12. Niedziela zwykła (B)

Pięć homilii

Reklama

Cisza zadziwienia

ks. Leszek Smoliński

W jednej ze swoich medytacji Tomasz Merton, amerykański trapista, stwierdza: „Żyjemy w stanie ciągłej pseudouwagi skierowanej na głosy, muzykę, ruch uliczny lub ogólnie na hałas związany z tym wszystkim, co dzieje się wokół nas. To sprawia, że jesteśmy wciąż pogrążeni w powodzi dźwięków i słów rozproszonego środowiska, w którym nasza świadomość jest na wpół odurzona”. Ciągły ruch sprawia, że jesteśmy wciąż zajęci, a życie dokonuje się na poziomie nieustannego spłycenia.

W zabieganej codzienności rodzi się w sercu człowieka potrzeba zatrzymania, zdumienia, zachwytu. A pomocą staje się cisza. Jak czytamy we fragmencie Ewangelii z dzisiejszej niedzieli, na rozkaz Jezusa, po uciszeniu burzy na jeziorze, „nastała głęboka cisza”. Ewangelista na zasadzie kontrastu zestawia ze sobą dwa obrazy: gwałtowny wiatr i duże fale bijące w łódź z głęboką ciszą, która powstaje wskutek słowa Jezusa. I ta „głęboka cisza” stanowi naturalną przestrzeń, w której apostołowie mogą spotkać się z Jezusem. Z kolei nadzwyczajne opanowanie wichru jest okazją, aby postawić poważne pytanie o tożsamość Jezusa. Przecież uczynił On to, co może Bóg, jest więc Bogiem, a nie tylko człowiekiem; a Jego spokojny sen stanowi lekcję ufności wobec Boga. Ewangelista nie podaje imion uczniów znajdujących się w łodzi pragnąc, aby każdy z czytelników odnalazł w łodzi swoją twarz i swoje imię.

Cisza stwarza okazję, aby przekraczając chaos wzburzonej codzienności zatrzymać się na progu zdumienia. I zapatrzyć w Jezusa, który przemawia do nas w ciszy serc. Cisza jest nam więc potrzebna do tworzenia przestrzeni zasłuchania, aby nie przeoczyć żadnego z gestów Bożej miłości. Bez wyciszenia można bowiem usłyszeć wszystko, ale nie Boga. Cisza powoduje, że uczeń zastanawia się nad swoją wiarą. I dochodzi do wniosku, że nie zawsze jest skłonny do zaufania Bogu w trudnym położeniu. Mała wiara może powodować zaś nadmierną troskę o siebie, lęk i nietrafne reakcje wobec innych.

Kiedy nastaje „głęboka cisza”, również słowa w relacjach międzyludzkich nabierają bogactwa treści. Jak naucza Benedykt XVI, w niej słyszymy i poznajemy lepiej samych siebie. W klimacie milczenia rodzi się i pogłębia myśl, z większą jasnością rozumiemy to, co chcemy powiedzieć, albo to, czego oczekujemy od drugiego. Nasze milczenie pozwala innemu mówić, wyrazić siebie. A nam samym służy do tego, byśmy nie przywiązywali się bez odpowiedniej konfrontacji wyłącznie do własnych słów czy wyobrażeń. W ten sposób tworzy się przestrzeń, w której dzięki słuchaniu się nawzajem pogłębiają się relacje międzyludzkie. W milczeniu zauważa się najbardziej autentyczną komunikację między kochającymi się osobami przez gesty, wyraz twarzy czy ciało. W milczeniu wyraża się radość, zmartwienia czy cierpienie.

Scena ewangeliczna ucieszenia burzy pokazuje, że obecność Jezusa w naszym życiu jest gwarantem bezpieczeństwa. W wielkiej ciszy apostołowie rozpoznają Bożą moc ujawnioną w osobie ich Mistrza i wykazują zadziwienie. To również kierunek dla każdego z uczniów Jezusa na dziś, jutro i na całe życie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama