XV tydzień zwykły

Piotr Alabrudziński

dodane 09.07.2011 21:56

Boże, Ty ukazujesz błądzącym światło Twojej prawdy, aby mogli wrócić na drogę sprawiedliwości, spraw, niech ci, którzy uważają się za chrześcijan, odrzucą wszystko, co się sprzeciwia tej godności, a zabiegają o to, co jest z nią zgodne. Przez naszego Pana...

Henryk Przondziono/Agencja GN Klasztor Benedyktynek w Staniątkach. Kancjonał z ok. 1535 roku.

Chyba najpiękniejsze i zarazem najgorsze w życiu jest to, że nie można go przeżyć na próbę, zapisać „na brudno”, aby potem już bez żadnych błędów i bazgrania móc je pięknie wykaligrafować. „Choćbyśmy uczniami byli najtępszymi w szkole świata, nie będziemy repetować żadnej zimy ani lata”. Stąd moje życie jako chrześcijanina jest nieprzerwanym pasmem ucieczek i powrotów do Boga i Jego miłości. Stąd moje życia jako chrześcijanina wymaga, abym stale rozpatrywał, co mi pomaga i co przeszkadza zachować właściwy azymut. Światło Bożej prawdy świeci zawsze, nie ma chwili, momentu, aby nie było go na niebie mojej egzystencji. Problem tkwi w tym, że często zasłaniają je chmury, albo też i ja sam z uporem maniaka patrzę w innym kierunku. Aby tylko nie dostrzec, aby tylko choć na sekundę, w odruchu nieświadomości i spontaniczności, nie spojrzeć „w górę”. Być aktorem doskonałym, dostać nagrodę publiczności za jakże piękną rolę chrześcijanina, męczennika miłości – nie to jest celem życia chrześcijańskiego. Takiej nagrody nie może wręczyć nikt. Nikt, bo Ten, który mógłby ją dać sam jest jedyną Nagrodą.