Wybuch radości

Cóż to za Bóg, który domaga się, by ciągle Go chwalić? Wyśpiewanie chwały Bogu jest jedną z pierwszych czynności podczas każdej Eucharystii.

Reklama

Pytanie o sens chwalenia Boga jest dość zasadne, gdy podchodzi się do Niego jak do urzędnika, który mógłby coś załatwić, ale równie dobrze może piętrzyć trudności. Wtenczas można powiedzieć: czepia się i jeszcze domaga się pochwał. Ale Bóg nie jest wszechmogącym urzędnikiem. Jest dobrym Ojcem.

Eucharystia to spotkanie grzesznego człowieka z Bogiem. Niegodni ludzie dostępują w niej nieprawdopodobnego zaszczytu: spotkania ze Stwórcą, spotkania ze Zbawicielem, dotknięcia łaską Tego, który uświęca. Od samego początku Mszy przypominają o tym właściwie wszystkie słowa i gesty. Owa świadomość wielkiego szczęścia, zaszczytu wybrania, powoduje, że po pierwszych słowach i gestach powitania następuje podczas Mszy wybuch radości: odśpiewanie hymnu „Chwała na wysokości Bogu”.

Tak, wybuch. Bo jego tekst to nie jakiś  mądry teologiczny wywód. To raczej jak pełne radosnych okrzyków słowa po pierwszym powitaniu. Początek zaczerpnięto z biblijnej sceny zwiastowania betlejemskim pasterzom wieści o narodzinach Zbawiciela. „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”. Nie sposób nie chwalić Tego, który na Eucharystii po raz kolejny nędznym mieszkańcom ziemi pozwala się dotknąć pod postacią Chleba. Nie sposób, by ten fakt nie stał się zaczynem wprowadzającym pokój w zwaśnionej rodzinie ludzkiej. Ale potem już rozgardiasz: „chwalimy Cię, błogosławimy Cię, wielbimy Cię, wysławiamy Cię, dzięki Ci składamy bo wielka jest chwała Twoja”. A następnie pochwalne tytuły: „Panie, Boże, Królu Nieba, Boże, Ojcze Wszechmogący, Panie, Synu Jednorodzony, Jezu Chryste, Panie, Boże, Baranku Boży, Synu Ojca”.

W tej wielkiej, wykrzykiwanej radości pobrzmiewa jednak jeszcze raz nuta uświadomienia sobie, że jesteśmy Boga niegodni: „który gładzisz grzechy świata”, czy „który siedzisz po prawicy Ojca” - „zmiłuj się nad nami”, „przyjm błaganie nasze”. Ale to uprzytomnienie sobie grzeszności nie sprowadza teraz łez. Uwydatniając wielkość Bożej łaskawości prowadzi do tym większej radości. Świadomość owego wielkiego zaszczytu, że my, grzeszni, zostaliśmy zaproszeni na Ucztę Baranka sprawia, że wraca uwielbienie: „Albowiem tylko Tyś jest święty, tylko Tyś jest Panem, tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste z Duchem Świętym w chwale Boga Ojca”.

Nasz pochwalne hymny nic Bogu nie dodają. To raczej świadomość niczym niezasłużonego i zaszczytnego wybrania sprawia, że na usta same cisną się słowa uwielbienia wobec Dobroczyńcy. Bo jest za co. Nas ubrudzonych grzechami Chrystus obmywa i odziewa w godowe szaty.

Czasem gubię się w kolejnych fragmentach tego radosnego hymnu. Wtedy zawsze pozostaje na końcu owo podsumowujące Amen. Tak Boże, bądź pochwalony. Bądź pochwalony Jezu Chryste z Duchem Świętym w Chwale Boga Ojca.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Beszad
    26.05.2011 21:35
    Szczerze ucieszył mnie ten tekst! Kiedyś z pewnymi oporami podchodziłem do fragmentu Pawłowego listu: "Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie." (Rz 10,9) Dlaczego z oporami?...

    Raził mnie w nim jakiś formalizm - że trzeba powiedzieć "formułkę uległości", aby dostąpić zbawienia. Dzisiaj już tylko uśmiecham się do swoich dawnych uprzedzeń. Przewartościowanie mojego podejścia polegało właśnie na tym, co pisze Autor w powyższym artykule: wszelkie uznanie panowania Jezusa jest tylko zewnętrznym przejawem wewnętrznego odrodzenia. Kluczem jest więc kolejność - najpierw duchowa metanoja, potem radość, a na końcu owo wyznanie.

    Dlatego nie ma tu sensu żadne podejście formalistyczne, bo to by było budowaniem domu od dachu. Tu nie chodzi o magiczne działanie słów - ktoś, kto je tylko machinalnie powtórzy, a pozostanie zamknięty duchem, będzie nadal żył tak, jakby ich nigdy nie wypowiedział. I odwrotnie - nie trzeba werbalnego przypięczętowania jeśli całe życie stanie się nakierowaniem na Jezusa noszonego w sercu - taki człowiek powtarzać będzie te słowa każdego dnia całym sobą, choćby żadnych słów nie używał.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Grudzień 2017
    N P W Ś C P S
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama