12. Niedziela zwykła (C)

Pięć homilii

Reklama

W poszukiwaniu tożsamości

ks. Leszek Smoliński

Kim jest Jezus? To pytanie nurtowało współczesnych Mistrzowi z Nazaretu. Również całe pokolenia ludzi, żyjące aż do naszych czasów, wciąż próbują odpowiedzieć na to jakże interesujące pytanie. Oto jedno ze świadectw, które może stanowić odpowiedź na to pytanie: „Moi rodzice życzyli sobie, bym była ochrzczona, jak tylko się urodziłam. Chodziłam na lekcje religii aż do bierzmowania. A później zwątpiłam, czy Bóg naprawdę istnieje. Minęły lata, chodziłam tylko na mszę niedzielną i raz do roku przystępowałam tylko do Komunii św., bo to było obowiązkowe, żeby nie być w stanie grzechu. Aż do chwili, gdy odkryłam Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał. To było prawdziwe spotkanie z Chrystusem żyjącym dzisiaj. Serce moje płonęło jak serce apostołów, którzy szli obok Niego, nie rozpoznając Go. Nastąpiło prawdziwe nawrócenie, które odmieniło całe moje życie; bo teraz żyję z nim i niosę go innym”.

Wśród wielu odpowiedzi – opinii o Jezusie, Piotr wyraził tę prawdziwą i właściwą mówiąc, że Jezus jest „Mesjaszem Bożym”. Wtedy Jezus wskazuje, jaki jest prawdziwy charakter Jego misji mesjańskiej: „Syn człowieczy musi wycierpieć”; przypomina, że towarzyszenie Mu, to współdziałanie w misji mesjańskiej, której znakiem będzie cierpienie, krzyż, wyrzeczenie, a nie doczesne nasycenie i doczesne wyzwolenie. Być może i w nas jest tęsknota, by jedynie widzieć znaki, cieszyć się rozmnożonym cudownie chlebem, może i nadawać Jezusowemu działaniu polityczne znaczenie. Takie chrześcijaństwo byłoby zapewne o wiele łatwiejsze w odbiorze i akceptacji, dające o wiele bardziej namacalne korzyści. Chrześcijaństwo jest jednak wyznawaniem Chrystusa, który „ogołocił samego siebie”, jak również „przeszedł przez życie, dobrze czyniąc”.

Aby pójść za Chrystusem trzeba najpierw „zaprzeć się siebie”. A więc powiedzieć „nie” naszemu egoizmowi, robieniu z siebie centrum życia. Jest to możliwe, ponieważ nasze głębokie pragnienie nie chce pogrążać się w śmierci i samotności. Tutaj otwiera się droga do mówienia „tak” Temu, który nas kocha, który jest naszym życiem. Tutaj zaczyna się mówienie „tak” zwycięstwu Jego miłości. Podjęcie decyzji, która łączy się z mówieniem „tak”, wymaga wysiłku z naszej strony i wywołuje cierpienia. Każdy ma wziąć „krzyż swój”. Powołanie chrześcijańskie to naśladowanie Pana, a więc także w podejmowaniu krzyża przez Jego naśladowców.

Krzyż nam przypomina, że w nim jest cierpienie, zbawienie, ale i nauka miłości. Dźwiganie krzyża w łączności z Jezusem sprawia, że przestajemy bać się cierpienia i śmierci, a zaczynamy uznawać je za środki upodobnienia się do Chrystusa. Zaczynamy wierzyć, że cierpienie jest owocne, że tracąc życie – zyskujemy je. Nie koncentrujemy się już dłużej ani na cierpieniu, ani na umieraniu, ale na odczytywaniu Bożych zamiarów i realizowaniu ich. Wiara powinna przemieniać całe nasze życie, kształtować naszą tożsamość ucznia Jezusa. W ten sposób będzie miała ona wpływ na nasze myślenie i życiowe wybory.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama