dodane 2010-04-24 16:00
Piotr Alabrudziński
Wszechmogący, wieczny Boże, prowadź nas do niebieskich radości, niech pokorny lud dojdzie do Ciebie, podążając za zwycięskim Pasterzem. Który z Tobą żyje...
Nie można dojść do celu, jeżeli zabraknie dwóch elementów: świadomości punktu końcowego i własnego wysiłku. Każdy, kto idzie, musi wiedzieć, dokąd chce dojść. Świat jednak, pełen neonów, reklam, kuszących propozycji, nie sprzyja rozbudzaniu tej świadomości. Bardzo mocno utkwiły mi w pamięci słowa jednego z brewiarzowych czytań z Godziny Czytań, które to mówi, że biedny jest ten wędrowiec, który zapominając o celu swej wędrówki, zatrzymuje się na kwiecistej łące. W takiej słodkiej naiwności lada chwila zastanie go tam mrok. Nie, nie chodzi mi o pogardę wobec otaczającego świata. Jako chrześcijanin wiem, że ten świat jest stworzony przez Boga, a zatem piękny i godny podziwu i zachwytu. Jako chrześcijanin wiem jednak, że ten świat ma prowadzić mnie do Boga, tak jak i ja mam temu światu nieść radość poznania Jezusa Chrystusa. A zatem – cel, cel mojego życia. Co nim jest? A jeżeli go nie znam? To może warto na chwilę przystanąć i go poszukać? Bo chyba nie warto iść do... donikąd...
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Dodaj swój komentarz »