Refleksja na dziś - 26. tydzień zwykły

Przeczytaj i rozważ


Wyjątkowy, jedyny, niepowtarzalny (Lb 11,25-29; Ps 19,8 i 10.12-13.14; Jk 5,1-6; Mk 9,38-43.45.47-48)

Chciałbym być tym wyjątkowym, jedynym, niepowtarzalnym. W oczach Boga. No, może nie zaraz pierwszym, ale tym z czołówki. To dlatego czasem, gdy widzę, jak wielu jest na świecie ludzi autentycznie wierzących, starających się żyć Ewangelią, budzi się we mnie głupia zazdrość. Tłumaczę sobie wtedy, że moja duchowość, moja wspólnota, są najlepsze. I gdy tylko nadarza się okazja, z satysfakcją zauważam błędy innych. Niepotrzebnie.

„Mojżeszu, panie mój, zabroń im” wołał Jozue, gdy zobaczył prorokujących w obozie Eldada i Medada. „Czyż zazdrosny jesteś o mnie? Oby tak cały lud Pana prorokował, oby mu dał Pan swego ducha” – odparł Mojżesz.

Tak. O Bożą łaskę, o życie blisko Boga, nie muszę być zazdrosny. On mnie zna po imieniu nawet jeśli jest na świecie cała masa ludzi lepszych i mądrzejszych ode mnie. Dla Niego nawet stojąc gdzież zupełnie z tyłu jestem wyjątkowy, jedyny, niepowtarzalny…


Starcy i dzieci (Za 8,1-8; Ps 102,16-18.19-21.29 i 22-23; Łk 9,46-50)

Dzieci? Byle nie za dużo. Przecież zanieczyszczają świat. Starcy? A po co mają żyć? Przecież nie mając sił już nie warto…

Zgłupiał ten świat, w którym przyszło mi żyć. Pewnie już nie rozumie piękna obrazu Zachariasza: biegające dzieci i starcy wysiadujący na placach. To obraz pokoju. To zwykła, nie przerwana wojenną rzezią kolej rzeczy. Tak powinno być. Muszą być starcy, muszą być dzieci. I życie człowieka powinno biec od dzieciństwa do później starości. Nie może się po prostu skończyć. Musi się wypełnić…

„Kto przyjmie to dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmie, przyjmuje Tego, który Mnie posłał”. Przyjąć. Ze szczodrobliwością. Przecież nasz ojciec się o nas zatroszczy. Już przygotował nam mieszkanie w niebie…


Módlcie sie za mną (Dn 7,9-10.13-14 albo: Ap 12,7-12a; Ps 138,1-5; J 1,47-51)

„Aniele Boży, stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój” powtarzają małe i trochę większe, czasem całkiem już dorosłe dzieci. Archaniołów prosimy o pomoc chyba znacznie rzadziej. A jednak muszą mieć wielka moc, skoro jeden z nich ma przewodzić walce ze Smokiem i jego aniołami...

Czasami chyba zapominam, że ten świat niebieskich duchów też istnieje. Że niebo, życie wieczne, to nie tylko komunia z Bogiem i wszystkimi świętymi, ale także z nimi, tajemniczymi istotami pełniącymi Boże rozkazy.


Cuda się zdarzają (Ne 2,1-8; Ps 137,1-2.3.4-5.6; Łk 9,57-62)

„I król mi zezwolił, gdyż łaskawa ręka Boga mojego czuwała nade mną”.

Pogmatwane bywają ludzkie ścieżki. Nawet nie w tym rzecz, że życie bywa trudne. Czasem po prostu coś, co wedle ludzkich kalkulacji wydawało się niemożliwe, nagle staje się proste i tak oczywiste, jakby inaczej być nie mogło. Jak w historii Izraela. Czy mogli wygnańcy w Babilonii przypuszczać, że wygnani ze swego kraju pewnego dnia usłyszą, ze mogą wracać? I to z błogosławieństwem nowych władców?

Nie wiem, co przyniesie życie za dzień, za rok, za kilka lat. Czasem boję się, że nadejdzie jakaś katastrofa. Przecież wiem, że tak bywa. Ale może, jeśli Bóg będzie ze mną, uda mi się przetrwać nawet najczarniejsze noce? Przecież wiem, że po nich wzejdzie słońce…


Poczuć się głodnym (Ne 8, 1-4a. 5-6. 7b-12; Ps 19, 8-9. 10-11; Łk 10,1-12)

Przez lata niewoli zdążyli zapomnieć o Bożym prawie. Bóg ich ojców był już pewnie tylko mglistym wspomnieniem. Może dlatego, gdy udało im się odbudować mury Jerozolimy, z taką uwagą słuchali słów Księgi. I tak bardzo zapragnęli Boże prawo wcielać w życie…

A ja? Nie słucham zbyt uważnie. W każdym razie nie na tyle, by się zawstydzić, że jednak w moim życiu coś jest nie tak. Przyzwyczaiłem się już do jakiegoś stylu życia. Wydaje mi się, ze rewolucje nie są mi już potrzebne.

A może jednak powinienem powywracać swoje przyzwyczajenia do góry nogami? Przynajmniej niektóre…


Jak dziecko (Wj 23,20-23; Ps 91,1-2.3-4.5-6.10-11; Mt 18,1-5.10 )

Jak niespodziewanej wymowy w czasach pogardy dla życia nienarodzonego nabierają słowa Jezusa: „kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje”. Dwa tysiące lat temu.. hmmm, jeszcze sto lat temu… każde dziecko było skarbem. Słowa Jezusa rozumiano zapewne jako wezwanie do rodzicielskiej miłości: by nie odpychać, interesować się jego sprawami, poświęcać mu czas. Dziś…

Dziś choć nabrało i nowej treści, znaczy też to samo co dawniej. Posłuchać, razem z nim się zachwycić biedronką czy stonogą, nie zniechęcać się, że małe, niedojrzałe, głośne i nie spełnia rodzicielskich oczekiwań. Ja pewnie też nie spełniam Bożych oczekiwań. A mimo to On się mną nie zniechęca…


Na końcu musi być radość (Ba 4, 5-12. 27-29; Ps 69, 33-35. 36-37; Łk 10,17-24)

Źródłem cierpienia konkretnego człowieka nie musi być jego własny grzech. Bałbym się powiedzieć, że nieszczęścia dotykające całe rzesze ludzi, jak dziś ofiary trzęsienia ziemi czy tsunami, to Boża kara. Przecież tego nie wiem. Wiem jednak, że każde takie wydarzenie jest okazją do przemyślenia życia na nowo. Kim jestem, dokąd zmierzam. Rzadko pytam o to, gdy jestem syty i zadowolony z życia. Gdy dostrzegam jego kruchość, gdy czegoś mi brakuje…

„Ten, co zesłał na was to zło, przywiedzie radość wieczną wraz z wybawieniem waszym”. Skoro oddał za mnie swoje życie, na końcu najtrudniejszej drogi musi być radość i pokój…
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Kwiecień 2018
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
Pobieranie...