Wniebowstąpienie: Ziemski padół czy przedsionek nieba?

Dla wyznawców Chrystusa Jego śmierć i zmartwychwstanie są drogowskazami. Po paschalnych wydarzeniach żaden chrześcijanin nie może na swój koniec patrzeć inaczej jak w kategoriach początku. O Wniebowstąpieniu myślimy podobnie, pamiętając, że wolą Chrystusa jest, byśmy jeszcze pozostali na ziemi.

Reklama

 

 

ks. Marek Łuczak

Paradoksalnie - choć naszą ojczyzną jest niebo - na ziemi tworzymy wspólnotę, która zesłanie czy więzienie zamienia w przedsionek nieba.

Między niebem i ziemią

Chrześcijańskie orędzie wielokrotnie w historii prowokowało kontrowersje wokół napięcia między niebem i ziemią. Jak ukształtować swoją optykę związaną z życiem na ziemi, kiedy cała ludzka egzystencja ma być podporządkowana rzeczywistości królestwa niebieskiego? To pytanie zadawano sobie wielokrotnie. Kontekstem były katastrofy, odnawiające apokaliptyczną wizję zagłady świata, dziesiątkujące ludzkość epidemie, a nawet nieunikniony upływ czasu, przez który kolejne końce i początki wieków na nowo przywoływały upiory końca świata. Pojawił się ruch millenaryzmu, który dla jednych stanowił ideologiczny wyznacznik kształtujący hierarchię wartości, dla innych przekładał się na tragiczne konkrety, nie tyle kształtując hierarchię wartości, ile zamieniając ją często w niebyt.

W historii znamy więc przykłady ludzi do tego stopnia przejmujących się chrześcijańskim przeznaczeniem do niebieskiej ojczyzny, że ich serca przepełniała szczera nienawiść do wszystkiego, co ziemskie. Niektórzy - czekając na niebo - nie tylko nie dbali o remont świątyń czy innych doczesnych przybytków, ale nawet ignorowali zasady osobistej higieny, rezygnując z codziennej toalety czy usług fryzjera i lekarza. Zdarzało się, że chrześcijanie przekreślali prawo porządkujące życie społeczne czy państwo, a nawet rodzinę. - Nie warto się żenić i wychodzić za mąż - mówili. - Przecież musimy się zakorzenić w niebie.

Do dziś wielu stawia sobie pytanie: po co angażować energię w to, co przemija? Jeśli Chrystus wstąpił do nieba, nasze oczy nie mają prawa koncentrować się na tym, co ziemskie.

Idźcie, jesteście posłani

Pierwsze zadanie, jakie Chrystus wstępujący do nieba zlecił swoim wyznawcom, polega na nauczaniu. Niektórzy Jezusowy nakaz tłumaczą konkretniej: „Idźcie na cały świat i czyńcie uczniów”. Dodajmy: czyńcie uczniów z tych, których spotkacie. Na zakończenie każdej Eucharystii można się doszukać analogii do sceny opisanej przez Mateusza w ostatnim rozdziale Ewangelii. Tak jak Apostołowie wpatrywali się w Mistrza wstępującego do nieba, i przyjmowali do serc Jego misyjny nakaz, tak współcześni chrześcijanie uczestnicząc we Mszy św. na końcu przyjmują wezwanie kapłana. W liturgii sprawowanej po polsku uczestnicy słyszą słowa: „Idźcie w pokoju Chrystusa”. Ta sama część Eucharystii lepiej brzmi po łacinie, gdzie zachęta wypowiadana przez kapłana bardziej przypomina scenę z Wniebowstąpienia. Zdanie: „Idźcie, jesteście posłani” zawiera nie tylko nakaz czy zachętę, ale też istotę wiary, która najpełniej wyraża się przez misyjne zaangażowanie. Jeśli zatem Kościół jest w swej istocie misyjny, to dlatego że w posłuszeństwie Chrystusowemu nakazowi wyraża się autentyzm wiary jego członków.



Więcej na następnej stronie
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Grudzień 2017
N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6

Reklama

Pobieranie...

Reklama