Grzeszny święty

Chrześcijanin, jeśli chce być autentycznym uczniem Jezusa, musi zgodzić się na życie w rozdarciu. Wybrany przez Boga, święty i umiłowany ciągle jest mniej czy bardziej grzesznikiem.

Reklama

To nie wymysł zbyt otwartego na świat modernisty. Tego uczy liturgia. Gdy zbliża się czas przyjęcia Komunii, ci, którzy jeszcze przed chwilą wielbili Boga i nazywali Go swoim Ojcem, zaczynają znów mówić o swoich grzechach. Nie kończy się na zwykłym: „Nie zważaj na grzechy nasze” i geście podania sąsiadowi ręki, gdy kapłan wzywa: „Przekażcie sobie znak pokoju”. Święty grzesznik (albo grzeszny święty) korzy się dalej.

Raczej nie dowiemy się, co pomyśleli uczniowie Jana Chrzciciela, gdy nad wodami Jordanu powiedział o Jezusie: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”.  W tamtej chwili wyznanie Jana musiało brzmieć dość zagadkowo. Dopiero po czasie okazało się, że Prorok mówił prawdę. Jeden z dwóch uczniów Jana, którzy następnego dnia, słysząc jeszcze raz wyznanie Chrzciciela, poszedł  za Jezusem, olśnienia doznał dopiero pod krzyżem.

Gdy Jezus konał, w mieście trwały przygotowania do święta Paschy. W świątyni zabijano baranki, które pobożni Żydzi mieli spożyć podczas uczty przypominającej tamtą Paschę sprzed wieków, gdy Izrael wychodził z Egiptu. Z mało jasnych powodów bardzo się przy tym starano, by – jak chciał starożytny nakaz – nie połamać zwierzętom kości. W tym samym czasie za murami miasta, by przyspieszyć agonię skazańców, żołnierze łamali golenie złoczyńcom ukrzyżowanym z Jezusem. Wbrew pozorom był to akt łaski. Wisząc na samych rękach skazańcy dużo szybciej się dusili. Gdy podeszli do Jezusa, zauważyli, że już skonał. Dlatego nie połamali Mu nóg, tylko jeden z nich  włócznią przebił Jego bok. Właśnie wtedy niezrozumiały starożytny nakaz i prorocza wizja Jana Chrzciciela  połączyły się w jedno. Oto jest prawdziwy baranek Boży – zrozumiał Jan Ewangelista.  Jego krew nie ratuje już tylko pierworodnych, ale wszystkich. I nie przed śmiercią cielesną, ale taką, która przynosi śmierć wieczną. Ten Baranek gładzi grzech świata. Z Jego daru skorzystają wszyscy, których obmyje woda chrztu i którzy karmić się będą Jego Ciałem i Krwią – zrozumiał Jan patrząc na wypływające z przebitego boku Zbawiciela wodę i krew.

Zebrani na Eucharystii są ludem zbawionych. Dopuszczeni do wspólnoty z Bogiem mogą Go nazywać swoim Ojcem. Jednak świadomi własnej małości jeszcze raz proszą: „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami. Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami”. I pomni Chrystusowej obietnicy pokoju, jakiego świat dać nie może dodają: „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, obdarz nas pokojem”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Maj 2017
    N P W Ś C P S
    30 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama