Narodziny radości

Kiedy widzę szczęście na twarzy osoby obdarowanej przeze mnie jakimś dobrem, wówczas i ja doświadczam radości. Miłość jednak nie polega na zapomnieniu o sobie. Cóż z tego, że będę wszystko robił dla innych, a zapomnę o sobie. Nigdy nie uda mi się uszczęśliwić wszystkich. Granicą altruizmu jest rozsądna troska o siebie!

Reklama

1. Uniwersalne pragnienie radości


Któż nas nie chciałby być radosnym? Wszyscy szukamy radości. Lubimy się śmiać, bawić. Dlatego tak chętnie oglądamy komedie i kabarety. Lubimy też słuchać dowcipy. Niestety jednak nawet najlepszy kawał nie może sprawić, by radość trwała w nas wiecznie. Pośmiejemy się, a następnie znów powracamy do szarej codzienności. Tu, może trochę na marginesie, warto powiedzieć, że inteligentny dowcip, nigdy nie sprowadza się jedynie do bardzo płytkiego mówienia o sferze cielesnej, seksualnej, jak chcą niektórzy!!! Dowcip nie może również ranić drugiej osoby. Humor może służyć piętnowaniu błędnych czy niedojrzałych postaw, ale nie może nikogo obrazić!!!

2. Radość jednak to nie to samo, co poczucie humoru


Różnica między radością, a wesołkowatością jest taka sama jak różnica pomiędzy zakochaniem a miłością. O ile zakochanie się jest tylko przelotnym uczuciem, to miłość polega na trwałej postawie służby i pragnienia dobra dla drugiej osoby. Podobnie rzecz ma się z radością. Dobry humor może być konsekwencją dobrego nastroju, miłego towarzystwa. Może się jednak zdarzyć, że ktoś jest wesołkowaty, ale w głębi serca przeżywa smutek, czy nawet złość. Czasem uśmiech jest tylko zasłoną przeżywanego smutku, rozgoryczenia czy żalu. Czasem jest to zamierzony efekt, czasem jednak taka sztuczna wesołkowatość jest po prostu mechanizmem obronnym ludzkiej psychiki.

3. Radość rodzi się z życia w miłości i prawdzie


Autentyczna radość rodzi się w nas, wtedy, gdy żyjemy miłością i prawdą. Jeśli tylko myślę o sobie, to ciągle wydaje mi się, że wszyscy są przeciwko mnie. Ten kolega z pracy mnie obmówił, a ta koleżanka krzywo się spojrzała, itd. To jest smutek wywołany przez mój egoizm. Miłość pozwala człowiekowi nabrać dystansu do samego siebie. Nie jestem skoncentrowany na sobie, lecz pragnę dobra innych. Kiedy widzę szczęście na twarzy osoby obdarowanej przeze mnie jakimś dobrem, wówczas i ja doświadczam radości. Miłość jednak nie polega na zapomnieniu o sobie. Cóż z tego, że będę wszystko robił dla innych, a zapomnę o sobie. Nigdy nie uda mi się uszczęśliwić wszystkich. Granicą altruizmu jest rozsądna troska o siebie! Jeżeli mnie ktoś częstuje – dajmy na to – wódką, a wiem, że ona mi zaszkodzi, to nie wolno mi powiedzieć sobie: dla mojego kolegi się napiję. Późniejsza choroba wcale nie przyniesie mi radości! Jeśli ta osoba mnie kocha, czyli chce dla mnie dobra, na pewno zrozumie i uszanuje moją postawą. Jeśli nie, to możemy przypuszczać, że jej propozycja wynika z chęci dowartościowania siebie, z jakiegoś egoizmu, a nie ze szczerej miłości! A zatem muszę kochać też samego siebie, muszę wiedzieć, co jest dla mnie dobre, a co złe. Muszę zatem żyć w prawdzie o sobie samym. Taka postawa daję autentyczną radość. Ilekroć człowiek postępuje wbrew swoim zasadom moralnym, tylekroć doświadcza smutku i żalu. Im bardziej jest wierny sobie i swoim zasadom, tym więcej w nim szczęścia.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

« » Luty 2018
N P W Ś C P S
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 1 2 3

Reklama

Pobieranie...

Reklama