Refleksja na dziś - 20. tydzień zwykły

Przeczytaj i rozważ.

Reklama


Kosztowna mądrość(Prz 9,1-6; Ps 34; Ef 5,15-20; J 6,51-58)



bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko!" i Ewangelia Janowa: "Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije!".

Mądrość za darmo. Wystarczy sięgnąć. Jedyny warunek jest w wezwaniu. "Prostaczek niech tu do mnie przyjdzie" - wołają służące Mądrości. Trzeba uznać siebie za prostaczka...


Tęsknota i strach (Sdz 2,11-19; Ps 106; Mt 19,16-22)

- Co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne? - pyta młodzieniec Jezusa. Musiała zafascynować go Jego nauka, pobudzić tęsknotę za czymś więcej. Wypełniał przecież wszystko, co dobre. A jednak czuł, że czegoś brakuje... Tęsknota wyrwała mu z ust niecierpliwe pytanie.

- Idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim - odpowiada Jezus. Ale przecież nie tylko ofiary żąda, ale i zaprasza: Przyjdź i chodź za mną. To obietnica. Chwilę później dodaje przecież, że kto z Jego powodu zostawia to, co cenne, dostaje stokroć więcej. Nie tylko po śmierci, także tu, w tym czasie.

Młodzieniec już nie dosłyszał, nie zauważył propozycji. Sparaliżował go strach. Uciekł.

Szukam Go. Tęsknię. Pytam. Bóg codziennie proponuje mi: Pójdź za mną. Więc: czego się boję? Przed czym uciekam?



Idź, nie marudź (Sdz 6,11-24a; Ps 85; Mt 19,23-30)

Gedeona Bóg zastaje przy szczególnej pracy: młócił zboże, by ukryć je przed Madianitami. Praca, która w istocie była wyrazem biernego oporu wobec napastników, musiała prowokować do rozmyślań o przyczynach takiego stanu. Wniosek nie był budujący: Pan nas opuścił. I tym wnioskiem Gedeon podzielił się z pozdrawiającym go - jak mu się zdawało - człowiekiem.

Odpowiedź Boga jest znamienna: Idź i walcz. Nie jest ważne, kim jesteś w oczach ludzi. Nie jest ważne to, czego nie masz. Masz dość, by zwyciężać, bo Ja jestem z Tobą.

Każdy człowiek zna swoje ograniczenia. Wie, jakie ma braki i czego nie osiągnie. Stając przed trudną sytuacją łatwo powiedzieć: to nie ja, niech ktoś inny to zrobi. Zdolniejszy, lepszy...

Ale nie przed nimi Bóg stawia to zadanie, tylko przede mną. A jeśli tak, dał mi dość, bym mogła zwyciężyć.



Kim jestem? (Sdz 9,6-15; Ps 21; Mt 20-1-16a)

Chodź, bądź naszym królem! Cóż za kusząca propozycja! Nic nie robić, być największym, najważniejszym, wybranym! Czy można odmówić? Czy można w ogóle się zastanawiać?

Jestem oliwką. Jestem drzewem figowym. Jestem winnym krzewem. Jestem cierniem – odpowiadają drzewa. Mam swoje zadania. Przynoszę owoce. Jestem potrzebny taki jaki jestem i tu, gdzie jestem. Nie chcę być nikim innym. Nawet krzew cierniowy widzi sens swojego istnienia: cień dający odpoczynek. I co z tego, że jego owoce nie nadają się do jedzenia? Czy ktoś odpoczywa w cieniu winogrona?

A ja? Moje istnienie też ma sens. Czy potrafię go odnaleźć, by już nie chcieć ani upodabniać się do innych ani nad nimi panować?



Kupić łaskę (Sdz 11,29-39a; Ps 40; Mt 22,1-14)

Panie Boże, jeśli mi pomożesz, to dam Ci… Co by tu… O, wiem! To co zechcesz z mojego domu!

Największy paradoks ślubu Jeftego polegał na tym, że był on... niepotrzebny. Bóg był z nim i bez dodatkowych przyrzeczeń. Czemu uznał, że musi dodatkowo zapewnić sobie Bożą przychylność? Być może tajemnica leży w tym, kim był – i co mógł i zyskać i stracić.

Kim był? Synem nierządnicy, wygnanym przez braci, przywódcą awanturników. Mógł zyskać zwierzchność nad Izraelem – lub stracić życie. Jak tu uwierzyć, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby i właśnie mnie wybrał? Niech wie, że jeśli mi to faktycznie da, to potrafię być wdzięczny!

Panie Boże, jeśli mi pomożesz, to dam Ci… Czy moje postanowienia, przyrzeczenia nie są czasem płynącą z nieufności próbą zapłacenia za łaskę? Czy wierzę, że Bóg pragnie mojej miłości, a nie wymyślnej ofiary?



Będziesz miłował (Rt 1,1.3-6.14b-16.22; Ps 146; Mt 22,34-40)

Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. Będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Najważniejsze przykazania, podstawa Prawa i Proroków. Tylko dwa – a jednak codziennie je naruszam…

Czy tak być musi? Czy to się nigdy nie zmieni? Czy wobec tego warto walczyć?

Sformułowane w formie nakazu słowa coraz częściej brzmią dla mnie jak obietnica. Będziesz miłowała Boga. Będziesz miłowała bliźniego. Nie ty sama, ale Ja – Pan – to uczynię. Czy to nadużycie? W księdze Ezechiela czytamy: „odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała” I dalej: „Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali.”

Uczyń to, Panie…



Radość (Iz 9,1-3.5-6; Ps 113; Łk 1,26-38)

Będą się cieszyli jak wtedy, gdy nadchodzi czas zbiorów, więcej nawet, jak wtedy, gdy wreszcie zdobywa się coś upragnionego. Zostaną obdarowani. Otrzymają wolność, pokój, sprawiedliwość, nie na chwilę, a na zawsze.

Dziecię się narodziło. Syn został nam dany. 2000 lat temu. Na Jego barkach spoczęła władza. Otrzymałam wolność, pokój i sprawiedliwość. Czemu więc nie skaczę do góry z radości?

Może nie dostrzegam daru? Może wolałabym co innego? A może nie wierzę, że otrzymałam to na wieczność i nic mi tego daru – Jego samego - wyrwać nie może? Nic i nikt, tylko moja własna, świadoma i dobrowolna decyzja?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Grudzień 2017
N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6

Reklama

Pobieranie...

Reklama