Wychylać się, czy nie?

Nade wszystko – święty spokój. To dewiza przyświecająca dużej części naszej społeczności trwającej w marazmie codziennego życia. Święty spokój można osiągnąć, nie wychylając się poza ściśle określone ramy. Nie wybiegać przed innych, ale również nie być na szarym końcu. Środek to opcja pasująca praktycznie wszystkim, a ci, którzy pokażą troszeczkę więcej, lepiej, ciekawiej są już na językach innych, odstają od większości i nie są akceptowani.

Reklama

Skutki takiego postępowania widać już w szkole podstawowej. Wystarczy, że ktoś wykaże się inicjatywą, wiedzą, umiejętnościami i już ma przyklejoną etykietkę lizusa, kujona, na każdym kroku podkreślana jest jego inność. A przecieżBóg chce, abyśmy żyli na wzór Chrystusa, abyśmy w zwykłych, szarych okolicznościach malowali życie tęczowymi cnotami Jezusa. W naszych zachowaniach powinniśmy pokazywać to wszystko, co nam pokazuje i czego nas uczy Pan Jezus. Dobroć, miłość, serdeczność to główne wzorce przekazane nam przez Niego. Czy to, co otrzymujemy, potrafimy przekazać innym?

Zastanówmy się, czy nie nazbyt egoistycznie patrzymy na nasze dzisiejsze chrześcijaństwo, zapominając o ważnym elemencie – o prawdziwej kulturze? To właśnie nasza kultura, ta jedyna związana z wiarą, z chrześcijaństwem, z nami. Zrozumienie i miłość to dwie zasady stwarzające możliwość porozumienia; jeśli ich będzie brakowało, to po cóż nam wszystkie inne? Jaka to radość, jeśli bez miłości? Jakie to porozumienie, jeśli zamierzamy je zerwać lub wcale go nie respektować? Jesteśmy dobrzy i skonsolidowani w przypadku jakiejś burzy dziejowej, kataklizmu, śmierci – potrafimy wtedy być ze sobą, działać, walczyć o siebie i tego obok. Wtedy już nie zauważamy „inności”, zaś pomysły, które pochodzą od tych przedtem pogardzanych, niejednokrotnie ratują nam byt, a nawet życie.

I dlatego nie dajmy się stłamsić, wychylajmy się, bądźmy aktywni, bądźmy „innymi” w dobrym tego słowa znaczeniu. Bo właśnie ta inność może okazać się innością typowo chrześcijańską i może nas doprowadzić do pełnej harmonii i zgody, a w rezultacie do Boga. Dlatego spójrzmy na bliźniego swego jak na siebie samego. Nie poprawiajmy błędów u drugich, lecz zacznijmy od siebie. Życie stawia nas ciągle przed koniecznością dokonywania wyborów, wręcz na nas wymusza, abyśmy się zdeklarowali, jak chcemy postrzegać daną osobę, jak chcemy postrzegać nasze uczucia w stosunku do danej osoby, danej sytuacji. Jedno jest pewne, musimy niezmiennie wierzyć w nasze wartości, żaden człowiek, żadna instytucja ich nam nie zmieni, bo one są w naszym sercu i duszy.

            Czy opcja środka w naszym życiu jest poprawna? Nie wiem, ale wiem, że z intencji, modlitw, rozmów, działań będziemy rozliczani w naszym dniu ostatnim. Tym, którzy mają jeszcze wątpliwości dedykuję ostatni wers dzisiejszej Ewangelii Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi.” (Łk 13,30).

Bóg mówi, poucza, wzywa, a człowiek odpowiada. Rozmowa z Bogiem? A dlaczegóż by nie?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Listopad 2017
    N P W Ś C P S
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama