Wybierajcie życie

Nie można wiecznie stać w rozkroku między wiarą a niewiarą. Prędzej czy później trzeba wybrać.

Reklama

W niedziele Wielkiego Postu wędrujemy drogą wiary za Jezusem Chrystusem. Najpierw na pustynię, by razem z Nim odrzucić wszystkie pomysły szatana. Potem na górę Tabor, by z wybranymi uczniami - Piotrem, Jakubem i Janem – zobaczyć chwałę Jezusa. Następnie na spotkanie z Samarytanką przy studni, by dowiedzieć się o istnieniu Wody, której parę łyków gasi wszelkie pragnienie. W ostatnią niedzielę spotkaliśmy niewidomego, który po obmyciu błota z oczu w sadzawce Siloe odzyskał wzrok nie tylko ciała, ale także duszy. W najbliższą niedzielę pójdziemy do grobu Łazarza.

Trudna decyzja

Widok otwierał się coraz szerszy, ale nie w głowie mi było jego kontemplowanie. Nie wyglądało to ciekawie. Stałem z dziesięć metrów nad głową Witka. Maleńkie kostki, które w przypływie rozsądku dla asekuracji pozakładałem w płytkie szczeliny, zdążyły już wylecieć. Stałem pod mokrą przewieszką. Jej środkiem ciekł strumyczek wody.  Tędy biegła dalsza droga. Wycofywać się? Tych dziesięć metrów może by się jakoś udało zejść. Ale co potem? Nie uśmiechało mi się złażenie przetykaną trawkami kruszyną. Alternatywą było pójście w górę. Tylko jak? W okapie tkwił stary hak. Wbity w najgorszym z możliwych w tej sytuacji kierunków – w dół. Gdybym odpadł zapewne bym go wyciągnął. Przewieszka niby nie wyglądała na trudną. Pierwsze kroki – ewidentne. Ale czy zdołam bezpiecznie zejść, jeśli pół metra wyżej coś pójdzie nie tak? Bo jeśli spadnę, hak mnie nie utrzyma. Trzeba było podjąć decyzję. Decyzję, od której mogło zależeć moje życie. Pokonać atawistyczny lęk przed niewiadomym i podjąć ryzyko, które na zdrowy rozum nie wydawało się zbyt wielkie. Ale czy się uda?

W końcu zdecydowałem. Raz kozie śmierć. Wyłączyłem strach i po chwili stałem już bezpieczny na płasieńce , kilka metrów ponad przewieszką. Przemieszany z niepewnością lęk zastąpiła rozpierająca serce radość. Przed nami jeszcze kilkaset metrów przygody, ale już wiedziałem: podjąłem słuszna decyzję.   

Pokonać rozpacz

W piątą niedzielę Wielkiego Postu też chodzi o decyzję.  „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem… Wierzysz w to?” (J 11,25-26) – pyta w odczytywanej tego dnia Ewangelii Jezus siostrę zmarłego Łazarza, Martę. „Dla wspólnoty chrześcijańskiej – pisze w orędziu na Wielki Post Benedykt XVI – jest to moment szczerego złożenia, wraz z Martą, całej nadziei w Jezusie z Nazaretu: «Tak, Panie, ja wierzę, że Ty jesteś Chrystus, Syn Boży, który przychodzi na świat» (w. 27)”. Alternatywa jest prosta. „Współudział z Chrystusem w tym życiu przygotowuje nas do pokonania granicy śmierci, aby żyć bez końca w Nim” – wyjaśnia papież.  „Wiara w zmartwychwstanie umarłych i nadzieja na życie wieczne otwierają nasze spojrzenie na ostateczny sens naszej egzystencji: Bóg stworzył człowieka dla zmartwychwstania i dla życia, i ta prawda nadaje autentyczny i definitywny wymiar ludzkiej historii, ich życiu osobistemu i ich życiu społecznemu, kulturze, polityce, ekonomii. Pozbawiony światła wiary cały wszechświat zostaje zamknięty w grobie bez przyszłości, bez nadziei” – kończy papież.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Grudzień 2017
    N P W Ś C P S
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama