Św. Cezary z Arles

(470-542)

publikacja 23.12.2017 20:00

Jeśli ziemski król albo jakiś poważny czło­wiek zaprosi cię na swoje urodziny, czy nie starasz się wtedy pójść w nowym, czystym i dobrym ubraniu, aby nie urazić za­praszającego tym, że przyszedłeś w ubraniu wytartym, tanim i brudnym?

Św. Cezary z Arles aieiebraso / CC 2.0

Jeśli ziemski król albo jakiś poważny czło­wiek zaprosi cię na swoje urodziny, czy nie starasz się wtedy pójść w nowym, czystym i dobrym ubraniu, aby nie urazić za­praszającego tym, że przyszedłeś w ubraniu wytartym, tanim i brudnym? Z równie wiel­kim wysiłkiem, na jaki cię tylko stać, staraj się przy pomocy Chrystusa o to, żeby twoja dusza poszła na uroczystość Odwiecznego Króla, to jest na narodziny Pana Zbawicie­la — przybrana w rozmaite ozdoby cnót, w perły prostoty i kwiaty umiaru, żeby miała spokojne sumienie, jaśniejącą czy­stość, wspaniałą miłość i biel miłosiernych uczynków. Jeśli Chrystus Pan zobaczy, że tak ubrany przychodzisz na uroczystość Jego narodzin, sam zapragnie nie tylko nawie­dzić twą duszę, ale nawet zechce w niej spo­cząć i na zawsze zamieszkać, jak napisano: ,,I zamieszkam w nich, i miedzy nimi będę chodził" (2 Kor 6, 16), oraz: „Oto stoję i przy drzwiach i pukam. Jeśli kto wstanie i otwo­rzy mi, wejdę do niego i będę ucztował z nim, a on ze mną" (Ap 3,20). Jakże szczęśliwa jest ta dusza, która przy Bożej pomocy tak będzie kierować swoim życiem, że zasłuży sobie na przyjęcie Chrystusa jako gościa i mieszkańca. A przeciwnie, jakże nieszczęśliwa jest dusza i godna wielu łez, która do tego stopnia zbrukała się złymi czynami, zbrudziła się czernią chciwości, spopieliła ogniem gniewu, skalała ustawicz­ną rozpustą, zatraciła w tyranii pychy, że nie zamieszka w niej Chrystus, ale weźmie ją pod zła władzę zły duch. Jeżeli taka du­sza nie otrzyma rychło lekarstwa w pokucie, opuści ją światłość, a zapanują nad nią ciem­ności, utraci słodycz, a wypełni się goryczą, wchłonie ją śmierć, a życie odtrąci. Niechaj jednak nikt nie zwątpi w dobroć Pana, nie­chaj nie złamie go śmiertelna rozpacz. Wręcz przeciwnie, niechaj co prędzej ucieka się do pokuty. Jak długo jeszcze rany jego grze­chów są zupełnie świeże, niechaj stosuje zba­wienne lekarstwo. Nasz Lekarz jest wszech­mocny i w ten sposób leczy dolegliwości, że nawet po truciźnie nie zostaje śladu...

Ci zaś, którzy wiedzą, jak trudno im peł­nić uczynki miłosierdzia, a tak łatwo uno­sić się gniewem, a jeszcze łatwiej popadać w grzechy nieczyste, niechaj usiłują przy pomocy Pana wyrwać się ze zła, aby mogli dostąpić zaszczytu pełnienia dobrych czy­nów, aby w dniu sądu nie spotkała ich kara razem z bezbożnymi i grzesznikami, lecz że­by wraz ze sprawiedliwymi i miłosiernymi mogli dojść do wieczystej nagrody.

 

Tekst pochodzi z: Ojcowie żywi, Kraków 1982