego, że mniej się w życiu porani, zaoszczędzi sobie bólu i problemów często nie do rozwiązania. Ale jeśli jesteś z tych, co muszą dotknąć, pamiętaj, że Bóg przychodzi do Ciebie specjalnie w tym celu i pozwala się dotknąć.

Byś nie był niedowiarkiem, lecz wierzącym.



Chodzi o sens (Rdz 27,1-5.15-29; Ps 135; Mt 9,14-17)

Pościć czy nie pościć? A raczej: zachowywać tradycję, czy szukać nowych dróg? Dlaczego Twoi uczniowie nie zachowują naszych zasad, przepisów? Dlaczego żyją inaczej? Łatwiej, weselej (skoro porzucili umartwienia)? Dlaczego im na to pozwalasz?? Dlaczego oni nie muszą nosić tego ciężaru, co my? Dlaczego im wolno, a nam nie?

Zadanie takiego pytania często świadczy, że praktyki religijne przestały być wyrazem miłości do Boga, przestały być spełniane z radością czy choćby pragnieniem ich wypełnienia. Stały się ciężarem, niezrozumiałym a męczącym. Skoro ja niosę ten ciężar, by dojść do nieba, czemu inny może
tam dobiec bez obciążeń? To niesprawiedliwe!

Każda praktyka religijna ma sens, coś wyraża - przypomina Jezus. I to o ten sens, nie o rytuał, przede wszystkim chodzi.

Ci ludzie są inni. Wyrażają ten sam sens, tę samą wiarę, inaczej. W dawnych kanonach się nie mieszczą albo ich nie rozumieją. Rozsadzą je albo sami się zgubią. Potrzebują nowych form. To nie znaczy, że mniej - gorzej wierzą. To sens jest ważny.




«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Kwiecień 2018
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
Pobieranie...