dodane 2009-04-07 23:15
Piotr Alabrudziński

Wczoraj, dzisiaj, jutro, za chwilę – to kategorie czasu typowo ludzkie. Dla Boga wszystko dzieje się w wiecznym dziś, wszystkie wydarzenia są dla Niego teraźniejszością. O liturgii ktoś powiedział, że jest przyszłością dokonującą się w teraźniejszości na bazie przeszłości. Właśnie jako taka jest potrzebna mi. W sposób szczególny ujawnia to właśnie dzisiejsza Uroczystość. Zmartwychwstanie, ale i każde inne misterium z życia Chrystusa ma sens o tyle, o ile uobecnia się w moim życiu. Przez Wielki Post w mniejszym lub większym stopniu uczestniczyłem w Męce Jezusa. A dziś....? Łatwiej chyba być blisko Boga w różnorakich umartwieniach niż uświadomić sobie, że od tej pory moje życie jest życiem Syna Bożego we mnie. Bóg jest światłością, jak mówi św. Jan (1 J 1, 5). Życie zjednoczone z Jego Synem nie może odbywać się w mroku, choć nie może też obyć się bez zaćmień. Cóż zatem? Panie, „nasyć nas o świcie swoją łaską, abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć” (por. Ps 90, 14).
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |