"Jego słuchajcie": jak słuchać? - 2 tydzień

Uprzywilejowanym miejscem spotkania człowieka z Bogiem jest Eucharystia. Dlatego w pierwszym bloku podejmujemy siedem tematów, jakie proponuje Słowo Boże Liturgii Środy Popielcowej i kolejnych niedziel Wielkiego Postu.

Reklama

Joanna Kociszewska

Zatęstknić za Bogiem


Codziennie tyle osób do nas mówi, tyle chce być usłyszanymi. i jednocześnie tyle słów odbija się od nas, niby je słyszymy - a przechodzą mimo uszu. Codziennie mówi do nas również Bóg. Czy jego słowa się w nas zatrzymują. czy uciekają szybciej, niż zdążymy je zapamiętać? Jak słuchać Boga, by Go usłyszeć?

Pierwsza zasada brzmi: trzeba chcieć. Trzeba powiedzieć sobie: Ciebie, Boże, chcę słuchać. „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” - tak Heli kazał odpowiedzieć młodemu Salomonowi. Jeśli nie zechcę Go usłyszeć, Bóg nie jest włamywaczem - nie włamie się do mojej głowy i serca.

Czy jednak zawsze trzeba tak jasno i świadomie chcieć? Być może bym w to uwierzyła, gdyby nie doświadczenie. Najmocniej słyszałam Słowo, gdy jeszcze od Kościoła byłam daleko. Nigdy przedtem i nigdy potem tak bardzo do mnie nie docierało. Robiłam wszystko, by nie być na Mszy Świętej, bo wiedziałam, że wyjdę z niej poruszona, rozbita, z poczuciem, że trzeba wrócić, choć po latach zupełnie nie potrafię. I jednocześnie bardzo często nie potrafiłam nie przyjść. Nie chciałam słyszeć - bolało - uciekałam - i w końcu przychodziłam i słuchałam...

Czym jest więc otwartość - gotowość na usłyszenie Słowa? Może po prostu pragnieniem jego obecności w moim życiu, brakiem obojętności? Może trzeba za Bogiem zatęsknić? Tej tęsknoty mi wówczas nie brakowało.

Drugim imieniem słuchania jest posłuszeństwo. Postępowanie według tego, co się usłyszało. To słowo dziś źle się kojarzy - z bezrefleksyjnością i wyrzeczeniem się wolności. Tymczasem posłuszeństwo zawsze jest wyborem.

Wyobraźmy sobie - idziemy wąską, kamienistą, nieznaną nam górską ścieżką. Jest bardzo ciemno, nie widać księżyca czy gwiazd. Mamy jednak w ręku mocną latarkę. Uznalibyśmy za nierozsądne trzymanie jej zgaszonej. Tak samo bez sensu byłoby oświetlanie nią nieba czy zbocza góry. Każdy z nas oświetliłby drogę przed sobą, by się nie potknąć, nie upaść, nie zabłądzić. W pewnym sensie - jesteśmy wtedy posłuszni światłu latarki. Wybieramy drogę, którą ono nam wskazuje. Uznalibyśmy przecież wybór innej drogi za głupi.

Słowo Boga jest taką latarką w naszych rękach. Możemy ją różnie wykorzystać. Możemy ją zgasić. Możemy nią świecić innym pod nogi lub w oczy. I możemy oświetlić nią swoją drogę. Do nas należy wybór.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

« » Luty 2018
N P W Ś C P S
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 1 2 3

Reklama

Pobieranie...

Reklama