dodane 2009-09-24 11:36
Piotr Alabrudziński

Dość dziwne jest zestawienie, jakie podaje kolekta tej niedzieli. Przebaczenie, litość i wszechmoc wymieniane są dziś przez kapłana jednym tchem. Jak to możliwe? Co one mogą mieć wspólnego ze sobą, jak można je połączyć, nie wypaczając przy tym znaczenia tych słów? Właśnie, paradoksalnie, można, a nawet trzeba. Chrześcijaństwo nie jest, jakby chciał tego chociażby Nietsche, religią słabych, sierot, kalek, odepchniętych na margines życia. Nie, jest ono religią, a może raczej wiarą dla każdego człowieka takim, jakim jest, z wszystkimi jego zaletami i wadami, z tym, co dobre i złe w nim samym, z tym, z czego jest dumny i tym, nad czym nieraz musi zapłakać. Właśnie na tym polega prawdziwa siła i moc, aby umieć przebaczyć i się zlitować nad drugim człowiekiem, ale jakże często także nad samym sobą... wszechmoc to nie odgrażanie się w stylu – co to ja nie mogę zrobić, ja wam jeszcze pokażę. Tak czynią tylko słabi. Proszę Cię jednak, Panie, o Twoją łaskę, abyś oczyścił mnie z błędów przede mną ukrytych, tak jak prosi dziś Psalmista. Proszę, abym nie poszedł za daleko drogą własnej urojonej wszechmocy i nie trafił w jej następstwie do mojego nieba, w którym nie ma Ciebie i nie ma nikogo. Bo moje niebo jest puste. Jest tylko Twoje niebo...
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |